Zagrożenia cywilizacyjne cz. 2/2 (prof. L. Pastusiak)

0

Człowiek od początku swego istnienia zmagał się z przyrodą. Współistniał z nią, ale nie było to współżycie pokojowe. W gruncie rzeczy cechował go strach przed nieznanym żywiołem. Nieufność wobec przyrody wynikała z faktu, że zanim człowiek zaczął masowo ginąć z ręki drugiego człowieka, padał ofiarą żywiołów natury. Stopniowo jednak oswajał się z przyrodą, poznawał jej tajniki i nauczał się z nią współżyć. Trudno byłoby ten okres nazwać idealną koegzystencją. Można natomiast powiedzieć, że do czasów najnowszych utrzymywała się swego rodzaju równowaga biologiczna i ekologiczna. Dziś sytuacja uległa zasadniczej zmianie.

[CZĘŚĆ PIERWSZA TEKSTU – Zagrożenia cywilizacyjne cz. 1/2]

Współczesny człowiek posiadał narzędzia pozwalające mu nie tylko zniewolić, ujarzmić, ale także zniszczyć przyrodę. Zachwiana została odwieczna niemalże równowaga w układzie sił w stosunkach przyroda-człowiek. Proces naruszania tej równowagi trwa na naszych oczach i często dokonuje się z naszym osobistym udziałem. Nie jest to zjawisko, które ma miejsce na innej półkuli czy na innym niż Europa kontynencie. Proces zniewalania, by nie powiedzieć – niszczenia, przyrody jest równocześnie procesem lokalnym, regionalnym, jak i globalnym. Osiągnął on dziś rozmiary zagrażające egzystencji człowieka poprzez naruszenie równowagi ekologicznej.

Stopień dewastacji przyrody przez człowieka osiągnął już taką skalę – a proces degradacji środowiska naturalnego trwa przecież dalej – że pora wprowadzić w skali międzynarodowej pojęcie „przestępstw przeciw przyrodzie” i „zbrodni przeciw przyrodzie”, jako kategorii przestępstw kryminalnych. Człowiek może bowiem istnieć tylko w symbiozie z przyrodą. Perspektywa symbiozy człowieka z techniką, nawet najnowocześniejszą, ale bez przyrody i naturalnego środowiska – jest przerażająca. W sytuacji, gdy człowiek wyposażył się w nowoczesne narzędzia zbrodni ekologicznych, którymi posługuje się często pod przewrotnym hasłem rozwoju cywilizacyjnego, przyroda staje się coraz bardziej bezbronna i coraz bardziej zagrożona. Dlatego hasłem społeczności ludzkiej obecnie i w przyszłości powinna być nie walka z przyrodą, ale walka o przyrodę.

W ciągu 4, 5 mld lat istnienia naszej planety nikt nie wywarł takiego wpływu na nią, jak istota ludzka. Ludzie wiele zbudowali na Ziemi, ale przyczynili się również do ogromnych na niej zniszczeń, powodując istotne zmiany w składzie biosfery. Biosfera jest nieustannie zanieczyszczana. Zanieczyszczane są powietrze i woda, co niekorzystnie wpływa a Klimat i nieuchronnie musi odbić się ujemnie na zdrowiu w warunkach życia homo sapiens

Kwaśne deszcze powodują ogromne straty w krajach uprzemysłowionych, zatruwając wodę i niszcząc proste organizmy. Każdego roku setki nowych trujących związków chemicznych przedostaje się do atmosfery. Zanieczyszczona atmosfera sprzyja rozwojowi nowotworów i innych chorób.

Ocaeny stanowią nieco ponad 70% powierzchni naszej planety. Na oceany przypada 97% wszystkich wód na kuli ziemskiej. Średnia głębokość oceanów wynosi około 4 tysiące metrów. Oceny służą nie tylko celom transportowym, rekreacyjnym, przemysłowym, ale są też największym rezerwuarem żywności dla człowieka.

Oceany są zagrożone z wielu względów. Są systematycznie i od dawna zanieczyszczane. Każdego roku ok. 8 mln ton toksycznych odpadów zatapia się w oceanach, co powoduje nieodwracalne zmiany w oceanicznym ekosystemie.

Do wód oceanów przedostają się np. pestycydy, ścieki, odpady przemysłowe, zatapiane są materiały radioaktywne, tworzywa sztuczne, fosfor, śmieci i różnego rodzaju zanieczyszczenia wyrzucane z kutrów i statków pływających po oceanach.

Troska o przyszłość oceanów spowodowała, że Program Narodów Zjednoczonych na rzecz Ochrony Środowiska zwrócił uwagę na konieczność monitorowania zanieczyszczeń mórz i oceanów. Dna oceanów staja się coraz większym śmietniskiem i składowiskiem różnych odpadów, w tym również odpadów radioaktywnych. Ludzie jednak nie troszczą się o czystość oceanów w takim samym stopniu, jak troszczą się o czystość nadbrzeżnych plaż i strefy brzegowej.

Zanieczyszczone rzeki zatruwają morza i oceany, czyniąc przyległe plaże niebezpiecznymi. Rzeki i wody przybrzeżne są miejscem składowania każdego roku milionów ton odpadów toksycznych.

Człowiek od najdawniejszych czasów używał i nadal używa drewna do budowy domów, jako opału w domu oraz do celów przemysłowych. Wycina się lasy dla różnych celów, m.in. dla pozyskania nowych terenów pod budowę osiedli, dróg, dla zdobycia terenów rolniczych.

Lasy są niezbędne dla zachowania zdrowego dla człowieka środowiska, gdyż dostarczają nam tlenu, a wchłaniają dwutlenek węgla. Faktem jest, że lasów na świecie ubywa, a to negatywnie odbija się na jakości środowiska, w którym człowiek żyje.

Lasy niegdyś stanowiły kilkanaście procent powierzchni Ziemi, dziś stanowią około sześciu procent. Jeżeli nie powstrzyma się wycinania lasów, to w ciągu półwiecza znikną lasy tropikalne. Raport FAO z 2005 roku ocenia, że każdego roku ubywa na świecie ok. 13 milionów hektarów lasu. W latach 2000-2005 najwięcej start w lasach miała Ameryka Środkowa, tracąc rocznie 1,3 % swoich lasów. Również wysokie straty odnotowały tropikalne kraje Azji.

Wciągu tysiąca lat, od roku 900 do 1900, ogromnie zmniejszyła się powierzchnia lasów w Europie Zachodniej – z 90% ogólnego obszaru do 20%. W krajach rozwijających się obszary leśne nadal zmniejszają się, zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej. Intensywnie wycina się lasy m.in. w Indiach, Etiopii, Pakistanie i Bangladeszu. Wilgotne lasy równikowe niszczy się dla celów rolniczych i przemysłowych. Często w poszukiwaniu drewna na opał, zwłaszcza w Afryce. Zagrożone są przy tym liczne gatunki roślin i zwierząt. Jeśli założyć, że człowiek pojawił się na Ziemi ok. 2 miliony lat temu, to ocenia się, że około 70% obecnych gatunków zwierząt żyło już na naszej planecie.

Wycinanie lasu, jeżeli jest legalne, pod kontrolą, przynosi gospodarce korzyści. Niestety, w wielu krajach Azji, Afryki i Ameryki łacińskiej trwa nielegalny wyrąb lasów na dużą skalę. Przynosi to gospodarce i środowisku ogromne straty, bowiem nie towarzyszy temu planowe zalesianie.

Społeczność światowa stara się ratować lasy. Dyskusja na ten temat toczyła się w czasie ONZ-owskiej konferencji w Kopenhadze w grudniu 2009 roku. Uzgodniono wówczas, że przeznaczy się 30 mld dolarów w latach 2010-2012 na ochronę lasów. Są organizacje międzynarodowe, które monitorują wycinanie lasów.

Nie wiemy, ile gatunków żywych organizmów przebywa obecnie na ziemi, w ziemi i w wodzie. Są organizmy duże i mikroskopijne. Niektórzy szacują ich liczbę na 30 milionów. Wszystkie są zagrożone. Uczeni oceniają, że jeżeli nie podejmie się skutecznych środków zapobiegawczych, to połowa obecnych gatunków zniknie z naszej planety w ciągu najbliższych 100 lat.

