Z Udine do ułudy komunizmu

1

Czy to przypadek, iż zamieszkałem w Udine w hotelu „Al Teatro” o 10 metrów na ukos od domu rodzinnego Tiny Modotti? Nie wiem. Ale ona tu się urodziła, w północno-włoskim mieście Udine, zaraz na południe od Alp. Tina – druga z sześciorga dzieci – rocznik 1896. Ojciec robotnik-mechanik, matka krawcowa. Czysty proletariat. Tina też nie może zbyt długo chodzić do szkoły. Pomaga matce przy maszynie do szycia. Też będzie krawcową. Rodzina w poszukiwaniu pracy na krótko wyjeżdża do Klagenfurtu. Losowi należy pomóc. To wówczas jeszcze bardziej Austria niż Udine.

Patrzę na fasadę jej domu z mojego hotelowego okna. Pięknie wypracowana ściana literami. Świetna nowoczesna koncepcja artystyczna. Litery są czasem odwrócone, tak jak marzenia i codzienność, tak jak materia życia. Kłody na drodze kariery. Koślawe etapy. Półcienie na fasadzie. Wchodzę do tego domu na via Pracchiuso. Napis, iż to dom-przytułek dla bezdomnych. Też przypadek? Oświetlony mdło parter. Brak okien. Porozrzucane plecaki, wywrócone krzesła, niewymieciona podłoga.  Chodzę po hallu parteru. Gdzieś dochodzą głosy z piętra. Nikt się mną nie zajmuje.

Ale ja zajmuję się życiem Tiny Modotti – fascynujące! W bliskim parku stoi metalowa stela z jej krótkim życiorysem. Ktoś na jej twarzy narysował kreski. Zmarszczki? Dodają jej wieku. Jak każda kobieta, chciała być wiecznie młoda… Czy te kreski podobałyby się jej przyjaciołom? Sporo ich miała: Frida Kahlo poznała dzięki Tinie swego kochanka i męża Diego Rivera; wielki prozaik USA,  John dos Passos (też rocznik Tiny – 1896) doceniał jej zdolności fotograficzne a niemiecka literatka Anna Seghers pielęgnowała kontakt z Tiną bardzo długo na emigracji.

 

T.M. – T.M. – T. M.

 

Wychodzę z przytułku. W parku na ławce (może na niej siadywała?) śledzę w głowie delikatną drogę jej  życia. Ileż mil morskich! Miała 17 lat, kiedy sama statkiem z Genui dopłynęła do wujka, do San Francisco. Najpierw krawcowa, potem ślub z Kanadyjczykiem (malarz i poeta) Roubaix del’Abrie Richey. Szybki rozwód. Słynny renomowany fotograf Edward Weston z USA docenia jej urodę: modelka, potem kochanka. Jest konsekwentny – zostawia dla niej żonę i troje dzieci. Wyjeżdża z nią do Meksyku. Ten kraj stanie się refrenem jej biografii. Meksyk pulsuje, Tina pulsuje.

Weston zawiesza kontakty miłosne z dotychczasowymi kochankami: Margarethe Mather czy Sonią Noskowiak (Niemka z Drezna). Tina tkwi na piedestale jego miłosnych uniesień. Ten romans się kończy, gdyż Tina poznaje w rozedrganym Meksyku, kraju, wstrząsanym konwulsjami (1911 – miliony ofiar!) nowych rewolucjonistów. To wschodzący teren eksperymentów społecznych i miłosnych… Wokół sporo wulkanów. Tina wstępuje do Komunistycznej Partii Meksyku. Namawia ją do tego nowy przyjaciel Xavier Guerrero. Potem wyjeżdża sam do Moskwy. Znowu na krótko sama.

