Zagraniczne wizyty prezydenta Donalda Trumpa

0
25

Donald Trump, 45. prezydent Stanów Zjednoczonych, jest wyjątkową postacią wśród wszystkich dotychczasowych mieszkańców Białego Domu. Zanim zasiadł na fotelu prezydenckim nie miał za sobą żadnego doświadczenia politycznego. Nic więc dziwnego, że ma opinię nieprzewidywalnego prezydenta. Był biznesmanem, odziedziczył pokaźny majątek po ojcu i trzeba przyznać, że potrafił go pomnożyć i dlatego mówi o sobie, jako o człowieku sukcesu. Czy osiągnie sukces jako prezydent? Są w tej sprawie sprzeczne opinie w Stanach Zjednoczonych.

Donald Trump jest prezydentem mocarstwa, które ma swoje interesy polityczne, militarne i gospodarcze w różnych zakątkach globu ziemskiego. Równocześnie brakuje mu obycia międzynarodowego, znajomości spraw globalnych i doświadczenia w rokowaniach z politykami zagranicznymi. W niniejszym artykule przedstawiam w sposób zwięzły jego dotychczasowe wizyty zagraniczne, które potwierdzają jego słabości.

Pierwszą wizytę zagraniczną Trump złożył po 4 miesiącach od czasu zaprzysiężenia na prezydenta. Mianowicie 19 maja 2017 r. udał się na Bliski Wschód. Przed jej rozpoczęciem zwierzał się swoim współpracownikom, że nie lubi wizyt zagranicznych. W ciągu 8 dni odwiedził Arabię Saudyjską, Izrael, Włochy i Belgię. Towarzyszyła mu żona i kilkunastu najbliższych współpracowników Białego Domu oraz członkowie rządu. W Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej, przyjęto prezydenta Stanów Zjednoczonych z wielką pompą. Trump, polityk gadatliwy, tym razem okazał się wyjątkowo małomówny. W ciągu pierwszego dnia wizyty dziennikarze obliczyli, że publicznie wypowiedział tylko 26 słów.

Pierwszy dzień pobytu w Arabii Saudyjskiej obfitował natomiast w wiele dwustronnych porozumień o współpracy wojskowej i gospodarczej. Trump m.in. podpisał wynegocjowany przez jego zięcia Jareda Kushnera największy w historii USA kontrakt o partnerskiej współpracy wojskowej wartości 110 mld dolarów. Amerykanie zobowiązali się dostarczyć Arabii Saudyjskiej m.in. okręty, samoloty, czołgi, radary, systemy obrony przeciwrakietowej Patriot oraz THAAD. Ponadto w obecności prezydenta Trumpa i króla Salmana bin Abdulaziz Al-Sauda podpisano wiele innych porozumień m.in. między saudyjskim koncernem naftowym Aramco a różnymi firmami amerykańskimi. Koncern Lockheed Martin zbuduje 150 helikopterów Blackhawk dla Arabii Saudyjskiej, a koncerny Raytheon, General Dynamics, Dow Chemical i General Electric uruchomią swoją produkcję w Arabii Saudyjskiej. Były to porozumienia wartości ponad 55 mld dolarów.

Donald Trump nie ukrywał zadowolenia z powyższych porozumień. „To był wspaniały dzień. Będą wspaniałe inwestycje w Stanach Zjednoczonych, setki miliardów dolarów i praca, praca, praca” – powiedział prezydent po pierwszym dniu pobytu w Rijadzie, po czym udał się do hotelu Ritz Carlton. Był to jego pierwszy nocleg od wyboru na prezydenta w budynku niebędącym jego własnością.

Następnego dnia Trump spotkał się z przywódcami 55. państw muzułmańskich. W wygłoszonym przemówieniu mówił o zainteresowaniu Stanów Zjednoczonych regionem Bliskiego Wschodu i rozwojem partnerskich stosunków ze światem islamskim „opartych na wspólnych interesach i wartościach”. Jeszcze niedawno w kampanii wyborczej mówił o islamie jako religii opartej na nienawiści, a jako prezydent zakazywał muzułmanom wjazdu do Stanów Zjednoczonych. Teraz w Rijadzie nazwał islam „jedną z największych religii w świecie”. „Stoję przed wami – mówił – jako prezydent amerykańskiego narodu by przekazać wam przesłanie przyjaźni, nadziei i miłości. Mamy wizję pokoju, bezpieczeństwa i prosperity dla tego regionu i dla świata”. Trump apelował do przywódców krajów muzułmańskich, aby wykorzenili terroryzm i pozbyli się terrorystów. „To nie jest walka między różnymi religiami, sektami i różnymi cywilizacjami… To jest walka między dobrem i złem” – powiedział prezydent Trump.

22 maja Trump z Arabii Saudyjskiej przyleciał do Izraela. Po wylądowaniu w Tel Awiwie wygłosił na lotnisku krótkie przemówienie, w którym podkreślił nierozerwalne więzi łączące Stany Zjednoczone z Izraelem. Po rozmowie z prezydentem kraju Reuwenem Riwlingiem i premierem Beniaminem Netanjahu udał się pod Ścianę Płaczu. Był pierwszym urzędującym prezydentem, który odwiedził to symboliczne miejsce. Towarzyszył mu zięć Jared Kushner, który jest żydowskiego pochodzenia. Trump nie wyraził zgody, aby przy Ścianie Płaczu towarzyszyli mu przedstawiciele władz Izraela. Pierwsza Dama Melania oraz córka Ivanka modliły się przy Ścianie Płaczu przeznaczonej dla kobiet.

W obecności premiera Netanjahu Trump zaprzeczył doniesieniom prasy, jakoby w czasie rozmowy z Siergiejem Ławrowem 10 maja ujawnił Rosjanom tajne informacje, jakie Stany Zjednoczone otrzymały od Izraela dotyczące sytuacji na Bliskim Wschodzie. „Nigdy nie wymieniłem w rozmowie z Rosjanami słowa Izrael” – powiedział Trump dziennikarzom w Jerozolimie.