Wskutek wielu przyczyn tracimy bezpowrotnie różne gatunki roślin i zwierząt. Zmniejszają się obszary będące siedliskiem zwierząt. Wzrasta zatrucie środowiska, nasilają się inne szkodliwe dla roślin i zwierząt działania człowieka. Róg nosorożca jest dziś wart więcej niż złoto równe jego wadze. Spośród wszystkich gatunków zamieszkujących Ziemię człowiek wykazał największą zdolność dostosowania się do zmieniających się warunków. Człowiek również przyczynił się w największym stopniu do wytępienia innych gatunków. W okresie nasilenia wypraw morskich między rokiem 1600 a 1900 wymarło 75 znanych gatunków, głównie ptaków i ssaków, w czym mieli swój udział ludzie. W ciągu ostatnich 500 lat wyginęło ok. 100 gatunków ptaków. Obecnie – w wyniku działalności człowieka – zagrożenie dla roślin i zwierząt jest większe aniżeli w przeszłości. Wiele gatunków zagrożonych wymarciem można spotkać tylko w ogrodach zoologicznych, ale i one stanowią niewielką część wszystkich ginących gatunków. Zagrożone są m.in. słoń afrykański, czarny nosorożec i wiele innych dużych ssaków. Aby zdobyć futra zwierząt czy kość słoniową, człowiek brutalnie wkracza w ich środowisko, zagrażając ich istnieniu.

Uczeni szacują, że we wszystkich epokach geologicznych na Ziemi żyło ok. 4 miliardów gatunków roślin i zwierząt. Dziś szacuje się, że jest ich 5-30 milionów. Z tego zaledwie 1,4 miliona zostało sklasyfikowanych i opisanych.

Uczeni prognozują, „że jeśli nie ograniczy się zużycia paliw kopalnianych, takich jak węgiel, ropa naftowa, czy gaz ziemny, to średnia temperatura na świecie może wzrosnąć nawet o 3oC w ciągu najbliższych 50-100 lat. Na Ziemi będzie cieplej niż przez ostatnie dziesięć tysiącleci. Nawet ta drobna zmiana zmniejszy zasięg występowania wielu gatunków zwierząt i roślin, zmieni naturalne zespoły ekologiczne i w efekcie spowoduje wymarcie najmniej odpornych gatunków”[5].

Globalne ocielenie spowoduje pogorszenie habitatu dla zwierząt i wiele gatunków może zginąć. Niektórzy uczeni uważaja, że do 2050 r. może zginąć jedna trzecia istniejących dziś gatunków zwierząt.

Zjawisko tzw. efektu cieplarnianego (Greenhouse Efekt) stanowi również poważne zagrożenie. Polega ono na tym, że promieniowanie z przestrzeni kosmicznej nie jest odprowadzane w równym stopniu w kosmos ze względu na obecność w atmosferze dwutlenku węgla, metanu i innych gazów. W związku z tym systematycznie podnosi się temperatura na Ziemi. Powoduje to topnienie lodów, odtajanie zamrożonych ziem na Dalekiej Północy, a to z kolei zwiększa emisje różnych gazów. Topnienie lodów arktycznych może spowodować podniesienie poziomu wód mórz i oceanów, co grozi zalaniem znacznych obszarów lądowych. Niektórzy uczeni przewidują, że do roku 2050 poziom wód mórz i oceanów może podnieść się o metr, a do roku 2100 nawet o 5 – 8 metrów. Amerykańska Akademia Nauk przewiduje, że w niedługim czasie około miliarda ludzi znajdzie się na obszarach dotkniętych zalaniem lub zasoleniem. Dotyczy to zwłaszcza takich krajów jak Egipt, Bangladesz, Chiny, część Holandii. Również niektóre obszary wschodniego wybrzeża USA są zagrożone zalaniem z powodu podnoszenia się wód Oceanu Atlantyckiego. Bałtyk może zalać położone w depresji Żuławy. Szczególnie ucierpią miliony ludzi mieszkających w deltach wielkich rzek azjatyckich.

