Strona główna Aktualności Bronisława Wilimowska była zamężna dwukrotnie

Bronisława Wilimowska była zamężna dwukrotnie

0

– z „przedwojennym” pułkownikiem Stanisławem Wilimowskim i…

– artystą plastykiem Olgierdem Szlekysem – mistrzem sztuki użytkowej

odc. IV

(kontynuacja wpisu z dnia 25 sierpnia 2022)

 

Jej pierwszy mąż – Stanisław Wilimowski – urodził się 2 listopada 1896 roku we Lwowie. Z wykształcenia był doktorem praw, zaś z zamiłowania żołnierzem, służącym od roku 1924 w wojsku polskim.

Od października tegoż roku należał do Biura Ścisłej Rady Wojennej, następnie do Oddziału III Sztabu Generalnego.

W roku 1928 objął stanowisko wykładowcy taktyki w Wyższej Szkole Wojennej, a w roku 1935  awansował na stanowisko kierownika katedry Taktyki Ogólnej I Kursu, którą prowadził do roku 1938.

W październiku tego roku został przeniesiony w randze podpułkownika dyplomowanego na staż do Lublińca na zastępcę Dowódcy 74. Górnośląskiego Pułku Piechoty.

Przy czym jego służba na tym stanowisku była skoncentrowana przede wszystkim na szczegółowym opracowaniu planu działań opóźniających i strategii obronnej kraju na tym odcinku granicy.    

Stanisław zginął w pierwszych dniach wojny śmiercią bohatera w walce z niemieckim najeźdźcą pod Złotym Potokiem, nieopodal Lublińca!

Bronię – Bronisławę PARADOWSKĄ poznał w Zakopanem w 1930 roku. Młodzi, zakochani w sobie „od pierwszego wejrzenia”, już po kilku miesiącach znajomości powiedzieli sobie sakramentalne TAK. O ich wzajemnej miłości Bronia opowiadała „cuda”.

Zakończyła się – niestety – tragicznie i pewnie dlatego stała się po roku 1945 jednym z głównych motywów Jej malarstwa oraz …wspomnień opowiadanych znajomym i przyjaciołom. Tematyka wojskowa, walki obronne, a następnie wojna partyzancka, Lenino i Monte Cassino, a także portrety wojskowych (z płk. Wilimowskim na czele), zaczęły wypełniać Jej pracownię.

Wspominam o tym, gdyż Artystka była z tego powodu wielokrotnie nazywana (jakby nie potrafiła malować niczego innego) malarką wojska.

Tymczasem Ona, malując wojnę, bitwy, poligony i dowódców, myślała o śp. Stanisławie, którego w roku 1947, a więc niedługo po wojnie udało się Jej upamiętnić obeliskiem. Pośmiertnie awansował na stopień pełnego PUŁKOWNIKA, jak ongiś Wołodyjowski, do którego bohaterskich czynów często porównywała swego ukochanego STASZKA!

Również w roku 1947 został on odznaczony pośmiertnie srebrnym Krzyżem Virtuti Militari.

Wielkim wyczynem i osiągnieciem Broni, było doprowadzenie w roku w 1983 do gruntownej przebudowy Cmentarza w Lublińcu oraz wybudowania tam okazałego pomnika dla Powstańców Śląskich i innych, poległych w obronie Polski w 1939 roku żołnierzy, wśród których – po ekshumacji spoczęły też prochy płk. Stanisława Wilimowskiego.

Uroczysta ceremonia odsłonięcia pomnika, wraz z apelem poległych, odbyła się w 40. rocznicę powstania Ludowego Wojska Polskiego  (1983).

W każdym razie „Staszek” Wilimowski zawsze był głównym bohaterem Jej zwierzeń.

Godzinami opowiadała o ich przeżyciach, wspólnych urlopach, wyjściach do teatru i na koncerty, o marzeniach, co będą robić, gdy skończy się wojna (w której Niemcom mieliśmy nie oddać nawet guzika, a oddaliśmy na pięć długich lat cały kraj).

Bronia NIGDY nie mogła się z tym pogodzić!