Drugiego dnia w swoich wystąpieniach Trump wyrażał nadzieję na pokojowe uregulowanie problemu izraelsko-palestyńskiego, ale jego wizyta, wbrew zapowiedziom, nie przyniosła konkretnych rezultatów. Zgadzał się natomiast w rozmowach ze swymi izraelskimi partnerami o zagrożeniu ze strony Iranu. Nie omieszkał przy tym krytycznie oceniać bliskowschodniej polityki swego poprzednika prezydenta Baracka Obamy. Trump zapewniał, że nie dopuści do tego, by Iran wszedł w posiadanie broni atomowej i podkreślał znaczenie, wspólnej walki z terroryzmem.

W Izraelu mówił o swych zachęcających rozmowach z przywódcami arabskimi w czasie wizyty w Arabii Saudyjskiej, którzy jego zdaniem widzą możliwość „pokoju między Izraelem a Palestyńczykami”. Trump raczej wsłuchiwał się w głosy swych rozmówców i nie zgłaszał własnych propozycji, które mogłyby przybliżyć perspektywę trwałego pokoju na Bliskim Wschodzie. W czasie wizyty w muzeum Yad Vashem zrobił zwięzły i ogólnikowy zapis do księgi następującej treści: „To wielki zaszczyt być tutaj z moimi przyjaciółmi. To zadziwiające i nigdy tego nie zapomnę”. Ten wpis został ośmieszony w mediach, które przypomniały merytoryczny i poruszający serce wpis jego poprzednika Baracka Obamy.

W Betlejem Trump spotkał się z prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmoudem Abbasem i wyraził nadzieję, że uda mu się doprowadzić do pokojowego porozumienia izraelsko-palestyńskiego. Abbas zapewniał prezydenta amerykańskiego, że Palestyńczycy wiążą z jego wizytą duże nadzieje na osiągnięcie „trwałego pokoju” w regionie. Dodał, że Trump może przejść do historii, jako twórca pokoju między Izraelczykami i Palestyńczykami.

W sumie mimo buńczucznych zapowiedzi ze strony Trumpa, że doprowadzi do przełomu w stosunkach izraelsko-palestyńskich, jego wizyta w Izraelu nie zapowiadała znaczących kroków w kierunku pokoju w tym regionie. Trump raczej wsłuchiwał się w głosy rozmówców nie zgłaszając konstruktywnych propozycji. Udzielał natomiast poparcia Izraelowi. Trudno więc było oczekiwać po bliskowschodniej wizycie amerykańskiego prezydenta znaczącego postępu w stabilizacji sytuacji na Bliskim Wschodzie. Wizyta obfitowała w wiele symbolicznych gestów, mniej zaś w konkretnych rezultatach. Dotyczyło to zwłaszcza pobytu Trumpa w Izraelu.

24 maja w godzinach rannych Trump przybył do Watykanu. W ten sposób w czasie w swej pierwszej zagranicznej wizyty spotkał się z przedstawicielami trzech największych monoteistycznych religii: islamu, judaizmu i chrześcijaństwa. Trump i papież Franciszek różnili się poglądami m.in. w tak istotnych sprawach jak m.in. imigracja, zmiany klimatyczne czy handel bronią. Papież w swoim czasie krytycznie wyraził się o planie Trumpa budowy muru na granicy z Meksykiem, określając mur, jako „niechrześcijański”. Trump nazwał wypowiedź papieża „haniebną”. Tym razem w Watykanie nie nawiązali do tego sporu, chociaż niewątpliwie ujawniły się różnice zdań między nimi w różnych sprawach.

Prezydent Trump przedstawił papieżowi swą rodzinę i członków delegacji. Melania Trump była pierwszą żoną prezydenta katoliczką, od czasu Jacqueline Kennedy. Poprosiła papieża aby pobłogosławił jej osobisty różaniec. Papież pozował do wspólnego zdjęcia z delegacją amerykańską1). Po czym papież i prezydent udali się na półgodzinną rozmowę w cztery oczy do gabinetu Franciszka. Szczegółów ich rozmowy oficjalnie nie ujawniono. Ale z późniejszych wypowiedzi osób z otocznia prezydenta i papieża można było się dowiedzieć, że poruszano m.in. takie tematy jak problem pomocy dla imigrantów, pokoju na Bliskim Wschodzie, terroryzmu, dostępu do opieki zdrowotnej, potrzebę realizacji paryskiego porozumienia o zmianach klimatycznych.

Po zakończeniu rozmowy obaj rozmówcy w obecności członków delegacji dokonali wymiany prezentów. Prezydent wręczył papieżowi pierwsze wydanie dzieł Martina Luthera Kinga, którego papież cytował w swoich wystąpieniach. Franciszek wręczył prezydentowi medal przedstawiający drzewo oliwne, symbol pokoju. Ponadto prezydent otrzymał książkę „Amoris Laetitia” o wyzwaniach dla współczesnych rodzin i roli Kościoła w rozwiązywaniu tych wyzwań. Na pożegnanie Trump podziękował papieżowi za spotkanie i dodał: „Nie zapomnę co pan powiedział”.

Po rozmowach w Watykanie prezydent udał się na spotkanie z prezydentem Włoch Sergio Mattarella i premierem Włoch Paolo Gentiloni, któremu powiedział, że spotkanie z papieżem było „fantastyczne”. „Bardzo, bardzo lubimy Włochy i było dla mnie zaszczytem spotkać się z papieżem”. Z premierem Gentiloni Trump spotkał się wcześniej 20 kwietnia w Waszyngtonie.

Rozmowa w Rzymie dotyczyła m.in. pomocy dla imigrantów. Do Grecji i Włoch przybywa najwięcej imigrantów z Afryki, Azji i Bliskiego Wschodu. Premier Gentiloni apelował do prezydenta Trumpa aby Stany Zjednoczone przyjmowały więcej imigrantów i aby wniosły większy wkład finansowy w pomoc dla ratowania emigrantów na Morzu Śródziemnym. Trump unikał składania jakichkolwiek obietnic pomocy. Melania Trump, która zna język włoski, w tym czasie odwiedziła szpital dziecięcy Bambino Gesu.

Wizyta Trumpa w Rzymie spotkała się z protestami mieszkańców. Policja aresztowała kilkudziesięciu uczestników demonstracji.

Z Włoch prezydent Trump przybył do Brukseli, gdzie swą siedzibę ma Unia Europejska, do której Trump odnosił się z dużym sceptycyzmem, a nawet zachęcał do rozwiązania. Podobnie jak Putin Trump preferował utrzymywanie i rozwijanie współpracy z poszczególnymi państwami Unii, nie zaś z Unią Europejską jako instytucją. Trump zarzucał państwom UE, że korzystają z nadwyżki w handlu ze Stanami Zjednoczonymi.

