Rozmowa z Janem Stępniem – pisarzem, poetą, rzeźbiarzem, rysownikiem oraz autorem sztuk teatralnych

0

Karol Czejarek (Karol): – Panie Janie, które to w kolejności książeczki, które trzymam w ręku – „Refleksy” i „Cisza”?

Jan Stępień (Jan): – „Refleksy”, miniatury prozatorskie były wydane wcześniej. „Cisza” Jest nowym tomikiem wierszy. Wkrótce złożę w wydawnictwie nowy tomik miniatur pt. ”Wojak Janunio”. Jak łatwo się domyśleć, tematem ich są moje przeżycia i obserwacje wojska w czasach PRL. Są to przeżycia zarówno śmieszne, jak i tragiczne.

Karol: – Panie Janie, ale ja pytałem o kolejność tomików prozatorskich, chcąc dowiedzieć się, ile w ogóle już jest „literatury” w Pańskim dorobku (poza osiągnięciami w plastyce, rzeźbiarstwie i rysunku)? Ale OK, zapytam wobec tego, czy  „Wojak Janunio” będzie tomikiem z Pana osobistych przeżyć, czy krytyką LWP w czasach PRL? I niech Pan choć dwa zdania powie nt. „Ciszy”. Dlaczego „słowa”, jak Pan w tym zbiorku określa, „są cięższe od kamieni”? Jakie to słowa i dlaczego Pana zdaniem – tylko „w ciszy” ukryta jest odwieczna prawda? Czy rzeczywiście uważa Pan (podobnie jak Andrzej Dębkowski, co wyczytałem na odwrocie okładki „Ciszy”), że kiedy umiera poeta, umiera świat?

Jan: –  Och, Panie Karolu! Trudne pytania. Ale postaram się logicznie odpowiedzieć. Napisałem cztery powieści, sześć zbiorów opowiadań, w tym są trzy zbiorki miniatur i osiem tomików wierszy.  Napisałem też kilkanaście sztuk teatralnych, dwie były wystawione na deskach teatrów.

Karol: – Jakich teatrów, kiedy?

Jan: –  W 2009 roku w teatrze tarnowskim odbyła się premiera mojej komedii pt: „W windzie”. W 2010 w Zamościu Wojtek Siemion  zaprezentował mój monodram „Róża” – rzecz o Róży Luksemburg, która swoje życie poświęciła dla polepszenia doli klasy robotniczej.

Karol: – A czym będzie „Wojak Janunio”?

Jan: –  Będzie to zbiór 66 miniatur dotyczących moich osobistych przeżyć wyniesionych z dwuletniej służby wojskowej w PRL. Byłem czołgistą. Nie krytykowałem PRL-u,  „Wojak…” to krytyka samej instytucji jaką jest wojsko, bez względu na czas i system, w którym ta instytucja się znajduje.

Karol: – Ja służyłem w artylerii, w stopniu bombardiera, więc obaj wiemy, co to jest „wojsko”! Zatem jestem bardzo ciekaw „Wojaka Janunio”. Ale wracajmy do moich dalszych pytań, zaczynając od znaczenia „ciężaru słów”?

Jan: –  Ciężar słów może być tak samo bolesny, jak uderzenie kamienia. Ślad po złych słowach zostaje znacznie dłużej niż po uderzeniu kamieniem, oczywiście dla człowieka wrażliwego.

Karol: – Zgadzam się! A jak Pan odpowie na pytanie odnośnie „Ciszy”?

Jan: – Nie wiem, dlaczego w ciszy ukryta jest  Tajemnica. Tak mi się napisało. Czasami wydaje mi się, że fragmenty moich tekstów są rezultatem natchnienia.

Karol: – A jak Pan skomentuje słowa „Gdy umiera poeta, umiera świat”?

Jan: – Myślę, że to stwierdzenie wynika troszkę z megalomańskiej postawy poetów. To raczej przenośnia, bo przecież świat nie umiera, gdy umiera poeta. Wręcz przeciwnie, on nadal ma się dobrze.

