Bitwa pod Komarowem, największa batalia kawaleryjska XX wieku, przypieczętowała obok bitwy zaniemeńskiej, błyskotliwe zwycięstwo odniesione na przedpolach Warszawy i klęskę Rosji bolszewickiej w 1920 roku, dążącej do eksportu barbarzyńskiej ideologii komunistycznej do Polski i zachodniej Europy. Bo jak napisał Edgar Vincent wicehrabia D’Abernon w swojej głośnej książce „Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach świata pod Warszawą 1920 roku” – Polska i Warszawa nie była ostatecznym celem bolszewików.
Do bitwy kawaleryjskiej pod Komarowem doszło w następujących okolicznościach: kiedy sowiecki Front Zachodni Michaiła Tuchaczewskiego nacierał na Warszawę, to Armia Konna Siemiona Budionnego uwikłana w walkach o Lwów, zgodnie z rozkazem Lenina i Trockiego miała się przegrupować i wesprzeć Tuchaczewskiego w ataku na stolicę odrodzonej Polski. Gdyby to się powiodło, to Budionny mógłby zagrozić tyłom Grupy Uderzeniowej Naczelnego Wodza.
Zadanie przechwycenia i rozbicia niepokonanej dotąd Konarmii otrzymała specjalnie utworzona 24 sierpnia 1920 roku, Grupa Operacyjna pod dowództwem gen. Stanisława Hallera (zamordowanego w Katyniu w 1940 r., brata znanego gen. Józefa Hallera) składająca się z 1 Dywizji Jazdy dowodzonej przez pułkownika Juliusza Rommla (późniejszego generała) oraz 13. Dywizji Piechoty. Skład 1 Dywizji Jazdy był następujący: 1. Pułk ułanów Krechowieckich, 12. Pułk Ułanów Podolskich, 14. Pułk Ułanów Jazłowieckich, 2. Pułk Szwoleżerów Rokitniańskich, 8. Pułk Ułanów Księcia Józefa Poniatowskiego i 9. Pułk Ułanów Małopolskich. Pułki z kolei organicznie wchodziły w skład dwóch brygad jazdy: 6 i 7, po trzy w każdej z brygad. Pułki jazdy wspierały baterie 1, i 6; Dywizjonów Artylerii Konnej. 1 Dywizja Jazdy rozpoczęła marsz śladem Armii Konnej, która dysponowała czterema dywizjami kawalerii (4, 6, 11 i 14) oraz samodzielną brygadą kawalerii i kierowała się szybko w kierunku Zamościa. Bohaterska obrona miasta umożliwiła polskiej Grupie gen. S. Hallera doścignięcia bolszewików.
Wczesnym rankiem 31 sierpnia 1920 roku, w okolicach Komarowa rozegrała się wielka, niezwykle krwawa bitwa kawaleryjska, która była momentem zwrotnym w walkach Frontu Południowego, podobnie jak wcześniej bitwa na przedpolach Warszawy. Po stronie polskiej walczyła 1 Dywizja Jazdy płk. Juliusza Rommla, w składzie sześciu pułków. Bitwa rozpoczęła się od natarcia rosyjskiej 11 Dywizji Jazdy (DJ) na polską 7 Brygadę Jazdy (BJ) płk. Henryka Brzezowskiego, liczącą ponad 930 „szabel” i 30 karabinów maszynowych na taczankach. Zadanie zdobycia okolicznego wzgórza otrzymał 2 Pułk Szwoleżerów, który opanował Wolę Śniatycką, jednak został zaatakowany przez znacznie silniejszego przeciwnika. W tym krytycznie momencie na pole bitwy dotarł 9 Pułk Ułanów i włączył się do walki. Wkrótce przybyła jeszcze 6 Brygada Jazdy, oraz niestety i rosyjska 4 Dywizja Jazdy. Szale zwycięstwa przeważyła Brygada Jazdy płk. Konstantego Plisowskiego i Rosjanie rozpoczęli odwrót.
Po południu rozpoczęła się druga faza bitwy. Tym razem nacierała 6 rosyjska Dywizja Jazdy, lecz szarża 8 i 9 Pułku Ułanów oraz Brygady płk. Brzezowskiego zmusiły bolszewików do wycofania się. Budionny dał sygnał do odwrotu, zaś gen. Haller nakazał pościg, ale nie był on możliwy, ze względu na krańcowe wyczerpanie kawalerzystów.Po całodniowej walce polscy ułani i szwoleżerowie pokonali o wiele liczniejszą armię bolszewicką. Bitwa pod Komarowem toczyła się wśród pędu galopujących koni, brzęku szabli i uprzęży i głośnego huku dział artyleryjskich. Obfitowała w liczne szarże i kontr szarże.