Dwudniowy pobyt Trumpa w Brukseli obfitował w wiele spotkań i wiele rozmów. Po przylocie, po południu 24 maja Trump wraz z małżonką złożył wizytę w Pałacu Królewskim. królowi Philipowi i jego małżonce królowej Mathildzie. Następnie spotkał się z szefem rządu belgijskiego Charlesem Michelem. Po spotkaniu prezydent powiedział, że w czasie tych rozmów przyrzekli sobie współpracować ze sobą w wielu sprawach „na czele z problemem terroryzmu”.

Następnego dnia 25 maja Trump miał bardzo intensywny program imprez i spotkań. Po spotkaniu z szefem Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem i przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean Claude Junckerem omawiano jak skuteczniej walczyć z terroryzmem. Tusk podniósł również sprawę stosunków z Rosją. Tę ostatnią sprawę skomentował następująco: „Nie jestem w 100 procentach przekonany, że mamy z prezydentem USA to samo stanowisko i te same opinie na temat Rosji. Aczkolwiek, jeśli chodzi o konflikt na Ukrainie wygląda na to, że mówiliśmy jednym głosem”.

Trump spotkał się na lunchu z nowym prezydentem Francji, młodszym od niego o 32 lata Emmanuelem Macronem. Macron naciskał na amerykańskiego prezydenta, aby Stany Zjednoczone wywiązały się z zobowiązań wynikających z międzynarodowego pakietu klimatycznego. Zapytany o wrażenia z rozmowy z Trumpem Macron odpowiedział, że nie może przeprowadzić analizy psychologicznej swego rozmówcy i dodał: „Nie interpretujemy problemów w ten sam sposób, ale jesteśmy w stanie rozmawiać szczerze”.

Trump wziął udział w odsłonięciu w Brukseli pomnika ofiar zamachu terrorystycznego w Nowym Jorku 11 września 2001 r. Ta tragedia była również symbolem jedności wszystkich państw członkowskich NATO, które zastosowały artykuł 5 układu NATO o obronie. W czasie jedynego przy tej okazji publicznego wystąpienia Trump skrytykował państwa sojuszu, które nie wywiązały się z zobowiązań na obronę. Zwrócił uwagę, że tylko pięć krajów (USA, Wielka Brytania, Polska, Grecja i Estonia) wydają na obronę powyżej 2% PKB. Prezydent obliczył, że gdyby wszystkie kraje wywiązały się z wydatków na obronę budżet obrony sojuszu byłby o 119 mld dolarów wyższy2). Trump powiedział, że 23 kraje zachowują się nieuczciwie. Należy zwrócić uwagę, że w swoim wystąpieniu Trump ani razu nie wspomniał o artykule 5. sojuszu. Ale w czasie kampanii wyborczej zaszokował Europejczyków, kiedy powiedział ze Stany Zjednoczone będą bronić tylko tych członków sojuszu, „którzy wywiązują się z zobowiązań wobec nas”.

Uczestnicy szczytu NATO zwiedzili nową, okazałą siedzibę NATO, która kosztowała miliard dolarów. Ani razu nie zapytałem ile kosztowała – powiedział żartem amerykański prezydent. W czasie roboczej kolacji uczestnicy mówili o potrzebie wspólnej walki z terroryzmem i z Państwem Islamskim. Trump potwierdził przedłużenie obecności wojsk amerykańskich w Europie Środkowo-Wschodniej i wytknął większości sojusznikom „chroniczne niedofinansowanie” ΝΑΤΟ. Wizyta Trumpa w Brukseli potwierdziła istnienie rozbieżności między USA i państwami europejskimi w sprawach handlowych, klimatycznych i w sprawie Rosji.

„Amerykanom zależało natomiast na zwiększeniu wkładu Europejczyków w walki z terroryzmem przede wszystkim z Państwem Islamskim. W odpowiedzi na to sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg ogłosił, że Sojusz oficjalnie przystąpi do międzynarodowej koalicji przeciwko ISIS, jednak rozwiał złudzenia, że w grę może wchodzić zaangażowanie militarne. A właśnie na tym Amerykanom zależy najbardziej, co podkreślał sekretarz stanu Rex Tillerson”3).

Trump zademonstrował w Brukseli swoje silne ego. Kiedy doszło na szczycie NATO do wspólnego zdjęcia na podium, zdecydowanym ruchem na oczach wszystkich odepchnął prezydenta Czarnogóry Dusko Markovica by zająć centralne miejsce. Media światowe odnotowały to zdarzenie.

Z Brukseli Trump udał się do Taorminy na Sycylii, na spotkanie grupy G7, w skład której, oprócz Stanów Zjednoczonych, wchodzą: Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Japonia, Włochy i Kanada. Ujawniły się tu duże różnice zdań między USA a resztą państw w sprawie paryskiego układu o zmianach klimatycznych. Trump mimo nacisków ze strony pozostałych państw zapowiedział, że w sprawie poparcia tego układu podejmie decyzję później. Różnice zdań dotyczyły również wolnego handlu i stosunków z Rosją. Trump ponownie skrytykował państwa NATO, że zbyt mało wydają na obronę, a Niemcy za nadwyżki w handlu z USA. Trump zagroził Niemcom nałożeniem wyższych ceł na niemiecki eksport do USA, jeżeli, Niemcy nie zmieniają swej nadwyżki w handlu ze Stanami Zjednoczonymi. Uczestnicy spotkania zgodni byli m.in. w ocenie sytuacji w Syrii, Libii oraz w sprawie walki z terroryzmem. W tej ostatniej sprawie zapewnili, że zwiększą wysiłki by skuteczniej walczyć z terroryzmem.

Gospodarz spotkania premier Włoch Paolo Gentiloni zwrócił uwagę, że Sycylię dzieli od Afryki tylko 225 km i Włochy są pod naporem uchodźców z Afryki. Aby zademonstrować zainteresowanie współpracą z Afryką uczestnicy G7 zaprosili przywódców Tunezji, Kenii, Etiopii, Nigru i Nigerii na spotkanie na Sycylii. Trump nie ukrywał swego sprzeciwu wobec tezy o korzyściach z procesu migracji i mobilności społeczeństw.