Stąd Jej aktywny udział w Powstaniu Warszawskim i tematyka powojennej odbudowy Polski w twórczości malarskiej.

Zatem nazywanie Jej malarką li tylko wojska było głęboko NIESŁUSZNE. Tym bardziej, iż ta wybitna Artystka akceptowała także rozsądnym podejściem polskie zmiany polityczne po roku 1989. Choć po zmianach politycznych w tamtym czasie, znalazła się poza zainteresowaniem oficjalnej polityki kulturalnej. 

Ratowała Ją jednak sztuka, zamykanie się „w sobie” przy sztaludze we własnej pracowni i indywidualna sprzedaż obrazów. Wiele osób chciało mieć w swych domach Jej cudowne kwiaty, zaułki Warszawy, pejzaż polski, ale zwłaszcza portrety.

W tym miejscu warto jeszcze wspomnieć, iż o Stanisławie Wilimowskim Elżbieta Lityńska –wnuczka bohatera i jego pierwszej żony Janiny, z domu Meyer – napisała książkę pt. „Dzieje życia pułkownika dypl. Stanisława Wilimowskiego bohatera 1939 roku”, wydaną przez nią z intencją utrwalenia pamięci Dziadka – z własnej inicjatywy i na własny koszt skierowaną do żyjącego jeszcze pokolenia oraz do najmłodszych członków rodziny i przyjaciół  rozproszonych w różnych miejscach Europy (przede wszystkim w Londynie, we Lwowie, Wrocławiu i Warszawie).

(Druk i oprawę książki wykonała Drukarnia „Poligrafus” – ISBN 978-83-962158-0-2).

Autorka – Elżbieta Lityńska – jest córką Stefana i Ewy Masiewiczów, wnuczką Stanisława i Janiny Wilimowskich oraz Stanisława i Michaliny Jadwigi Masiewiczów.

Jest to książka opisująca losy pułkownika Wilimowskiego, kiedy nie był jeszcze mężem Broni, a jego żoną była Janina Meyer. Z tego związku urodziła się (3 maja 1926 r. w Warszawie) córka  Ewa (w przyszłości matka Elżbiety Lityńskiej), która wykazała się wysoce patriotyczną postawą zarówno podczas okupacji niemieckiej, jak i w historii powojennej kraju. Jako działaczka Ruchu Oporu pełniła służbę w organizacji konspiracyjnej „Szare Szeregi”, a także brała czynny udział w Powstaniu Warszawskim w Batalionie „Chrobry II”. Wśród odznaczeń przyznanych Jej po wojnie, najbardziej wymownym, obok Krzyża Partyzanckiego, jest odznaka Weterana Walk o Niepodległość.

Może warto zaznaczyć, iż Stanisław Wilimowski miał też talent rysownika, a nawet wspólnie ze swoim kolegą – por. Wińczyńskim napisał książkę o swoich przyjaciołach ze studiów w Wyższej Szkole Wojennej, pt. „La Force Morale”.    

Olgierd Szlekys…

… był drugim mężem Broni: artysta malarz, karykaturzysta, a przede wszystkim architekt wnętrz i dekorator. Wyszła za niego za mąż w 1968 roku.

Dla piszącego te słowa był – historycznie rzecz ujmując – przede wszystkim kontynuatorem przedwojennej Spółdzielni „Ład”, która wyprzedziła późniejszą DESĘ i obecne sprzedażne galerie prywatne.

Był znakomitym projektantem mebli! Charakteryzowały je elegancja, lekkość i niewielkie rozmiary, zapewniające maksimum komfortu w maleńkich mieszkaniach, które powstawały naprędce w odbudowującym się kraju po II wojnie światowej. Szczególnie pomysłowe były meble rozkładane, wielofunkcyjne, jak np. tapczany kanapy, biblioteczki, stoły, komody, szafy na ubrania i inne.