1 Dywizja Jazdy poniosła spore straty: ok. 300 ludzi i 500 koni. Straty Rosjan były o wiele większe. Sam Budionny został także ranny. Konnica bolszewicka wycofała się w odizolowanych grupach. Dowódca 1 Armii Konnej zarządził odwrót mimo rosyjskiej przewagi, dostrzegając groźbę unicestwienia swojej formacji. Zorientował się, że jest okrążony, a jego armia rozpadła się na kilka części. Jedna kolumna przedarła się pod Horodyniem Ruskim, druga w rejonie Miączyn – Zawalów, trzecia koncentrowała się w rejonie Udrycze-Sitawiec.
Przy okazji warto także wiedzieć, że ambicja i rywalizacja dwóch sowieckich prominentnych funkcjonariuszy, obiektywnie ułatwiła stronie polskiej świetne zwycięstwo, zwane także „Cudem nad Wisłą”. Otóż kardynalna zasada strategii i sztuki operacyjnej nakazuje skupienia sił i środków walki na głównym kierunku uderzenia. Na szczęście Rosjanie to zignorowali. Ambitny watażka jakim niewątpliwie był Siemion Budionny pragnął koniecznie dla sławy zdobyć Lwów i Zamość mimo rozkazu niezwłocznego podporządkowania swojej silnej Konnej Armii dowódcy Frontu Północnego – Michaiłowi Tuchaczewskiemu. Z kolei naczelny dowódca Armii Czerwonej, Siergiej Kamieniew (były carski pułkownik) ponownie wydał 13 sierpnia 1920 roku dyrektywę, nakazującą podporządkowanie Armii Konnej Budionnego – Tuchaczewskiemu. Bezpośredni przełożony Budionnego, Aleksander Jegorow nakazał mu więc bezzwłoczne podporządkowanie Armii Konnej Tuchaczewskiemu. Ale członek rady wojennej frontu, Józef Stalin, nie zaakceptował tego polecenia. Wykorzystał to Budionny, który mając poparcie Stalina, w sposób arogancki odmówił wykonaniatego rozkazu. Taki to był system dowodzenia w Armii Czerwonej, kiedy dowódca nie mógł rozkazywać bez akceptacji komisarza politycznego. Po latach, kiedy Stalin już niepodzielnie rządził państwem fakt ten był tematem tabu. Nie przypadkowo więc w czasie czystek stalinowskich w wojsku, na pięciu marszałków ZSRR, zachowali życie tylko dwaj: Kliment Woroszyłow i Siemion Budionny.
Dla uczestników walk pod Komarowem bitwa była „historyczną świętością” i kulminacyjnym momentem ich życia. W okresie międzywojennym dla upamiętnienia tej bitwy oraz pamięci poległych kawalerzystów miał powstać pomnik chwały kawalerii. W historii polskiej wojskowości bitwa pod Komarowem jest jednym z najważniejszych epizodów militarnych podczas wojny polsko – bolszewickiej w 1920 roku.Bitwa ta została uznana przez historyków za jedną z sześciu największych zwycięstw polskiej jazdy. Zwieńczeniem tego miało być utworzenie na Wawelu Sali Chwały Jazdy Polskiej. Obok urn z ziemią spod Grunwaldu, Chocimia, Kircholmu, Wiednia i Samosierry miała także znaleźć się ziemia z pola bitwy pod Komarowem. Wybuch drugiej wojny światowej zniweczył te plany.
Pamięć o bitwie zaczęli upamiętniać od lat osiemdziesiątych XX wieku mieszkańcy Komarowa i Zamojszczyzny podczas uroczystości organizowanych przez Światowy Związek Żołnierzy AK oraz NSZZ „Solidarność” Od 2001 roku w tą akcję włączyły się środowiska kawalerii ochotniczej i grupy rekonstrukcyjne dawnych bitew. Od 2006 roku wiodącą rolę w upamiętnieniu tej bitwy przyjęło Stowarzyszenie „Bitwa pod Komarowem.” Podjęto też społeczną zbiórkę środków finansowych na budowę pomnika, która przyniosła wymierne efekty.
Uwieńczeniem tych dążeń stało się odsłonięcie w 102 rocznicę bitwy Pomnika Chwały Kawalerii i Artylerii Konnej. Nastąpiło to 28 sierpnia 2022 roku z udziałem władz państwowych, wojska, pocztów sztandarowych i licznego społeczeństwa Zamojszczyzny. Uroczystość zakończyła się pokazem rekonstrukcji fragmentów bitwy pod Komarowem z udziałem członków Stowarzyszenia „Polski Klub Kawaleryjski. Oddział Kawalerii Ochotniczej”






![Karol Czejarek. Autobiografia: Moja droga przez życie [recenzja książki, tłumaczenie z j. niemieckiego]](https://przegladdziennikarski.pl/wp-content/uploads/2024/12/Karol-Czejarek-autobiografia-Kluza-218x150.jpg)