Donald Tusk, który uczestniczył w spotkaniu na Sycylii twierdził, że przekonał Trumpa, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE jest incydentem, a nie trendem. Trump rzeczywiście już nie zachęcał państw członkowskich do wyjścia z Unii Europejskiej. W grupie G7 ujawniły się tak poważne różnice zdań zwłaszcza między Trumpem i pozostałymi uczestnikami, że na zakończenie spotkania nie zorganizowano żadnej konferencji prasowej. Kanclerz Merkel nie chciała konferencji prasowej, aby nie stwarzać wrażenia, że jest głównym przeciwnikiem amerykańskiego prezydenta.

Donald Trump kończył swą pierwszą 9-dniową podróż zagraniczną z poczuciem sukcesu zarówno na Bliskim Wschodzie jak i w Europie. Nie umocnił swojego prestiżu w oczach swoich zagranicznych rozmówców, ale również nie popełnił kompromitującej gafy, czego się obawiano przed wizytą z uwagi na brak z jego strony obycia międzynarodowego. Faktem jednak jest, że w czasie tej podróży nie upomniał się nigdzie o prawa człowieka, i o potrzebę respektowania swobód obywatelskich. Wszędzie w Arabii Saudyjskiej, Izraelu, w Brukseli i we Włoszech przyjmowano go gościnnie. Najtrudniejszy dla niego był pobyt w Europie, ponieważ europejscy liderzy mieli krytyczny stosunek do Trumpa i jego polityki. Podobnie Richard Haas prezydent Council on Foreign Relations, również politycy europejscy zarzucali Trumpowi brak zwartej, klarownej polityki zagranicznej.

W sumie pierwsza zagraniczna wizyta Trumpa oznaczała koniec z jego izolacjonistycznymi ciągotkami. Potwierdziła przywództwo amerykańskie w świecie zachodnim. Trump wracał do kraju z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, ale także z wewnętrznym niepokojem z powodu czekających go problemów. Prezydentowi nie udało się odwrócić uwagi sukcesami w podróży zagranicznej od skandali, w jakie uwikłali się jego współpracownicy. Krytycy Trumpa nie podzielali jego zadowolenia z pierwszej podróży zagranicznej. Reakcje w kraju też były mało entuzjastyczne. Republikanie krytykowali Trumpa za to, że zapomniał o prawach człowieka. „Musimy zawsze trzymać się tego, w co wierzymy” – powiedział senator John McCain. „Milczenie w sprawach nadużyć i braku poszanowania podstawowych praw człowieka w świecie arabskim jest deklaracją abdykacji z pozycji globalnego przywódcy, zawsze stojącego na straży demokracji” – oświadczył kalifornijski kongresman Adam Schiff4). Również wiele korporacji amerykańskich wyrażało troskę o skutki ocieplenia klimatu, i opowiadało się za utrzymaniem przez USA porozumienia paryskiego.

Trump rozbił jedność państw G7 w wielu sprawach. Okazał się – jak powiedziała Angela Merkel – bardzo trudnym partnerem, z którym rozmowy nie były „satysfakcjonujące”. Merkel wyciągnęła ze spotkania wniosek, że Europa nie może w pełni polegać na Stanach Zjednoczonych. Po powrocie ze spotkania G7 powiedziała w Monachium, 28 maja: „Czasy w których mogliśmy w pełni polegać na innych do pewnego stopnia minęły, doświadczyłam tego w ostatnich dniach. My, Europejczycy, musimy naprawdę wziąć nasz los we własne ręce. Oczywiście powinniśmy zachować przyjazne stosunki z USA i Wielką Brytanią, a także z innymi sąsiadami, łącznie z Rosją. Ale mimo to musimy walczyć sami o naszą przyszłość”.5).

Pod wpływem tej krytyki Trump zreflektował się i 9 czerwca na spotkaniu w Waszyngtonie z prezydentem Rumunii Klausem Johannisem potwierdził zobowiązanie Stanów Zjednoczonych do respektowania artykułu 5 o NATO i obronie przez USA każdego państwa członkowskiego Sojuszu, jeżeli zostanie ono zaatakowane6).

Już w okresie kampanii wyborczej Donald Trump zgłaszał zastrzeżenia paryskiego układu z grudnia 2015 r. dotyczącego klimatycznego porozumienia, które podpisał jego poprzednik Barack Obama. Uważał, że za tym układem kryją się interesy Chin by osłabić konkurencyjność towarów amerykańskich na rynkach światowych. Kiedy został prezydentem Stanów Zjednoczonych nadal podtrzymywał swe zastrzeżenia i zapowiedział wycofanie USA z tego porozumienia. W przededniu tej decyzji wystąpił do Trumpa przewodniczący Komisji Europejskiej Donald Tusk z apelem: „Nie zmieniaj politycznego klimatu na gorszy”.

Mimo to 1 czerwca 2017 r., Trump w swoim wystąpieniu uznał, że ustalenia paryskie są niekorzystne dla gospodarki amerykańskiej mimo, że 195 państw przystąpiło do tego układu pozwalającego utrzymanie na ziemi temperatury nie wyższej niż 2 stopnie Celsjusza ponad średnią temperaturę sprzed epoki przemysłowej. W ten sposób Stany Zjednoczone obok Nigerii i Syrii stały się trzecim państwem poza paryskim układem klimatycznym. Trump zapowiedział, że Stany Zjednoczone będą chciały zawrzeć nową „bardziej sprawiedliwą” umowę, ale nie przedstawił szczegółów. „Jako ktoś, kto troszczy się o nasze środowisko nie mogę z czystym sumieniem poprzeć porozumienia, które karze Stany Zjednoczone” – powiedział i dodał, że porozumienie paryskie „w mniejszym stopniu dotyczy klimatu a w większym stopniu pozwala innym krajom zyskać przewagę finansową nad Stanami Zjednoczonymi”. Prezydent wstrzymał również wkład finansowy USA dla ONZ-towskiego programu Green Climate Fund, który to fundusz, jego zdaniem, kosztuje „Stany Zjednoczone ogromne pieniądze”. Prof. Roman Kuźniar słusznie zauważył, że „ekipie Trumpa generalnie brakuje strategicznego, globalnego zmysłu, jakiejkolwiek wizji porządku międzynarodowego.”7)

