Nancy wtrącała się do wszystkiego. Denerwowało to lekarzy, Wszystko chciała wiedzieć. Żądała szczegółowego uzasadniania każdej decyzji.
Reagan leżał w pokoju, w którym, z uwagi na bezpieczeństwo prezydenta, zasunięte były ciężkie zasłony. Nancy chciała je odsłonić, by widział choć trochę światła dziennego i mógł pooddychać świeżym powietrzem. Dr David Gens wyjaśnił jej, że są to „koszty zawodu”, mając na myśli to, że prezydent musi czymś płacić za swój urząd.
Później, gdy dr Gens powiedział jej, że idzie do domu, od kilku dni bowiem nie opuszcza szpitala i żona już się zaczęła niepokoić, Nancy Reagan zwróciła się do niego jego słowami: „Są to koszty zawodu”.
Nancy Reagan przeżywała wyniki ankiet, zwłaszcza te, z których wynikało, że szkodzi politycznym interesom męża. Zaczęła większą wagę przywiązywać do swoich strojów, do sposobu bycia. Zaczęła angażować się w różne przedsięwzięcia dobroczynne, w program popularyzujący adopcję dzieci oraz we współpracę z weteranami wojny wietnamskiej. Fotografowała się z emerytami, z upośledzonymi dziećmi itp.
Wynajęła także Landona Parrina, aby przygotował jej kilka przemówień i dowcipnych powiedzonek, które poprawiłyby jej opinię. 29 marca 1982 r. w czasie prestiżowego przyjęcia zaaranżowano scenę, w której Nancy pojawiła się przebrana za żebraczkę i zaśpiewała piosenkę o tym, że nosi używane suknie, które Ronnie kupuje za 10 centów. Ten spektakl miał zdezawuować opinię o Nancy, że lubi luksusowe, superdrogie stroje.
Mimo pozornego spokoju wewnętrznego Nancy była bardzo spięta podczas wszystkich spotkań i wywiadów. Bardzo rzadko publicznie zabierała głos. Kiedy przemawiała, robiła to źle. Na publicznych imprezach najchętniej siedziała w milczeniu wpatrzona w męża.
Na 70. urodziny Reagana, w piątek 6 lutego 1981 r., zaledwie 16 dni po objęciu prezydentury, Nancy postanowiła przygotować mężowi niespodziankę. Po naradzie ze swymi bogatymi przyjaciółmi z Kalifornii postanowiła urządzić w Białym Domu przyjęcie dla grona 100 najbliższych przyjaciół. Na liście zaproszonych znaleźli się oczywiście: Wilsonowie, Annenbergowie, Deutschowie, Jorgensenowie, Bloomingdale’owie i inni. Mężowi powiedziała, że będzie na kolacji wąskie grono przyjaciół. Kiedy Reagan wszedł do salonu i zobaczył tłum ludzi, wydawał się mile zaskoczony. Salon tonął w kwiatach, serwowano wspaniałe dania, orkiestra grała stare, romantyczne melodie. Wznosząc toast, Nancy powiedziała: „Wiem, że on niczego bardziej nie pragnie niż utrzymania naszej przyjaźni”. Dawno już w Białym Domu nie urządzano przyjęcia z takim przepychem jak na 70. urodziny Reagana.
W lipcu 1981 r. Nancy reprezentowała Prezydenta Stanów Zjednoczonych na ślubie następcy tronu brytyjskiego księcia Karola i lady Diany. Udała się do Londynu w towarzystwie swych najbliższych współpracowników: 10 agentów ochrony, pielęgniarki, fotografa, fryzjera Juliusa, przedstawiciela Departamentu Stanu, 13 dziennikarzy, a także przyjaciół, Betsy i Alfreda Bloomingdale’ów.
W 1981 r. Reaganowie byli atakowani za przyjęcie prezentów, których wartość oceniono na minimum 30 tys. dolarów. Ponadto Nancy otrzymała wiele sukienek zaprojektowanych przez najdroższych projektantów mody (…).
***
Powyżej zaprezentowany został fragment książki pt. „Panie Białego Domu”
Autor: prof. Longin Pastusiak
Liczba stron: 848
Wydawnictwo: Bellona









