Społeczny aspekt niepełnosprawności

1
Adrian Grycuk - Praca własna - CC BY-SA 3.0 pl

Sytuacja osób niepełnosprawnych, którą obserwujemy od dłuższego czasu, jest wynikiem kontekstu ekonomicznego i politycznego, jaki dominuje obecnie w naszym społeczeństwie.

W ocenie tych najsłabszych, chorych, decyzje rządu są niesprawiedliwe, faworyzują zdrowych i tych, którym los jest bardziej łaskawy. Trudne sytuacje życiowe wielu rodzin mających pod opieką swoje dorosłe, chore dzieci nie doczekały się spełnienia obietnic przedwyborczych, pozostały w ich pamięci tylko gesty akceptacji. Czas mija, a rodziny nadal borykają się z prozą życia, również trwają w oczekiwaniu na dobre zmiany, które ułatwią przeżycie zwykłego, kolejnego dnia.

Trwający w Sejmie 40 dni strajk kobiet i ich dorosłych dzieci został zawieszony. Z jednej strony podjęta przez protestujących decyzja wywołała poczucie ulgi u tej części naszego społeczeństwa, która czysto po ludzku zaczęła popierać tę formę protestu. Solidaryzowała się z nią i śledziła jej przebieg budzący momentami wręcz strach i zakłopotanie o losy tych odważnych protestujących (zwłaszcza w jego końcowej fazie). Z drugiej strony, ten typ protestu ukazał problem i jego aspekt społeczny. Aprobata wielu jest dowodem powagi problemu. Uwrażliwienie na drugiego chorego człowieka, który ma prawo do godnego życia ze swoją niepełnosprawnością, wymaga systemowych rozwiązań i nikt nie powinien lekceważyć tego społecznego problemu. Żyjąc w grupie społecznej należy mieć tę świadomość, że słabszym jej ogniwem są osoby chore, które wymagają bezwzględnej uwagi i wsparcia tych, którzy są decydentami w naszym kraju. Miejsce strajku było wystarczająco wymowne, ponieważ w Sejmie RP zapadają decyzje ważne dla każdego żyjącego w naszym kraju obywatela.

Zawieszenie strajku oznacza, że problemu nie rozwiązano. Pokłosiem tego, co miało miejsce w naszym kraju, były zachowania niektórych, wydawałoby się ważnych osób w naszym kraju oraz przeróżnej treści komentarze, programy telewizyjne, dyskusje. Ukazywały to zdarzenie w sposób „odpowiedni” do swojej subiektywnej oceny, niekiedy bez traktowania z godnością i poszanowaniem osób strajkujących. Jedni jako mediatorzy z wielkim zaangażowaniem śledzili rozwój i przebieg protestu, by zaistnieć w mediach i opinii publicznej. Inni, jako wspierający nie szczędzili słów aprobaty. Byli też tacy, którzy nie widzieli problemu i w różny sposób komentowali roszczenia protestujących. Troska jednych, brak empatii u innych to dwa odmienne bieguny pojmowania solidarności społecznej, której brak w naszym społeczeństwie.

Problem osób niepełnosprawnych od lat jest nierozwiązany i wymaga zjednoczenia wszystkich stron sceny politycznej, wsparcia rządu, wyrozumiałości zwykłych obywateli, by zapanowała sprawiedliwość społeczna w naszym narodzie. Innej drogi nie ma; jest obawa, że pozostaną tylko slogany i skłócenie. Dobre obietnice, czasami wręcz sensowne zapewnienia rozbudzają w ludziach chorych, starszych, a mających świadomość swojego kalectwa lub upływu czasu nadzieję, która okazuje się czystą mrzonką. Lata wolności mijają, problem zostaje również uśpiony przez obowiązujące w Unii Europejskiej rozporządzenia i akty prawne, które pozwalały osobom niepełnosprawnym podjąć zatrudnienie, nie zawsze przynosząc im samym korzyść. Głośne sprawy nadużyć są znane opinii publicznej. Pomoc i wsparcie w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego stały się namiastką poprawy samopoczucia osoby niepełnosprawnej. Kolejni ministrowie zdrowia czy rodziny, pracy i polityki społecznej, wszyscy posłowie, marszałkowie, ci dobrze uposażeni, odpowiednio nagradzani stwarzają tylko pozory poprawy sytuacji i egzystencji nas, Polaków.