Proces wystąpienia Stanów Zjednoczonych z paryskiego układu klimatycznego Trump rozłożył na kilka lat. Wychodzimy z układu paryskiego – powiedział i „zaczniemy negocjacje i zobaczymy czy uda się osiągnąć lepsze porozumienie. Jeśli uda się, to dobrze. Jeżeli nie, też dobrze”. Trump powiedział, że występując z układu klimatycznego wypełnia swój święty obowiązek „obrony Ameryki i jej obywateli” – powiedział w swym wystąpieniu w Ogrodzie Różanym Białego Domu. Przy tym kłamliwie twierdził, że wychodząc z międzynarodowego układu, „będziemy mieć najczystsze powietrze. Będziemy mieć najczystszą wodę”.8)

Opinia międzynarodowa i amerykańska skrytykowała decyzję prezydenta Trumpa. Sondaże wykazały, że 69% Amerykanów popiera paryskie porozumienie klimatyczne. 7 na 10 Amerykanów wyraża opinię, że zmiany klimatyczne są wynikiem działalności człowieka. Przeciw wycofaniu się USA z paryskiego układu był sekretarz stanu Rex Tillerson, córka prezydenta Ivanka, główny ekonomista prezydenta Gary Cohn. Również decyzję Trumpa skrytykował jego poprzednik Barack Obama mówiąc, że porozumienie paryskie „zostawiło bezpieczny świat naszym dzieciom”. Ostro i krytycznie o decyzji amerykańskiego prezydenta wypowiedzieli się przywódcy polityczni wielu państw i obiecali realizować postulaty międzynarodowego porozumienia z Paryża.

Decyzja Trumpa o wycofaniu się z paryskiego układu klimatycznego przyczyni się do osłabienia międzynarodowej pozycji i prestiżu Stanów Zjednoczonych. Zdaniem komentatorów wzmocni również pozycję Chin, jako lidera w walce z globalnym ociepleniem.

Z drugą wizytą zagraniczną Trump przybył do Europy w lipcu 2017 r., by wziąć udział w konferencji G20 w Hamburgu. Podejrzewając, że nie będzie entuzjastycznie przyjęty w Hamburgu postanowił ocieplić swój wizerunek przed konferencją w Niemczech i przyjechał do Polski, gdzie władze Prawa i Sprawiedliwości zapewniły mu „spontaniczne”, entuzjastyczne przyjęcie. Na Placu Krasińskich amerykański prezydent wygłosił dość banalne przemówienie, przypominając Polakom ich własną historię.

Z Polski 6 lipca Trump udał się do Hamburga powitany przez kanclerz Angelę Merkel w hotelu Atlantic Kempiński. Tym razem rozmowa była przyjazna i dotyczyła porządku dziennego G20. Natomiast obradom grupy G20 towarzyszyły wielotysięczne demonstracje na ulicach Hamburga. Donald Trump wykorzystał szczyt G20 na spotkania bilateralne m.in. z liderami Rosji, Wielkiej Brytanii, Chin. Najwięcej uwagi przyciągnęło spotkanie Trump-Putin 7 lipca. Było to ich pierwsze osobiste spotkanie. Obu politykom towarzyszyli szefowie dyplomacji Rex Tillerson i Siergiej Ławrow. Trwało ono ponad 2 godziny, choć zaplanowane na 30 minut.

Na spotkaniu z prezydentem Chin Xi Jinpingiem Trump publicznie powiedział, że obaj prezydenci „rozwinęli fantastyczne stosunki”. Nalegał jednak, aby Chiny wywarły skuteczniejszą presję na Koreę Północną i skłoniły ją do zrezygnowania z rozwoju broni rakietowo-jądrowej.

Prezydent Trump znalazł się na szczycie G20 w trudnej sytuacji. Bez przesady można powiedzieć, że miał wszystkich uczestników przeciw sobie. Nie zmienił mimo nacisków negatywnego stanowiska wobec międzynarodowego układu z 2015 r. o zmianach klimatycznych, nie ustąpił ze swej protekcjonistycznej polityki handlowej, groził możliwością nałożenia wyższych ceł na import stali. Mówiono żartobliwie, że Trump wprowadził Stany Zjednoczone do jednoosobowego klubu.

Przed konferencją w Hamburgu kanclerz Merkel wystąpiła 29 czerwca z oświadczeniem rządowym w Bundestagu, w którym powiedziała: „Potrzebujemy szczytu G20 jak nigdy dotąd, bowiem tylko razem uda się nam znaleźć właściwe rozwiązania – i to w dodatku szybciej i efektywniej, niż działając tylko na płaszczyźnie narodowej”.

Trump na szczycie G20 znalazł się w trudnej sytuacji. Faktycznie miał wszystkich uczestników spotkania przeciw sobie. Chyba po raz pierwszy Stany Zjednoczenie znalazły się w tak izolowanej sytuacji na forum międzynarodowym. Tematem rozmów przywódców 19 państw i UE były m.in. problemy migracji, handlu światowego, pomoc dla Afryki, porozumienia w sprawie pakietu klimatycznego, problemy wzrostu gospodarczego.

Donald Trump znalazł się w izolacji zwłaszcza za swą decyzję o wycofaniu się z paryskiego układu o walce ze zmianami klimatycznymi9). Trump dał do zrozumienia, że to stanowisko USA jest nieodwracalne. Kanclerz Angela Merkel natomiast powiedziała, że paryskie porozumienie klimatyczne jest nieodwracalne. Trump nie zorganizował konferencji prasowej po zakończeniu szczytu. W czasie obrad nie zmienił swych zastrzeżeń wobec wolnego handlu i tłumaczył wszystkim, że protekcjonizm w jego wydaniu chroni firmy amerykańskie przed nieuczciwą konkurencją ze strony przedsiębiorstw zagranicznych.

Trump w Hamburgu podczas konferencji G20 odbył również, spotkanie bilateralne oprócz wspomnianych już spotkań z prezydentami Rosji i Chin odbył rozmowę z premierem Japonii Shinzō Abe głównie na temat sytuacji w Korei Płn.