Karol: – Co znaczy „ma się dobrze”, gdy tymczasem ludzie się mordują, nie przestrzegają praw, odnoszą się „fałszywie” do tolerancji, demokracji i praworządności?

Jan: – Użyłem skrótu: „ma się dobrze”. Moim zdaniem, znaczna cześć ludzkości żyje na poziomie biologicznym i materialnym, czyli na poziomie wartości niższych.  Prawo,  oczywiście generalizując, chroni bogatych. Biedni są coraz bardziej spychani na margines życia. Stwarzany jest pozór, że demokracja rozwiązuje wszystkie problemy. Rzeczywistość temu przeczy. Ponadto narastają wątpliwości, czy jest to najlepszy z możliwych ustrojów. Natomiast faktem jest, że neoliberalizm ekonomiczny nie jest najlepszym rozwiązaniem kwestii gospodarczych, chociażby z tego powodu, że skłania do wojen pod hasłami niesienia pokoju i wolności.

Karol: – Mocne słowa! Ale nie chciałbym wchodzić z Panem w dyskusję polityczną, to nie jest celem mojej rozmowy z Panem.

Jan: – A co jest?

Karol: – Ukazanie pańskiego dorobku twórczego, a i ukazanie na Pana przykładzie dzisiejszej sytuacji twórców oraz roli ludzi sztuki we współczesnym społeczeństwie, w związku z czym zapytam: czy można dzisiaj żyć ze sztuki i czy dzisiejsze Państwo powinno pomagać twórcom, jak to było w „niesłusznych czasach PRL”? Czy pozostawiać ich – jak to obecnie ma miejsce – samym sobie? (Mam na myśli pisarzy, artystów plastyków, kompozytorów czy teatry, np. Krystyny Jandy, Emiliana Kamińskiego, gdyż artyści estradowi wspierani przez „narodową” TV – mają się całkiem dobrze)!

Jan: –  Zgodnie z dzisiejszą koncepcją państwa, nie ma ono pełnić roli opiekuńczej w stosunku do obywateli, a więc także i do twórców. Artyści i pisarze pochodzący z bogatych rodzin oczywiście dadzą sobie radę. Natomiast zdecydowana większość twórców ma poważne kłopoty z utrzymaniem się „przy życiu”.

Karol: – A telewizja?

Jan: – Telewizja zainteresowana jest upowszechnianiem kultury niższej, by wymienić propagowanie disco-polo czy kabaretów na żenująco niskim poziomie.

Karol: – W pełni podzielam Pańskie zdanie! Gdyż na tym się zarabia, no i ma się dużą oglądalność.

Jan: – Zgadza się! Błędne jest zatem twierdzenie, że jest to zgodne z oczekiwaniami społeczeństwa.

Karol: – A tymczasem chodzi o to, aby i w drugim kierunku (tzw. KULTURY WYSOKIEJ) wzniecać te potrzeby. Czy tak?

Jan: – Tak! Potrzebę wyższej kultury powinna wzniecać telewizja publiczna zgodnie z jej misją. W czasach PRL pisarze i artyści otrzymywali stypendia od państwa, a nawet mieszkania., a więc nie musieli troszczyć się o byt. Umożliwiało to rozkwit literatury pięknej i sztuki na bardzo wysokim poziomie. Przykładowo wymienię Teatr Laboratorium Grotowskiego o znaczeniu międzynarodowym, Teatr Kantora, znakomite filmy,  znakomity Teatr Telewizji, pantomimę Tomaszewskiego czy recitale Sławy Przybylskiej. Dodam, że mecenat państwowy, który miał miejsce w PRL i cenzura państwowa nie spowodowały ograniczenia bogactwa prądów artystycznych i literackich.

Karol: – No, z cenzurą bywało różnie, ale generalnie ma Pan rację!

Jan: – Przecież Pan sam najlepiej wie, jak było; kierował pan przecież m. in. Wydziałem Kultury Urzędu m.st. Warszawy!

Karol: – Pracowałem też w Ministerstwie Kultury i  uczestniczyłem w społecznym ruchu kulturalnym!

Jan: – I chwalono pańskie działania!

Karol: – Dziękuję za dobre słowo! Ale wracajmy do naszej rozmowy! Oprócz tego, że jest Pan uznanym pisarzem, poetą, dramaturgiem, artystą plastykiem, bywa Pan też bioenergoterapeutą. Kto do Pana przychodzi po porady (jeśli to nie jest tajemnicą), to znaczy kogo Pan leczy (pewnie dusze tych ludzi przy okazji też), jakimi metodami, lekami, zaleceniami?

Jan: – Przede wszystkim nie wiążę bioenergoterapii z psychoterapią. Oddziałuję wyłącznie na organizm pacjenta, chociaż zdaję sobie sprawę, że człowiek jest jednością psychofizyczną. Lecząc, jestem przekaźnikiem energii kosmicznej, której – być może – jest niedostatek w miejscu chorym. Odwołuję się tu do teorii organizmu człowieka, w oparciu o którą leczy się akupunkturą i akupresurą. Zapewne wiele osób ma takie właściwości, ale nie wie o tym. Ja też nie wiedziałem. W pewnym momencie musiałem dokonać wyboru między moją twórczością a leczeniem, ponieważ leczenie innych osłabiało mnie.

Karol: – Proszę bliżej wyjaśnić pojęcie „energii kosmicznej”, cóż to takiego? Czy przypadkiem nie jest nią ta Pańska poezja wielowątkowa? Rzeźby, które robią wrażenie na odbiorcach (ja też się nimi zachwycam!), barwne rysunki, które dają tak wiele do myślenia. W jaki sposób leczenie innych Pana osłabiało?

Jan: –  Kosmos, którego nasza planeta Ziemia jest malutką cząstką, przenika Energia. Przepływa ona także przez ciała ludzi, zwierząt i roślin. Profesor Andrzej Nowicki stwierdził w swoich dziełach filozoficznych, że energia twórcy materializuje się w tym, co tworzy, a więc w dziełach kulturowych. Zgodnie z medycyną Dalekiego Wschodu energia kosmiczna przepływa przez ciało człowieka w kanalikach określanych mianem meridiany.

Karol: – Pierwszy raz o tym słyszę, więc chyba dobrze, że Pana o tę „energię kosmiczną” zapytałem, bo takich jak ja, jest pewnie więcej? Nigdy też nie słyszałem określenia „meridiany”. Jak to „przełożyć” na język przeciętnego człowieka?

Jan: – Owe meridiany nie są widoczne w czasie sekcji, bo gdy człowiek nie żyje, to owa energia przestaje przepływać przez ciało zmarłego. Leczenie innych wiąże się z wydatkowaniem własnej energii, a więc wymaga regeneracji. Dziś w Polsce – wbrew deklarowanej wolności światopoglądowej –  w medycynie funkcjonuje jedynie punkt widzenia medycyny konwencjonalnej. Bioenergoterapia opiera się o budowę organizmu ludzkiego taką samą jak akupunktura. Nakłuwając odpowiednie punkty  w ciele człowieka, wnika w nie promieniowanie kosmiczne mające właściwości leczenia danej choroby. Igła pełni rolę, nazwijmy to, anteny ułatwiającej wnikanie tego promieniowania.

Karol: – Skąd Pan o tym wszystkim wie i w jaki sposób wykorzystuje tę wiedzę w swojej poezji, rzeźbie i rysowaniu?

Jan: – Wiem dzięki lekturom. Oczywiście tym, po które większość nie sięga, bo nie są zalecane. Uznawane są często za nienaukowe. Nie tylko w polityce, ale także w nauce obowiązuje tzw. poprawność. Kryteria tej poprawności wyznaczają  ci, którzy m.in. wpływają na media. Wśród autorów  moich lektur wymienię – jako przykład – profesora medycyny Juliana Aleksandrowicza, Krzysztofa Hofmana – ucznia profesora medycyny Zbigniewa Garnuszewskiego czy Jerzego Grotowskiego. Ta wiedza bardziej wpływa na moje życie i pogłębione rozumienie siebie niż na moją twórczość.

