Zaklęte serce Afryki

4

  Tu do dziś istnieją potężne czary, potrafiące w mniemaniu tubylców spowodować poważną chorobę lub śmierć ofiary. Marabu, bo tak nazywają szamanów w Kamerunie, cieszą się nie tylko całkowitą nietykalnością, ale i niepodważalnym autorytetem. Praktyki rodem ze średniowiecza, w Afryce są wciąż bardzo popularne.

  Kamerun, blog dziennikarski

Miniaturka Kamerunu

            Pierwotne ludy zamieszkujące samo centrum Afryki wykształciły mozaikę wierzeń opartych na szamanizmie. Jak mówi siostra Tadeusza, polska misjonarka Zgromadzenia Sióstr św. Dominika w Kamerunie, „żyją tu między innymi niscy ludzie lasów – Pigmeje, wędrujący ze stadami bydła Bororo, równikowe ludy Bantu czy też liczni Kirdi i Fulani". Każda z grup ma swoje, odrębne zwyczaje i wierzenia, ściśle połączone z siłami natury.


        Strefa równikowa, w której znajduje się kraj, powoduje, że „słońce wstaje tu o godzinie 6:00 i zachodzi o 18:00 w ciągu kilku minut. Nie ma wschodów i zachodów słońca, jakie zwykliśmy obserwować". Ten wyraźny podział dnia i nocy ma również swoje odzwierciedlenie w tutejszych religiach i obrzędach – z jednej strony istnieją uroki i czarna magia, z drugiej zaś powszechne zielarstwo i „białe" czary. Mimo faktu, że chrześcijaństwo oficjalnie wyznaje tu aż 40%, a islam 20% społeczeństwa, lwia część z nich w rzeczywistości nadal wierzy w religie przodków.

 

Polowanie na czarownice i czarowników


            – Magia przenika w Kamerunie wszystkie, nawet najdrobniejsze elementy życia, co dla „ludzi Zachodu" jest zupełnie niezrozumiałe – mówi Tadeusza. Szamani są obecni w większości wiosek i w niemal każdym mieście. Ludzie często zapraszają do siebie marabu, głównie w celu wykrycia sprawcy ich nieszczęścia. – Społeczeństwo wierzy tu, że za chorobą, śmiercią lub piorunem zawsze ktoś stoi. Nic nie dzieje się bez przyczyny, więc wystarczy jedynie znaleźć sprawcę swojego nieszczęścia – twierdzi siostra zakonna i dodaje: „bardzo często szuka się tu winnego uderzenia pioruna – otóż Kameruńczycy są przekonani, że rzucenie błyskawicą w dom znienawidzonego sąsiada jest jak najbardziej możliwe".


        Całe „śledztwo" zaczyna się, gdy szaman odwiedza pokrzywdzoną rodzinę. Po zaznajomieniu się z problemem wymawia magiczne słowa i zakrapla oczy dziewicy z wioski tajemnym płynem. Ta ostatnia, całkowicie oślepiona przez kolejne kilka godzin, wychodzi na ulicę i szuka winnego tak długo, aż nie wskaże palcem konkretnej osoby. Wówczas już wiadomo, kto złorzeczył danej rodzinie i rzucił piorun lub urok. Jak przyznaje ze smutkiem siostra Tadeusza: „w tego typu obrzędach biorą udział nawet szanowani przedstawiciele rady parafialnej. W żaden sposób nie można im wytłumaczyć, że to wszystko nie tak… Ile pokoleń musi minąć, by wyzbyć się tych prymitywnych wierzeń?".

 

Walka z siostrami


            – Cały ostatni rok żyłam od jednej rozprawy sądowej do drugiej – mówi siostra zakonna i wyjaśnia: „nasz kucharz Mathieu został posądzony o rzucenie uroku na swojego współpracownika Elie". Ponieważ w kameruńskich sądach skazuje się wiele osób za uprawianie czarnej magii, sprawa była bardzo poważna. Jak mówi Tadeusza: „Mathieu pracuje u nas już 27 lat i to bardzo dobry człowiek. Sam poprosił mnie bym zatrudniła Elie'go. Dopiero gdy ten ostatni zachorował na AIDS, sprawa trafiła przed oblicze prawa". Gdy powód zmarł, rodzina nie przerwała procesu. Sędzia, mimo tłumaczenia, że wirus HIV jest nabywany przez nieostrożność w pożyciu seksualnym, nie był przekonany co do argumentacji. Swoje uniewinnienie Mathieu zawdzięcza temu, że organy wymiaru sprawiedliwości nie chciały wchodzić w konflikt z zakonnicami i ich Bogiem…


            Kilka lat wcześniej Angeline – pracownica zatrudniona w Garoua Boulai również zachorowała na AIDS. Siostry wiedziały o jej dolegliwości, a mimo to nadal zatrudniały ją w kuchni. Aby sprawić chorej przyjemność, kupiły jej lodówkę (należącą w Kamerunie do urządzeń ekskluzywnych). Kiedy rodzina Angeline zaprosiła do siebie marabu, by odnaleźć winowajcę choroby, ten wpierw obejrzał „ofiarę uroku". Jak wspomina siostra Tadeusza: „Angeline cierpiała również na hemoroidy. Gdy szaman spostrzegł na jej pośladkach żylaki, uznał, że to wina zaczarowanej lodówki od sióstr". Siostra zakonna, słysząc oskarżenia o rzucenie klątwy, zabrała chłodziarkę do swojego domu.

 

Zielarstwo i biała magia


            – Najczęstsze w Kamerunie choroby to malaria, tyfus, AIDS (i niejednokrotnie połączona z nim gruźlica) oraz wszelkie odmiany robaczyc, które są wynikiem picia brudnej wody – mówi siostra i dodaje: „poza szpitalami państwowymi istnieją też te wyznaniowe, jak na przykład nasz, katolicki". Ponieważ lecznic wciąż brakuje, bardzo popularni są znachorzy i zielarze. Leczenie u nich polega na połączeniu uzdrowicielskich wywarów z elementami białej magii. Chorzy odwiedzają też marabu by ci, za pomocą swoich czarów, przywrócili im zdrowie. Najlepszych szamanów spotyka się na wsiach, więc wielu ludzi z miasta wyjeżdża na peryferia po „uzdrawiającą terapię".

farm4.static.flickr.com/3046/2291077450_20997e05be.jpg?v=0
        – Marabu są nietykalni. Społeczeństwo uważa, że oni mogą dać, ale i odebrać zdrowie. Znaczna większość boi się ich uroków i woli nie wchodzić im w drogę – twierdzi Tadeusza. Paradoksalnie, dzięki swojej uprzywilejowanej pozycji, wszelkie procesy o czary omijają szerokim łukiem ich klasę. A to przecież głównie szamani trudnią się magią! Jak twierdzi siostra zakonna: „nikt nie chce konfliktu z potrafiącym rzucić śmiertelną klątwę szamanem. Lepiej podać do sądu innego wieśniaka, niż walczyć z tak potężnym przeciwnikiem".


        Marabu – tajemniczy i niezrozumiani przez nas ludzie, chcąc nie chcąc, są stałym elementem kultury środkowej Afryki. Mimo, że bogate kraje Zachodu oferują nowe technologie, własny styl życia oraz kult pracy i edukacji, dla Kameruńczyków nie są one tak bardzo atrakcyjne. Ciężko to zrozumieć. Ciężko pojąć popularność prymitywnych form zielarstwa i szamanizmu. I wbrew temu, że ingerencja w inną kulturę może być postrzegana jako nieetyczna, wydaje się, że podniesienie poziomu wykształcenia i opieki medycznej jest w Kamerunie nieodzowne.

___________________________
"POLISH ZONE", Wydanie 24, Listopad 2009, s.20-21.
http://www.polishzone.co.uk/uploaded/PZ24.pdf

4 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here