Uczestnicy konferencji przekonali się, jak trudnym partnerem są Stany Zjednoczone przy takim prezydencie jak Donald Trump. Angela Merkel krytykowała protekcjonistyczną politykę handlową Trumpa mówiąc, że „praktycznie wszyscy uważamy, że potrzebujemy „wolnego i sprawiedliwego” handlu. Była to reakcja na zapowiedź Trumpa, że Stany Zjednoczone mają nałożyć wyższe taryfy celne na importowaną stal. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker ostrzegał przed wojną handlową. Kanclerz Merkel zadeklarowała, że będzie się starała pośredniczyć w znalezieniu kompromisu pomiędzy uczestnikami G20. Jednak oczekiwania wobec efektów szczytu nie są zbyt wielkie. Niemieckie media obawiają się, że lista tematów do omówienia jest tak długa, a niechęć Donalda Trumpa do zawarcia jakiegokolwiek porozumienia tak wielka, że równie dobrze szczyt może się skończyć w najlepszym wypadku jedynie mglistymi zapowiedziami o dalszej woli współpracy”10).

Końcowy komunikat szczytu G20 w Hamburgu z 8 lipca 2017 r. stwarzał wrażenie kompromisu, chociaż Stany Zjednoczone i pozostałe państwa pozostały na swych stanowiskach. Po raz pierwszy Stany Zjednoczone były wyraźnie osamotnione na tak ważnej konferencji międzynarodowej. Trump wyraźnie osadzał Stany Zjednoczone w jednoosobowym klubie państw. „New York Times” ocenił, że Trump przedstawił się na szczycie G20, jako „nacjonalista, unilateralista i protekcjonalista”. Odmówił udziału w konferencji prasowej podsumowującej obrady. Kanclerz Merkel zamykając obrady wyraziła żal, że Stany Zjednoczone porzucają układ o zmianach klimatycznych.

Kilka dni po wizycie w Hamburgu Trump ponownie przybył do Europy. Tym razem na zaproszenie nowego prezydenta Francji Emmanuela Macrona na święto narodowe Francji 14 lipca. Trump przyglądał się defiladzie żołnierzy francuskich i amerykańskich na Polach Elizejskich. Amerykańskiemu prezydentowi tak się spodobała defilada wojskowa, że zapowiedział, że postara się wprowadzić ten zwyczaj również w USA z okazji święta narodowego 4 lipca.

W listopadzie 2017 r. Trump udał się w swą najdłuższą 13-dniową podróż zagraniczną do pięciu krajów Azji. Głównym celem tej podróży było przekonanie przywódców Japonii, Korei Płd., Chin, Wietnamu oraz Filipin do stworzenia wspólnego frontu przeciw Korei Płn. oraz stworzenie sprzyjających warunków do wynegocjowania bilateralnych porozumień handlowych tych krajów z USA.

6 listopada Trump odbył rozmowy z premierem Japonii Shinzō Abe i wyraził rozczarowanie, że Japończycy nie zestrzelili rakiet północnokoreańskich, jakie przelatywały nad ich terytorium w sierpniu i we wrześniu. Trump użalał się z powodu deficytu handlowego USA z Japonią i zachęcał gospodarzy do większych zakupów broni i sprzętu amerykańskiego. Zamiast wysyłać japońskie samochody do Stanów Zjednoczonych – powiedział prezydent – Japończycy powinni budować fabryki samochodów w USA11). Trump zapomniał, albo nie wiedział, że Japończycy mają już w Ameryce duże zakłady samochodowe.

O polityce amerykańskiej wobec Korei Płn. Trump powiedział, że „era strategicznej cierpliwości skończyła się”, ale kolejny raz wyraził gotowość spotkania się z przywódcą północnokoreańskim. O gotowości spotkania się z przywódcą KRLD Trump nie powtórzył w Korei Płd., gdzie przybył 7.11.2017 r. Wyraził natomiast pogląd, że naciski międzynarodowe na Pjongjang przynoszą stopniowy postęp, choć nie sprecyzował na czym ów postęp polega. Na wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Korei Płd. Moon Jae-in amerykański prezydent podkreślił, że Korea Płn. stanowi zagrożenie dla całego świata i dlatego cały świat powinien podjąć działania by zapobiec temu zagrożeniu.

Trump spotkał się również z żołnierzami amerykańskimi stacjonującymi w Korei Płd. W kraju przebywa prawie 30 000 żołnierzy amerykańskich. Przedmiotem rozmów Trumpa w Seulu była sprawa amerykańsko-południowokoreańskiego układu o wolnym handlu. Trump miał krytyczny stosunek do tego porozumienia i zapowiadał jego zerwanie. W czasie wizyty amerykańskiego prezydenta obydwa kraje zgodziły się rozpocząć rozmowy w sprawie dokonania zmian w układzie.

Końcowym akcentem pobytu Trumpa w Seulu było jego przemówienie w parlamencie południowokoreańskim. Prezydent podkreślił kontrast i różnice między obu państwami koreańskimi. Apelował do przywódcy KRLD, aby obrał „lepszą ścieżkę ku przyszłości” i zapowiedział działania na rzecz izolacji Korei Płn. Ostrzegł również Koreę Płn., że rozwój broni masowej zagłady nie uczyni jej bardziej bezpieczną.

8 listopada Trump przybył do Chin, do kraju, który ostro atakował w czasie kampanii wyborczej i zapowiadał drastyczne ograniczenie importu chińskiego. Teraz, jako prezydent starał się pozyskać Chiny, jako partnera gospodarczego i sojusznika w naciskach na Koreę Płn. Amerykanie oczekiwali m.in. ułatwień w dostępie do rynku chińskiego w związku z ogromnym deficytem w handlu z Chinami i rezygnacji z subsydiowania chińskiego eksportu i zaprzestania kradzieży amerykańskiej własności intelektualnej.

Trump został powitany z pełnymi honorami wojskowymi i unikał publicznego poruszania kontrowersyjnych tematów. Apelował do prezydenta Chin Xi Jinpinga o wywarcie presji na Koreę Płn. „Mamy siłę, aby uwolnić świat od zagrożenia północnokoreańskiego” – powiedział amerykański prezydent12). Trump komplementował chińskiego prezydenta i nazwał go przyjacielem, z którym ma „wielką chemię”.

Kiedy prezydent Xi powiedział, że „Pacyfik jest dostatecznie dużym oceanem by pomieścić Chiny i Stany Zjednoczone Trump powitał to z uśmiechem.