Projekty mebli Olgierda wielokrotnie zdobywały pierwsze nagrody na konkursach mebli użytkowych. Ujmowały swego rodzaju wdziękiem w zastosowaniu ciekawych materiałów do ich konstrukcji, np. artystycznych tkanin (niekiedy zabezpieczonych masą plastyczną) do budowy najróżniejszych drzwi i blatów mebli czy sprężynującej sklejki kilku warstw drewna do użycia w konstrukcji relaksujących oparć krzeseł. Komplet czterech takich krzeseł dostał w prezencie od Olgierda Szlekysa, m.in. Kwartet Wilanowski, do wygodnej pracy podczas codziennych prób zespołu. Jeden z kompletów mebli znajduje się w Muzeum Historycznym Miasta Warszawy, podarowany przez Bronię w latach osiemdziesiątych, po wystawie pośmiertnej twórczości Artysty.

Olgierd był także świetnym rysownikiem i karykaturzystą.

Jest o nim bardzo ciekawa książka, autorstwa prof. Ireny Huml („Olgierd Szlekys i sztuka wnętrza”, wydana przez Instytut Sztuki PAN w 1993 r.), co zwalnia mnie od szerszego opisywania tej bardzo ciekawej osobowości twórczej, w której dominowała sztuka użytkowa i wzornictwo przede wszystkim mebli, w tym także dla dzieci.

Bardzo pięknie wspomina Olgierda sama Bronia, powiedziała kiedyś do piszącego te słowa, m.in. – „myślałam, że po śmierci Staszka już nigdy NIKT nie będzie dla mnie prawdziwą miłością”. Ale ta przyszła ponownie i niespodziewanie.

Najpierw była to pogłębiona sympatia i wydawało się, że to przejściowe uczucie. Ale któregoś dnia jednak pokochała Go, jak wcześniej Staszka.

„Nasze charaktery – wspominała – zlały się. Było nam ze sobą dobrze.

Łączyła nas przede wszystkim ta sama pasja do sztuki, te same upodobania. I tak pewnego dnia Olgierd stał się dla mnie najważniejszym autorytetem w ocenie moich obrazów.

Podziwiałam Jego prawość charakteru, bez kompromisów, jak i wielką delikatność wobec słabszych.

Olgierd miał bardzo trudne dzieciństwo i sam (jako sierota) potrafił wyrosnąć na wartościowego człowieka.

Także Jego troska o Stano Gai (matkę Broni, która wtedy jeszcze żyła), była wzruszająca. Miał też WIEKI SZACUNEK dla pamięci Stanisława Wilimowskiego – pierwszego męża Broni.

Umarł nagle, na serce, na które przez kilka lat chorował. Broni pozostał po nim ogromny ból i pustka. Zawsze mówiła, że gdyby i ona odeszła po śmierci Staszka – ten ból byłby Jej zaoszczędzony.

„Olgierd nawet po śmierci Stano Gai wziął do nas Jej ‘Kudłatkę’, suczkę, z którą trzy razy dziennie (a mieszkaliśmy przecież na V piętrze, bez windy) wychodził na spacer.”

Pozostał po Olgierdzie niebywały dorobek artystyczny, który Bronia rozpowszechniła przez kilka wystaw, a pani Profesor Irena Huml rzeczowo udokumentowała we wspomnianej wyżej książce.

C.d. nastąpi i będzie miał tytuł „TWÓRCZOŚĆ BRONISŁAWY WILIMOWSKIEJ PO ROKU 1945”

Poprzedni artykułJosef Kröger, niemiecki ksiądz katolicki z propolskim sercem
Następny artykułDunaj dzieli i łączy
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS. Rok 2024 owocował w dalsze dokonania twórcze Karola Czejarka. Oprócz 30 opublikowanych w PD artkułów, recenzji książkowych, pożegnań i rozmów, również wydanie dwóch publikacji książkowych: przekładu (z j. niemieckiego na polski) Hansa-Gerda Warmanna „Panie Abrahamson, Pańska synagoga płonie” (TSKŻ, Szczecin 2024) oraz „Autobiografii. Moja droga przez życie” (Biblioteka Świętokrzyska, Świętokrzyskie Towarzystwo Regionalne, Zagnańsk 2024). W kwietniu 2025 ukazała się monografia autora o życiu i twórczości Bronisławy Wilimowskiej „Wszystko było dla niej malarstwem” (w Wydawnictwie ASPRA-JR).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj