Łódź: Rondo Inwalidów. Nie tylko z nazwy?

2

  – Jeśli miałbym wymienić najbardziej niebezpieczne miejsca w Łodzi, na pierwszym miejscu podałbym rondo Inwalidów – mówi Zbigniew, taksówkarz z 20-letnim stażem. Mieszkanka Widzewa, Bożena, dodaje: „bardzo często są tam wypadki. Gdy przechodzęblog dziennikarski, rondo Inwalidów obok i widzę kraksę, modlę się, żeby wszyscy uszli z życiem. A nadchodzi zima i bardzo łatwo o stłuczkę".

 

Ustąp pierwszeństwa!


            Przykładów potwierdzających zdradliwość tego skrzyżowania nie brakuje – nie dalej jak kilka dni temu miały tam miejsce dwie kraksy. Najgorszy jest jednak fakt, że stłuczki na rondzie Inwalidów spowodowane są niemal zawsze próbą wymuszenia pierwszeństwa. Dobrym tego przykładem jest wydarzenie sprzed dwóch tygodni, kiedy to kierowca nissana jadący ulicą Rokicińską nie ustąpił pierwszeństwa i zderzył się ze zjeżdżającym z ronda seicento. To jednak nic w porównaniu z niedawnym staranowaniem tramwaju przez autobus linii „77". Ranni, zniszczone pojazdy i kilkugodzinne usuwanie powstałych szkód – to widok niezwykle powszechny dla okolicznych mieszkańców i przejeżdżających tamtędy kierowców.


Wszystko przez nieuwagę?


            – Widoczność na rondzie jest bardzo dobra, gdyż w najbliższej okolicy nie ma żadnych zabudowań. Mimo to kolizji i wypadków nie brakuje – przyznają łódzcy policjanci. – Kierowcom jadącym trójpasmową ulicą Rokicińską wydaje się, że wszystkie pomniejsze ulice są podporządkowane. Tymczasem znak wyraźnie informuje o rondzie – konkludują. Taką tezę wyraźnie odrzucają taksówkarze i podkreślają, że przy tak szerokiej ulicy znaki stają się mało widoczne, szczególnie w mgliste bądź zimowe dni. Okoliczny mieszkaniec, Sebastian, twierdzi: „Całą sprawę rozwiązałby podświetlany i migający znak, który zwracałby uwagę na konieczność ustąpienia pierwszeństwa. Ale nikt chyba jeszcze o tym nie pomyślał!"


Przejście podziemne, ale bez pieszych


            Przebudowanie w 2005 roku pobliskiego przejścia podziemnego kosztowało miasto 3,6 miliona złotych. Prace budowlane trwały aż półtora roku. Przyjazne osobom niepełnosprawnym i zaprojektowane zgodnie z przyszłościowymi planami budowy estakady przejście wygląda bardzo nowocześnie i świetnie wkomponowuje się w otoczenie. Niestety, mało kto z niego korzysta. Jak mówi mieszkanka osiedla, Kazimiera: „tłumy pędzących na autobus babć, czy też spieszących się na okoliczny ryneczek ludzi ani myślą skorzystać z przejścia! Zamiast tego wbiegają na ruchliwą ulicę prosto pod koła samochodów. Lekkomyślność ludzka nie zna granic!" Statystyki niestety potwierdzają powyższe słowa i wskazują, że liczba potrąceń i stłuczek nie uległa polepszeniu po drogiej przebudowie. Rokrocznie na rondzie Inwalidów dochodzi do około 30 kolizji i 10 wypadków, w wyniku czego kilkanaście osób zostaje rannych.


Sygnalizacja – gdzie Polaków dwóch tam 3 zdania…


            Jak zapewnia Renata Borkowska-Kubiak, rzecznik Łódzkiej Spółki Infrastrukturalnej: „W ramach zwiększenia bezpieczeństwa na rondzie Inwalidów, jeszcze w 2010 roku ruszy budowa sygnalizacji świetlnej". Do pomysłu nie są jednak przekonani policjanci z drogówki, którzy wskazują, że zdecydowanie pogorszy ona przepustowość i stworzy niepotrzebne korki. Pomysł wyceniony na 2,5 do 3 milionów złotych może się więc okazać nietrafiony.


Estakada – ale za co?


            Zarząd Dróg i Transportu już od dawna rozważa wybudowanie estakady. Tworzono plany, następnie je uaktualniano i niemalże ruszano z budową. Jeszcze w 2003 roku rzeczniczka ZDiT Aleksandra Mioduszewska mówiła, że bardzo możliwe, iż w najbliższym czasie rozpoczną się prace budowlane. Chciano za 50 milionów złotych wybudować wiadukt w jedną stronę tak, by zapewnił on przejazd górą dla samochodów zmierzających do centrum miasta. Później poprawiono decyzję i mówiono wyłącznie o estakadzie w obie strony. Dziś już wiadomo, że przez najbliższe lata zobaczymy ją tylko na mapie, bowiem koszt jej wybudowania znacząco przekracza możliwości finansowe ZDiT.


No to mamy problem


            Komentować obecną sytuację niezwykle ciężko. Przeglądając witrynę internetową bikeforum.pl można jednak natknąć się na niezwykle trafną opinię użytkownika Tomato: „Na osiedlu, na którym mieszkam jest rondo. Nazwa dość trafna: rondo Inwalidów (to nie żart – tak się faktycznie nazywa). Średnio dwa razy w tygodniu jest tam wypadek, stłuczek nie liczę. I wiecie co się zmieniło po 5 latach? NIC!"

__________________________
MM Moje Miasto Łódź, 04.11.2009.
http://www.mmlodz.pl/7135/2009/11/4/rondo-inwalidow–nie-tylko-z-nazwy?category=naDrogach

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here