Wyższa Szkoła… zarabiania?

264
Kilkanaście tysięcy złotych. Drogo, ale za to łatwo i przyjemnie. Wykładowca z drżącą ręką wpisuje kolejną „trójkę” do indeksu – bo ma inne wyjście? Większość prywatnych uczelni jest niestety taka sama – złośliwi mówią o nich „fabryki magistrów”.
 
Niż demograficzny
Obecnie potencjalnych studentów (od 19 do 24 lat) jest aż o 100 000 mniej niż rok temu. Oznacza to, że maturzyści, którzy nie dostali się na państwowe uczelnie, będą niezwykle cenni dla prywatnych szkół wyższych. [Skrót nazwy uczelni usunięty na wyraźną prośbę jej rektora] w Łodzi, które ostatnimi czasy notuje coraz mniejszą ilość chętnych, stara się robić wszystko, co może, by zatrzymać przy sobie każdego chętnego. Przekonała się o tym 20-letnia studentka Weronika (na potrzeby artykułu wszystkie imiona w tekście zostały zmienione), która po niemal roku nauki rzuciła studia na rzecz tych na Uniwersytecie Łódzkim:
– Głównym powodem, dla którego zrezygnowałam z [Skrót nazwy uczelni usunięty na wyraźną prośbę jej rektora] było to, że nawet bez przygotowania można zdać każdy egzamin. W porównaniu do UŁ poziom zajęć jest zatrważająco niski, być może dlatego, że uczelnia przyjmuje na studia prawie wszystkich, którzy się do niej zgłoszą. I to bez najmniejszej selekcji!
Zbyt dobrze oceniają?
Jak się okazuje, wielu studentom nie podoba się, że są oceniani nazbyt pozytywnie. Jak podkreśla Weronika:
– Wykładowcy zdają sobie sprawę z tego, że źródłem dochodu są studenci, dlatego robią wszystko, by zaliczali oni kolejne egzaminy. Uważam, że nauka na prywatnych uczelniach to strata czasu i pieniędzy.
Pracownicy wielu niepublicznych szkół również nieoficjalnie przyznają, że stawianie dobrych ocen to odgórnie narzucony wymóg. Nikt jednak otwarcie nie chce mówić o tej sprawie. W odpowiedzi na publicznie zadane pytania większość wykładowców, w obawie o swoją posadę, nabiera wody w usta i wymijająco twierdzi, że nie jest upoważniona do wypowiadania się na ten temat.
Ilość, nie jakość
Ze względu na błędy w organizacji studiów, prywatne szkoły są często zamykane przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Sytuacja taka miała miejsce w 2004 roku w przypadku Profesjonalnej Szkoły Biznesu w Krakowie. Uczelnia nielegalnie tworzyła zamiejscowe filie, fikcyjnie zatrudniała kadry i dała się poznać jako twórca ogłoszeń prasowych o tytule „kupię profesora”. Podobny problem dotknął Akademię Humanistyczno-Ekonomiczną (dawną WSHE) w 2009 roku. Nielegalnie prowadzone zajęcia, oskarżenia o oszustwo i przeprowadzanie „ekspresowych studiów magisterskich” to tylko niektóre z zarzutów pod kierunkiem tej szkoły. Gazeta Wyborcza pisała wówczas o „fabryce lipnych magistrów”. To, że zamknięto wyłącznie kilka kierunków, a nie całą AHE, świadczy wyłącznie o dużej cierpliwości ministerstwa do tej uczelni.
Co po studiach?
Warto przyjrzeć się możliwościom rozwoju kariery po uzyskaniu dyplomu z większości prywatnych uczelni. Jak mówi pan Marek, 27-letni kierownik w jednym z przedsiębiorstw w Zgierzu:
– Nie ważne czy jesteś absolwentem tej, czy innej prywatnej uczelni. Dyplom takiej szkoły nie ma dla nas żadnej wartości.
Pani Jolanta, właścicielka znanej szkoły językowej dodaje:
– Kiedyś zatrudniłam lektora z dyplomem prywatnej filologii angielskiej. Okazało się, że grupa na poziomie upper intermediate znała język angielski lepiej niż ich nauczyciel. Wszyscy klienci zrezygnowali z kursu. Więcej takiego błędu już nie popełnię.
Prywatne = złe?
Oczywiście zawsze istnieją wyjątki od reguły i niektóre prywatne uczelnie kształcą na stosunkowo wysokim poziomie. Ba! Niektóre znajdują się nawet na wysokich miejscach w prestiżowych, międzynarodowych rankingach. Warto jednak pamiętać, że pracodawcy wiedzą, które uczelnie cieszą się dobrą opinią, a które nie. Ostatecznie, podobnie jak w przypadku pani Jolanty, poznają się na pracowniku już w trakcie współpracy. Tak, czy inaczej, warto zastanowić się, czy warto studiować „na siłę”. Jak mówi pan Marek:
– Albo dobra uczelnia albo nic. Gdybym, jeszcze jako kandydat na studia, nie dostał się na uniwersytet, kształciłbym się zawodowo. Studium, technikum czy szkoła zawodowa prawdopodobnie nie wpisują się w marzenia większości młodych ludzi, ale trzeba pamiętać, że łatwo znaleźć po nich pracę.
——————–
*Przedstawione w powyższym artykule opinie dotyczące uczelni są wypowiedziami prywatnych osób, które udzieliły wywiadów na potrzeby artykułu. Autor użył tych przykładów w celu zwrócenia uwagi na powszechny problem szkolnictwa wyższego w Polsce, nie zaś krytykowania tych szkół. Autor odcina się od wszelkich spekulacji nt. jakości nauczania w konkretnych szkołach wyższych. Autor nie ponosi odpowiedzialności za subiektywne opinie osób przytaczanych w tekście.

264 KOMENTARZE

  1. Ja uważam, że szkoły prywatne są dobre. Sama do takich szkół chodziłam, a to dlatego, że w państwowych szkołach nauczyciele nie traktowali uczniów równo, biedniejsza osoba, lub osoba ktora nie miala bogatych rodziców nie miała co w państwowej szkole robic :], oczywiscie nie oceniam wszystkich „panstwowych” szkoł tak samo, moze akurat ja na takie trafiłam…
    Szkoda tylko, że w prywatne szkoly tyle pieniedzy wpakowałam a dzis praktycznie żaden z tych dokumentów mi sie nie przydaje i czasem załuje, że nie skończyłam jakieś szkoły zawodowej, bo przynajmniej mialabym zawód i mogłabym jakis zaklad np. fryzjerski otworzyc…No ale mówi sie trudno i trzeba sobie jakos inaczej radzic 🙂
    Pozdrawiam!

  2. Nie no oczywiście tak jak napisałem na końcu artykułu – nie można oceniać wszystkich szkół tą samą miarką. Są też bardzo dobre i prestiżowe prywatne szkoły. Ty akurat chodziłaś do szkoły, gdzie liczył się poziom nauczania a nie ilość zarobionych pieniędzy. Ja za to napisałem i zganiłem te, które moim zdaniem (i nie tylko) mogłyby przykładać więcej uwagi do jakości nauczania,

  3. Uczę w dobrym łódzkim liceum. Jak mamy leniwego ucznia któremu się nie chce uczyć to go straszymy: jak będziesz leniwy to po maturze zostanie ci tylko WSSM… bo nigdzie indziej cię nie przyjmą. I taka jest prawda, znam parę takich przypadków.

  4. Ukończyłem państwową uczelnię, choć nie ma to tutaj żadnego znaczenia. Jak już pisałem wcześniej – część prywatnych szkół zasługuje na pochwałę za utrzymywanie wysokiego poziomu. Niestety są i takie, które trzeba zganić za tworzenie tzw. fabryk magistrów.

  5. Szanowny p.Rogaliński
    Jestem studentką pierwszego roku filologii angielskiej na wspomniej przez Pana WSSM.
    Z wielką przykrością muszę stwierdzić,iż Pańskie źródła (niejaka Weronika) w bardzo stronniczy sposób ukazuję moją uczelnię.
    Na pierwszym semestrze mam 12 przedmiotów.
    Na wielu z nich jest przestrzegana pewna ilość możliwych nieobecności(dokładnie dwie). Przekroczenie tej liczby powoduje nieprzyjemności i przymus odrobienia tych zajęć.
    Na 12 przedmiotów mniej więcej połowę stanowią tak zwane konwersatoria i ćwiczenia. Wyliczyłam,że średnio na każde konwersatorium przypadają po dwa kolokwia, które w przypadku niezaliczenia należy poprawić.
    Bardzo rozbawiła mnie wypowiedź p.Jolanty (właścicielki znanej szkoły językowej-to znaczy jakiej konkretnie?) o poziomie lektora dla którego poziom upper intermediate stanowił poważne wyzwanie.
    W chwili obecnej na zajęciach z gramatyki praktycznej korzystam z książki wyd. Longmana właśnie na tym poziomie. Mogę podać jeszcze jeden argument przemawiający za pewnymi wymaganiami co do studentów. Od pierwszego semestru mam przedmiot gramatyka praktyczna na którym odbyło się kolokwium z czasowników nieregularnych. Kolokwium to musi być zaliczone na 100%.(teoretycznie dzieci w szkole podstawowej mają czasowniki nieregularne, aczkolwiek mam tutaj na myśli listę około 130 czasowników, a nie 40). Nie uważa Pan,że gdyby uczelnia rzeczywiście byłaby słaba to takie wymagania byłyby uznane za zbyt wysokie?

    Uczelnie bywają różne.
    Ludzie również bywają różni.
    Rozpoczynając studia na WSSM również zdarzało mi się usłyszeć stwierdzenie, że ”skoro płacę to zaliczam”.
    Osobiście uważam to stwierdzenie za totalną głupotę i krzywdzenie własnego portfela. Moje pieniądze i mój czas są dla mnie na tyle cenne, że szkoda byłoby mi je marnować na ”Wyższą Szkołą Lansu i Bansu”. Nie sądzi Pan,że istnieje wiele sposób na zagospodarowanie kwoty 500 złotych miesięcznie?

    Mam jeszcze jeden argument przeciwko funkcjonowaniu uczelni państwowych(tutaj mam na myśli Uniwersytet). Uniwersytet Łódzki nie daje możliwości podjęcia nauki na kierunku filolologii angielskiej w innym trybie niż dziennym. Różne sytuacja mają wpływ na wybór trybu studiów. Czy jeśli więc ktoś nie może pozwolić sobie na studia dzienne to powinien rezygnować z własnych marzeń z powodu takich opinii na temat prywatnych uczelni, jakie Pan przedstawił?

    Nie sądzę.
    Pozostawiam mój komentarz do przemyślenia,
    studentka WSSM

  6. do tej pory to o takich nieoficjalnych informacjach mowilo sie tylko na forach internetowych hehe. a tu widze odwazny dziennikarz. dobrze

  7. Pani Justyno,
    Dziękuję za komentarz. Już odpowiadam – zazwyczaj opinie osób są subiektywne, więc nic na to nie poradzę. To jest po prostu zdanie konkretnych osób.
    Co do sytuacji z poziomem upper intermediate – wydaje mi się, że „być” na danym poziomie to jedno, a nauczać na nim, to drugie. Żeby nauczać na poziomie upper intermediate, nauczyciel powinien znać j. angielski przynajmniej o dwa poziomy wyżej. Jeśli zna j. angielski na tym samym poziomie co grupa, to może się zdarzyć sytuacja, że to uczniowie zaczną poprawiać błędy nauczyciela, prawda? Sądzę, że jeśli uczniowie widzą luki w wiedzy nauczyciela, bardzo szybko mogą się zniechęcić do nauki.
    Co do Uniwersytetu, nie rozumiem Pani argumentów. Przecież normalnie funkcjonują studia wieczorowe i zaoczne. Proszę sobie zerknąć chociażby na http://www.anglistyka.uni.lodz.pl/

  8. Witam!

    Od pewnego czasu zastanawiam się nad rozpoczęciem studiów w WSSM w
    Łodzi. Moje opinie na temat wyższych szkół są zróżnicowane. Jak
    wiadomo uniwersytety jak i politechniki są uznawane jako „bardziej
    prestiżowe”, a studenci tychże uczelni czują się bardziej
    dowartościowani. Jednak uważam, iż prywatne uczelnie również
    zasługują na miano dobrych, co więcej nie sądzę, że ciężej
    jest zdobyć po nich pracę oraz – w trakcie studiów – nauczyć się
    mniej. To absurd.
    Jednakże, piszę do Pana, ponieważ zastanawia mnie to, co sądzi Pan
    o kierunku sinologia na tejże właśnie uczelni? Czy fakt, iż jest
    to PRYWATNA uczelnia, skreśla moją przyszłość? Otóż studiowanie
    sinologii moim zamiarem. Do tego chciałabym rozpocząć
    równocześnie anglistykę. Pański artykuł
    http://www.przegladdziennikarski.pl/polska/wyzsza-szkola-zarabiania/#more-2380
    głęboko mnie zastanowił i muszę przyznać, iż nie mogę zgodzić
    się z Panem w 100%. Czy WSSM naprawdę jest tak złą i pełną
    idiotów uczelnią? Przecież jak wiadomo – i po Uniwersytecie można
    mieć problemy ze znalezieniem pracy. Poza tym, UŁ nie oferuje
    takiego kierunku jak sinologia, a ponieważ nie mam zamiaru
    wyjeżdżać poza Łódź raczej nie mam innego wyjścia jak
    studiowanie w tym mieście, na WSSM.

    Proszę ustosunkować się do mojej wypowiedzi. Bardzo chciałabym
    znać Pańską opinię, ponieważ jak wcześniej wspomniałam, nie
    sądzę, aby miał Pan rację.

    Z góry dziękuję oraz pozdrawiam,
    Natalia.

  9. Witam serdecznie,
    Dziękuję za e-mail. Tak jak napisałem w artykule, jest wiele szkół prywatnych, które cieszą się nawet uznaniem międzynarodowym (np. Akademia Leona Koźmińskiego) i z pewnością po ukończeniu tychże uczelni absolwenci z łatwością znajdują pracę. Jednak są i takie szkoły, które warto omijać szerokim łukiem.
    Jeśli uważa Pani, że warto studiować na AHE czy WSSM, nie zamierzam Pani przekonywać do państwowych uniwersytetów. To Pani decyzja, którą uczelnię wybrać. Kierunek studiów odgrywa tutaj drugorzędną rolę, więc nie ma większego znaczenia, czy będzie Pani studiować tam anglistykę, stosunki czy sinologię.
    I jeśli sinologia na WSSM jest akurat Pani wymarzonym kierunkiem i nic innego nie wchodzi w grę, proszę się nie przejmować negatywnymi opiniami i złożyć tam papiery.
    Pozdrawiam
    Paweł Rogaliński

  10. Cytuję: „Od pierwszego semestru mam przedmiot gramatyka praktyczna na którym odbyło się kolokwium z czasowników nieregularnych. Kolokwium to musi być zaliczone na 100%”.
    A ja skończyłem anglistykę na UŁ jak jeszcze były egzaminy wejściowe to na poziomie Advanced/Proficiency, a nie upper intermediate i znajomość czasowników to była oczywista jeszcze przed znalezieniem się na tej uczelni. Więc moim zdaniem to o poziomie nie świadczy. Pewnie, że teraz po wprowadzeniu nowej matury wszędzie poziom jest niższy, ale UŁ ma jakiś tam odgórny standard i pracodawcy (choćby nie wiem jaka prywatna uczelnia była dobra) nie zatrudniają raczej osób po wyższych szkołach. Ja po UŁ miałem nie lada problem ze znalezieniem pracy, a mam koleżankę po prywatnych studiach co na kasie w supermarkecie siedzi, bo nie mogła nic znaleźć. Niestety, takie realia… Trochę to przykre, ale z drugiej strony niektóre uczelnie naprawdę są kiepskie i jak to sprawdzić? Po opiniach pani Joli czy Justyny? Raczej nie da się, musiałyby być jakieś egzaminy dla wszystkich jednakowe. Problem jest właśnie taki, że prywatne szkoły zarabiają na każdym studencie i nie pozbędą się go tak łatwo – i to obniża ich poziom. Choć, jak napisał pan Paweł, jedną miarą wszystkich szkół nie zmierzymy, ale niewątpliwie w prywatnych poprzeczka jest niżej.

  11. No AHE to masakra. Szum był z tym ogromny. Jak ja się cieszę, że tam nie poszedłem. Ale poszedł mój kolega i po 4 latach studiów zamknęli jego kierunek. Co zrobił? Na 5 roku przenieśli go na UŁ i tam zrobił mgr. I teraz jest panem mgr z dobrym dyplomem, tylko ze nic nie potrafi. I do końca swojego życia będzie niszczył dobre imię UŁ.

  12. Wszystkie prywatne szkolki to badziewie i tandeta. Teraz to kazdy chce byc magistrem. Bedziemy mieli kraj gdzie wszyscy maja wyzsze wyksztalcenie. Wszyscy -sprzataczki i smieciarze beda z dyplomami! Problem w tym ze ci pseudo-specjalisci od siedmiu bolesci nie beda nic potrafic procz robienia kawy. Bo za studia sie tylko placilo i latalo z indeksem. A dla wszystkich chetnych zapraszam do rekrutacji w nowo otwartej szkole – WSOP! Taka ciekawa oferte znalazlem kiedys na necie:

    Rozpoczęła się rekrutacja do WSOP „Wyższej Szkoły Obciągu z Połykiem”. Chętnych do nauki w tej elitarnej szkole zapraszamy do działu rekrutacji. Chętni proszeni są o wpisanie się poniżej. Oczywiście każdy kandydat/kandydatka będą musieli przejść test. Test polega na komisyjnym obciągnieciu z połykiem.
    Wyjaśniam… (Czytaj więcej…)
    Każdy chętny wpłaca na konto uczelni:
    wpisowe (bezzwrotne): 300 PLN
    opłatę manipulacyjną: 100 PLN
    opłatę okolicznościową: 50 PLN
    opłatę na fundusz remontowy: 50 PLN
    opłatę rektorską: 30 PLN
    Po uregulowaniu należności odbywa się test. Polega on na obciągnieciu z połykiem całemu męskiemu gronu pedagogicznemu, jak również członkom komisji.
    Osoby, które pomyślnie przejdą ten egzamin, zostaną przyjęte na naszą ekskluzywną i poważnaną na całym świecie uczelnię.
    W czasie 5-letnich studiów studenci poznają niestandardowe techniki obciągania z połykiem, nauczą się obciągać z połykiem solidnie i tanio, długo i namiętnie, soczyście i głęboko.
    Po zdaniu końcowego egzaminu, który polega na obciągnięciu z połykiem 10 lasek jednocześnie, student/studentka otrzyma DMOP „Dyplom Magistra Obciągania z Połykiem” i będzie mógł/mogła pracować w każdej agencji i/lub w domu publicznym.
    Zapraszamy
    Rektor WSOP

  13. Panie Rogaliński czy to prawda, że Pana krewna pracuje na WSSM jako lektor? Był Pan na WSSM jako prelegent na konferencji… można to zobaczyć na zdjęciach na Pana blogu. Wtedy ta uczelnia też była słaba?

    Co do pracy po WSSM to proszę popytać absolwentów np. na fejsie jak tam z pracą jest i czy faktycznie trudniej niż po UŁ ją znaleźć…albo posła Godsona absolwenta WSSM, może kilku pracowników tvn24.pl lub ambasady np w Waszyngtonie.

    Panie Maćku a uczelnie państwowe to nie zarabiają na studentach ? pan żyje w jakiejś bajce… przecież państwo płaci z naszych podatków z moich i Pana za każdego studenta ! Na anglistyce w WSSM uczą pana wykładowcy z UŁ z prof. Lewandowską na czele! Wiem bo sam studiowałem na WSSM i jakoś nie mam problemów z pracą ani z językami, których się nauczyłem tj. angielski i arabski.

    Jeszcze jedno odnośnie artykułu, pisze Pan o jakiś osobach które się przenosiły na UŁ, dzwoniłem do dziekanatu i w ostatnich dwóch latach na anglistyce nie zmniejszyła się ilość osób w czasie trwania roku akademickiego więc skąd to info ? Może Pan powinien sprawdzić swoje źródła zanim coś napisze albo nam je udostępnić. Oczernia Pan uczelnie WSSM bo o niej jest ten artykuł, nie o innych prywatnych a widać to po konstrukcji artykułu. Moim zdaniem bezpodstawnie i zastanawiam się dlaczego ? Zastanawia mnie też czy uczelnia coś z tym robi bo ja bym podał pana do sądu i zarządzał odszkodowania za bezpodstawne oczernianie.

  14. Po pierwsze – tak, zgadza się, byłem tam na konferencji w czerwcu 2009 roku. I wg. mnie uczelnia przez ten okres czasu nie zmieniła się wiele. Poza tym nie widzę związku. Mam być wdzięczny uczelni za to, że akurat miałem tam wykład? Albo mam pisać o niej w samych superlatywach z tego powodu? Jestem dziennikarzem i piszę obiektywnie. Rozumiem, że Pana światopogląd może być w tym temacie odmienny, ale ja się trzymam faktów, nie znajomości. Co do drugiego zagadnienia – praca kogokolwiek i gdziekolwiek również nic nie zmienia. Widzę, że za wszelką cenę próbuje Pan się czegoś doszukać… Nikt, kogo bliżej znam, obecnie nie utrzymuje żadnego stosunku pracy z tą uczelnią (może kilku profesorów i doktorów, ale to raczej znajomość „z widzenia” niż jakieś więzi). Odnośnie Johna Godsona – ukończył on również Abia State University i Uniwersytet Warszawski, więc nie jest to dobry przykład. Tym bardziej, że doktoryzuje się w obecnej chwili na UŁ.
    To dziwne, ze ma Pan tak dobry kontakt z dziekanatem WSSM… jako student/absolwent. I że udzielaja Panu takich informacji. Chociaż akurat tutaj, udzielając Panu oficjalnej odpowiedzi o statystykach szkoły, minęli się z prawdą. Mowa jest o roczniku 1991. Proszę jeszcze raz zapytać 🙂 Co do pozwów – proszę bardzo. Mogę w każdej chwili udokumentować wszystkie wypowiedzi. Zaś artykuł był pisany o wszystkich szkołach. WSSM było jednym z licznych przykładów. Moze odebrał Pan to w taki a nie inny sposób, bo akurat zdjęcie przedstawia budynek tej uczelni. W sumie mogłem wybrać każdą inną, ale wówczas spotkałbym się z zarzutem, że to właśnie tę inną uczelnię „oczerniam”, bo nie napisałem o niej samych pozytywów….
    Żeby jednak zrekompensować Panu to poczucie, że napisałem więcej o WSSM niz o innych szkołach (choć licząc ilość słów wcale tak nie jest), chciałbym dodać, że wcale nie uważam, żeby WSSM było złą uczelnią. Celem artykyłu było zwrócenie uwagi na jakość nauczania w częsci szkół i apel o to, aby uczelnie same podwyższyły wymagania co do siebie i swoich studentów. Myślę, że warto naświetlać pewne problemy przede wszystkim w trosce o to, aby edukacja w naszym kraju była na wyższym poziomie.

  15. WSSM jest kontrowersyjną szkołą pod względem opnii. Jest bardzo kombinatorska i nie podoba mi sie. Sama nacięłam się na to i nie polecam. Przed podpisaniem umowy radzę sprawdzić ją pod względem różnych haczyków. Inaczej może to słono kosztować.

  16. Panie Rogaliński. Gratuluję artykułu!!! Wreszcie napisał pan to czego inni się bali napisać. Większość dziennikarzy jest jakoś powiązana ze szkołami albo zastraszona i nie piszą o fatalnych praktykach prywaciarzy. Jest Pan klasowym dziennikarzem, który nie wchodzi w układy i układziki, jakich mnóstwo w Polsce. Dobrze że jest ktoś taki jak pan. Pozdrawiam z uznaniem

  17. Szanowny Panie Rogaliński,

    widzę, że popadł Pan w skrajność i z charakterystycznym dla Siebie ‚auto-lansem’ opisał Pan rzeczywistość a posteriori.

    Zjawisko o którym Pan mówi by zniknęło gdyby wprowadzono odpłatność za studia. W tym ‚dzikim’ kraju istnieje przekonanie, że państwowe jest lepsze. Skończyłem łódzką anglistykę i warunki, powtarzam warunki nauczania są okropne. Stary budynek, wypaczone okna, zajęcia na poddaszu a jedyne osiągnięcie techniki 21 wieku to tablica i ciągły brak kredy. Korzystanie z toalety grozi konwulsjami lub złapaniem syfa. Zajęcia często (z powodu kilku sal dostępnych, chyba łącznie 10 należy do instytutu anglistyki) trwają do 19-20 (super człowiek myśli o godź 19, zwłaszcza zimą). To cholerne kserowanie wszystkiego (od czego do cholery są prezentacje multimedialne????). Kadra fajna, tylko co z tego jak warunki gorsze niż w buszu.

    Nie wiem jak jest na WSSM choć znam kilku klientów, którzy ukończyli tę uczelnię i nie wydaje mi się, że są jacyś ‚gorsi’. Wiem tylko, że gdyby studenci musieli płacić za studia to wtedy byłaby cywilizowana konkurencja. Nie tylko wykładowcy, ale warunki i multimedia. Uniwerek może sobie na to pozwolić by windować wymagania wobec studentów do granic absurdu, bo i tak wiadomo, że każdy przyjdzie jak dają za darmo. To jest nasza post-socjalistyczna rzeczywistość. Ja płacę podatki a studenci robią kilka kierunków za free.

    A tajemnicą poliszenela jest, że uczelnie państwowe prowadzą ‚krucjatę’ przeciwko prywatnym. Na dowód: jak ja studiowałem to na roku było nas 80 osób, bo warunki nie pozwalały na więcej. Dziś nic się nie zmieniło a na unwerku na anglistyce jest ponad 150!!! Niż demograficzny? Pan żartuje Panie Rogaliński. Zwiększono przyjęcie o blisko 100% bo jest coraz mnie potencjalnych studentów. Akurat. Pracuję w pewnej dużej firmie PRowej, której nazwy nie mogę użyć i widzimy kto do nas przychodzi. Wie Pan kto: absolwenci uniwerku z 2-3 dyplomami (np. filologia+psychologia+marketing), a wiadomo, że jeśli coś jest od wszystkiego to jest do niczego. Tu mamy kolejnego specjalistę, którego ja ponad pół roku muszę wprowadzać w rzeczywistość rynkową. Mój znajomy (pracuje w banku) i otrzymuje takich specjalistów po tych ‚świetnych’ państwowych uczelniach (bankowość i fananse), którzy nawet faktury nie potrafią wypisać!!!

    Problem nie jest w uczelniach tylko w studentach, którzy do nich przychodzą. To wszystko prowadzi do zjawiska, które jest obecne i o którym Pan pisał, moim zdaniem dość tendencyjnie (czyż ta uczelnia Pana nie skrzywdziła w jakiś sposób???). Dobre dziennikarstwo to zbadanie całej sprawy a nie gonienie za sensacją. Dobrze, jest wybuch, ale co było jego przyczyną?

    Ciekawy jest fakt, że Pana informatorka wyraża subiektywną opinię a Pan traktuje to jako prawdę objawioną. Czy jeżeli ja teraz powiem, że WSSM, czy AHE jest najlepsze a uniwerek jest ble, to Pan napisze artykuł o tym? Czy Pan wie jak funkcjonują przedsiębiorstwa, w tym przypadku Uczelnie wyższe, że Pan tak śmiało o nich pisze.

    Bardzo proszę o sprostowanie materiału. Jeśli Pan pisze o „Fabrykach magistrów” to niech Pan teraz napisze o „Fabrykach Specjalistów bez specjalizacji”. Nie zastanawia Pana jak można studiować 3 kierunki jednocześnie? Przecież jest to fizycznie niemożliwe. Wtedy po zapoznaniu się z całym kontekstem może Pan opisać zjawisko. Nie nauczyli tego Pana na ‚dziennikarstwie’? Czy też Pan robił kilka kierunków jednocześnie i akurat te zajęcia opuścił?

    Krzystof

  18. Panie Krzysztofie
    Może ja panu odpowiem skoro jeszcze nie ma odpowiedzi. Przeczytałam artykuł i nie mam pojęcia o co panu chodzi??? Jak na mój gust strzelił pan focha na autora tekstu, bo skrytykował prywatne uczelnie. Tylko nie rozumiem pana argumentów o państwowych uczelniach bo przecież autor o nich wcale nie pisze. Pan Rogalski skupił się TYLKO na prywatnych uczelniach a pan ma pretensje ze nie napisał też o państwowych uczelniach. Rozumie pan? 🙂 To tak jakby dziennikarz napisał artykuł o dziurze budżetowej w Czechach a pan miał pretensje że nie napisał o dziurze w Polsce.

    W artykule nie ma ani jednego słowa (ani negatywnego ani pozytywnego) o państwowych uczelniach a pan pisze o tym jak szalony. Podejrzewam że pan Rogalski jak będzie chciał to napisze o państwowych uczelniach też. A jak nie to zawsze moze pan sobie kupić artykuł sponsorowany i jak wydrukują nacieszyć nim oczy. Bo pretensji że nie napisał na kolejny temat – nie rozumiem.

    A moim zdaniem artykuł ciekawy chociaż ja bym bardziej się skupiła na tym dlaczego źle uczą. Czy to wina systemu, czy rektorów czy wykładowców? Bo z artykułu to nie wynika a chciała bym wiedzieć kto jest temu winny, Wiem że dziennikarze nie mogą wskazywać typowo palcem ale może pomogło by to w naprawieniu chorego szkolnictwa.

  19. ludzie przeciez to oczywiste ze studenci wssm beda z oburzeniem pisac o niesprawiedliwym artykule, bo przeciez podwaza ich kompetencje a ludzie studiujacy w panstwowej szkole beda pisac ze racja i prawda choc tez prawdopodobnie nie wszyscy. Takie zycie ze nigdy nie zadowoli sie wszystkich i kazda krytyka zawsze w kogos uderzyc musi. Ale prawda jest gdzies po srodku. Szkoly prywatne klada troche lache na nauczanie przykro mi. A tekst jak tekst. Oburza zainteresowanych ale jak dla mnie ok… pokazuje problem przede wszystkim.

  20. Czemu piszesz o WSSM, studiowałeś tam?? No chyba nie, nie wiesz jaki jest tam poziom i jake trudne egzaminy z niektórych przediotów na filologii. I nie dostaje sie oceny za ładne oczy, trzeba na to naprawde zapracować, nie jedna noc była zarwana aby się uczyć do egzaminów. A może pana żonka tam pracowała..Pani Rogalińska, hmm ?? Chyba ma Pan złe wiadomości o tej uczelni. Wykładowcy są większości z UŁ i naprawde poziom jest wysoki. I nie życzę sobie aby pisac tak o studentach tej uczelni, że np nic nie umieją bo sa na prywatnej uczelni. Ludzie różne mają powody, że studiują zaocznie, mają rodziny, pracują, czasem studiują na dwóch kierunkach. Ale to nie oznacza że sa np głąbami i aby ich gorzej traktować niż tych z nie prywatnych.

  21. Pani almo,

    i właśnie o to chodzi. Pisanie o wycinku rzeczywistości bez nakreślenia sytuacji ogólnej przedstawia właśnie takie ogólne, mylne wrażenie. Jak to nie pisze o państwowych? Mam zacytować?

    1) Pan Marek, nomen omen ze Zgierza: Albo dobra uczelnia albo nic. Gdybym, jeszcze jako kandydat na studia, nie dostał się na uniwersytet, kształciłbym się zawodowo

    2) Tajemnicza Weronika: W porównaniu do UŁ poziom zajęć jest zatrważająco niski

    3) Pani Jolanta: Kiedyś zatrudniłam lektora z dyplomem prywatnej filologii angielskiej – chyba płynąca z tej wypowiedzi implikatura mówi sama za siebie.

    Pan Rogaliński może oczywiście powiedzieć: to nie ja tylko moi rozmówcy, ale bądźmy szczerzy…

    Widać Pani nie zrozumiała mojej wypowiedzi. Ja twierdzę, że nie ma znaczenia jaką uczelnię kto kończy tylko co sobą prezentuje. Zakłada Pani podobnie jak Pan Rogaliński apriori, że student z państwowej uczelni jest lepszy’ bo na prywatnej wszyscy kantują.

    I jeszcze jedno pytanie, czy Państwo sugerujecie korupcję wśród wykładowców? Cyt. Wykładowcy zdają sobie sprawę z tego, że źródłem dochodu są studenci, dlatego robią wszystko, by zaliczali oni kolejne egzaminy. To jest klasyczny przykład typu „lekarze biorą łapówki”. Dowody, anie oskarżenia anonimowych osób.

  22. Panie Pawle! Nie można mierzyć wszystkich tą samą miarą. Ja ukończyłam studia magisterskie na UŁ (filologia angielska) – w mojej grupie był bardzo zróżnicowany poziom: zdarzały się osoby bardzo dobre, lecz były również takie, które zaliczały „za kolejnym” (wykorzystując wszelkie możliwe poprawki, warunki czy tzw. ‚komisy’). Mogę również powiedzieć,że akurat te dobre osoby kończyły studia licencjackie na WSSM-ie. Natomiast spore grono tych słabszych uzyskało tytuły licencjata np. na UŁ. Trudno mi się odnosić do poziomu prywatnych uczelni skoro studiowałam na państwowej, ale wiele osób chwali sobie takie uczelnie, m.in. za lepszą bazę dydaktyczną, bardziej zaangażowanych wykładowców itp. Takie generalizacje – jak w Pańskim artykule – mogą być krzywdzące. Wg logiki zaprezentowanej w w/w wpisie – ten, kto studiuje na uczelni państwowej (mimo,że poprawia każdy przedmiot po 10 razy) to „student”, a ten kto prywatnej – „głąb”, dostający tytuł za kasę…

  23. Co więcej Pani almo, sam Pan tzw. dziennikarz w odpowiedzi na post Justyny daje link do Anglistyki UŁ, co pokazuje jak bardzo bezstronnie podchodzi do tematu

  24. I kolejne pytanie, dlaczego ukazuje zdjęcie uczelni WSSM, jeżeli artykuł dotyczy ogólnych zjawisk w edukacji wyższej.

  25. Panie Krzysztofie
    I znowu pan nie czyta ze zrozumieniem. Czy wogóle przeczytał pan posta pani Justyny? Przecież wyraźnia napisała
    „Uniwersytet Łódzki nie daje możliwości podjęcia nauki na kierunku filolologii angielskiej w innym trybie niż dziennym”
    No to z jakiego uniwersytetu miał podać linka? Z warszawskiego?
    Szuka pan chyba dziury w całym 🙂 pozdrawiam pana

  26. Ja nie mam po wssm żadnych problemów z dostaniem pracy, udzielam korepetycji, ucze w liceum, a także w szkole językowej. Znam osoby które właśnie po UŁ nie mogą dostać pracy. Przez takie osoby jak Pan, które oczerniają szkoły prywatne, nie mając kompletnie pojęcia jak naprawde na nich jest i wystawiając złe opinie w mediach czy w necie ludzie nie mogą dostać pracy bo pracodawcy nasłuchają się takich opini a potem czasem bezpodstawnie wyciągają opinie. Idziesz na przesłuchanie kwalfikacyje, patrzy na papier, a prywatna, czyli gorszy jesteś..i nawet nie daje szansy i nie ocenia bezpodstawnie, a osoba dobrze wykształcona, inteligentna, znająca 2 języki, ale no tak, po prywatnej…

  27. Panie Rogaliński,
    Chcialabym serdecznie pogratulowac artykulu – widac ze nic Pan nie wie NIC o Uczelniach Prywatnych. Nigdy Pan nie byl i nie mial znajomych? Widac…. Jest Pan w GLEBOKIM bledzie. Chce Pan jako poczatkujacy dziennikarz wzbudzic troche zamieszania wokol siebie? Pan sie zakreci wokol POLITYKI – niezmierzone obszary sa!!! Uczelnie prywatne? Daja szanse ludzia, ktorzy albo wybrali zle na maturze, ablo NIGDY nie mieli szans na panstwowych uczelniach – a osoby te nie zawsze „sraja” kasa, wiec radze cedzic slowa!

  28. „Daja szanse ludzia, ktorzy albo wybrali zle na maturze, ablo NIGDY nie mieli szans na panstwowych uczelniach”

    Co to znaczy „źle wybrali na maturze”? Nie mieli szans na państwowych uczelniach? Powód jest prosty – są za słabi, żeby się na nie dostać, a na prywatnych uczelniach bez problemu dostaną dyplom (z racji niższych wymagań).

  29. Oj ludzie, ale wy macie problemy! Artykuł to artykuł, przedstawia opinie jakichś tam ludzi, wy wyraziliście swoje – i macie prawo. Autor opisał coś, co ogólnie wiadomo – że uczelnie prywatne mają niższy poziom i ciężko po nich o pracę. I to są fakty. A jeśli chodzi o państwowe uczelnie, to wiadomo, że też rewelacji nie ma – budynki stare, liczne grupy itp, no, ale poziom wyższy, bo wiadomo, że nikt się ze studentami nie cacka, jak w prywatnej szkole. No i tak to już jest, takie życie. Ale to nie jest reguła, że jak masz papier z UŁ to rządzisz i wszystkie posady twoje, a jak z Wyższej Szkoły Czegośtam to już nie. Życie to życie i nie wszystko jest czarne albo białe.

  30. Mój chłopak studiował na WSSM i AHE. Okazało się ze na AHE więcej wymagają więc zrezygnował z WSSM na którym cofał się w rozwoju. Potem przeniósł się z AHE na UŁ, bo jego kierunek się rozleciał. Ogólnie to z tymi uczelniami tak juz jest ze nigdy nie wiadomo co z nimi bedzie za rok czy dwa.

  31. Szanowny Panie Rogaliński,

    postanowiłem do Pana napisać w sprawie, która bardzo poruszyła w ostatnich dniach mnie i moich studentów. O ile mnie Pan pamięta nazywa się Adam Bednarek i jestem wykładowcą anglistyki UŁ oraz Wyższej Szkole Studiów Międzynarodowych w Łodzi, którą to Pan wymienia w powyższym streszczeniu (gdyż trudno nzawać to artykułem biorąc pod uwagę wstęp, rozwinięcie i zakończenie).
    Chciałbym nadmienić dwie sprawy, obie w równym stopniu ważne dla mnie i mojego otoczenia:

    1) Cyt. Wykładowca z drżącą ręką wpisuje kolejną ?trójkę? do indeksu ? bo ma inne wyjście? Wykładowcy zdają sobie sprawę z tego, że źródłem dochodu są studenci, dlatego robią wszystko, by zaliczali oni kolejne egzaminy.

    Otóż, Panie Rogaliński i Szanowna Pani Weroniko: Wypraszam sobie takie stwierdzenia wobec mnie. Oczywiście argument nie jest wysuniety ad personam, lecz implikatura płynąca z tego stwierdzenia jest oczywista. Jako wykładowca tej szkoły ‚robię wszystko aby…’. Co więcej, cyt. Pracownicy wielu niepublicznych szkół również nieoficjalnie przyznają, że stawianie dobrych ocen to odgórnie narzucony wymóg. Nikt jednak otwarcie nie chce mówić o tej sprawie. W odpowiedzi na publicznie zadane pytania większość wykładowców, w obawie o swoją posadę, nabiera wody w usta i wymijająco twierdzi, że nie jest upoważniona do wypowiadania się na ten temat”

    Szanowny Panie Rogaliński, przedstawienie faktów w tak bardzo schematyczny i prosty sposób oczernia Pan moją osobę oraz podważ wielki trud jaki wkładam w prowadzenie zajęć zarówno na UŁ jak i WSSM. Moje dobre imię zostało przez Pana splugawione bezpodstawnym oskarżeniem. Oświadczam Panu, że summienność mojej pracy widoczna jest w ankietach oceniających przez moich studentów w obu uczelniach. Oczekuję zatem reakcji z Pańskiej strony i oficjalnych przeprosin.

    2) W tym miejscu staję w obronie moich studentów Filologii Angielskiej (dziennych i zaocznych), Studium Translatoryki oraz uczestników studiów podyplomowych „Zastosowania Komputerowe w Przekładzie: Lokalizacja Stron Internetowych”. Pana artykuł i hasła w stylu ‚fabryka magistrów’, ‚szybko, łatwo, przyjemnie’ itp oczernia setki moich byłych i obecnych studentów, którzy, niech mi Pan wierzy, wkładają ogromną ilość sił w ukończenie uczciwie podjetych studiów, przezwyciężając niekiedy ogromne przeciwności losu, zarówno finansowe, życiowe jak i zdrowotne. Jest to rzesza bardzo ambitnych młodych oraz nieco starszych osób, jeśli wolno mi się tak wyrazić, którzy zawierzyli mnie i moim kolegom, że przekażemy cała naszą wiedzę, co też czynimy z dużym poświęceniem. W tym miejscu chciałbym także nadmienić, że na naszych kierunkach podyplomowych kształcą się absolwenci naszej łódzkiej anglistyki (mgr, żeby było jasne), którzy uznali nasze propozycje interesujące.

    Życzę sobie zatem by przeprosiny były skierowane również do nich. Nie ja, nie szkoła najwięcej na tym traci; tylko oni. To ich Pan obraził, cytując kolejnego informatora uznając ich dyplomy za ‚nic nie warte’.

    Nic nie jest takie proste jak się Panu wydaje. Każdy kij ma dwa końce. Czy uprzedzenia personalne, chyba wiemy jakie (nie będziemy tu o tym pisać), mogą wpłynąć na relację dziennikarską. Niech Pan pomyśli zanim Pan znów kogoś obrazi i w efekcie wyrządzi wiele krzywdy.

    W oczekiwaniu na odpowiedź,

    dr Adam Bednarek

  32. Szanowny Panie Rogaliński,

    postanowiłem do Pana napisać w sprawie, która bardzo poruszyła w ostatnich dniach mnie i moich studentów. O ile mnie Pan pamięta nazywa się Adam Bednarek i jestem wykładowcą anglistyki UŁ oraz Wyższej Szkole Studiów Międzynarodowych w Łodzi, którą to Pan wymien…ia w powyższym streszczeniu (gdyż trudno nzawać to artykułem biorąc pod uwagę wstęp, rozwinięcie i zakończenie).
    Chciałbym nadmienić dwie sprawy, obie w równym stopniu ważne dla mnie i mojego otoczenia:

    1) Cyt. Wykładowca z drżącą ręką wpisuje kolejną ?trójkę? do indeksu ? bo ma inne wyjście? Wykładowcy zdają sobie sprawę z tego, że źródłem dochodu są studenci, dlatego robią wszystko, by zaliczali oni kolejne egzaminy.

    Otóż, Panie Rogaliński i Szanowna Pani Weroniko: Wypraszam sobie takie stwierdzenia wobec mnie. Oczywiście argument nie jest wysuniety ad personam, lecz implikatura płynąca z tego stwierdzenia jest oczywista. Jako wykładowca tej szkoły ‚robię wszystko aby…’. Co więcej, cyt. Pracownicy wielu niepublicznych szkół również nieoficjalnie przyznają, że stawianie dobrych ocen to odgórnie narzucony wymóg. Nikt jednak otwarcie nie chce mówić o tej sprawie. W odpowiedzi na publicznie zadane pytania większość wykładowców, w obawie o swoją posadę, nabiera wody w usta i wymijająco twierdzi, że nie jest upoważniona do wypowiadania się na ten temat”

    Szanowny Panie Rogaliński, przedstawienie faktów w tak bardzo schematyczny i prosty sposób oczernia Pan moją osobę oraz podważ wielki trud jaki wkładam w prowadzenie zajęć zarówno na UŁ jak i WSSM. Moje dobre imię zostało przez Pana splugawione bezpodstawnym oskarżeniem. Oświadczam Panu, że summienność mojej pracy widoczna jest w ankietach oceniających przez moich studentów w obu uczelniach. Oczekuję zatem reakcji z Pańskiej strony i oficjalnych przeprosin.

    2) W tym miejscu staję w obronie moich studentów Filologii Angielskiej (dziennych i zaocznych), Studium Translatoryki oraz uczestników studiów podyplomowych „Zastosowania Komputerowe w Przekładzie: Lokalizacja Stron Internetowych”. Pana artykuł i hasła w stylu ‚fabryka magistrów’, ‚szybko, łatwo, przyjemnie’ itp oczernia setki moich byłych i obecnych studentów, którzy, niech mi Pan wierzy, wkładają ogromną ilość sił w ukończenie uczciwie podjetych studiów, przezwyciężając niekiedy ogromne przeciwności losu, zarówno finansowe, życiowe jak i zdrowotne. Jest to rzesza bardzo ambitnych młodych oraz nieco starszych osób, jeśli wolno mi się tak wyrazić, którzy zawierzyli mnie i moim kolegom, że przekażemy cała naszą wiedzę, co też czynimy z dużym poświęceniem. W tym miejscu chciałbym także nadmienić, że na naszych kierunkach podyplomowych kształcą się absolwenci naszej łódzkiej anglistyki (mgr, żeby było jasne), którzy uznali nasze propozycje interesujące.

    Życzę sobie zatem by przeprosiny były skierowane również do nich. Nie ja, nie szkoła najwięcej na tym traci; tylko oni. To ich Pan obraził, cytując kolejnego informatora uznając ich dyplomy za ‚nic nie warte’.

    Nic nie jest takie proste jak się Panu wydaje. Każdy kij ma dwa końce. Czy uprzedzenia personalne, chyba wiemy jakie (nie będziemy tu o tym pisać), mogą wpłynąć na relację dziennikarską. Niech Pan pomyśli zanim Pan znów kogoś obrazi i w efekcie wyrządzi wiele krzywdy.

    W oczekiwaniu na odpowiedź,

    dr Adam Bednarek

  33. Panie doktorze,
    Dziękuję, ze wreszcie Pan się ujawnił i nie pisze Pan już pod pseudonimem „Krzysztof”. Szkoda, że dopiero teraz, ale lepiej późno niż wcale. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że na końcu artykułu wyraźnie jest napisane, że tekst zwraca uwagę na ogólny problem szkolnictwa w Polsce, a nie na konkretną szkołę. Żąda Pan przeprosin, ale jednocześnie sam obraża swój kraj i uczelnię, na której Pan uczy (UŁ). Cytuję:

    „W tym ?dzikim? kraju istnieje przekonanie, że państwowe jest lepsze. Skończyłem łódzką anglistykę i warunki, powtarzam warunki nauczania są okropne. Stary budynek, wypaczone okna, zajęcia na poddaszu a jedyne osiągnięcie techniki 21 wieku to tablica i ciągły brak kredy. Korzystanie z toalety grozi konwulsjami lub złapaniem syfa (…) A tajemnicą poliszenela jest, że uczelnie państwowe prowadzą ?krucjatę? przeciwko prywatnym”

    – Czy w taki sposób wypowiada się doktor filologii angielskiej? Skoro Pan „życzy sobie” przeprosin, proszę wpierw samemu nie obrażać innych. I nie przechwalać się swoją znajomością dziennikarstwa, bo pycha niejedną osobę potrafi zgubić. Czy przeprosi Pan swoich rodaków za pana słowa?

    Co do mnie, już w kilku poprzednich komentarzach napisałem, że nie uważam WSSM za złą uczelnię. Co do kadry – zgadzam się, że wielu wykładowców jest „ściągniętych” z UŁ. To, co krytykuję, to ZASADY panujące na NIEKTÓRYCH prywatnych uczelniach. I to zasady są wszystkiemu winne. Każdy, kto przeczytał mój artykuł ze zrozumieniem, chyba to wie.

  34. Ja chodzę obecnie do WSSM, tak los sprawił ;/ Nie wiem, czy mam żałować czy nie, ehh to co czytam wzbudza we mnie wiele emocji. Ogólnie jak na każdej uczelni są studenci lepsi i gorsi. Wydaje mi sie że, jeżeli student jest ambitny, i zależy mu na wykształceniu to czy na UŁ czy na WSSM, będzie starał się swoją wiedzę uzupełniać na bieżąco. Jest u mnie kilka takich osób z syndromem własnie który tutaj opisują Państwo – „płacę to mam dyplom”, i jakie są moje spostrzeżenia na ten temat hmm .. patrząc na ich pracę która równa jest zeru plus te ochłapy wiedzy które oni posiadają ..no to wtedy normalka że szkoda kasy na takiego lesera – ale prawda jest taka – że jednak przechodzą!(*&^%$#@! co osobiście wprawia mnie we wkurwienie. Ja poświęcam sporo czasu na tzw „obczajenie zagadnień” na wykłady, a oni lekko sobie zaliczają na 3. (wydaje mi się że to w przyszłości wyjdzie w praniu i taki debil jednak będzie żałował że tak sobie olewał pogłębianie wiedzy) .. i własnie ..teraz mam taki dylemat, jestem na studiach licencjackich i sie zastanawiam.. skoro są złe opinie że za kasę ma się dyplom to może na magisterkę sie przenieść na UŁ.. Oczywiście straszny ból sprawia płacenie takich kwot czesnego, ale mam niby to stypendium rektorskie.. byłabym wdzięczna za komentarze, jednak proszę mnie nie zaszczuwać z racji tego że jestem w prywatnej. (jeszcze tylko1,5 roku).. co do wykładowców ,, hmm na twarzach niektórych z nich widzę taki ból, jakby to powiedzieć,, widzą że student jest konkretnym debilem – jednak stawiają tą trójkę -co mnie strasznie dziwi.. przecież to są zaliczenia i takie zdarzenia nie powinny być tolerowane ;( .. ok bądź co bądź ja myślę swoje i będę się tego trzymać – i tak będę czytać książki, i tak będę czytać POLITYKĘ, i tak będę zawalać weekendy na naukę, Z jednej strony strasznie nie mogę odżałować takiej kolei losu że tam jestem – czuje niedosyt, że jednak za mało tej nauki jest ,, pisałam maturę podstawową plus WOS rozszerz i Historię. Raczej z dostaniem się na UŁ nie miałabym problemu,, ale niestety wypadki losowe często kierują nas tam gdzie nie trzeba .. pozdrawiam wszystkich komentatorów i dziękuję za możliwość wypowiedzenia sie

  35. Ale się wszyscy na to WSSM uparli! W artykule mowa o innych prywatnych też. Ja studiowałem na SWSPiZ. Słyszałem wiele negatywnych opinii, ale jak Maciek stwierdził – każdy wie swoje. Ja tam jestem zadowolony. Pracuję teraz w zawodzie. No, nie wszyscy od nas z uczelni tak skończyli dobrze jak ja, ale to też od szczęścia zależy.

  36. Jestem absolwentką prywatnej uczelni (akurat nie WSSM), gdzie ukończyłam studia licencjackie. Dodatkowo, studia magisterskie skończyłam już na Uniwersytcie Łódzkim (na mojej „macierzystej” uczelni nie otworzono wybranego przeze mnie kierunku, za mało kandydatów) mam więc porównanie. Na obywdu uczelniach wiele się nauczyłam i zdobyłam cenne doświadczenia, ale to właśnie na prywatnej uczelni czułam, że jako studentka nie tworzę jednej zbitej masy ludzi, a jestem ważna jako jednostka. Na Uniwersytecie niestety nie sposób tego odczuć.

    Są różne uczelnie, różni wykładowcy i różni studenci. Pan, bazując swój artykuł na kliku wypowiedziach bardzo generalizuje, wpisuje daną uczelnię, danych studentów i danych wykładowców w pewien stereotyp. A to, raz, że jest krzywdzące, dwa- obraźliwe, trzy- niesprawiedliwe i nieprawdziwe. No i przede wszystkim- nieprofesjonalne.

    Uniwersytet Łódzki nie daje możliwości podjęcia nauki na kierunku filolologii angielskiej w innym trybie niż dziennym?- BZDURA. Sama kończyłam filologię angielską (uzupełniające magisterskie) na wspomnianym Uniwersytecie w trybie wieczorowym.

  37. OGÓLNE PODSUMOWANIE -kto chce się uczyć to będzie to robił ..a Pan Panie Rogaliński powinien się troszeczkę wstydzić – ciekawe gdzie tak uczą – perfidne robienie kariery na podstawie opluwania innych … powinien Pan być bardziej obiektywny i wziąśc pod uwagę, że czytać Pana artykuł będą nie tylko Pana cholerni wielbiciele ale i wielbiciele jednostek które Pan opluwa 🙂

    Powodzenia w życiu zawodowym 🙂
    pzdr

  38. Prawda jest ze uczelnie prywatne może nie każde kładą duży nacisk ale większość lepiej przygotowuje do pracy niż uniwerek bo jest praktyka a nie sama teoria.

  39. Tak jak asia napisała: kiedy zawodówki znikneły uczelnie prywatne pełnia teraz ich role. Jest tylko moda na ladniejsze nazwy. Zamiast sprzatacz – konserwator powierzchni plaskich. zamiast zawodówka – wyższa szkoła. proste i praktyczne bo wszyscy zadowoleni

  40. Szanowny Panie Redaktorze,

    chyba mnie Pan z kimś pomylił. Ja mam na imię Adam a nie Krzysztof, ale widzę, że ma Pan wyrobione zdanie, więc nie będę z Panem dalej dyskutował. Jestem doktorem Nauk Humanistycznych nadanym przez UŁ, ale to nie oznacza, że ten tytuł przysługuje mi tylko na tej konkretnej Uczelni i właśnie tym się różnimy – ja swoje obowiązki wykonuję równie sumiennie, niezależnie od tego w murach której uczelni się znajduję, bo ten tytuł mnie do tego zobowiązuje.

  41. IP bywają publiczne i z sieci rozległych mających jedno wyjściowe IP na routerze brzegowym może korzystać wiele osób. DHCP jest coraz powszechniej stosowane. Miłego sprawdzania IP za firewallem. Pozdrawiam.

  42. Też mi wielkie halo. Przeciez o WSSM to już piszą od lat ze lest nabijanie ludzi w butelke. Tu macie z 2008 http://forum.gazeta.pl/forum/w,756,75599117,84508527,Re_opinie_na_temat_WSSM.html a tu z 2006 http://www.wloski.ang.pl/forum/studia-jezykowe/176022 albo tu z 2007 roku http://www.nihonsun.net/index.php?PHPSESSID=000fac00247f83866d38e0560b98d7d0&topic=103.0 A jak ktos oficjalnie napisal to o czym wiadomo od dawna to oburzenie. Podejrzewam ze pan dziennikarz na ktorym tyle sie wiesza psy nie musiał daleko szukać negatywnych opinii o tej szkole bo jak widac na zalaczonym obrazku jest ich mnóstwo nawet wnecie. Tylko na oficjalnej stronie wssm sa same pozytywne komy lol….

  43. znam osobę, która studiując na wssm, pojawiła się raz na uczelni, i to po wpis, bynajmniej nie na zajęcia. Nie mam wysokiego mniemania o uczelniach prywatnych i dziwi mnie, że ktoś w ogóle próbuje porównywać je z uczelniami państwowymi. Oczywiście wszędzie są gorsi i lepsi studenci, każdy ma indywidualne sytuacje, które decydują o tym czy będzie studiować na państwowej uczelni czy na prywatnej. Nie róbmy jednak z wyjątków reguły, nie mówmy, że standardy są podobne…choćbym miała poprawiać maturę i mieć roczną przerwę aby ponownie zdawać na studia państwowe i mieć większą szansę dostania się, nie zdecydowałabym się podjąć studiów prywatnych.

  44. ciesze sie że powstają takie artykuły. może wreszcie coś się zmieni w tym cholernym kraju gdzie każdy tylko patrzy na poprawność polityczną. jest pan świetnym dziennikarzem i oby tak dalej!

  45. Panie Pawle,

    to, że ktoś pisze z tego samego komputera (adres IP) to wcale nie oznacza, że to osoba którą, Pan podejrzewa. Czy równie dokładnie sprawdza Pan informacje przed ich upublicznieniem? Bardzo mi przykro, że ponownie dał się Pan zwieść pozorom.

  46. Pan dziennikarz po pierwsze wykazal sie wielką niekompetencja piszac taki artykuł(jest stronniczy), po drugie trzeba rozumiec to co sie czyta i miec jakies sensowne argumenty, których pan niestety nie ma.

  47. Dr Bednarek, bardzo zaskoczyła mnie Pana reakcja! Nie dalej niż parę lat temu w czasie zajęć ze studentami anglistyki na UŁ naśmiewał się Pan publicznie z WSSM: z zatrważająco niskiego poziomu studentów tej uczelni, z ich postawy roszczeniowej i wiary, że za pieniądze staną się intelektualistami. Dziś broni ich pan jak lew. Nie wnikam w to jaka rzeczywiście jest WSSM, nie chcę nikogo urazić. Ale zastanawia mnie skąd u Pana taka wielka przemiana? Czyżby w Pańskich oczach poziom tej uczelni tak diametralnie się zmienił pomimo niżu demograficznego?

  48. Panie anonymus a co ma firewall do sprawdzania IP? Chyba chodziło Panu o NAT. Powiem Panu też, że czytając Pana oraz innych komentarze, że nie tylko DHCP jest coraz częściej stosowane ale też thc i c2h5oh zamiast H2O…ktoś taki jak doktor nauk humanistycznych powinien umieć czytać że, zrozumieniem. Moim zdaniem artykuł fajnie napisany i nakreśla problem, który jest znany od wielu lat nie tylko studentom. Sam zatrudniamy ludzi po różnych uczelniach i jestem w stanie bez problemu zauważyć różnice w kwalifikacjach. To tylko statystyka i nie można wrzucać wszystkich do jednego worka ale fakt pozostanie faktem…

  49. Super artykuł. Odważny i napisany bardzo profesjonalnie. To nie rozprawka żeby były wszystkie za i przeciw. Artykuł musi pokazywać co jest źle a tutaj właśnie tak jest. Pozdrawiam

  50. Ten artykuł porusza ważny problem, ale co do stylu, struktury, języka i źródeł mam sporo wątpliwości…bądźmy obiektywni…nad warsztatem dziennikarskim warto jeszcze popracować.

  51. Panie Programisto ano to, że Pan Rogaliński za firewall nie sprawdzi adresów w sieci lokalnej, więc nie dojdzie, z którego komputera została wysłana wiadomość. To miałem na myśli pisząc: miłego sprawdzania IP za firewallem. NAT to translacja adresów. Miałem na myśli przypadek, gdy router brzegowy ma stałe IP, a DHCP jest stosowane w sieci wewnętrznej. Można ustawić jak wiadomo czas, po którym przydzielony dynamicznie adres w LAN jest zwalniany do puli. Stąd też posądzenie po zostawianym na blogu adresie IP, że posty z tego samego IP należą do tej samej osoby, jest błędnym założeniem.

  52. Panie Anonymus…

    Firewall czyli zapora sieciowa nie chroni w żaden sposób adresów lokalnych przed możliwością sprawdzenia IP z zewnątrz. Do tego służy właśnie wspomniany przeze mnie wcześniej NAT
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Zapora_sieciowa
    „Translacja adresów sieciowych (NAT) – (ang. network address translation): polega na dokonywaniu zamiany adresu IP hosta wewnętrznego w celu ukrycia go przed zewnętrznym monitorowaniem. Mechanizm ten jest również nazywany maskowaniem adresu IP.”

    Następnym razem zanim Pan pouczy kogoś kto już osiągnął stopień doktora w tej dziedzinie trzeba dokładniej poczytać Wikipedię.

    Aby taka sytuacja jak Pan opisuje miała miejsce musimy założyć, że IP należy do jakiejś uczelni lub innego miejsca gdzie stworzona jest sieć wewnętrzna (akademik itp.)

    Jeżeli adres IP z którego pisze Pan Bednarek o godzinie 22:29 w sobotę pojawia się przy postach użytkowników z innym nickiem (zakładam, że autor bloga po tym właśnie wnioskował) można śmiało założyć, że Pan Bednarek nie siedzi teraz w pracy ani też nie mieszka w akademiku co z grubsza przybliża nas do teorii, że nie mamy tutaj do czynienia z pomyłką.
    O tej godzinie ludzie piszą zazwyczaj z domu…

    Oczywiście oprócz adresu IP mógłbym wyliczyć szereg innych sposobów na identyfikację użytkownika w sieci 🙂

  53. @ dr Adam Bednarek
    Jeżeli to prawda (a z tego co widać – tak) że pan wyśmiewał się ze studentów WSSM że to głąby to może jakieś słowo przepraszam dla nich? Bo przez pana żarty wiarygodność stracili absolwenci z dyplomem tej uczelni (wtedy mieliśmy jeszcze normalną maturę więc prawie wszyscy absolwenci WSSM którzy teraz chodzą po tym świecie to te pana głąby). A na marginesie znam kilku obecnych studentów WSSM i są na tym samym poziomie co poprzednie roczniki i nie widzę zeby byli lepsi w angielskim.

  54. Panie Programista,
    Pan Rogaliński odpowiedział doktorowi Bednarkowi o godzinie 15:58 na komentarz napisany przez doktora Bednarka o godzinie 15:29. Sądzę, że w tym czasie zachodzi spore prawdopodobieństwo, iż doktor bednarek był obecny na uczelni, z której, z całym moim przekonaniem, wypowiadał się w sprawie powyższego artykułu.
    Z poważaniem,
    LWC

  55. Panie Pawle Rogaliński,
    Aktualnie uczęszczam do wspomnianej przez Pana WSSM w Łodzi. Uważam ją za dobrą uczelnię, pomimo faktu, iż jest ona prywatna. Co więcej, przeszedłem do niej z zaściankowej państwowej uczelni (de facto filii Uniwersytetu Warszawskiego). Można by rzec, UW – jedna z najlepszych uczelni (pierwsza po Jagiellońskim, druga…?). A jednak poziom był marny.
    Nie mam pojęcia, czy zapoznał się Pan z kadrą szkoły, do której obecnie uczęszczam. Czy marna szkoła prywatna miałaby w swoich szeregach wykładowców z tytułami prof dr. hab? Nie sądzę… Co więcej, część z naszych wykładowców wykłada również na UŁ, co oznacza, że są co najmniej ponadprzeciętni w swoim fachu (no chyba, że UŁ jednak schodzi na psy) i nie sądzę, że nagle zmieniają sposób podejścia do wartości nauki i do oceniania studentów, gdy przyjeżdżają z UŁ do WSSM (stereotypy to jedno, a klasa wykładowcy i profesjonalne podejście do pracy to drugie, Panie Rogaliński).
    Poza tym, tak naprawdę o każdej uczelni można napisać źle. To żadna sztuka. Sądzę, że nie zrobił Pan ogólnego referendum w tej sprawie w WSSM, AHE, UŁ… Prawda? Sądzę, że wybrał Pan zaledwie kilka wypowiedzi, na podstawie których napisał Pan ten artykuł (już nie śmiem nawet twierdzić, że wybierał Pan wypowiedzi do wcześniej przygotowanego artykułu). Na tej podstawie uważam niniejszy artykuł za nierzetelny i za skrajnie subiektywną wizję autora.
    Chciałbym jeszcze przedstawić moje osobiste odczucia w tym temacie. Sam poznałem parę osób, które nie szczędziły negatywnych słów w opisie łódzkiego uniwersytetu (jedna z nich zamieniła nawet UŁ na WSSM !!! – w indeksie z UŁ miała niemalże same 4 – korupcja?…). Jestem przekonany, że te parę osób nie oddają nawet w 10% realizmu UŁ, jednakże zdanie o danej uczelni ma się już wyrobione (wszystko zależy na kogo się trafi – 10 pierwszych osób powie, że „fajna”, no to będzie fajna, powie, że „nie fajna”, no to będzie nie fajna). Zgadza się Pan ze mną? Być może miał Pan tak ogromne nieszczęście, że trafił Pan akurat na osoby skrajnie niezadowolone uczelniami typu WSSM i AHE o których Pan tak „namiętnie” wspomniał, oraz dozgonnie miłujące wszelkie państwowe uczelnie, np. „studium, technikum czy szkołę zawodową”.
    Panie Pawle, na studia prywatne uczęszczają również wyjątkowo utalentowani i ambitni studenci. Czy to, że ktoś się nie dostał na uczelnię państwową, np UŁ, to znaczy, że nic nie umie? Jest głupszy? Gdzieś musiał pójść. Sądzę, że lepiej wybrać ten sam kierunek na uczelni prywatnej, do którego ma się zapał i ambicję, niż jakiś inny na innej uczelni państwowej, a w przyszłości „odwalać fuszerkę”, bo dany zawód w ogóle nas „nie kręci”. Czy z „urodzonego” humanisty można zrobić dobrego ekonomistę? Pewnie, że można, ale ciężej niż z „urodzonego” ekonomisty. Tak więc dlaczego „urodzony”, ambitny i zdolny humanista nie powinien kontynuować nauki na uczelni prywatnej w sytuacji, gdy z pewnych przyczyn nie dostał się na uczelnię państwową? Zmiana kierunku na ekonomię koryguje przecież z jego powołaniem. Lubi Pan to, co robi? Mógłby Pan teraz być elektrykiem? Czy wyobraża Pan sobie swoją osobę jako elektryka? Wyobraża Pan sobie, że kiedyś w przeszłości nie poszedł Pan na dziennikarstwo, bo nie dostał się Pan na uczelnię Państwową, i z tego względu uczęszczał Pan na elektrykę (również na uczelni państwowej), zamiast pójść na dziennikarstwo na uczelnię prywatną i spełniać się w wymarzonym zawodzie? Iść zgodnie z powołaniem? Czekam na Pana odpowiedź.
    Z poważaniem,
    LWC

  56. Panie Redaktorze ,

    czytając zamieszczony artykuł kieruje się Pan wyłącznie opinią trzech osób. Widać, że nie ma Pan własnego zdania na temat WSSM, a co jest najbardziej niedorzeczne – ‚ Panie doktorze / Krzysztofie / Anonymous ‚. Pan dr Adam Bednarek jest uczciwym człowiekiem dlatego nie potrafię być obojętna gdy ktoś oczernia niewinnych ludzi.

    Z poważaniem
    Magdalena Milczarczyk

  57. Magda i LWC
    Uwazam że jak zwrócono juz na to uwagę to byly podstawy ku temu. A pan Bednarek pisal po 15 też. Nie wierzcie ludziom tak bezgranicznie bo sie przejedziecie kiedys…..

  58. Pani Magdo,
    Research na tym polu był dużo bardziej dogłębny, ale w żadnym artykule nie zmieszczą sie wszystkie wypowiedzi. Trzy komentarze to max dla jednego artykułu.
    LWC,
    Proszę mi pokazać choć jeden artykuł prasowy, do którego dziennikarz przygotował… referendum. I choć jeden całkowicie obiektywny (artykuł), pomijający jakąkolwiek sugestię na „plus” lub „minus”. Proszę Pana, artykuły są właśnie po to, by zwracać na pewne rzeczy uwagę i w tym przypadku jest to subiektywna opinia. Co do pozostałych kwestii, odsyłam do moich wcześniejszych wypowiedzi, szczególnie tych z początku debaty, bo tam te wszystkie kwestie wyjaśniam.
    Odnośnie Pana dr Adama Bednarka, proszę o zakończenie zbędnej, dodatkowej dyskusji na jego temat. Znamy się z Panem doktorem osobiście, jest on uznanym w akademickiej sferze Łodzi autorytetem, i cieszę się, że mógł się wypowiedzieć pod tym artykułem. Wiele wniósł do dyskusji i w związku z tym nalegam, aby dalsze wypowiedzi były skierowane na temat szkolnictwa wyższego, a nie osoby Pana doktora. Z góry bardzo Państwu dziekuję.

  59. A ja studiowałam w WSH w Kielcach i niestety zrezygnowałam po roku. Nic ne robiliśmy na zajęciach a przed egzaminem profesor wysłał nam na maila test który będziemy pisać za 2 tyg. tylko powiedział żebyśmy nic nikomu nie mówili że to od niego. No i każdy przyszedł wystukany z samych odpowiedzi. A i tak dwie osoby nie zaliczyły :> Po tych przygodach zrezygnowałam z dalszego uczenia się tam.

  60. Szanowny Panie,
    mój szanowny kolega dr Adam Bednarek wypowiedział już większość tego, co i ja miałabym do powiedzenia na temat zarzutów, jakie stawia Pan Wyższej Szkole Studiów Międzynarodowych; jako wykładowczyni WSSM przyłączam się więc do jego wypowiedzi i dodam od siebie tylko kilka uwag. W zeszłym roku opuścił WSSM pierwszy rzut magistrów filologii angielskiej; w mojej ocenie nie różnią się oni średnim poziomem od absolwentów państwowych uczelni i krew burzy się we mnie na myśl, że ktoś mógłby odnieść się z powątpiewaniem do ich osiągnięć na podstawie Pana artykułu. Owszem, są wśród uczelni prywatnych czarne owce, w jednej z nich miałam nieprzyjemność pracować nie tak dawno temu, ale WSSM na pewno do takowych nie należy. Do plusów tej uczelni należy m.in. dobre wyposażenie techniczne, bardzo ułatwiające przeprowadzanie solidnych zajęć; dla mnie świadczy również o dbałości ludzi nią zarządzających o studentów i poziom (a mam z czym porównywać). Dla kadry – wiadomo – nauczanie jest misją.
    Nie mam do Pana pretensji za napisanie tego artykułu, natomiast cieszę się, że forma blogu pozwaloliła mi na odniesienie się do jego zawartości.
    Pozdrawiam,
    Hanna Pułaczewska

  61. Szanowna Pani Profesor,
    Bardzo dziękuję za ten komentarz. Jak już pisałem, zwróciłem uwagę na pewien ogólny problem w Polsce i cieszę się, że włączyła się Pani w dyskusję. Opinie na temat różnych szkół są podzielone i po to jest forum pod każdym artykułem, aby każdy miał szansę się wypowiedzieć na dany temat i odnieść do komentarzy innych.
    Z poważaniem
    Paweł Rogaliński

  62. LCW a co ma do rzeczy ilość profesorów na jakiejs uczelni? Przecież to dla nich zwykła praca – są tam gdzie są dobre zarobki. Chyba ze to tak jak w programie „ręce które leczą” wiedza sama przechodzi na studentów?

  63. CO SIĘ TAK WSZYSCY UCZEPILI TEGO WSSM!!! Nie ukonczyłem żadnej wyższej szkoły ale potrafię czytać ze zrozumieniem. Atykuł pisze o ogólnym problemie szkół w Polsce. Wymienione są szkoły takie jak WSHE, jakaś szkoła w Krakowie a Wy ciągle o tym wssm. Z innych jakoś nikt nic nie pisze. Każdy wie jak jest i to nie tylko w wyższych szkołach, chodziłem do prywatnego liceum i wiem jaki jest poziom w porównaniu do innych szkół. Zawsze tak było, jest i będzie ? płacisz to wymagasz i nie ma cudów.

  64. Skrzykneli się wszyscy studenci WSSM i łubudu do komentarzy że to dobra szkoła i wogule lepsza od państwowych wszystkich =P Łódzkie AHE i krakowskie szkoły takie zorganizowane juz nie są =P

  65. Ja skończyłem jedną ze szkół prywatnych w Wawie (nieważne którą). Było kilka momentów w których chciałem zrezygnować bo myślałem ze to nie ma sensu ale dotrwałem do końca i mam dyplom. Teraz wyjechałem do UK i dobrze mi tu. Nie pracuję w zawodzie ale dobrze zarabiam w tej pracy którą mam. Starcza na wszystko i mogę jeszcze odłożyć. A Angole i tak nie rozróżniają dyplomów państwowych od prywatnych więc po co się męczyć tyle lat. Wykształcenie wyższe mam? Mam.

  66. Panie Rogaliński z przykrością stwierdzam, że przyczynił się pan tym artykułem do obniżenia poziomu pewności siebie studentów WSSM oraz innych prywatnych uczelni, którzy też chcieliby mieć szanse na godną przyszłość studiując na tej czy innej uczelni, większość z nich zdaje sobie sprawę że będzie trudno znaleźć pracę z tym dyplomem, a pan tym artykułem wydaje mi się, że przekreśla ich przyszłość i marzenia. Cóż tak czy inaczej mamy wolność słowa i oczywiście każdy może wyrazić swoje zdanie, ale niekiedy warto zachować je dla siebie. Pozdrawiam.

  67. Dziekuję za komentarz. Jeszcze drobna uwaga: myślę, że skoro oferuje Pan możliwość anonimowego opublikowania własnych przyczynków na blogu (proponujac w formularzu podanie pseudonimu alternatywnie do imienia i nazwiska), to starania o „zdemaskowanie” anonimowego korespondenta są w pewnym sensie nietaktowne. Rozumiem, że pokusa ujawnienia, że ma się podejrzenia co do tożsamości tego i owego korespondenta jest duża, ale czy nie byłoby lepiej, gdyby zdecydował się Pan: anonimowość – tak czy nie?

  68. Dr Adam Bednarek poprosił, aby nie przedłużać tego tematu. Zrobię jednak tym razem wyjątek i wyjaśnię wątpliwości w tej kwestii. Sądzę, że anonimowość to jedno, a multikonto to drugie. Nie wolno tych rzeczy mylić. W sieci nie można anonimowości powiedzieć „nie”, to nierealne. Co innego z pisaniem komentarzy pod wieloma pseudonimami (a więc z tym, o co w rzeczywistości chciała Pani zapytać). Tu już możliwości „wychwycenia” takiego zabiegu jest trochę więcej (szczegółowe kwestie techniczne związane z tym zostały omówione powyżej przez komentujących). Wszystko jednak zostało już wyjaśnione osobiście z dr Bednarkiem i uznajmy proszę tę sprawę za zakończoną. Pozdrawiam

  69. Tak na marginesie dodam ciekawostkę od siebie. Jeżeli chcesz „ukryć” prywatną sieć LAN 10.0.23.0/24 „za” jednym adresem np. „89.231.55.110” przydzielonym przez Twojego ISP, powinieneś użyć usługę źródłowego NAT (maskarada) na routerze. Maskarada zmieni źródłowe adresy IP i porty pakietów wychodzących z sieci 192.160.0.0/24 na adres 10.5.8.109 routera, gdy pakiety przechodzą przez niego. Aby użyć maskarady, reguła srcnat z akcją ‚masquerade’ powinna być dodana do konfiguracji firewalla. Wszystkie wychodzące połączenia z sieci 192.160.0.0/24 będą posiadały źródłowy adres routera 10.0.23.1 oraz źródłowy port powyżej 1024. Nie będzie możliwy dostęp z Internetu do lokalnych adresów. Jeżeli chcesz zezwolić na takie połączenia, powinieneś użyć docelowego Network Address Translation (NAT). Więc, jeśli nie jest możliwy dostęp z Internetu do lokalnych adresów, a każdy lepszy admin sieci tak właśnie konfiguruje sieć, to miłej zabawy. Swoją drogą, jest jeszcze coś takiego jak sonda IPS, która nie ma przypisanego adresu IP i służy wykryciu i zapobieganiu włamaniom. W skrajnych przypadkach np. ataku DDoS odcina dostęp do Internetu. A tak na przyszłość proszę sobie sprawdzać adresy IP komentarzy. Chociaż jak wiadomo IP można zmienić. Albo też łączyć się przez tunel VPN.

  70. Sprostowanie : Maskarada zmieni źródłowe adresy IP i porty pakietów wychodzących z sieci 10.0.23.0/24 na adres 89.231.55.110 routera

    Wszystkie wychodzące połączenia z sieci 10.0.23.0/24 będą posiadały źródłowy adres routera 89.231.55.110

  71. wszyscy sie śmieją z takich dyplomów. Pracodawcy, inni studenci i wykładowcy. Dzisiaj za pieniądze można mieć wszystko nawet magistra.

  72. Studenci i wykładowcy Wyższej Szkoły Studiów Międzynarodowych w Łodzi nie rozumiem waszej oburzonej postawy. Przecież pan Rogaliński pisze o wszystkich szkołach wyższych i nikt nie jest tak oburzony tylko wy. Mało tego sam odcina się od jak to on ujął spekulacji na temat poziomu nauczania w tych uczelniach. Artykuł jest dla mnie bardzo wporządku a swoją drogą sama już od wielu lat słyszę że WSSM jest bardzo kiepskie i wszyscy o tym wiedzą nawet pracownicy tej uczelni. Skoro prywatne uczelnie ustawowo wyrabiają tylko 60% godzin tych co są na uczelniach państwowych to jak mogą nie być gorsze? Poza tym wpisy dostaje się gratis do czesnego. Takie życie że pieniądz rządzi światem.

  73. @Lucyna uczelnie państwowe i prywatne mają tyle samo godzin zajęć ze wskazaniem na te drugie. Lepiej sprawdź zanim coś napiszesz… Po 2 zwróćcie się do kogoś biegłego w sprawach dziennikarskich do jakiegoś dziennikarza lub medioznawcy i zapytajcie go „o kim jest ten tekst?” Trochę wysiłku i obiektywności a łatwo zauważycie tendencyjność artykułu.

  74. Ukończyłam swoje studia już dawno temu i wiem ze uczelnie pracują latami na swoją renomę i żadna prywatna szkoła nie osiągnie nigdy statusu Uniwersytetu Jagiellońskiego czy Warszawskiego. Poza tym prywatne uczelnie rzeczywiście mają gorsze zaplecze dydaktyczne i bardzo słabo zaopatrzone biblioteki. Studenci prywatnych uczelni latają po bibliotekach państwowych uczelni, bo tylko tam zdobędą wiedzę. Na prywatnych uczelniach nie oferuje się studentom nic prócz opłat za czesne.

  75. nawet jeśli wykładowcy w państwowych i prywatnych szkołach są ci sami to mogą mieć różne wymagania co do studentów. Z piasku bata się nie ukręci. Jak studenci w prywatnych są w wiekszości „z odzysku” to nie zrobi się z nich super magistrów inżynierów żeby nie wiem co chyba że ktoś studiuje na kilku uczelniach na raz to sam trzyma poziom.

  76. hm, byłem studentem UŁ, na tym samym kierunku co Ty Pawle … Składowa i te sprawy oraz WSSM wspomnianego, widać różnice tyle powiem … która szkoła jest lepsza, a która nie ? nie wypowiem się, zresztą na UŁ na zaocznych płaci się i nie jest też mega ciężko mam kolegów co studiują tam jeszcze, ale zaliczają prędzej czy później … na wieczorowych UŁ też się płaci …

    mam za sobą UŁ i WSSM i nie wydaje mi się, abym był gamoniem czy nieukiem …

  77. Ktoś,
    Dziekuję za komentarz. Zgadzam się w pewnym stopniu, choc w artykule nie ma nawet zdania o tym. Co do reszty, odsyłam do moich pierwszych komentarzy, w tym odpowiedzi ws. Johna Godsona i innych. Pozdrawiam

  78. Artykuł oparty na głębokich refleksjach ‚Weroniki’… Tylko ‚Weroniki’. Gratuluję rzetelnego wywiadu środowiskowego 🙂
    Oby negatywny wydźwięk powyższego artykułu niekorzystnie wpłynął na reputację autora. Nie pozdrawiam.

  79. Panie dziennikarzu wszystkim się nigdy nie dogodzi.Z każdego artykułu są niezadowoleni ci których się krytykuje a dużo w tym prawdy co pan napisał. Pozdrawiam i zyczę kolejnych dobrych artykułow

  80. Jestem tegoroczną maturzystką i szukam właśnie w internecie opinii o WSSM i obawiam się że to nie tylko opinie Weroniki takie są. Znalazłam dwie ciekawsze wypowiedzi z 2008 roku o sinologii (kierunku interesującym mnie) na WSSM i pozwolę sobie je tu przekleić z jednego forum bo może chociaż innym się przyda. Mam nadzieję że nie naskoczy nikt na mnie za to że to wkleiłam. Linki do wpisów podaję tuż pod nimi ale bez samego www bo nie wiem czy przejdą jak będą aktywne (chętni niech sobie to www dopiszą). Osobiście to już po tych cytowanych nizej wypowiedziach mam duże wątpliwosci co do tego czy w ogóle złożyć papiery na WSSM. Nie przedłużając moimi przemyśleniami cytuję:

    „”Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać od komentarza.
    Rozumiem niezwykłe parcie jakie mają niektórzy na japonistykę, ale jak widzę coraz częściej powoduje to jakąś zaćmę umysłową i brak racjonalnego myślenia. Wystarczy wywieszka „japonistyka” i już lecą jak muchy do lepu.

    O WSSM krążą różne opinie, przy czym większość tych złych. I prawda, bo uczelnia należy do jednych z kombinatorskich, o czym miałam okazję przekonać się na własnej skórze. I co kogo obchodzi, że uczelnia jest taka „świetna”, bo ma studia doktoranckie na jednym kierunku. Wielkie mi coś, wystarczy dokupić odpowiednią ilość kadry, która i tak na codzień wykłada gdzie indziej i można doktorat otwierać. Swego czasu na niemal wszystkich forach japonistycznych, ktoś z WSSM zakładał konta i tym samym tekstem zachwalał uczelnię (po czym znikał). Żałosna forma propagowania miernego produktu. Część z was dopiero kończy licea i właściwie nie ma pojęcia jak „wygląda” studiowanie oraz samo funkcjonowanie uczelni i tym samym daje się nabrać na wspaniałe obietnice, cudowne programy itd. (to odnośnie wszystkich uczelni, nie tylko WSSM). Nie ma co się rzucać na hurrraa, tylko podejść do niektórych rzeczy racjonalnie.

    Japonistyka na WSSM jako filologia startuje PIERWSZY raz. Nie ma więc powodów, by wychwalać ją bardziej niż tą drugą na Wschód-Zachód (skrót mi wyleciał z głowy). Nie wiadomo, jak będzie wyglądać poziom zajęć oraz ich treść. Przyjmijcie więc do wiadomości, że w chwili obecej stoicie przed wielką niewiadomą. Oczywiście dopóki uczenia nie zdecyduje się oficjalnie na start kierunku to nie zakontraktuje kadry i nie zobaczycie nawet syllabusów do zajęć.

    Kadra – podstawowa rzecz. Gdziekolwiek idziecie na studia zawsze sprawdźcie jacy wykładowcy są na waszym kierunku. Pamiętam, że jak sama szłam na studia to w głowie miałam tylko nazwę kierunku, a reszta się nie liczyła. Dopiero po licencjacie człowiek zmienia podejście i na magisterkę wybrałam się już tam, gdzie wykładali interesujący mnie ludzie. W chwili obecnej WSSM podpiera się WYŁĄCZNIE 4 osobami – 1 native (Masakatu Yosida), 2 mało znanych magistrantów i jeden doktor (tak przy okazji to dr Iwona Kordzińska – Nawrocka, a nie „Korcińska”). Ciekawa jestem na ile Pani Kordzińska-Nawrocka jest w stanie pociągnąć kolejny etat, gdyż w chwili obecnej wykłada także na UW i PJWSTK (zresztą czy przypadkiem nie obowiązuje ustawa ograniczająca ilość etetów do 2?). Pan prof. Melanowicz pozostaje w chwili obecnej w sferze marzeń WSSM – „być może” to dosyć lakoniczne zapewnienie. I to do tego jako konsultanat, a nie wykładowca. Pewnie tylko po to by mieć kogoś do pomocy przy obronach licencjackich. (*Pod znakiem zapytania postawiłabym też wszystkie te specjalności – no chyba, że Pani dr jest taka wszechstronna).

    A właśnie obrony…. Magistrantom nie wolno prowadzić seminariów, ani występować w roli promotorów. W chwili obecnej zostaje tylko dr Kordzińska-Nawrocka (jeśli w 3 lata nie znajdą nikogo dodatkowego). Bardzo ciekawe jak będą wyglądały konsultacje i obrony, gdy ma się ponad 30 podopiecznych+reszta z pozostałych uczelni. Owszem, są wspaniałomyślni wykładowcy, którzy mają kilkudziesięciu podopiecznych, ale zwykle nie idzie to w parze z jakością prac dyplomowych. Ososbiście wolałabym mieć pewność, że ktoś moją pracę przeczyta zanim przyzna mi ocenę.

    Biblioteka – sprawdzić jakie ma zasoby i czy odpowiadają one kierunkowi studiów. Żeby nie było potem płaczu, że o Japonii mają 4 tytuły na krzyż i trzeba zasuwać do Wawy po literaturę.

    Co do samego programu nauczania to nie będę się wypowiadać bo jest on bardzo ogólnikowy i nie znam dokładnie wytycznych z państwowych japek. To się tyczy dziennych, bo uruchomienie zaocznych to jakaś totalna pomyłka. Zastanawialiście się kiedyś dlaczego na państwowych japkach nie ma studiów zaocznych? Bo niemożliwe jest wyedukowanie od podstaw takiego kierunku i nikt nie chce świecić oczami za niedorobionych pseudomagistów. Kiedy uczelnia otwiera taki kierunek jako zaoczny to oznacza, że chce trochę osób wydoić z pieniędzy i nic poza tym. Zjazdy na zaocznych odbywają się raz na 2 tygodnie, tak? Tak. Zajęć ma się średnio 10 (sob.)+8 (niedz.) godzin, czyli o połowę mniej niż na dziennych. Z tego jedynie 7-9 godzin to nauka języka. Na 2 tygodnie. Już chodząc na kurs językowy ma się więcej godzin. Może po trzech latach taki student liźnie co nieco kultury japońskiej, ale na język to nie ma co liczyć.

    Aha…i jeszcze jedna porada na koniec. Zanim podpiszecie jakąkolwiek umowę z uczelnią przeczytajcie ją najpierw i sprawdźcie pod kątem niedozwolonych klauzul. Oszczędzicie sobie potem nerwów i pieniędzy.

    PS. Uczelnia, która każe sobie płacić także za okres wakacji to pospolity, naciągacz (aluzja do Wschód-Zachód). Żaden student nie ma obowiązku utrzymywać uczleni przez okres wakacyjny, a te szkoły, które tego rządają same się dyskredytują.””
    noel 23 lipca 2008, 18:55 – śr
    LINK: forum.konnichiwa.pl/viewtopic.php?f=9&t=1354
    .
    .
    .
    „”Gdybym nie miała podstaw nie obrażałabym rektora. Czym jak nie nepotyzmem można nazwać fakt, że żona rektora pracuje w szkole, córusia uczy w jego szkole, a na otwarciu roku rektor zaznaczył, że WSSM w przyszłości przejdzie w ręce jego synusia Rafałka i dodał, że mu przykro, że zajęcia z WFu muszą poczekać miesiąc, ale w sali gimnastycznej jest montowana ścianka wspinaczkowa bo Rafałek bardzo chciał. No sorry, ale takim ludziom powinno odbierać się mikrofon w czasie przemówień by się nie ośmieszali!

    Dodatkowo Wilq oszukał mnie i kilka innych osób, a to dlatego, że zapisując się na studia mieliśmy iść systemem 3+2 (zresztą na stronie uczelni jak i w ulotkach nie ma możliwości wyboru innego systemu) ale na początku października nagle wszyscy w magiczny sposób byli na systemie jednolitym 5-letnim. Pogadaliśmy o tym z rektorem i powiedział, że to wina jego pracowników, że zostaliśmy wprowadzeni w błąd. W związku z tym zażądaliśmy zwrotu wpisowego, które nam przysługiwało z racji błędnych informacji na co rektor odpowiedział: „Jeśli okaże się, że to wina uczelni, że zostaliście wprowadzeni w błąd to wpisowe zostanie zwrócone”. No chwila, czy przypadkiem rektor chwile temu nie przyznał się do błędu? Kasy nie zobaczyłam, ani ja ani 2 inne osoby, które były ze mną wtedy w gabinecie rektora.
    Nie muszę chyba mówić, co się Wilq nie naobiecywał co można robić po specjalności japonistycznej/sinologicznej i jak to dobrze nie opanuje się języka, jakich to świetnych nauczycieli nie mają itp. No normalnie raj gdyby nie to, że wszystko okazało się bzdurą, o której już wcześniej wspominałam. Ze znajomością 30 kanji po roku nauki świata się nie zawojuje, a o przedmiotach związanych z Japonią można było pomarzyć bo wchodziły na 4 i 5 rok (ciekawy myk jak na studia, które pierwotnie miały być 3+2)

    Nie cierpię WSSM ani rektora tej uczelni, ale liczę, że mimo wszystko tamtejsza filologia japońska będzie prezentować jakiś normalny poziom bo wiele osób idzie tam z nadzieją, że wreszcie będą studiować to co chcą i na dobrym poziomie. Oby Wilq oszczędził im rozczarowań.””
    Niltinco, 25 lipca 2008, 17:36
    LINK: forum.konnichiwa.pl/viewtopic.php?f=9&t=1354&start=15

  81. Autor napisał jednoznacznie „Oczywiście zawsze istnieją wyjątki od reguły i niektóre prywatne uczelnie kształcą na stosunkowo wysokim poziomie. Ba! Niektóre znajdują się nawet na wysokich miejscach w prestiżowych, międzynarodowych rankingach”
    To o co kaman tym wszystkim niezadowolonym? Czy ci wszyscy niezadowoleni są z tego całego wssm czy czegoś? o to cała wrzawa?

  82. Autor,zapomniał wspomnieć dlaczego zajął się ta konkretną uczelnią a nie innymi i dlaczego wypisuje bzdury totalne akurat o tej uczelni…ale przed sądem w obliczu dowodów będzie musiał to powiedzieć…szkoda chłopaka bo inne artykuły całkiem ok a przez jedną głupią osobistą sprawę straci autorytet.
    Tutaj zacytuje klasyka B. Frankiln – “Potrzeba wielu dobrych uczynków, aby zbudować dobrą reputację, a tylko jeden zły, by ją stracić.”

  83. Hehe wiedziałem! Dlatego z uwagą obserwowałem czy ludzie po ponownym przeczytaniu cytatu załapią o co chodziło w artykule. Widać cały czas w koło Wojtek 🙂 Weroniko czytałaś mój komentarz? Zrozumiałaś go? Tutaj zacytuje Marie von Ebner-Eschenbach „Niełatwo zrozumieć, że się nie rozumie”. To coś jak z ACTA. Wszyscy są przeciw, ale tylko co dwudziesty potrafi powiedzieć czym to ACTA właściwie jest 🙂 A reszta jak owieczki… za tłumem.

  84. Heh poruszacie temat studentów, którzy nie mieli innego wyjścia i musieli iść na prywatną uczelnię . Jestem studentką wssm wybrałam tą uczelnię mimo faktu iż maturę zdałam na 98 – 99 % z każdego przedmiotu i nie miałam żadnych problemów z dostaniem się na państwową uczelnię. Przytoczone są wątki o studentach, którzy narzekali na niski poziom tej uczelni a gdzie opisy osób, które zrezygnowały gdyż nie dawały sobie rady? zostało mi jeszcze pół roku nauki i poznałam wiele zdolnych osób, które zrezygnowały gdyż nie dawały rady z ilością materiałów jaki musieliśmy i nadal musimy przyswajać. Sądzę, że oczernianie studentów prywatnych uczelni jest nie na miejscu, tym bardziej, że większość z nich to bardzo zdolne i ambitne osoby. Czy to ważne na jakiego typu uczelni studiujemy? Ważniejsza jest wiedza jaką posiadamy a tu mogę zapewnić iż wssm dba o to abyśmy mieli jej jak najwięcej. Wpisy na ładne oczy? heh jeśli tego szukacie to życzę powodzenia. Jeśli chodzi o samą uczelnię można jej wiele zarzucić ale z pewnością zdania typu : płacę i wymagam lub płacę i dostaję nie są tutaj na miejscu. Zastanówcie się kto najczęściej krytykuje ?? w większości są to osoby, które nie dały sobie rady i dlatego oczerniają dane miejsce i dotyczy to nie tylko uczelni ale także firm, które nas zatrudniają. . .

  85. Ciesze się na to że napisano że to nie dotyczy wszystkich uczelni prywatnych a tylko niektórych. Ja studiuję na dobrej uczelni prywatnej SWPS w Wawie i w rankingach zajmuje dobre wysokie miejsce no i poziom też jest odpowiedni.

  86. Słyszałem wiele niepochlebnych opinii o wspomnianych wyżej uczelniach. Ze smutkiem potwierdzam pana słowa bo obecnie nie trzeba mieć już głowy nakarku żeby studiować czy posiadać wykształcenie wyższe.

  87. Karina pisze dobrze.WSSM to dobra prywatna uczelnia,ma ambitny,bogaty program.Moi znajomi zdobyli dobre posady jako absolwenci WSSM

  88. czy to prawda że rektor tej uczelni dostał tytuł profesorski za zasługi w umacnianiu władzy ludowej od jaruzelskiego, i niema nawet habilitacji,

  89. Tak ale pan Wilk napisał habilitację pod tytułem „Moskiewski Komitet Wojenno-Przemysłowy 1915-1918. Studium z dziejów burżuazji rosyjskiej” której recenzentami byli między innymi Ludwik Bazylow (członek PZPR i Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej), Jerzy Ochmański (kierownik Zakładu Historii Narodów ZSRR). Wilk napisał też wiele książek o ZSRR. Na przykład napisany przez niego „Zarys dziejów ZSRR” w 1983 roku gdzie same tytuły rozdziałów fajnie brzmią: „Rozdział III – Partia bolszewików organizatorem państwa nowego typu” albo „Rozdział XV – Związek Radziecki w latach ‚zimnej wojny’. ZSRR w walce o likwidację napięć międzynarodowych i utrzymanie pokoju (1946-1953)”, „Rozdział XVI Początki odprężenia w stosunkach Wschód-Zachód. Walka ZSRR o osłabienie napięcia międzynarodowego”, „Rozdział XVII Gospodarka rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego. XXIV i XXV Zjazd KPZR”.

  90. czy rektor tej uczelni… [komentarz usunięty przez administratora strony przed jego publikacją ze względu na naruszenie dóbr osoby prywatnej]

  91. Czy prawdą jest aby uczelnia WSSM prowadziła nielegalny nabór w Kutnie? Być może ktoś z Państwa zna odpowiedź na to pytanie?

  92. Proszę Państwa,
    Artykuł dotyczy problemu nauczania w szkołach wyższych i proszę skupić się na tym elemencie, a nie na wszystkim innym wokół. Stawianie pytań bez odpowiedzi nie ma tu większego sensu i jest po prostu bezcelowe. Musiałem już raz zareagować i usunąć jeden z Państwa komentarzy, bo posuwał się zbyt daleko. Szanuję wolność wypowiedzi, ale wszystko ma swoje granice. Bardzo proszę o powrót do merytorycznych wypowiedzi – na temat.
    Dziękuję i pozdrawiam 🙂

  93. Witam,

    bardzo się cieszę, że trafiłem na ten artykuł, szczególnie po tym co doświadczyłem po niedawno odbywających się dniach otwartych oraz wykładzie prowadzonym przez pracownika ambasady Japonii. Za ponad tydzień piszę maturę i byłem zdecydowany pójść na japonistykę. Wiadomo na dniach otwartych wszystko wyglądało bardzo ok. W związku z tym zachęcony poszedłem na wykład pracownika ambasady Japonii. O ile sam wykład był ok (jednak 1 na kilka lat to chyba mało), to poziom jaki zaprezentował rektor WSSM nie napawa mnie optymizmem przed absolwentami tej uczelni! Jeśli pan M.W mówi przy wszystkich o KRÓLESTWIE JAPONII i żegna Japończyka KONICHIWA, to po przestudiowaniu tych komentarzy jestem skłonny uwierzyć w profesora za zasługi. Moim skromnym zdaniem rektor powinien reprezentować, a nie komprowitować uczelnie. Stąd pojawia się moje pytanie do studentów japonistyki( być może pracowników ) czy niski poziom zaprezentowany przez rektora WSSM odpowiada nauczaniu na japonistyce?…Poza tym śledziłem kilka wątków z ciekawości o tej szkole i nie wiem dlaczego ale bardzo często powołuje się jedna osoba na obiecane praktyki w Japonii przez pracownika ambasady. Jednak te obietnice z tematów na innych forach można przeczytać co rok!. Dlatego zwracam się do maturzystów by przemyśleli wydanie nie małej kwoty na studia i jescze raz rozważyli czy będzie to najlepszy wybór

    Apropo artykułu zgodzę się, że nie można generalizować wszytkich prywatnych uczelnii, jednak nie ma się co oszukiwać, że większość jest czystym biznesem, który widząc brak alternatywy na dany kierunek korzysta na tym
    pozdrawiam

  94. W jaki sposób drobna gafa Rektora jakiejkolwiek uczelni może się przełożyć na poziom kształcenia na danym kierunku? Przecież rektor tej uczelni nie jest specjalistą z zakresu Japonii…a Rosji. Beznadziejna próba obniżenia autorytetu rektora a tym samym studiów, na którą nie nabierze się nikt z ukończoną podstawówką 🙂 Ja wybieram się na Japonistykę bo wiem ,że jest dobra znam jej absolwentów, którzy kontynuują na UJ i takich, którzy już pracują używając języka, a zaocznie będę studiować Stosunki międzynarodowe (przenoszę się z państwowej bo mam już dość olewania przez wykładowców i kolesiostwa) Sam artykuł dość dziwnie napisany ogólnie jestem przeciwnego zdania a zarzuty do uczelni państwowych czemu o nich nie napisano? moim zdaniem jest zupełnie odwrotnie ale to tylko moja opinia.

  95. W odpowiedzi na poprzedni post. Jeśli ktoś, tworzy podręcznik o dyplomacji uznaje się za specjaliste z tego zakresu to popełnienie takiego błędu powinno dyskredytować osobę szczególnie z tytułem zasłużonym, czy też nie „profesora”. Tłumaczenie, że p Wilk jest specjalistą z zakresu Rosji, to upoważnia go do niewiedzy tak podstawowej rzeczy, której dzieci uczą się w podstawówkach? Poza tym rektorowi, który oferuje w swojej uczelni japonistyke, wypada wiedzieć takie rzeczy.

  96. Studiuje na WSSM i z przykrością stwierdzam,że nie przeniosłam się na państwową uczelnie.Poziom,może nie jest najniższy,ale układy tam panujące są delikatnie mówiąc żenujące.Oceny satwiane są po znajomości albo za kase.
    Dziwie się,że ten pseudo-oświatowy twór jeszcze istnieje! …Na prawdę szkoda czasu i pieniędzy.I do tego wszystkiego ta komunistyczna propaganda szerzona przez władze uczelni,które nadskakują zapraszanym towarzyszom ze wschodu.

  97. Marian weź no napisz coś o tej nowej bramie wjazdowej do WSSM z twoimi inicjałami 😀
    Rektor jak to typowy k**uch, lubi cenzurę. Wg. Jego Magnificencyi internet miałby działać tak, że on i jego zastępy mogą wypisywać bzdury i kłamstwa na temat tego jaką wspaniałą uczelnią jest WSSM, zaś każda krytyka (DODAJMY ŻE PRAWDZIWA) powinna być objęta ocenzurowana. Bo Partia wie lepiej co jest dla Was dobre.

    Brawa dla autora i komentujących, że nie dają się tego typu ludziom. W was szansa, że kiedyś w tym kraju będzie normalnie.

  98. Marian weź no daj czadu i napisz coś o tej nowej bramie wjazdowej do WSSM z twoimi inicjałami 😀
    Rektor jak to typowy k**uch, lubi cenzurę. Wg. Jego Magnificencyi internet miałby działać tak, że on i jego zastępy mogą wypisywać bzdury i kłamstwa na temat tego jaką wspaniałą uczelnią jest WSSM, zaś każda krytyka (DODAJMY ŻE PRAWDZIWA) powinna być objęta ocenzurowana. Bo Partia wie lepiej co jest dla Was dobre.

    Brawa dla autora i komentujących, że nie dają się tego typu ludziom. W was szansa, że kiedyś w tym kraju będzie normalnie.

  99. Boże, ty widzisz i nie grzmisz!
    Ten twierdzi, tamta twierdzi a i tak nie wiadomo kto twierdzi.
    Dawno nie czytałem takiego bełkotu z którego nic nie wynika. Poziom tych wypocin porównywalny do obrad przy Wiejskiej w Warszawie

  100. krótki komentarz do opinii typu: pan Rogaliński to klasowy dziennikarz:
    „byłem tam na konferencji w czerwcu 2009 roku. I wg. mnie uczelnia przez ten okres czasu nie zmieniła się wiele.”
    Który to wykształcony, rasowy dziennikarz stawia kropkę po skrócie wg?????? ponoć skończył Pan państwową uczelnię… W takim razie jako zwykły rzemieślnik plami Pan dyplom tychże znamienitych (acz uwięzionych w zamierzchłych czasach) uczelni, jest Pan zwykłym wyrobnikiem oraz grafomanem. Taka prawda.

  101. ona,
    Czy przeczytała pani wszystkie zamieszczone powyżej komentarze? Wydaje mi się, że skupiła się pani wyłącznie na tych moich. Mimo to dziękuję za poprawienie błędu. Pozwoli pani jednak, że przez tę kropkę nie zrezygnuję z dalszej kariery 🙂 Podejrzewam, że w większości dysertacji doktorskich i habilitacyjnych trafi się podobna kropka 🙂

  102. WSSM to kaszana jakich mało. Dyplom za kasę – niestety poprzedni mówcy mają rację. Te dore opinie to sami pracownicy WSSM wystawiają, tzw. „dział promocji” czy jak mu tam 😉 Pozdrawiam całą pfff kadrę WSSM!
    PS. Poczytajcie sobie opinie o tej szkole na innych forach. KASZANA NIE SZKOŁA.

  103. Fakt że szkoła w 2012 roku przyjęła o połowę mniej studentów niż w 2011 roku jest przerażający. Jak tak dalej pójdzie to szkoła upadnie a studenci wylądują na bruku z nic nie znaczącymi indeksami w garści.

  104. Wypowiem się tylko i wyłącznie na temat WSSM bo byłam jej studentką.
    Jakiś czas temu zakończyłam studia magisterskie na filologii.
    Licencjat zrobiłam na Uł.

    Poziom żenujący.
    Jak można magisterce prowadzić zajęcia z gramatyki na poziomie CAE?
    Nie wiem czy ja miałam takiego pecha, ale moja grupa nie była zbyt ”lotna”.
    Najlepiej zero prac domowych, zero większego wysiłku.
    Wyjątkowymi były osoby pracujące w szkole, które potrzebowały ”papierka”, żeby osiągnąć awans w szkole.

    Niby uczysz się dla siebie i to, co ty wyciagasz z zajęć jest najważniejsze, ale…jeśli panuje ogólne przyzwolnienie na ”lenistwo” i ”nicnierobienie”, no to Tobie w pewnym momencie też się przestaje chcieć.

    Ktoś może mnie zapytać:a dlaczego się nie przeniosłaś?
    Ano dlatego, że łudziłam się, że będzie lepiej…

    Rozmawiałam kiedyś z dziewczyną ze studiów licencjackich i uświadomiła mi ona, że w grupie z nią chodza osoby z maturą podstawową z języka.Nie uważacie Państwo tego, za kpinę?

    Ogólnie rzecz biorąc WSSM mogę polecić dla osób,które muszą mieć papierek oraz dla dziewczyn, które mają bogatego męża, a studiują po to, by mamę i tatę zadowolić.

    Jeśli chcesz, żeby za Twoim dyplomem stały konretne umiejętności i kompetencje, to WSSM nie jest dla Ciebie.

  105. Znalazłem w necie taki wywiadzić. Zobaczcie:
    Z psychologiem i nauczycielem Tomaszem B. (pragnie pozostać anonimowy)

    BŁ: Co pan myśli o polskich studiach?
    Tomasz B.: Zdecydowanie są na bardzo niskim poziomie, dzisiejsze studia pozwalają zdobywać… wykształcenie bez wiedzy.
    B. Ł.: Sugeruje pan, iż studenci się nie uczą, czy może to nasze szkoły ich źle edukują?
    T. B.: I jedno i drugie. Nie uczą się, bo wymagania stawia się im dużo mniejsze niż kiedyś. Cały system edukacji źle funkcjonuje, ogólnie problemem jest twór gimnazjów. Są one niepotrzebne.

    B.Ł.: Więc sądzi pan, że to gimnazjum przyzwyczaja przyszłych studentów do tak zwanego „obijania się”?
    T.B.: Tak, prowadzą one do kombinowania, nieuctwa, i co gorsza są to wylęgarnie chuligaństwa, i wszystkiego co złe. Sam system oświaty w gimnazjach , ich program jest porażająco NISKI… do liceów przychodzą tak na prawdę dzieci po VI klasach podstawówki ze zmarnowanymi 3 latami.

    B.Ł.: Dobrze, wróćmy teraz może do tematu studentów. Nie sądzi pan, iż praktyki powinny być od pierwszego roku studiów?
    T.B.: Nie.

    B.Ł.: Może uzasadni pan swą odpowiedź?
    T.B.: Praktyka od pierwszego roku jest nierealna. Studenci nie mogą nic praktykować, jeśli jeszcze niczego się nie nauczyli.

    B.Ł.: Dobrze. Ciągnąc dalej, sądzi pan, że czemu wypuszczamy słabo wykwalifikowanych studentów?
    T.B.: Z dwóch minimum powodów. Po pierwsze:
    – słaby system nauczania,
    – kombinowanie zamiast nauki przez studentów.
    Dodam jeszcze trzeci punkt:
    – słabo wykwalifikowana kadra.
    B.Ł.: Dobrze, wejdźmy teraz na trudniejszy temat. Co sądzi pan o „kupowaniu” sobie wykształcenia, czy też papierów- na to?
    T.B.: Powstaje pytanie, legalnie czy nielegalnie. W Polsce można legalnie kupić wykształcenie.
    B.Ł.: Opowie pan o tym coś więcej dla czytelników?
    T.B.: W Polsce system edukacji jest tak skonstruowany ze pozwala legalnie „kupić” wykształcenie… 90% prywatnych uczelni to fikcja, nie edukują , nie przekazują wiedzy a tworzą przyszłych ludzi z wyższym wykształceniem…dlaczego ? Proszę bardzo podam dwa przykłady:
    Uczelnia X – prywatna w Gdańsku i Politechnika Gdańska. Jest dwóch rożnych studentów, jeden tu – drugi tam, – oboje studiują informatykę. Koniec pierwszego roku egzamin końcowy z fizyki. Student na PG idzie na niego z długopisem w ręku i wiedza w głowie (teoretycznie chociaż) Wchodzi na egzamin i dostaje pytania , które widzi pierwszy raz na oczy, jeśli umie rozwiąże i zda bądź nie zaliczy i zda w poprawkowym terminie -bądź będzie walczył dłużej. Drugi student, na tydzień przed egzaminem dostaje listę 20 pytań z informacja ze takie pytania mogą się trafić na egzaminie. Owy student przychodzi do mnie , płaci – ja mu rozwiązuje te zadania… uczy się. Idzie na egzamin dostaje 3 z tych zadań, robi je z błędami wykładowca kreci głową i mówi: „niech pan weźmie to do domu i pomyśli gdzie zrobił błąd”. Student ponownie trafia do mnie, pokazuje mi błąd ja mu rozwiązuję te zadanie , idzie do wykładowcy. Mówi: „O tu mam błąd”. Egzaminator na to: „O widzi pan super 4 minus”. Tak to mniej więcej wygląda.
    Należy dodać – ze to nie jest wina studentów -że są studentami -ale samego programu nauczania, sposobu nauczania i co najważniejsze -przecież tak naprawdę -nie każdy studia musi w końcu skończyć…. – by później sprzedawać hot –dogi , bo to nawet głupio brzmi – panie magistrze poproszę 3 zapakować i panie magistrze 4 na miejscu.
    B.Ł.: No tak . Natomiast, co sądzi pan o nielegalnym kupowaniu tego wykształcenia?
    T.B.: W dzisiejszych czasach jest to nieuniknione. Pieniądz będzie zawsze atrakcyjnym towarem a o uczciwości każdej ze stron trudno powiedzieć nawet kilka słów.
    B.Ł.: Dobrze i może pytanie na koniec, co by pan zmienił w naszej edukacji ?
    T.B.: Zmieniłbym wszystko oraz wrócił do systemu szkol podstawowych w trybie 8 klas. Zlikwidował połowę lub więcej prywatnych uczelni.
    B.Ł: Dobrze, dziękuje za rozmowę.
    T.B. Dziękuje.

  106. Ci, którzy tak krytykują szkoły prywatne w Polsce niech przeczytają ostatni artykuł profesora Hartmana zamieszczony w „Polityce” 7 maja 2013 roku. Jest to druzgocząca krytyka uczelni w Polsce, które bez żadnych egzaminów przyjmują wszystkich, którzy zgłoszą się na studia. Czy mogą im zapewnić dobry poziom kształcenia – nie. Więc mam propozycję – starajmy się obiektywnie ocenić szkoły państwowe i prywatne. Potrzebne są szkoły państwowe i niepaństwowe, z których znaczna część ma bardzo dobry poziom kształcenia. Byłoby oczywiście bardzo dobre, gdyby wszyscy studenci studiów dziennych kształcili się bezpłatnie. To byłoby sprawiedliwe. Warto, aby rząd pana Tuska wprowadził taką zasadę, która ma podstawę w Konstytucji. Niestety tak nie jest.

  107. Witam, w tym roku kończę wssm i z całego serca odradzam tę szkołę każdemu! Poszłam tu z braku laku, składają tylko papiery na 2 najlepsze Uniwerki w Polsce, mogłam spróbować w jeszcze innych, ale jakoś się tak potoczyło, że wylądowałam tutaj i to chyba moja najgorsza decyzja. Ciężko mi określić poziom, bo z własnego doświadczenia nie wiem jak jest na publicznych uniwerkach, ale za te pieniądze, które tu płacimy warunki powinny być lepsze. Nie dość, że nie szanują studentów (żona rektora wręcz pyskuje i traktuje nas, studentów jak śmieci), to przydzielają promotorów ‚po rodzinie’, którzy nie przyjeżdżają na seminaria, zapominają o nich bądź gubią rozdziały, nie mają kiedy sprawdzić, a jest już maj… Cóż, kolejna kwestia: brak stołówki/baru/czegokolwiek. Jeszcze 2 lata temu był bar, gdzie można było zjeść nawet fajny obiad, a teraz jest tylko automat z kawą, który często leje samą wodę! Jak chcemy coś zjeść w czasie zajęć, to spacer do Biedronki. Gdyby nie kilku wykładowców jak Pani Dyła, Pan Bednarek, Pan Tomaszczyk czy jego żona to wątpię, że byśmy coś stamtąd wynieśli. Cała rodzina jest na czele tej uczelni, na siłę chcą znaleźć jakieś zajęcie każdemu członkowie, mimo braku kompetencji… Nawet nie ma nigdzie aktualnego forum, gdzie można się bez obawy wypowiedzieć (i nie mówię tu o kłamliwym oczernianiu, ale powiedzeniu prawdy i dobrej i tej złej), wszystkie zapewne są przez nich bacznie moderowane i w miarę możliwości kasowane, jeśli jest tam zbyt dużo prawdy o uczelni, a szkoda, bo dobra uczelnia, jak oni określają wssm- sama się broni, a skoro oni boją się tak wyrażania opinii przez innych, to widać ten wysoki poziom… Szkoda mi tych straconych pieniędzy i lat, mam nadzieję, że pracodawcy nie przestraszą się, słysząc ‚Jestem absolewntką WSSM’.

  108. Studia na bardzo niskim poziomie, będąc na piątym roku można zaliczać nawet jeszcze rok pierwszy, co na uczelni państwowej jest nie do pomyślenia. To jest prawda i fakt. Absolwenci filologii są na niższym poziomie niż maturzyści. Generalnie u pracodawców „uczelnia” jest na czarnej liście. Rynek pracy szybko zweryfikował prywatne wynalazki. Ani prestiż – bo dno, ani praca – najwyżej sprzedawca albo telemarketer. Wnętrza szkoły przypominają szkołę podstawową, wszędzie prymitywne „gazetki” wychwalające rektora i pokazujące znakomitych gości. Brakuje tylko portretu Lenina.

  109. Wszystko co piszecie negatywne co do tej placówki to prawda – to nie wymysł konkurencji. Odradzam was szczerze – przy takim niżu demograficznym NIE IDŹCIE NA TĄ „ÓCZELNJE” bo jeżeli macie jakiekolwiek ambicje to będziecie mieli wrażenie, że trafiliście do szkoły szpecjalnej i pozostanie wam praca w call center typu Voice Contact Center, Plus, Fujitsu, Era czy innej stajni.

  110. Przeczytałam trochę komentarzy i muszę przyznać, że czuję duży niesmak co do artykułu i ich samych. Nie rozumiem tej całej nagonki na WSSM. Skończyłam anglistykę w WSSM, mam dobrą pracę, nie narzekam na zarobki. Nigdy nie usłyszałam nic negatywnego. Poziom – jak na każdej uczelni. Dużo więcej zależy od wykładowców i studentów. Jak student nie chce się uczyć to i na państwowej uczelni nie będzie, to sprawa indywidualna. Ja miałam bardzo dobrą kadrę – niektórzy wykładowcy także z UŁ, realizowali ten sam program. Szczerze tego wszystkiego nie rozumiem. Jedna z moich koleżanek z liceum, która nie miała bladego pojęcia o niczym oprócz malowania paznokci ani nie garnęła się do nauki, skończyła studia na uniwersytecie (z dwuletnim opóźnieniem). Zawsze się zastanawiam: skoro taki wysoki poziom uczelni publicznych – jak dała radę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here