Koncentracja gazów cieplarnianych w atmosferze oraz wzrost temperatury powietrza wywołują, zdaniem Macieja Sadowskiego, następujące skutki[6]:

  •   Temperatura przy powierzchni ziemi wzrosła od 0, 4 do 0, 8oC od 1860 r.
  • Skala zmian i ich trwanie jest największe w ciągu ostatnich 1000 lat. Wszelkie dowody wskazują, że obserwowane ocieplenie jest wyjątkowe.
  • Dekada lat 90 była najcieplejsza, a rok 1998 miał najwyższe temperatury.
  • Od lat 50 globalna temperatura minimalna wzrasta dwukrotnie szybciej niż maksymalna.
  • Suma opadów wzrasta w umiarkowanych i wysokich szerokościach półkuli północnej. Obszary zwrotnikowe ulegają przesuszeniu.
  • Na półkuli północnej następuje zmniejszenie się zasięgu pokrywy śnieżnej i skrócenie okresu zamarznięcia rzek i jezior.
  • W Arktyce grubość lodu morskiego zmniejszyła się o 50% w ciągu 40 lat. Zasięg lodu zmniejsza się o 3% w ciągu dekady.
  • Poziom morza wzrósł od 10 do 20 cm w XX wieku, przede wszystkim w wyniku wzrostu temperatury oceanu.
  • Tempo wzrostu temperatury powietrza jest najszybsze od 6000 lat, tj. od czasu zaniku ostatniego zlodowacenia.

Globalne ocieplenie będzie miało wpływ na gospodarkę wielu krajów, zwłaszcza tych, których gospodarka oparta jest na rolnictwie. Zmiana warunków pogodowych, w tym przede wszystkim opadów, może negatywnie zaważyć na produkcji rolnej. Kraje, których gospodarka zależna jest od turystyki, też mogą odczuć negatywnie skutki zmian klimatycznych.

Niektórzy uczeni sceptycznie odnoszą się do groźnych skutków ocieplenia. Wskazują m.in. na to, że podwyższona temperatura może spowodować, że wydłuży się sezon upraw i zwiększy się w ten sposób produkcja w rolnictwie.

Jeżeli temperatura na Ziemi będzie się stopniowo podnosić, to za pół wieku zniknie ostatni alpejski lodowiec.

Człowiek, który jest sprawcą tych niekorzystnych zjawisk, nie pozostaje bezczynny. Na przykład Międzynarodowy panel ONZ ds. Zmian Klimatycznych (IPCC) prowadzi badania i publikuje raporty z propozycjami, jak powstrzymać te niekorzystne zjawiska klimatyczne.

W grudniu 2011 roku w Durbanie w RPA odbyła się kolejna, 17 konferencja klimatyczna ONZ. Przyniosła ona skromne osiągnięcia, obietnice dalszej pracy nad zawarciem układu o ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych tak, aby można go podpisać do 2015 roku. Będzie on obowiązywał od 2020 roku. Utworzono również Zielony Fundusz Klimatyczny w wysokości 100 mld dolarów, który ma pomóc krajom rozwijającym się przestawić się na ekologiczne źródła energii. Najwięksi trucicieli naszego globu – USA, Chiny i Indie – nie wykazują entuzjazmu dla zawarcia wiążących ich układów międzynarodowych, służących walce z globalnym ociepleniem.

Człowiek od początku swojego istnienia pozostawiał po sobie różne śmieci i odpady. Obecnie śmieci zasypują naszą planetę, plastikowe torebki, plastikowe butelki, butelki i puszki po piwie i różnych płynach. Właściwie wszystko, czego nie potrzebujemy, wyrzucamy na śmieci, włącznie z nieużywanymi przedmiotami i meblami. Plastikowe torebki rozkładają się dopiero po kilkuset latach. A z powodu połknięcia plastikowych odpadów rocznie ginie ok. dwa miliony ptaków i ssaków morskich. Uczeni oceniają, że 75% światowej populacji w 2050 roku będzie miało trudności w dostępie do świeżej, zdrowej wody, jeżeli zanieczyszczenie środowiska będzie postępować w obecnym tempie. Śmieci są toksyczne i zatruwają morza, oceany, rzeki, jeziora, wody powierzchniowe i podskórne. Zatruwają glebę. Ofiarami zatruć są ptaki i inne zwierzęta. Wielokrotnie czytamy o płynących ławicach śniętych ryb.