Poważnie zaczyna angażować się w ruch komunistyczny. Następuje afera miłosna bardzo intensywna z kubańskim rewolucjonistą Julio A. Mella. Nota bene – bardzo przystojny, jak wszyscy późniejsi rewolucjoniści u boku Fidela Castro z nim włącznie… Julio M. zostaje zastrzelony na ulicy. Szedł, w objęciach trzymając czule Tinę, w stolicy Meksyku, przystając co chwila dla pocałunków. Początek roku 1929. Szok! Kto zabił Julio? Policja szuka złoczyńcy. Bez skutku. Tina przesłuchiwana jest wielokrotnie.

Cały czas fotografuje, gdyż uważa się za artystkę tego fachu. Dostrzega biedę, nędzę w Meksyku. Identyfikuje się z proletariatem, dążącym do zmian społecznych. Oglądam zdjęcie upozowane przez nią, będące doskonałym plakatem politycznym: na sombrero, ludowym kapeluszu meksykańskim, symbolu ludu, leży sierp i młot. Dosadny import idei ze Związku Radzieckiego. Synteza. Meksyk powinien się obudzić i pójść śladem towarzyszy z Kremla! Albo sierp owinięty w pas z nabojami i kolba kukurydzy obok. Wymowa jednoznaczna: Meksyk potrzebuje rewolucji! Tina z Udine wzywa świat. Apel do dziś aktualny?

 

T. M. – T. M. – T. M.

 

Tiny życie to w międzyczasie spora literatura. Przeglądam książkę o niej. Autorem jest Ángel de La Calle, 270 stron. Kartkuję inny album jej dzieł fotograficznych o dwujęzycznym tytule o niej (angielski i hiszpański): „La fotógrafa revolucionaria – The Revolutionary Photographer”. Dostrzeżono od dawna płomień jej ducha, idącego prosto z włoskiej izby ku komunizmowi, jej żarliwe zaangażowanie się po stronie uciskanego ludu w Ameryce Łacińskiej. Ten kontynent to do dziś kolebka rozdygotanych ideologii – poprawić dolę ludu, proletariatu, uciskanego przez kapitalizm. Cel? Komunizm!

A komunizm zostaje zabroniony prawnie w Meksyku od czerwca 1929. Policja zbiera dossier – systematycznie i dokładnie o płomiennej Włoszce z Udine. W powietrzu czuć prąd polityczny. W lutym 1930 zamachowiec usiłuje zastrzelić na ulicy Mexico City prezydenta tego wulkanicznego kraju! Policja szuka. Kto chciał zabić prezydenta? Tina Modotti otrzymuje nakaz opuszczenia Meksyku. Posłusznie robi to (law is law), ale nie sama.

W międzyczasie jej kochankiem jest Włoch Vittorio Vidali, urodzony 1900 w Trieście. Jest ideowym komunistą, nader radykalnym stalinowcem. W czasie wojny domowej w Hiszpanii jest członkiem Rady Wojskowej międzynarodowych brygad w mieście Albacete. Tam poznał Polaka, Karola Świerczewskiego, późniejszego generała z Bieszczad. Vittorio jest postrzegany jako brutalny wykonawca rozkazów z Moskwy. Nieobliczalny. Nietuzinkowa postać. Towarzysz V. Vidali przygotował skrupulatnie wiele mordów politycznych – na  wspomnianego Julio Mella (skrzętnie ukrył to przed Tiną!), na Carlo Tresca oraz na słynnego wroga tow. Józefa Stalina – samego Leo Trockiego! Umiał urządzić się po roku 1945 na arenie politycznej Włoch: Vittorio Vidali był senatorem w Republice Włoch do roku 1968. Parę lat potem umarł.

