Troska o życie poczęte nie kończy się w chwili porodu

0

Zwracam się do autora tych słów: ”Będziemy dążyli do tego, by trudne przypadki kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię…”
Rozumiem, Jarosławie Kaczyński, że nawet nie przyszło ci do głowy, że zdecydowana większość dzieci, tych oczekiwanych, ma imię zanim jeszcze przyjdą na świat. Nie przyszło, bo akurat ty – piszę celowo z małej litery, bo myślę, że nikczemny z ciebie człowiek – nie masz dzieci. Nie zapoczątkowałeś żadnego życia – przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo – ale masz parcie by sprowadzać je na świat, bez względu na cenę.
Może dlatego, że nie ty ją zapłacisz. Zapłaci jakaś kobieta, zmuszona do utrzymania ciąży, w efekcie której urodzi martwe dziecko, albo dziecko niezdolne do przeżycia – dzieci z zespołem Downa, którymi tak lubisz się podpierać, do nich nie należą. Zapłaci też mężczyzna, ten który kocha i wspiera, bo będzie pomagał jej przez to przejść. Ale ty przecież tego nie rozumiesz. Nie założyłeś własnej rodziny.
Od jakiegoś czasu mocno odlatujesz, Jarosławie Kaczyński. W 2016 roku głosząc, że każda ciąża ma się zakończyć porodem i… chrztem. A co dziećmi rodziców niewierzących lub tych, innego wyznania niż katolickie? O nich nawet nie pomyślałeś. Może dlatego, że lekceważysz przyrodzone ludziom wolności: sumienia i wyboru.
Od ponad trzydziestu lat utrzymujemy cię my, podatnicy. Masz wszystko, żyjąc na nasz koszt. Płacimy nawet za twoją ochronę, bo chyba obawiasz się ludzi. Nic dziwnego, skoro wkurzasz tak wielu rodaków, choćby tylko tym, że nie szanujesz poglądów i postaw innych niż własne. Jesteś egocentrykiem, skupionym na realizacji własnych celów. Osiągnąłeś mistrzostwo w manipulowaniu ludźmi i zbijaniu swojego kapitału na ich obawach i lękach. Przypominasz mi duchownego, na jakimś wysokim stołku, nawet nie z czasów kontrreformacji, ale połowy średniowiecza. To, co nie zaskakujące, ale bardzo przykre, że nie jesteś w tym osamotniony. Religię do swoich celów wykorzystuje nadal tak wielu księży, podobnie jak i polityków. Dlatego teraz zwracam się do Was: duchowni, politycy, Kaju Godek… Zwracam się do Was wszystkich, z taką
determinacją walczących o prawa nie narodzonych dzieci.
Dlaczego nie szanujecie kobiecej godności? Traktujecie mnie jak potencjalnego przestępcę, tylko dlatego, że być może nie chciałabym przysparzać cierpienia dziecku niezdolnemu do przeżycia i sobie samej? Przecież ja też myślę i czuję. Dlaczego zatem traktujecie mnie instrumentalnie, przedmiotowo? Zmuszacie, bym płaciła za Wasze życzenia, dążenia, może nawet jakieś frustracje?
Jestem człowiekiem. Takim samym jak Wy. Dwunożną istotą, obdarzoną intelektem, sumieniem i godnością. A wy pozbawiacie mnie nawet wolności wyboru, z którym to i tak ja będę musiała żyć.

Nie Wy. Ja!

Zwracam też Waszą uwagę na fakt, że ochrona i troska o życie poczęte nie kończy się w chwili porodu, nawet jeśli do tego poziomu teraz to sprowadziliście.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here