Tak powołano rząd Tadeusza Mazowieckiego – wspomnienia posła sejmu kontraktowego

0

W minioną sobotę 16 sierpnia 2014 r. Prezydent RP Bronisław Komorowski zorganizował uroczystość 25-lecia podpisania koalicji „Solidarność”-ZSL-SD. Zawiązana koalicja umożliwiła przejęcie władzy przez obóz solidarnościowy i utworzenie rządu Tadeusza Mazowieckiego.

Na uroczystość do Kancelarii Prezydenta przybyli zaproszeni byli posłowie sejmu kontraktowego z Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego oraz klubów poselskich Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego i Stronnictwa Demokratycznego. W spotkaniu uczestniczyli twórcy tego politycznego porozumienia: Lech Wałęsa wówczas przewodniczący NSZZ „Solidarność”, Roman Malinowski i Jerzy Jóźwiak, w tym czasie kierujący ZSL i SD, a także działacze przygotowujący to porozumienie.

Przy okrągłym stole podjęto decyzje, które zapoczątkowały polskie ustrojowe przemiany. Zakładano, że proces przekazywania władzy solidarnościowej opozycji będzie rozłożony w czasie nie krótszym niż jedna pełna czteroletnia kadencja parlamentu. Oprócz pisemnych ustaleń były sprawy tylko domówione lub w domyśle. Do nich należała m.in. kwestia wyboru Prezydenta RP, którym miał zostać Wojciech Jaruzelski. „Solidarność” miała nie zgłaszać kontrkandydata i nie utrudniać jego wyboru. Tak też się stało, ale wybór przebiegał w sposób skomplikowany i niezbędna była pomoc parlamentarzystów OKP, których część nie uczestniczyła w Zgromadzeniu Narodowym lub oddała głosy nieważne. Takie zachowanie umożliwiło wybór jednym głosem Wojciecha Jaruzelskiego na Prezydenta Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Nowy prezydent desygnował na premiera Czesława Kiszczaka, którego wybrano po pewnych perturbacjach.  Przeciwko jego kandydaturze protestowali nawet członkowie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Utworzenie przez niego rządu okazało się niemożliwe ze względu na zdecydowany sprzeciw Lecha Wałęsy, który nie chciał zaakceptować tego, żeby generałowie pełnili te dwa najwyższe urzędy w państwie. Nie bez znaczenia był również powierzenie funkcji pierwszego sekretarza PZPR Mieczysławowi Rakowskiemu, byłemu premierowi, znanego z wrogiej postawy wobec solidarnościowej opozycji. Czesław Kiszczak nie cieszył się uznaniem także w pozostałych klubach poselskich.