Stwarza się więc fantastyczne warunki dla tych zdrowych, bogatych, którzy są „ambasadorami” naszej ojczyzny. Zapomina się z kolei o tych, którzy codziennie, przez lata opieki przy chorym dziecku doznają uszczerbku na zdrowiu, a jest ono następstwem niezbędnego wysiłku fizycznego. Nie dziwi desperacja protestujących ani forma protestu, która jest uzasadniona. Każdy kochający rodzic martwi się o przyszłość swojego dziecka. Jest więc rzeczą zrozumiałą, bezsporną, że więcej siły fizycznej i zaangażowania emocjonalnego od rodzica wymaga dziecko chore. Dziś, może właśnie dlatego, że wszystko jest ogólnie dostępne, a brak środków finansowych ogranicza zakup, czy udział w odpowiednio dopasowanym turnusie rehabilitacyjnym-wypoczynkowym, bardziej boli rodzica chorego dziecka, nawet dorosłego. Narzucanie zakupu, wszystkim po równo, wirtualne obliczenia dotacji, nie zabezpieczą potrzeb rodzinie chorej osoby. Należy pamiętać, że każda jednostka chorobowa wymaga innego sposobu leczenia, bardziej skoordynowanej rehabilitacji, czy opieki psychologa i to niekiedy dla całej rodziny. Wiadomą sprawą jest, że każdy chory człowiek ma swoje inne potrzeby, które zależą od rodzaju i charakteru jego schorzenia.

Pamiętajmy, że niepełnosprawność nie jest wyrokiem, miejmy świadomość, że niekiedy niemoc fizyczna uaktywni w osobie niepełnosprawnej takie pokłady intelektu i zdolności, które nigdy nie zostałyby odkryte, gdyby nie choroba, kalectwo. Żądania protestujących były słuszne, skoro nagradza się dzieci zdrowe bez względu na status ich rodzin. Dlaczego nie można skorzystać z danych ZUS i wesprzeć tych, którzy żyją na granicy minimum egzystencjalnego? Tu nie chodzi o luksusowy dom, wspaniałe auto, czy spektakularne spędzanie wakacji. Protestującym zależy tylko na ludzkim ich traktowaniu, na możliwości poczucia własnej godności i odrobinę samodzielności, samowystarczalności, czyli zminimalizowanie skutków niepełnosprawności nabytej lub wrodzonej. Czy to tak trudno zrozumieć? Tu chodzi nie o polityczny aspekt strajku! Tu chodzi o właściwe traktowanie tych najbardziej potrzebujących! Dajmy taką możliwość, by osoby niepełnosprawne mogły optymistycznie spojrzeć na swoje życie, by uzyskały wsparcie, które poprawi jakość życia, zapewni integrację społeczną, koegzystencję z chorymi i zdrowymi ludźmi. To może uczynić nawet tylko namiastka pracy, ona potrafi czynić cuda.

Autorkę, pedagoga pracy dziwi stwierdzenie wygłaszane z sarkazmem i z poczuciem satysfakcji, że odkryto fakt, iż jeden z młodych, strajkujących, chory człowiek pracuje. Ta „lukratywna” praca kilkugodzinna w fundacji, za którą otrzymuje pieniądze, czyli ma dochód i w opinii „odkrywcy” załatwia wszystkie jego problemy biedy, upokorzeń. Niesamowity news degradujący człowieka chorego. Należy odpowiedzieć sobie na pytanie: w jakim kraju żyjemy? Takie wypowiedzi budzą tylko dezaprobatę u ludzi współczujących i realnie myślących, którzy wiedzą, że żadna choroba nie pomnaża dochodów rodziny, potrafi jedynie wprowadzić w stan rozpaczy, publicznych próśb o wsparcie dla ciężko chorego dziecka. Ten „odkrywczy” fakt powinien być potraktowany jako pozytywny przykład, godny naśladowania, a jeśli taka osoba jest w stanie pokonać własną niepełną sprawność, powinna nie tylko zyskać szacunek w oczach innych. Ona zasługuje na pozytywny odbiór społeczny. Wiadomą rzeczą jest, że w naszym kraju zaczyna brakować rąk do pracy, więc szanować należy tych, którzy chcą ją wykonywać.