Sekretarz stanu Tillerson powiedział 9 listopada, że obaj prezydenci mieli „szczerą, otwartą i produktywną” wymianę poglądów na różne tematy, m.in. o prawach człowieka, sytuacji na Morzu Południowochińskim i podkreślił, że Stany Zjednoczone nie zmieniły swojego stanowiska w sprawie Morza Południowochińskiego, do którego roszczenia zgłaszają m.in. Filipiny, Wietnam i inne kraje. Obaj prezydenci zgodzili się, że niezależnie od różnic politycznych obydwa kraje powinny rozwijać wzajemne stosunki oparte na wzajemnym partnerstwie. Przykładem tej współpracy było podpisanie porozumień handlowych między firmami obu krajów na ogólną sumę 250 mld dolarów. Trump był pierwszym prezydentem amerykańskim w czasach ChRL, który został przyjęty w historycznym Zakazanym Mieście. Chiński prezydent dał wyraźnie do zrozumienia swemu gościowi, że Chiny są krajem równorzędnym ze Stanami Zjednoczonymi.

Z Chin Trump przybył do Da Nang w Wietnamie, by wziąć udział w szczycie organizacji Asia-Pacific Economic Cooperation (APEC). Do organizacji tej należy 21 państw z rejonu Azji i Pacyfiku. 10 listopada Trump wygłosił przemówienie, w którym oświadczył zebranym przywódcom, że nie pozwoli, aby ktokolwiek wykorzystywał swą przewagę w stosunkach z USA. „Zawsze będę stawiał Amerykę na pierwszym miejscu, podobnie jak wy na tej sali stawiacie swoje kraje na pierwszym miejscu” – powiedział.13) W czasie wizyty w Pekinie Trump unikał jakiejkolwiek krytyki Chin, teraz zaatakował Chiny za nadwyżki handlowe z USA i wyciąganie z rynku amerykańskiego pracowników i zakładów przemysłowych. Nie wymieniając Chin z nazwy Trump mówił o potrzebie wolności żeglugi na Morzu Południowochińskim.

Trump zapowiedział, że Stany Zjednoczone „nie będą wiązać sobie rąk” przystępowaniem do dużych porozumień międzynarodowych. Będę preferował dwustronne układy z innymi krajami. Prezydent oskarżył Światową Organizację Handlową (WTO) o dyskryminowanie Stanów Zjednoczonych. Na zakończenie Trump powiedział: „na całym świecie nie ma takiego miejsca jak dom” – i dodał „chrońcie waszego domu, brońcie własnego domu, kochajcie swój dom dziś i zawsze”.14) Prezydent zachęcał wszystkich uczestników spotkania do wywarcia nacisków na Koreę Płn. w sprawie ograniczenia budowy swego potencjału rakietowo-nuklearnego.

Przemówienie Trumpa było ostre i krytyczne wobec uczestników konferencji, wśród których byli sygnatariusze Transpacyficznego Partnerstwa, organizacji, z której Trump wycofał Stany Zjednoczone. Po prezydencie amerykańskim głos zabrał prezydent Chin, którego przemówienie kontrastowało z wystąpieniem prezydenta USA. Jedyną krytyczną uwagę pod adresem Chin Trump zgłosił na koniec swojego pobytu na Filipinach, kiedy wyraził zaniepokojenie budową baz wojskowych na Morzu Południowochińskim.

W czasie pobytu w Wietnamie Trump i Putin kilkakrotnie mieli okazję do krótkich rozmów, ponieważ gospodarze sadzali ich obok siebie. Trump powiedział Putinowi, że dochodzenie w Waszyngtonie o współpracy jego kampanii wyborczej z Rosjanami są motywowane politycznie i zgodził się z poglądem Putina, że Rosja nie ingerowała w amerykańską kampanię wyborczą.15) W Stanach Zjednoczonych ta opinia Trumpa spotkała się z krytyką, jako dowód zawierzania poglądom prezydenta Rosji.

Trump i Putin spotkali się w Danang i uzgodnili wspólne oświadczenie w sprawie pokonania ISIS w Syrii, utrzymania otwartych kanałów wzajemnej łączności. Obie strony zgodziły się szukać politycznych a nie militarnych rozwiązań konfliktu w Syrii. Trump powiedział po spotkaniu z Putinem: „myślę, że mamy bardzo dobre stosunki”. Osobiście mam poważne wątpliwości do takiej oceny stosunków USA-Rosja. Ale Trump znany jest ze zmiennych poglądów.

W Hanoi w rozmowie z prezydentem Wietnamu Tran Dai Quang Trump zaoferował pomoc w sporze z Chinami o dostęp do Morza Południowochińskiego. „Jestem bardzo dobrym mediatorem i bardzo dobrym rozjemcą” – pochwalił się amerykański prezydent.

Z Wietnamu Trump udał się na Filipiny. W Manili odbył rozmowy z kontrowersyjnym prezydentem tego kraju Rodrigo Duterte i wziął udział w szczycie krajów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN). W zamkniętej dla mediów rozmowie z prezydentem Filipin Trump podniósł sprawę respektowania praw człowieka, kwestię walki z narkomanią i zagrożenia ze strony ISIS. W wyniku tej walki zginęło ok. 6 tys. ludzi. W publicznych wystąpieniach obaj prezydenci komplementowali się wzajemnie i stwierdzili, że wiele ich łączy. Trump w swoim wystąpieniu poparł filipińskie roszczenia o dostęp do Morza Południowochińskiego, ale poskarżył się na wysokie cła filipińskie na samochody amerykańskie podczas gdy samochody japońskie są zwolnione z cła.16)

W czasie pobytu w Manili Trump wziął udział w konferencji państw Azji Południowowschodniej ASEAN. Organizacja ta powstała w 1967 r. i w jej skład wchodzi 10 państw o łącznym obszarze 4,4 mln km2, ludności 1,9 mld. 13 listopada gościem konferencji był prezydent Trump. W wygłoszonym przemówieniu zadeklarował współpracę na rzecz „wolnego i otwartego Indo-Pacyfiku”, i zapewnił zebranych, że Stany Zjednoczone będą dążyć do ekonomicznego partnerstwa na zasadzie wzajemności17). Prezydent Trump w Manili odbył bilateralne spotkania z przywódcami m.in. Indii, Australii, Malezji.

Niemal dwutygodniowa podróż Trumpa do Azji Płd.-Wschodniej była najdłuższą z wszystkich jego dotychczasowych podróży zagranicznych. Celem amerykańskiego prezydenta było umocnienie pozycji Stanów Zjednoczonych w tym rejonie, pozyskanie poparcia tych krajów dla izolacji Korei Płn. oraz stworzenie sprzyjających warunków dalszego rozwoju stosunków z krajami Azji Płd.-Wschodniej na bazie dwustronnej.