Świat produkuje niesamowitą ilość śmieci i odpadów. Niektóre z nich, np. plastik, rozkładają się bardzo wolno i w długim czasie. Ponieważ składowanie odpadów toksycznych na lądzie jest kosztowne i ryzykowne, wiele krajów próbuje je zatopić w morzach i oceanach. Szczególnie niebezpieczne są odpady radioaktywne – z elektrowni atomowych, zakładów produkujących broń nuklearną i odpady z laboratoriów szpitalnych.

Katastroficzną wizję przyszłości, spowodowaną rosnącą na świecie górą śmieci, przedstawił Andy Collins, pisząc: „Coraz bardziej nabrzmiewa problem gospodarki odpadami, czyli popularnymi śmieciami, jakie każdy z nas wytwarza. Jeżeli w przyszłości kraje rozwijające się zdołają dorównać krajom bogatym w ich obecnym standardzie życia, to zwielokrotniona o kilka miliardów razy ilość śmieci doprowadzi do zagłady świata w ciągu 50 lat[7].

Jeżeli by ktoś ograniczył się do mechanicznej ekstrapolacji obecnych zagrożeń i na tej podstawie chciałby zarysować perspektywy dla ludzkości w XX wieku, to musiałby dojść do nieuchronnego i logicznego wniosku, że wszyscy żyjemy w „pożyczonym czasie” i wszyscy wchodzimy w „pożyczoną przyszłość”. Tak przyszłość nie istnieje. Przyszłość po prostu trzeba sobie wypracować. Nikt nam jej nie da, nikt nam jej nie zapewni. Im wcześniej to sobie uświadomimy i im wcześniej do jej budowy przystąpimy, tym większa będzie pewność uniknięcia różnorodnych pułapek, jakie stwarza rozwój współczesnej cywilizacji.

Nic więc dziwnego, że świadomi zagrożeń globalnych ludzie biją na alarm. Ukazało się już wiele raportów, słychać było wiele ostrzeżeń. Praktyka polityczna nadal pozostaje daleko w tyle za myślą intelektualną i alarmistycznymi głosami ekspertów. Akcje ratunkowe jak dotąd mają ograniczony charakter. Ograniczony – w sensie przeznaczonych na ten cel środków i ograniczony – w sensie zasięgu geograficznego.

To, co człowiek zdewastował, w zasadzie potrafi odbudować. Jeśli technika coś zniszczyła, technika powinna to przywrócić. To prawda, że cywilizacja ma swoje negatywne, destruktywne skutki. Ale przyniosła ona człowiekowi oczywisty korzyści. Czy w związku z ubocznymi, negatywnymi skutkami współczesnej cywilizacji, człowiek powinien poszukiwać „nowej cywilizacji” – jak doradzają nam niektórzy uczeni na świecie? Nie sądzę, byśmy potrzebowali radykalnie innej cywilizacji. Potrzebna nam jest taka, która potrafi redukować do minimum negatywne zjawiska i zagrożenia. Czy jest to możliwe? Wdzięczny to temat do dyskusji.

W chwili obecnej mamy następująca sytuację. Powiększa się liczba zagrożeń. Wzrasta także ich skala i zasięg. Te zagrożenia docierają do świadomości stosunkowo wąskiej grupy ludzi, ale są sygnałem ostrzegawczym, który daje początek ruchom społecznym. Pojawiają się projekty rozwiązań W tyle za tym wszystkim pozostaje praktyka, czyli przeciwdziałanie zagrożeniom, zwłaszcza w skali globalnej.

Istnieje potrzeba rozbudzenia globalnej świadomości wśród społeczeństw wszystkich krajów. Chodzi o to, by coraz więcej ludzi na świecie zdawało sobie sprawę z globalnych wymiarów istniejących zagrożeń, z faktu, ze rozwiązanie wielu problemów wymaga nie tylko lokalnego, regionalnego, ale globalnego podejścia. Chodzi o stworzenie globalnej presji społecznej na rzecz wyeliminowania obecnych i nowo pojawiających się zagrożeń.