Ale na razie podróżuje młody Vittorio z Tiną jako persona non grata parowcem do Rotterdamu. Na środku Atlantyku przy relingu snują plany wpatrzeni w horyzont. Z Holandii docierają pociągiem do Berlina. Tam Tina poznaje w 1930 słynnego reportera E. E. Kischa. Stamtąd jedzie Tina do Moskwy, gdzie przebywa do 1935 roku i gdzie wrzuca symbolicznie swój aparat fotograficzny do rzeki Moskwy! Walka o hegemonię komunizmu na świecie jest ważniejsza niż obrazki! Kosmos idei ma więcej wartości niż czarnobiała sfotografowana codzienność.  To wiadomo. A co Tina wyrzuca jako balast swego życia? Nie wiadomo. Już nie powstaną nowe dzieła, już utopiła w nurtach Moskwy  dwie wstęgi swych fotografii – romantyczne i rewolucyjne… Oficjalnie tłumaczy na język włoski ważne dokumenty powstałe na Kremlu. Wysyła raporty do towarzyszy do Rzymu. Kiedy Tina już nie żyła, po 1945 roku, po 100%-owym rozkładzie faszyzmu powstaje we Włoszech silna baza rozwoju dla komunizmu. Powstaje nad Tybrem  najmocniejsza partia komunistyczna zachodniej Europy! Jej trud nie poszedł na marne. Skrajności zazębiają się. Włosi odchodzą od jednego extremum (Mussolini), aby eksperymentować w laboratorium innej skrajności (Togliatti, Gramsci)…

 

T. M. – T. M. – T. M.

 

Tina Modotti wraca przez Warszawę, Wiedeń, Paryż do Madrytu. Tu zastaje ją wojna domowa, wygrana po krwawych zmaganiach przez armię gen. F. Franco. W latach 1936-37 jest pielęgniarką oraz przygotowuje w Walencji kongres „Intelektualiści przeciw faszyzmowi”.

Poznaje osobiście mnóstwo ciekawych postaci, jakie pomagały w brygadach międzynarodowych armii walczącej przeciw wszechwładnemu szefowi, alias caudillo Franco. To cała plejada wielkich ludzi: fotograf Robert Capa (czyli Endre Friedmann), Gerda Taro (alias Gerta Pohorylle), Ernest Hemingway, pisarz amerykański, hołdujący ideom raczej lewicowym, Antonio Machado, hiszpański poeta, późniejszy emigrant polityczny, Dolores Ibárruri (szefowa Komunistycznej Partii Hiszpanii) oraz André Malraux, pisarz i późniejszy minister kultury w powojennym rządzie gen. Ch. de Gaulle’a w Paryżu.

Ponieważ nowy prezydent Meksyku uchyla zakaz przebywania Tiny w tym kraju, wraca z Vittorio do pieleszy, które dobrze zna. Stara się nawiązać do swych znajomości, przyjaźni, finansowo klepiąc biedę. W święto Trzech Króli, 6 stycznia 1942 roku umiera w dziwnych okolicznościach (sprawka Vittorio, specjalisty od skracania życia?) w taksówce w stolicy Meksyku. Do dziś nie wyjaśniono szczegółów zgonu oraz roli towarzyszy radzieckich w jej zgonie, zaledwie 46-letniej kobiety. Jesteśmy w Meksyku, gdzie siepacze tow. Stalina dopadli emigranta i jego przeciwnika, Leo Trockiego, skracając jego żywot siekierą.

Stoję przed moim hotelem w Udine. Fotografuję jeszcze raz fasadę jej rodzinnego domu. Opuszczam hotel, stawiając walizkę na chodniku. Fasada jest fascynująca: gra liter, światłocień, odwrócone litery jak twarze, które nas witają, żegnają, opuszczają, kochają i nienawidzą. Jak w życiu. A w dodatku wmurowana jest na wysokości pierwszego piętra tablica. Na niej Tina jako płaskorzeźba z rozwianymi włosami, dynamicznie opierając się wiatrowi – historii? przeciwności? ideologii? Odczytuję na płaskorzeźbie tablicy daty-ramy jej ziemskiego pobytu.

