Uczucie wdzięczności to fundament życia. Pożegnanie Krzysztofa Hejwowskiego, Jana Kobuszewskiego i Edwarda Palińskiego

0
Edward Paliński

Powyżsi Zmarli pozostawili po sobie trwały ślad swojej obecności na Ziemi. Każdy z Nich inny oczywiście, ale NIEZWYKLE WAŻNY. Cała „TRÓJKA” miała też w różny sposób wpływ na moje osobiste życie i działania;

Pierwszy – jako teoretyk sztuki tłumaczenia i wspaniały kolega, (gdy pracowałem w Instytucie Lingwistyki Stosowanej UW).

Drugi – nie tylko, jako wybitny AKTOR, ale przede wszystkim CZŁOWIEK – HUMANISTA, który uratował Teatr Kwadrat, gdy groziła mu likwidacja.

Trzeci – gdy pracując w Ministerstwie Kultury i Sztuki, jako wicedyrektor departamentu, zasłużył się rozwojowi czytelnictwa i rozbudowie sieci bibliotek w Polsce!

Wychodząc z założenia, że o Zmarłych należy pamiętać zawsze, TAKŻE GDY zbliża się czas oczekiwania na Gwiazdkę i święta Bożego Narodzenia – chciałbym przypomnieć ich DOKONANIA, zasługujące na upamiętnienie.

Krzysztof Hejwowski…

…był wybitnym specjalistą od JĘZYKA ANGIELSKIEGO, ale znający także inne języki (m.in. również niemiecki, który jest m.in. moją specjalnością). Spoczął na Cmentarzu Bródnowskim, po pożegnaniu najpierw w jego rodzinnej Falenicy (w Kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa), a potem na Warszawskim Bródnie. W obu uroczystościach wzięło udział bardzo dużo ludzi; obok rodziny, liczni byli współpracownicy i oczywiście studenci. Co oznacza, że był osobą bardzo lubianą i szanowaną. Ten zasłużony autorytet wypracował sobie w ciągu całego swojego życia!

Jan Kobuszewski

Chyba nie było w Polsce gazety, radiostacji czy telewizji, która nie pisywałaby na temat Jego odejścia. A dziesiątki Jego wielbicieli – ludzie wszystkich bez wyjątku pokoleń – składało Mu ostatni hołd na Starych Powązkach i płakało, słuchając pożegnalnych przemówień.

Edward Paliński…

…był moim kolegą i przyjacielem od lat siedemdziesiątych ub. wieku. Kiedy połączyła nas m.in. – jako dyrektorów Wydziałów Kultury Prezydiów Wojewódzkich Rad Narodowych (On we Wrocławiu, ja w Szczecinie) – pasja repolonizacji Ziem Odzyskanych. Także poprzez kulturę – Wrocławia i Dolnego Śląska oraz Szczecina i Pomorza Zachodniego!

 

Cóż, takie są koleje ludzkiego losu; rodzimy się i musimy umrzeć. Zmarli nie wrócą już, ale będą „żyli” w naszych wspomnieniach, a ich dokonania będą przykładem patriotyzmu i oddania się społeczeństwu i Polsce. Zatem – oby ta pamięć o Nich trwała jak najdłużej!

Nie jest łatwo opisać w kilku zdaniach ich dorobek twórczy i społeczny. Pragnę jednak utrwalić Ich w pamięci nie tylko żyjących, ale i następnych pokoleń! Byli bowiem ”kamieniami milowymi” na drodze naszego trwania:

– pierwszy dla sztuki tłumaczenia i teorii translacji,

drugi dla teatru, kabaretu i w ogóle dla KULTURY POLSKIEJ!

Zaś trzeci – dla książki i jej upowszechnienia w całym kraju poprzez bibliotekarstwo.

 

Krzysztof Hejwowski zdążył być w swoim życiu zawodowym, m.in. dziekanem Wydziału Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego, dyrektorem, a wcześniej wieloletnim wicedyrektorem Instytutu Lingwistyki Stosowanej, kontynuując skutecznie rozwój tegoż Instytutu, po słynnych swoich poprzednikach profesorach m.in. Franciszku Gruczy, Andrzeju Kopczyńskim i Annie Duszak.

Byłem świadkiem, jak swoją pracowitością zdobywał kolejne tytuły naukowe: najpierw magistra, potem doktora, wreszcie dr. habilitowanego i ostatecznie zaszczytny tytuł profesora UW.

To, że obecny Instytut kształci nie tylko tłumaczy, ale również nauczycieli oraz kulturoznawców języków: angielskiego, niemieckiego, francuskiego, hiszpańskiego i rosyjskiego zawdzięczamy właśnie Jemu!

Ma też swoje zasługi dla rozwoju badań naukowych, zwłaszcza nad teorią i PRAKTYKĄ przekładu!

KAŻDY, kto para się językami obcymi, a zwłaszcza ich „przenoszeniem” do języka polskiego (i odwrotnie) – powinien zapoznać się z Jego książką „Kognitywno-komunikacyjna teoria przekładu”.

Bardzo aktywnie wspierał STUDIA PODYPLOMOWE DLA TŁUMACZY, udzielał się też w Olecku, znacząco przyczyniając się do rozwoju tamtejszej uczelni.

Był przy tych wszystkich zaletach i niewątpliwych zasługach Człowiekiem niezwykle skromnym, prostolinijnym, powszechnie docenianym za kompetencje, zdolności organizacyjne i dydaktyczne. Potrafił dotrzymywać danego słowa, nie składając nigdy pustych obietnic.

Pozostanie na zawsze w dorobku POLSKIEJ TRANSLATORYKI za szukanie odpowiedzi na odwieczne pytania:

W jaki sposób (i czy w ogóle) tłumaczenie ma szansę dorównania oryginałowi?

I aby tak było, czy musi być ono dosłowne?

Czy we współczesnym, globalizującym się świecie, narody, państwa i każdy z nas,

może się kiedyś w przyszłości obejść bez sztuki translatorskiej?

Prawdopodobnie nigdy tak nie będzie! I chyba też nigdy jeden język nie zastąpi wszystkich innych!

 

O Janie Kobuszewskim…

…już kiedyś pisałem (w Warszawskim Informatorze Kulturalnym), chwaląc Jego wielki talent i przepowiadając dalszą, wspaniałą karierę.

Kim był ten Człowiek, dziś wszyscy w Polsce wiedzą! Bo WSZYSCY od lat – dla Niego – chodziliśmy do Teatru „Kwadrat”, podziwialiśmy Go w teatrze, telewizji, w kabaretach („Dudek” czy Olgi Lipińskiej); chodziliśmy na filmy z Jego udziałem.

Był KIMŚ naprawdę NADZWYCZAJNYM! Po prostu ZJAWISKIEM.

W mojej pamięci pozostał fakt, kiedy Jan Kobuszewski zaproponował Tadeusza Karwańskiego (zamiast sam przyjąć taką propozycję, którą otrzymał) na dyrektora Teatru „Kwadrat”; również sprzyjał ustanowieniu siedziby tego teatru przy ul. Czackiego w Warszawie.

Było to w okresie, kiedy po pożarze Teatru Narodowego, trzeba go było przenieść do siedziby teatru „Na Woli”, a „Kwadrat” nie chciał być bezimienną częścią przenoszonej sceny.

 Aktorstwo Jana Kobuszewskiego jest światowego formatu, a dziś polski teatr (nie tylko „ten kabaretowy”) nie byłby tym, którym jest! Dzięki takim ARTYSTOM!

Do końca swego życia zapamiętamy Jego słynne „ wężykiem, Jasiu, wężykiem”…

Na co dzień śp. Kobuszewski był bardzo rodzinny, niezwykle życzliwy, ciepły i… jakby z pewnym zauważalnym kompleksem wobec otoczenia, za to chętnie pomagający innym!

 

NIGDY NIE BĘDZIE JUŻ, ANI HEJWOWSKIEGO, ANI KOBUSZEWSKIEGO, ANI PALIŃSKIEGO (choć o Nim szerzej dopiero za chwilę).

Ale już w tym miejscu pragnę podkreślić, iż każdy z nas nosi przysłowiową „laskę marszałkowską w plecaku”! Rzecz tylko w tym, aby KAŻDY ZDĄŻYŁ ZA ŻYCIA – ZROBIĆ Z NIEJ UŻYTEK, jak to uczynili śp. pamięci Hejwowski, Kobuszewski i Paliński. Gdyż nic „se już nie wrati!” (Szkoda!).