Zagwarantujmy osobie z niepełnosprawnością pracę na miarę jej możliwości, a stanie się płatnikiem podatku dochodowego. Dla zdrowego człowieka może to być coś niezrozumiałego, ale właśnie takie przykłady pokonywania swoich dysfunkcji budzą podziw, a współpracować z osobą dotkniętą kalectwem to pozytywny przykład integracji społecznej, dowód szacunku, aprobaty „inności”. Niestety w naszym kraju osoby niepełnosprawne często są postrzegane w kategorii obciążeń dla budżetu państwa. Stało się to, co zburzyło spokój uśpionej na tę problematykę władzy. Tym razem strajk był dowodem na siłę, moc i odwagę tychże osób. Niech każdy czytający ten artykuł wyobrazi sobie siebie w takich warunkach przez 40 dni. To nie były wakacje, to nie była przygoda życia, to walka o równe traktowanie ludzi chorych. Każdy strajk jest oznaką odwagi i desperacji, wynikiem rozgoryczenia, poczucia niesprawiedliwości. Żądania osób niepełnosprawnych i ich rodzin nie należy bagatelizować; to właśnie ludzie słabi, chorzy pokazali swoją siłę.

Taki strajk, na rządowym korytarzu i głosy, które dochodzą do przeciętnego obywatela, że skrupulatnie policzy się koszty tego protestu i obciąży protestujących, to kuriozum jedyne w swoim rodzaju. Może przy użyciu nowoczesnych technologii i programów komputerowych da się obliczyć starty złych aktów prawych, nadużyć ludzi sprawujących władzę. Kiedy sprawiedliwości stanie się zadość?! Warto wierzyć, że nastąpi przebudzenie i przyjdzie ten właściwy czas na rozsądne, na miarę finansów państwa, decyzje, które będą sprawiedliwe dla wszystkich jej obywateli. A postrzeganie niepełnosprawności jako zjawiska społecznego jest wyzwaniem dla wszystkich, bo przecież każdy zdrowy dziś, nie ma gwarancji, że przeżyje swoje życie bez schorzeń, zagrożeń cywilizacyjnych i katastrof, które wykluczą go z tzw. „centrum” na „peryferie” życia społecznego, jeśli znajdzie się w trudnej sytuacji życiowej. Generalnie „dzisiejszy świat” kocha piękno, walczy o jego przedłużenie lub zachowanie, stara się unikać interakcji społecznych, które są zakłócane przez te odmienności noszące miano niepełnosprawności. Ona zawsze dotyczy ludzi, którzy często postrzegani są jako „nieszczęśliwi”. Zadaniem społeczeństwa jest więc respektowanie prawa, eliminowanie, zmniejszanie lub kompensowanie tych barier, które uniemożliwiają im na równi korzystanie ze społecznych i materialnych dobrodziejstw współczesnego świata.

Poprzedni artykułSpór między dwiema największymi potęgami
Następny artykułJakie preparaty do pielęgnacji włosów warto stosować na co dzień?
Ewa Czarnecka
Ewa Teresa Czarnecka to ekonomista, doradca zawodowy i pedagog pracy. Zdobyła zaświadczenie uprawniające do opracowywania Indywidualnych Programów Rehabilitacji dla osób niepełnosprawnych, uczestniczących czynnie w rehabilitacji zawodowej i społecznej, właśnie dzięki zatrudnieniu. Wykonywała staż na stanowisku doradcy zawodowego i pracę z zakresu doradztwa zawodowego na rzecz studentów i doktorantów niepełnosprawnych zdobywających wyższe wykształcenie na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym w Szczecinie. Była również współorganizatorem akademickich Targów Pracy a także wykładowcą prowadzącym szkolenia uczelniane i te finansowane ze środków Unii Europejskiej. Wydane później przez studentów pozytywne opinie w ankietach ewaluacyjnych okazały się być najlepszym potwierdzeniem ich zadowolenia z przeprowadzanych przez nią rozmów doradczych. Ewa Czarnecka to także autorka licznych publikacji poświęconych niepełnosprawności, telepracy, samozatrudnieniu i rozwojowi zawodowemu. Jest przekonana, że współczesna rzeczywistość, w której funkcjonują młodzi ludzie, wymaga wsparcia i doradztwa zawodowego na różnych etapach ich rozwoju i działalności.

1 KOMENTARZ

  1. Problemy osób niepełnosprawnych w Polsce nadal wymagają systemowych rozwiązań. Zawieszony strajk ukazał brak wizji wsparcia tych osób przez rządzących. Artykuł Ewy Czarneckiej jest moim zdaniem bardzo dobrze napisany – trafia w sedno sprawy. Należy przy tym podkreślić jej interesujące spostrzeżenia i świetny dobór słów. Myślę, że wielu niepełnosprawnych będzie wdzięcznych Ewie Czarneckiej za tę „cegiełkę” w ich sprawie. Niestety poruszona kwestia jest nadal w zawieszeniu i wciąż nie wiadomo, czy za tej kadencji Sejmu w ogóle zostanie rozwiązana.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here