A obok wyryty tekst wiersza (dla mnie to świetny poetycko manifest komunizmu) po włosku. Tłumaczę go na polski.  Autorem jest Pablo Neruda, chilijski komunistyczny poeta, laureat Nagrody Nobla 1971. Umieścił dla niej na jej grobie w dalekim Meksyku po hiszpańsku te słowa:

„W starych kuchniach twojej ojczyzny,

na zakurzonych ulicach, coś szemrze i idzie dalej,

coś, co wraca do płomienia twego ukochanego ludu, coś, co czuwa i śpiewa.

 

To są twoi ludzie, siostro, ci wypowiadający twoje imię – to my, którzy zewsząd, z wody i z ziemi –

twoim imieniem przemilczamy lub wymawiamy także inne imiona. Bowiem ogień nie umiera.”

Poprzedni artykułRozmowa z Prof. UW Dr hab. Tomaszem G. Pszczółkowskim
Następny artykułMetody ulepszania polityka
Wiesław Piechocki, doktor romanistyki Uniwersytetu Warszawskiego, nauczyciel, autor publikacji, dziennikarz. Stopnie kariery w UW: asystent, starszy asystent, adiunkt. Studiował ponadto w Paryżu na Sorbonie, we Włoszech (Perugia) oraz w Rumunii (Braszow). W czasie PRL publikował tłumaczenia utworów następujących poetów: Luciana Blaga (z rumuńskiego) oraz Eugenio Montale (z włoskiego) w „Literaturze na Świecie“. W 1981 wyemigrował z powodów politycznych wraz z rodziną przez Norwegię do Austrii. W latach 1982-2012 pracował jako nauczyciel w jedynym liceum w Księstwie Liechtenstein, w stolicy Vaduz. Nauczał w języku niemieckim francuskiego, łaciny oraz włoskiego. Wiesław Piechocki jest autorem: „Mini-Rozmówek Francuskich“, 1979; zbioru reportaży „Okolice“, 2005 oraz wspomnień „Lustro mojego czasu“, 2022. Jego wiersze znalazły się w antologii „Poezja naszych dni“, 2023. Na emigracji zamieścił setki reportaży, esejów o kulturze i sztuce w periodykach polonijnych: „Nowy Kurier“ Toronto; „Nowy Dziennik“ Nowy Jork; „Jupiter“ Wiedeń; „Panorama Polska“ Edmonton; „Nasza Gazetka“ Zurych. W języku niemieckim zamieścił 530 artykułów o tematyce kulturalnej i historycznej oraz 50 artykułów całostronicowych o dynastii Liechtenstein w lokalnej gazecie „Volksblatt“, ukazującej się w Vaduz, stolicy monarchii w latach 2000-2010. W 2015 otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski od prezydenta Bronisława Komorowskiego na wniosek ówczesnego ambasadora RP w Bernie, Janusza Niesyto. W latach 1981-2018 mieszkał z rodziną na zachodzie Austrii, blisko granicy z Liechtensteinem i Szwajcarią, od 2018 mieszka w Wiedniu.

1 KOMENTARZ

  1. Ciekawy artykuł o historii kobiety zaangażowanej w ideologię lewicową! A przecież nie tylko prości ludzie, ale autorytety moralne, ważni intelektualiści ulegali ułudzie komunizmu. O Hemingwayu autor tu (bardzo delikatnie zresztą) wspomniał, a byli przecież George Bernard Shaw, Jean Paul Sartre i wielu innych! Zachwycali się porządkami w Rosji Sowieckiej, traktowali je jako wzorzec do naśladowania. Sartre wręcz pochwalał czystki i mordy polityczne w ZSRS! W roku 1954 pisał: „Władza rewolucyjna (w ZSRS) musi się pozbyć pewnej grupy ludzi, którzy jej zagrażają, a ja nie widzę innego środka niż ich zgładzenie” (cytuję za Wojciechem Roszkowskim). 10 lat póżniej Sartre otrzymał nagrodę Nobla …

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj