Urzędowe autorytety a mistrzowie

0

Epoka średniowiecza charakteryzuje się między innymi narzucaniem społeczeństwu autorytetów. Było to zjawisko nowe w porównaniu z epoką starożytności. Prowadziło do zniewolenia jednostek. W czasach renesansu uwolniono społeczeństwa od siły nacisku, że tak to określę, urzędowych autorytetów.

Człowiek stał się wolny w tym sensie, że nie musiał istnieć zgodnie z narzuconymi wskazaniami. Nie musiał podzielać poglądów kultywowanych przez większość społeczeństwa. Jednakże nie mając drogowskazów i ceniąc własną wolność stajemy się nieraz bezradni. Poczucie wolności zespolone z poczuciem odpowiedzialności za własny los bywa ciężarem. Bywa trudne dokonywanie wyborów, a te nieustannie musimy podejmować. Egzystencjaliści, zwłaszcza Sartre odkrywczo wyjaśnili w ubiegłym stuleciu, że istnieć to znaczy nieustannie dokonywać wyborów między albo-albo.

Poszukiwanie drogowskazów gwarantujących w konsekwencji poczucie sensu własnego istnienia, znajduje rozwiązanie, jeśli mamy mistrza. Mistrza wybiera się – natomiast autorytety urzędowe są narzucane. Mistrzem staje się ktoś dla jednostki na mocy decyzji intelektualnej. Na ten wybór wpływają również czynniki pozaracjonalne, intuicja co nie znaczy, że sprzeczne z rozumem. Mistrzami bywają osoby niekoniecznie znane szerszemu ogółowi, jak również wybitne jednostki.

Zanik szacunku dla niepospolitych, twórczych jednostek, który nastąpił w naszym stuleciu – na rzecz kultywowania osób ucieleśniających pozorne wartości, przynosi niepokojące skutki. Spryt życiowy, bogactwo, dążenie do sukcesu, to pseudowartości, które podsuwane są społeczeństwu.

Funkcjonują urzędowe autorytety nadal w niejednym państwie, także demokratycznym. Wyznaczają poprzez siłę nacisku kształtowanie światopoglądu społeczeństwa. Ażeby wyłamać się spod presji takich autorytetów, niezbędne jest budowanie w sobie odwagi. Pomocne w tym procesie jest uznanie kogoś za mistrza. Zupełnie inne znaczenie pełnią mistrzowie, których się wybiera, kierując się wewnętrzną prawdą niż uleganie narzucanym poglądom, w tym poprawnym politycznie.

Bywa jednak, że rozwijając się duchowo, to znaczy nie tylko intelektualnie, ale także w sferze uczuć, poszerzając horyzonty myślowe, zaczynamy cenić inne wartości niż te wskazane przez mistrza. Może się zdarzyć, że na przykład inny system filozoficzny, czy inny światopogląd zacznie do nas przemawiać mocniej niż ten w kręgu którego pozostawaliśmy za sprawą mistrza. Pojawiają się wówczas dylematy. Zdarza się rozdarcie wewnętrzne między szacunkiem dla mistrza a mocniej przekonywującym nas, poznanym za sprawą mistrza, systemem wartości. Ale nie ma wątpliwości, że trudno jest osiągnąć wyższy poziom rozwoju wewnętrznego bez udziału Mistrza, który odkrywa nowe widzenie człowieka i zjawisk naszego świata.

Jeżeli nie spotkaliśmy kogoś, kogo moglibyśmy uznać za mistrza, to życiowe wskazania możemy odnaleźć w przemawiającym do nas bohaterze literackim, bądź filmowym. Dla niejednego pisarza wzorem i podporą stawał się Martin Eden, bohater powieści Londona pod tym tytułem. Zdarza się, że postać znana z historii kultury przemawia do kogoś z taką siłą, że wyznacza w dużej mierze życiowe wybory.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here