Trump zgodnie ze swym charakterem samochwalstwa ocenił, że „nikt nie był tak przyjmowany” jak on, a sama wizyta była „bardzo owocna”18). Faktem jest, że Trump nie popełnił żadnego błędu w czasie tej wizyty, ale też nie przyniosła ona ani jemu ani gospodarzom szczególnych sukcesów. Nie ulega jednak wątpliwości, że Trumpowi udało się potwierdzić, że Stany Zjednoczone mają swoje interesy w Azji Płd.-Wschodniej i są nadal ważnym graczem w tym rejonie. Nie przekonał jednak tych rozmówców, że posiada spójną wizję polityki USA wobec Azji i Pacyfiku. Trump powrócił do Waszyngtonu z azjatyckiej wizyty w nocy 14 listopada, a już następnego dnia w Białym Domu pochwalił się, jak wielkim osiągnięciem była jego podróż do pięciu krajów Azji. Oświadczył, że był to „wielki amerykański powrót” na światową scenę, który „potwierdził stare sojusze i stworzył nowe przyjaźnie”. Wizyta zdaniem prezydenta pozwoliła zjednoczyć świat w obliczu zagrożenia ze strony Korei Płn. „Drodzy obywatele, Ameryka powróciła i przyszłość nigdy nie była jaśniejsza” – zakończył swe przemówienie prezydent. W rzeczywistości wyniki wizyty Trumpa w krajach Azji były bardzo skromne i potwierdziły słabnącą pozycję Stanów Zjednoczonych w świecie, w sensie ekonomicznym i politycznym. Donald Trump nie przedstawił wizji przywództwa Stanów Zjednoczonych w świecie.

W swych trzech pierwszych podróżach zagranicznych prezydent Trump nie odnotował znaczących osiągnięć. Lansując swoje sztandarowe hasło „America First” oraz proponując zastąpienie wielostronnych układów dwustronnymi porozumieniami osłabił pozycję Stanów Zjednoczonych w międzynarodowym układzie sił i nie zyskał uznania wśród liderów światowej polityki.

——————————————-

1) M. Landler, J. Horowitz Pope Francis and Donald Trump Meet at the Vatican, „New York Times”. 24.05.2017 r.

2) B. Tiger Trump demands NATO allies increase efforts to meet 2% spending target „Jane’s Defence Weekly, 31.05.2017 r.

3) M. Kokot Pojednawcze tony Donalda Trumpa, „Gazeta Wyborcza”, 26.05.2017 r.

4) R. Krzycki, Bracia Muzułmanie, nie jesteśmy tu, aby pouczać. „Gazeta Wyborcza”, 27-28.05.2017 r.

5) J. Bielecki. Merkel już nie polega na USA, „Rzeczpospolita”, 1.06.2017 r.

6) P. Baker. Trump commits United States to Defending NATO Nations, „New York Times”, 10.06.2017 r.

7) R. Kuźniar. Czy Chiny biorą Eurazję, „Gazeta Wyborcza”, 3-4.06.2017 r.

8) T. Ulanowski. Trump kontra fakty, „Gazeta Wyborcza”, 3-4.06.2017 r.

9) „New York Times”, 8.07.2017 r.

10) M. Kokot, Uparty Trump kontra reszta świata, „Gazeta Wyborcza”, 7.07.2017 r.

11) M. Landler, J. Hirschfeld Devis, Trump Tells Japan It Can Protect Itself by Buying U.S. Arms, „New York Times”.

12) „New York Times”, 9.11.2017 r.

13) J. H. Davis, M, Landler, „America First” Trade Policy T Asia-Pacific Summit, „New York Times”, 10.11.2017 r.

14) Tamże

15) „New York Times”, 11.11.2017 r.

16) J. Hirschfeld Davis, Trump Lauds Great Relationship With Deuterte in Manila, „New York Times”, 13.11.2017 r.

17) Remarks by President Trump at 5th U.S. – ASEAN Summit, The White House Office of the Press Secretary, November 13.2017.

18) M. Landler, Trump’s Mixed Messages Fail to Reassute Asian Allies, „New York Times”, 14.11.2017 r.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBundesliga: FC Köln zagra z Bayernem Monachium. Bawarczycy mistrzem Niemiec!
Następny artykułTadeusz Kaczmarek, b. wiceminister kultury i sztuki (1972-1978)
Longin Pastusiak
Prof. dr hab. Longin Pastusiak - politolog, amerykanista. Ukończył studia na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego oraz na Wydziale Spraw Międzynarodowych University of Virginia w Stanach Zjednoczonych. W latach 1963-1993 pracował w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Od 1978 r. profesor nadzwyczajny, a od 1986 r. profesor zwyczajny. W latach 1994-2005 Profesor Uniwersytetu Gdańskiego. W latach 1985 -1988 Prezes Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych. Poseł Ziemi Gdańskiej w Sejmie I, II, III kadencji (1991-2001). Wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP oraz przewodniczący stałych delegacji Sejmu i Senatu do Zgromadzenia Parlamentarnego NATO oraz do Zgromadzenia Parlamentarnego Unii zachodnioeuropejskiej W latach 2002-2004 wiceprezydent Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. W latach 2001-2005 marszałek Senatu V kadencji. Profesor w Akademii Finansów oraz w Wyższej Szkole Zarządzania i Prawa w Warszawie. Obecnie jest profesorem w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, gdzie jest Dyrektorem Instytutu Spraw Społecznych i Stosunków Międzynarodowych. Prof. Longin Pastusiak wykładał na uczelniach polskich i zagranicznych. Doctor honoris causa uczelni polskich i zagranicznych. Prof. dr hab. Longin Pastusiak jest autorem ponad 700 publikacji naukowych w tym ponad 90 książek. W 2015 r ukazały się następujące książki prof. L. Pastusiaka: * Polacy w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych, Bellona, Warszawa 2015. * Prezydenci USA w anegdocie. Od Trumana do Obamy, Bellona, Warszawa 2015. * Prezydent dobrych intencji. Polityka zagraniczna Baracka Obamy, Oficyna Wydawnicza “Adam”, Warszawa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here