 

Edward Paliński…

…kiedyś prosił mnie, że gdyby… mu się „coś stało” (!), abym kilka zdań o Nim napisał. Spełniam więc Jego prośbę. Tym bardziej, iż Jego małżonka – Jadwiga – nie wiedząc o naszym „ustaleniu” sprzed lat, także zwróciła się do mnie o wygłoszenie w dniu pogrzebu krótkiego pożegnania Edwarda, na mszy żałobnej w Kościele parafialnym na Stegnach w Warszawie.

Spełniam to zadanie, także z własnej woli…

…ponieważ Edward był moim przyjacielem, z którym znajomość i przyjaźń trwała od lat siedemdziesiątych ub. wieku. A więc prawie pół wieku!

Połączyła nas wspólna pasja: sport i służba kulturze, także pasja tworzenia nowych – polskich – tradycji kulturalnych na Ziemiach Odzyskanych, oraz gdy obaj znaleźliśmy się w Ministerstwie Kultury i Sztuki w Warszawie – służba książce.

(ON poprzez zajmowanie się rozwojem bibliotek i czytelnictwa, ja, – jako współpracujący z wydawnictwami, ze środowiskiem literackim i autorskim).

Zasługą Edwarda była budowa w Warszawie nowoczesnego gmachu dla BIBLIOTEKI NARODOWEJ na Polach Mokotowskich! (Jeśli Ktoś z PT Czytelników PD dotąd nie był w tym budynku, koniecznie powinien go zwiedzić i zapoznać się z jego funkcjonowaniem!).

Powstanie we wszystkich powiatach, miastach większych i mniejszych, nawet w gminach całej Polski, jednolitego systemu bibliotek publicznych w powiązaniu z bibliotekami szkolnymi i zakładowymi – to również wielka zasługa Edwarda Palińskiego.

Jego pomysłem było utworzenie Działów (w każdej bibliotece w Polsce) dla dzieci i młodzieży, obsługi osób studiujących zaocznie oraz ludzi „trzeciego wieku”.

Jemu też Polska zawdzięcza tworzenie warunków dla powstawania przeróżnych form rozwoju miłośnictwa książki, spotkań autorskich, bibliofilstwa i wystawiennictwa w bibliotekach, a więc znaczne rozszerzenie tradycyjnych funkcji każdej biblioteki.

A jeśli chodzi o wspomniany przeze mnie na początku „sport”, to warto wspomnieć, iż Edward był także – prezesem Polskiego Związku Dżudo! (To za Jego prezesury Polacy odnosili znaczące sukcesy na igrzyskach olimpijskich, mistrzostwach świata i Europy).

Wielką zasługą Edwarda są też (istniejące do dziś i cieszące się wielkim powodzeniem) imprezy muzyczne na Dolnym Śląsku, m. in. w Polanicy i Kudowie Zdroju.

Co roku, otrzymywaliśmy – napisane własnoręcznie przez Niego w imieniu rodziny – kartki świąteczne na Boże Narodzenie, Wielkanoc, urodziny i imieniny. (Edwardzie zabraknie nam teraz tych Twoich dowodów pamięci, tym bardziej, iż przychodziły one do nas…z co najmniej miesięcznym wyprzedzeniem!)

Będąc już na emeryturze, pracował dalej, m.in. w Spółce „Warta”, tworząc w niej bibliotekę fachową i system pomocy piszącym prace magisterskie i dyplomowe. Ostatnim Jego ŻYCZENIEM BYŁO zebranie do puszki pieniędzy dla Środowiskowego Domu Samopomocy „Kamyk” w Poznaniu. (Zamiast tradycyjnych kwiatów). To szlachetne życzenie spełniło się!

KOCHANY I SZANOWNY EDWARDZIE! – CZEŚĆ TWOJEJ PAMIĘCI!

 

Reasumując: Każdy z wyżej wspomnianych Zmarłych – kochał Polskę; dla Niej ŻYŁ i zapisał w dziejach naszego kraju swoją cząstkę Jego rozwoju. Znając Ich osobiście, z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że ŻYLI w przeświadczeniu przykładnego wypełniania swoich codziennych obowiązków wobec kraju, swoich najbliższych – rodziny i środowiska – w duchu jedności, szacunku dla innych, pokoju i z myślą o naszej – KAŻDEGO – przyszłości!

Poprzedni artykułPrawda i fałsz: przykład Katynia
Następny artykułMieszkać w Białym Domu – przykład Baracka i Michelle Obama
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here