Dotychczasowa koalicja PZPR-ZSL-SD ulegała postępującej erozji, a jej uczestnicy coraz trudniej znajdowali wspólny język. Ludowcy i demokraci, od co najmniej dwóch lat intensywnie domagali się zmiany zasad jej funkcjonowania i zwiększenia swojej roli. Partia wiodąca nie była skłonna do jakichkolwiek ustępstw, ograniczała się jedynie do werbalnych zapewnień, że tak się stanie i na tym kończyła się jej skłonność do rezygnacji z uprzywilejowanej pozycji. W klubach poselskich i rozmowach kuluarowych toczono gorące dyskusje. Parlamentarzyści mieli coraz większą świadomość, że zmiany są niezbędne, bo docierały do nich informacje o toczących się od końca czerwca nieformalnych rozmowach pomiędzy otoczeniem Lecha Wałęsy a ludźmi Jerzego Jóźwiaka i Romana Malinowskiego. Z dnia na dzień i z godziny na godzinę wizja porozumienia dwóch partii poprzedniego układu władzy z NSZZS „Solidarność” stawała się coraz bardziej realna. Narastało napięcie. Pojawiały się różne rozwiązania. W pewnym momencie ZSL było skłonne zawierać wielką koalicję z udziałem PZPR i „Solidarnością”, z Romanem Malinowskim, jako premierem. Przy tym rozwiązaniu nie wspominano o Stronnictwie Demokratycznym, które nie było niezbędne do utworzenia rządu. Ta koncepcja została zdecydowanie odrzucona przez Lecha Wałęsę, który w powstałym impasie przystąpił do energicznego działania. 7 sierpnia 1989 r. wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że „jedynym rozwiązaniem jest powołanie Rady Ministrów w oparciu o koalicję „Solidarność”-ZSL-SD”. W zaistniałej sytuacji Czesław Kiszczak w opublikowanym oświadczeniu, stwierdził, że misja utworzenia rządu stała się niemożliwa i złożył rezygnacje z funkcji premiera. Sytuację próbował ratować klub poselski PZPR, który zaproponował powołanie pozapartyjnego rządu fachowców i upoważnił kierownictwo klubu do rozmów w tej sprawie. Do negocjacji nie było już chętnych. Nieformalne dotychczas rozmowy w sprawie powołania zaproponowanej przez Lecha Wałęsę koalicji były mocno zaawansowane. Największy opór, takie rozwiązanie wywołało w szeregach posłów solidarnościowych, zaskoczonych pomysłem swojego przywódcy. Głównymi oponentami byli Bronisław Geremek, Tadeusz Mazowiecki, Ryszard Bugaj, Andrzej Celiński, czy Karol Modzelewski. Podstawowy ich argument to brak programu i kadr, obawa jak zachowa się Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, a przede wszystkim Związek Radziecki. W wypowiedziach niektórych posłów OKP dominowała opinia, że jest to awanturnictwo polityczne. Czas pomiędzy 7 a 17 sierpnia 1989 r. wypełniony był intensywnymi rozmowami politycznymi, posiedzeniami klubów poselskich, obradami władz partyjnych. Wszyscy mieli świadomość historycznej chwili i odpowiedzialności za los Polski i długofalowych skutków decyzji, którą przyszłoby podjąć. W ZSL i SD za proponowanym rozwiązaniem przez przywódcę „Solidarności” najbardziej opowiadały się kluby poselskie. Kierownictwa partii były ostrożniejsze, niemniej jednak po konsultacjach i pod naciskiem organizacji terenowych i członków partii podjęły decyzje akceptujące koalicję „Solidarność”-ZSL-SD. Natomiast posiedzenie Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego w godzinach wieczornych i nocnych 16 sierpnia było bardzo burzliwe. Jarosław Kaczyński nie był w stanie przekonać związkowych posłów do przejęcia władzy i wzięcia odpowiedzialności za kraj. Ta wizja przerażała znaczną część członków klubu. Z ratunkiem pośpieszył Lech Wałęsa, który dotarł na posiedzenie klubu i oświadczył, że jeżeli OKP nie powoła rządu wspólnie z ZSL i SD to on i tak ten rząd utworzy, ale bez ich udziału. Przypomniał zebranym, że wybrani zostali po to, aby zmieniali Polskę i ponosili z tego tytułu odpowiedzialność. Po tej argumentacji Lech Wałęsa uzyskał akceptację dla swojej idei! Rano 17 sierpnia Lech Wałęsa spotkał się z Romanem Malinowskim, a następnie z Jerzym Jóźwiakiem. W czasie tych spotkań ustalono warunki porozumienia, a umowę przypieczętowano tego samego dnia w Pałacyku Myśliwskim w Łazienkach. Symbolem porozumienia stało się zdjęcie, które obiegło świat, na którym trzej przywódcy trzymają się za ręce podniesione na znak zwycięstwa. Była to wizualna odpowiedź na pytanie dziennikarzy, czym zakończyły się rozmowy. Wkrótce powołano rząd Tadeusza Mazowieckiego.

Niedawno jeden z byłych działaczy Stronnictwa Demokratycznego przybliżył mi początki koalicji, której idea powstała w głowach trzech osób, członków SD: Tadeusza Bienia, Andrzeja Lewińskiego i Tadeusza Rymszewicza, którzy pozostawali w dobrych relacjach z Lechem i Jarosławem Kaczyńskimi. Dyskutowano – jak mi powiedział mój rozmówca – w mieszkaniu Lecha Kaczyńskiego w Sopocie. Lech Wałęsa, któremu przedstawili swoje polityczne przemyślenia, początkowo odniósł się do pomysłu sceptycznie obawiając się niepowodzenia. Ostatecznie wyraził zgodę, aby Jarosław Kaczyński podjął nieformalne rozmowy. Władze Stronnictwa Demokratycznego i Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego wyraziły zainteresowanie propozycją i desygnowały do oficjalnych rozmów z Jarosławem Kaczyńskim Tadeusza Rymszewicza (SD) i Bogdana Królikowskiego (ZSL). Negocjacje doprowadziły do zawiązania opisywanej koalicji.

Okres 25 lat, jaki minął od tamtych wydarzeń potwierdził słuszność podjętej przez trzech przywódców decyzji. Z perspektywy czasu niektórym – szczególnie politykom z prawej strony sceny politycznej – może się wydawać, że to przyśpieszenie nie było konieczne, gdyż zostało „opłacone” koncesjami wobec elity PZPR, brakiem ustaw dekomunizacyjnych i stworzeniem warunków do przeniknięcia ludzi poprzedniego systemu do powstającej gospodarki rynkowej oraz instytucji państwowych i przedstawicielskich. Głównym oskarżonym pozostawał Tadeusz Mazowiecki, którego stwierdzenie o „grubej kresce” zostało fałszywie odebrane. Według mnie przyjęcie po czerwcowych wyborach 1989 r. przez obóz solidarnościowy postawy konfrontacyjnej (w sytuacji, kiedy w rękach władzy pozostawały wojsko, milicja, służba bezpieczeństwa) mogło grozić krwawym konfliktem. Jako poseł sejmu kontraktowego i uczestnik tamtych wydarzeń, byłem świadom grożących niebezpieczeństw. Minione ćwierćwiecze utwierdziło mnie w przekonaniu o słuszności koalicji „Solidarność”-ZSL-SD i jej kluczowym znaczeniu dla pokojowej transformacji ustrojowej w Polsce.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here