Budowa świadomości globalnej jest procesem długim i niełatwym. Trudność polega nie tylko na konieczności przełamywania głęboko zakorzenionego myślenia kategoriami nacjonalistycznymi, regionalnymi, plemiennym i czy wręcz przysłowiowo parafialnymi. Trudność w rozbudzeniu świadomości globalnej wynika przede wszystkim z sytuacji społecznej, gospodarczej i politycznej znacznej części ludzkości. Jeżeli dziś setki milionów ludzi głodują, a liczba głodujących rośnie, jeżeli niektórzy ludzie żyją dziś w nędzy i zacofaniu, cierpiąc niedostatek żywności, mieszkań, odzieży, opieki lekarskiej, oświaty i bez perspektywy na poprawę swego losu, to trudno szukać u nich zrozumienia dla zagrożeń globalnych, skoro największe zagrożenie ma da nich charakter lokalny.

Prof. dr hab. Longin Pastusiak, Profesor Akademii Finansów i Biznesu Vistula, poseł na Sejm (1991-2001) i marszałek Senatu (2001-2005).

[1] Czesław Mojsiewicz, Globalne problemy ludzkości, Wydawnictwo „Terra” 1998, Poznań, s. 11.
[2] Rozważania na koniec wieku. Rozmowa z profesorem Schaffem, „Ress Humana”, listopad – grudzień 1998, nr 6, s. 28.
[3] Carl Sagan, Nuclear Winter, w: [red. Gregory Uthus Donn], The Nuclear Predicament: A Sourcebook, St. Martin Press, New York 1986.
[4] Małgorzata Błaszczak, Zegar apokalipsy. 7 minut zostało do końca świata. „Wprost”, 24.03.2002.
[5] Krystyna Borowicz, Dzikie życie ucieka, „Rzeczpospolita”, 25-26.11.2000 r.
[6] Maciej Sadowski, Czy grozi nam klimatyczna apokalipsa?, „Rzeczpospolita”, 9.11.2000 r.
[7] Andy Collins, Koniec świata, Wydawnictwo Videograf of Edukacja, Katowice 2007.

Poprzedni artykułZagrożenia cywilizacyjne cz. 1/2 (prof. L. Pastusiak)
Następny artykułFacebook manipuluje wpisami i jest stronniczy politycznie?
Longin Pastusiak
Prof. dr hab. Longin Pastusiak - politolog, amerykanista. Ukończył studia na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego oraz na Wydziale Spraw Międzynarodowych University of Virginia w Stanach Zjednoczonych. W latach 1963-1993 pracował w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Od 1978 r. profesor nadzwyczajny, a od 1986 r. profesor zwyczajny. W latach 1994-2005 Profesor Uniwersytetu Gdańskiego. W latach 1985 -1988 Prezes Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych. Poseł Ziemi Gdańskiej w Sejmie I, II, III kadencji (1991-2001). Wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP oraz przewodniczący stałych delegacji Sejmu i Senatu do Zgromadzenia Parlamentarnego NATO oraz do Zgromadzenia Parlamentarnego Unii zachodnioeuropejskiej W latach 2002-2004 wiceprezydent Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. W latach 2001-2005 marszałek Senatu V kadencji. Profesor w Akademii Finansów oraz w Wyższej Szkole Zarządzania i Prawa w Warszawie. Obecnie jest profesorem w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, gdzie jest Dyrektorem Instytutu Spraw Społecznych i Stosunków Międzynarodowych. Prof. Longin Pastusiak wykładał na uczelniach polskich i zagranicznych. Doctor honoris causa uczelni polskich i zagranicznych. Prof. dr hab. Longin Pastusiak jest autorem ponad 700 publikacji naukowych w tym ponad 90 książek. W 2015 r ukazały się następujące książki prof. L. Pastusiaka: * Polacy w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych, Bellona, Warszawa 2015. * Prezydenci USA w anegdocie. Od Trumana do Obamy, Bellona, Warszawa 2015. * Prezydent dobrych intencji. Polityka zagraniczna Baracka Obamy, Oficyna Wydawnicza “Adam”, Warszawa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here