Karol: – Dziękuję za szczerą odpowiedź, ale wiem, że w związku z tą „WIEDZĄ” (o której Pan wspomniał) wrzucił Pan kiedyś do kosza bajki Ezopa. Dlaczego?

Jan: –  Bo Ezop w swoich bajkach nasze najgorsze cechy przypisał zwierzętom. Z jego bajek wynika na przykład, że lis to chytrus, że kruk jest próżny, zaś osioł głupi i uparty.

Karol: – A tak nie jest?

Jan: – Nie, to nieprawda, bo te negatywne cechy ma człowiek, a nie zwierzęta. Osioł jest mądry, bo gdy jego właściciel nałoży mu na grzbiet większy ciężar – osioł się na to nie godzi.

Karol: – No tak, ale w wielu sytuacjach zostaje zmuszony do tego.

Jan: – Oczywiście, bo człowiek ma nad nim władzę. Na przykład Orwell w „Folwarku zwierzęcym” świniom przypisał podłość, nielojalność, wykorzystywanie innych zwierząt.

Karol: – A to też nieprawda?

Jan: –  Nieprawda! Nie znam bardziej podłego i nielojalnego zwierzęcia jakim  bywa człowiek.

Karol: – Ojej?! Czy nie za ostro krytykuje Pan człowieka? Jak tę „wiedzę”: dobry, niedobry – wykorzystuje Pan  swojej twórczości? I jak zwraca uwagę ludziom, aby stawali się lepszymi, NIE CZYNILI ZŁA!

Jan: – Nie twierdzę, że wszyscy ludzie zachowują się nieprzyzwoicie. Ale większość cechuje bierność i wygoda, a stąd już bardzo blisko do akceptacji niegodziwego zachowania. Nie tylko ten jest niegodziwy, kto popełnia taki czyn, ale również ten, kto widząc niegodziwe zachowania wobec innego – nie reaguje. Z mojej twórczości wynika znaczenie autentyzmu, czyli zgodności siebie z sobą samym.

Karol: – …a wobec zwierząt?

Jan: – Oczywiście także wobec zwierząt, w ogóle przyrody!

Karol: – Zgadzam się z Panem, ale gdzie ta – moim zdaniem – słuszna teza, jest  „namacalna” w Pańskiej twórczości?!  

I na tym chyba zakończymy naszą rozmowę (jest jej już kilka stron, a chodzi o to, aby Czytelnik nadążył za „naszą filozofią” i miał w sprawach, o których rozmawiamy –  swoje własne zdanie).

Jan: – W moich wierszach piszę  na przykład o wycinaniu drzew, co powoduje groźne następstwa.  Piszę też o konieczności zmiany stosunku do zwierząt.. Rośliny i zwierzęta doskonale radziłyby sobie  bez  człowieka. W XXI wieku systematycznie  zatruwamy środowisko naturalne i budujemy  megamiasta, które są zagrożeniem dla nas. Zalewamy Ziemię betonem, kostką, asfaltem, w ten sposób nie dopuszczamy do siebie jej życiodajnej energii.  Ziemia systematycznie zatruwana jest przez nawozy  sztuczne. Żywność jest zatruta, ludzie chorują i przedwcześnie umierają. Wyrażam w mojej twórczości również protest wobec zabijania człowieka przez człowieka na wojnach.

Karol: – Pańska odpowiedź jakże pasuje do merytorycznego zakończenia naszej rozmowy! Dziękuję Panu za nią! Poruszyliśmy w niej wiele wątków, dających – mam nadzieję – naszym Czytelnikom wiele do myślenia i PRZEMYŚLENIA! Ale o własnych poglądach, takich czy innych (poza RATOWANIEM ŚWIATA), każdy musi decydować sam.

Życzę Panu zdrowia, weny twórczej i wiary w DOBRO LUDZI tworzących społeczeństwa, narody i państwa! (No i żebyśmy uchronili się przed pandemią, gdyż obaj jesteśmy już w grupie 60 +).

Poprzedni artykułStanisława Brzozowskiego, syna ziemi chełmskiej, „śmiertelna miłość do literatury polskiej”
Następny artykułUzbekistan po wyborach
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here