Analiza językowa przemów politycznych (cz. 7): podsumowanie

0

Wymienieni w powyższych doświadczeniach mówcy świadomie używają technik perswazji. Chęć pozyskania elektoratu jest zbyt wielka, by mogli pozwolić sobie na rezygnację z wykorzystania metod programowania neurolingwistycznego.

Im bardziej skrupulatnie stosują zasady NLP, tym większą zyskują popularność (należy w tym momencie przypomnieć, że Declan Ganley, który wypadł najgorzej ze wszystkich omawianych oratorów, jest już na politycznej emeryturze). Zachęca to kolejne rzesze polityków do praktykowania sztuki krasomówczej, która częstokroć jest w stanie zatuszować mankamenty danego kandydata i umiejętnie omamić tłumy przy urnach wyborczych. Mistrzem takiego zachowania okazał się być prezydent Stanów Zjednoczonych. Jak uznał francuski filozof oraz dziennikarz „Le Figaro” i „Wall Street JournalGuy Sorman:

To niesłychanie charyzmatyczny polityk. Świetny mówca, który potrafi porwać masy. Jest równocześnie bardzo inteligentnym i zręcznym marketingowcem. Nigdy wcześniej nie widziałem tak perfekcyjnie zorganizowanej kampanii prezydenckiej. (…) Wszelkie obietnice zmian to zwykły marketing polityczny. Jeśli ludzie będą oczekiwali zbyt wiele, to na pewno się rozczarują. (…) Obama pozostaje w tradycji „wyjątkowego statusu Ameryki”, czyli uważa, że USA to nie kraj jak każdy inny, tylko kraj wyjątkowy. W czasie swojego zwycięskiego przemówienia w Chicago powiedział wręcz, że amerykańska konstytucja została napisana dla całego świata[1][2].

Jak widać to głównie słowa, nie czyny przysparzają politykowi największego poparcia podczas kampanii wyborczej. Przestaje się już liczyć realizacja programu wyborczego, gdyż coraz mniej wyborców wierzy w ich spełnienie. Coraz większego znaczenia nabierają też porywające tłum przemowy charyzmatycznych mówców. Co więcej, obfite schlebianie społeczeństwu jest również nadzwyczaj pożądane.

Przyglądając się opisanym przemowom, należałoby zwrócić uwagę na fakt, iż we wszystkich przypadkach zdarzają się błędy w efektywnym wykorzystywaniu perswazji, co pokazuje, że nie ma w gronie wybranych siedmiu polityków (oraz prawdopodobnie na całym świecie) „mówcy idealnego”, przykładnie wprowadzającego w życie najnowsze odkrycia z zakresu językoznawstwa i psychologii. Mimo to za polityka najzręczniej wykorzystującego sztuczki słowne należy uznać Baracka Obamę, a tuż po nim Tony’ego Blaira. Oni obaj po mistrzowsku używają języka do osiągania wcześniej obranych celów. Wpajają w nieświadome niczego umysły własne spojrzenie na świat. W swoisty sposób „programują” tłum do recypowania jedynego słusznego światopoglądu. Przytaczając słowa znanego niemieckiego filologa Victora Klemperera:

Słowa mogą być jak maleńkie dawki jadu: połyka się je niepostrzeżenie, wydają się nie mieć żadnego skutku, a jednak po pewnym czasie występuje trujące działanie[3].

Kup moją książkę pt. „Jak politycy nami manipulują”:
– „Jak politycy nami manipulują? Cz. 1: Zakazane techniki”
– „Jak politycy nami manipulują? Cz. 2: Przemowy w praktyce”


[1] G. Sorman, Obama rozczaruje Europę, Przegląd Środkowoeuropejski – Central European Review, Warszawa 2009, nr 50, ss. 27-28.

[2] Zob. też: A. Sepkowski, Początki misji. Narodziny amerykańskiej „religii obywatelskiej”, Toruń 2008, s. 210.

[3] V. Klemperer, LTI [Lingua Tertii Imperii]: notatnik filologa, Kraków – Wrocław 1983, s. 589.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here