Benedykt Peczko: wyborcy są podatni na przekazy hipnotyczne

0
Źródło: econlp.com

Większość wyborców głosuje na podstawie pobieżnej oceny, pierwszego wrażenia, subiektywnego odczucia lub owczego pędu. Tacy wyborcy są szczególnie podatni na przekazy hipnotyczne – mówi Dyrektor Polskiego Instytutu NLP Benedykt Peczko w rozmowie z Pawłem Rogalińskim.

Paweł Rogaliński: – Jak Pan sądzi, którzy politycy anglosascy skutecznie wykorzystywali NPL w swoich przemowach i kreowaniu pozytywnego wizerunku?

Benedykt Peczko: – NLP od dawna jest standardowo wykorzystywane przez sztaby wyborcze wszystkich liczących się kandydatów w krajach anglosaskich. A następnie przez ekipy zarówno zwycięzców, jak i opozycji. To samo dotyczy technik psychologii społecznej opisanych m.in. przez Roberta Cialdiniego w jego książkach, wiedzy psychologii poznawczej, podejmowania decyzji, neuromarketingu itp.

– Czy może Pan podać przykład polityka anglosaskiego, który nieumiejętnie stosuje perswazję?

– Należy pamiętać, że metody NLP to tylko jeden z elementów wpływających na wizerunek polityka i jakość jego przekazu medialnego. Olbrzymią rolę odgrywają także cechy charakteru polityka, jego temperament, wiek, nawet typ urody. Każdy polityk, który jest zapoznawany z narzędziami NLP, inaczej ich używa.

– Mogą one więc zejść na dalszy plan?

– Często są one w ogóle mało istotne, gdy np. górę biorą kwestie zdrowotne, jak w przypadku Hillary Clinton podczas ostatnich wyborów w USA. Kandydatka na pewno była zapoznana z NLP, ale nie miało to znaczenia w porównaniu z jej sposobem zachowania nieadekwatnym do sytuacji i niespójnością pomiędzy komunikacją werbalną a niewerbalną.

– Czy myśli Pan, że politycy – teoretycznie – mogliby wykorzystać techniki hipnozy zbiorowej np. podczas wiecu wyborczego lub konwencji w celu zmanipulowania swojego elektoratu? A może jest to w praktyce niewykonalne i w związku z tym nie ma się czego obawiać?

– Zgodnie z aktualną wiedzą, trans hipnotyczny jest o wiele bardziej powszechnym zjawiskiem, niż kiedyś uważano. Wszyscy podlegamy tego rodzaju wpływom wielokrotnie w ciągu dnia. Wystarczy, że jedna osoba – lub grupa – jest akceptowana jako autorytet, a druga otwiera się na jej przekaz. W tłumie ten mechanizm znacznie się wzmacnia i często ulega ograniczeniu samodzielne, krytyczne myślenie jednostek. Uczestnicy tłumu naśladują innych i łatwo udziela im się nastrój tłumu.

– A więc jest to możliwe.

– Owszem, jak najbardziej. Hipnotyczny efekt grupowy w tego typu sytuacjach występuje. I bywa celowo wykorzystywany. Jednak sam przekaz płynący od polityka by nie wystarczył, dlatego towarzyszy temu odpowiednia oprawa (obrazy, symbole, muzyka, odpowiednio lansowane hasła, aranżacja przestrzeni, inscenizacja itd.). Już w III Rzeszy opanowano tę sztukę do perfekcji, a od tamtej pory wiedza na temat psychologii tłumu oraz środki techniczne wywierania wpływu zostały znacznie rozwinięte…

– A więc czy hipnoza może skłonić kogoś do zagłosowania w wyborach na danego kandydata? Jak mogłoby to w praktyce wyglądać?

– Niewielu wyborców poznaje program kandydatów, czy choćby ich biografię. Większość głosuje na podstawie pobieżnej oceny, pierwszego wrażenia, subiektywnego odczucia lub owczego pędu (często wszystkiego na raz). Tacy wyborcy są szczególnie podatni na przekazy hipnotyczne.

– Jak mogą one wyglądać?

– W praktyce są one realizowane np. poprzez wielokrotne powtarzane przez media tych samych haseł, opinii, spotów. Również poprzez powtarzanie agitujących wypowiedzi aktorów, artystów, sportowców, naukowców, celebrytów itp. popierających danego polityka. Pokazywanie znanej i popularnej osoby w towarzystwie polityka już samo w sobie jest silnym trikiem hipnotycznym. Jest to metoda stosowana od lat 20. ubiegłego stulecia, gdy skutecznie wykorzystał ją „ojciec” public relations, Edward Bernays (siostrzeniec Freuda) dla ocieplenia wizerunku Calvina Coolidga i do przekonania opinii publicznej do osoby tego wyjątkowo niepopularnego prezydenta USA.

– Słowem podsumowania: jak rozumiem, NLP to nie wszystko? Politykom potrzebna jest więc cała gama różnych technik perswazji oraz właściwego zarządzania wizerunkiem własnej osoby, żeby odnieść właściwy skutek.

– Wybrane elementy NLP stosowane w polityce to tylko niewielki ułamek metod współczesnej psychologii, socjologii, neuropsychologii i innych dziedzin wykorzystywanych do tych celów. Natomiast profesjonalne NLP z założenia ma służyć zupełnie innym celom, jak np. zwiększaniu efektywności komunikacji między ludźmi, kreatywnemu rozwiązywaniu problemów, rozwijaniu umiejętności społecznych itd.

– Bardzo dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Paweł Rogaliński

Benedykt Peczko – certyfikowany coach, trener, psychoterapeuta oraz superwizor psychoterapii i coachingu. Współzałożyciel i w przeszłości przez dwie kadencje członek prezydium Izby Coachingu w Polsce. Członek Polskiej Federacji Psychoterapii i Polskiego Towarzystwa Mindfulness. Członek założyciel i były prezes Polskiego Stowarzyszenia Neuro-Lingwistycznej Psychoterapii. Od wielu lat reprezentuje tę organizację w Polskiej Radzie Psychoterapii. Założyciel i dyrektor Polskiego Instytutu NLP.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here