Rozmowa z Gero Hellmuthem

0

Rozmowa z Gero Hellmuthem – niemieckim Artystą, którego wystawę w Gdańsku rekomendowałem w swoim wpisie w PD artykułem red. Bogdana Twardochleba (z dnia 27 października 2022).

Karol Czejarek (Karol): – Czy zgadzasz się z opinią i tezami w tym artykule? Dlaczego w ogóle zajmujesz się w swojej twórczości zagadnieniami II wojny światowej, szczególnie w kontekście „polsko-niemieckim”?

Co zrobić, aby pokój, przebaczenie i pojednanie było DALEJ myślą przewodnią naszej dzisiejszej i przyszłościowej współpracy?

Gero Hellmuth (Gero): – Tak, z przemyśleniami i tezami zawartymi w artykule BogdanaTwardochleba zgadzam się całkowicie, w szczególności ze zdaniem: „Choć jako dziecko nie miał żadnego wpływu na czyny ówczesnych dorosłych, dziś – jako obywatel Niemiec – czuje się za nie odpowiedzialny. Mówi o tym jego twórczość“.
Karol: – Jak to?

Gero: – Jest taki niemiecki dokument z 1943 r. Tam niemiecki polityk nazistowski zadaje straszne pytanie dużemu tłumowi dorosłych Niemców: „Czy chcecie wojny totalnej?”. To właśnie ci Niemcy entuzjastycznie krzyczeli „Tak!!!”. Miałem wtedy 3 lata. Dziś doskonale znam okrucieństwa popełnione przez Hitlera i jego zwolenników, ale nie czuję się za te czyny odpowiedzialny jako Niemiec.

Karol: – Co zatem robi taki obywatel?

Gero: – Jako obywatel Niemiec czuję się odpowiedzialny, szczególnie wobec Polski, i chcę swoją pracą pokazać, że Niemcy wyciągnęły wnioski ze strasznej przeszłości.

Karol: – Wyjaśnij mi to bliżej!

Gero: – Chętnie. Demokracja rozwinęła się w Niemczech po 1945 roku i zakorzeniła do dziś.

Obywatele nie dają się już zwieść fatalnej propagandzie wskazującej zły kierunek, nie pozwalają, by wraz z nią odebrano im wolność osobistą. Wielu obywateli jest gotowych do wzięcia odpowiedzialności politycznej.

Karol: – Zgoda, wyjaśnij to na przykładzie Twojej twórczości.

Gero: – Mój tryptyk oświęcimski ilustruje to, o czym mówiłem: lewy panel pokazuje katastrofę, jaka spotkała ludzi – można tu odwołać się do inwazji hitlerowskich Niemiec na Polskę w 1939 r.

Środkowy panel wskazuje na drewniane drzwi, które zostały brutalnie zatrzaśnięte przez hitlerowskie Niemcy. Dzięki zabiegom dyplomatycznym, zarówno ze strony niemieckiej jak i polskiej, zaczęły się ponownie, choć ostrożnie otwierać.

Biały panel po prawej stronie pokazuje z nadzieją, jak przyjazny dialog może prowadzić do owocnej współpracy między sąsiadującymi państwami.

Karol: – Ok! Przepraszam, gdyż chciałeś jeszcze coś dodać?

Gero: – Tak, że znamienne uklęknięcie kanclerza Niemiec Willy’ego Brandta w 1970 roku pod pomnikiem powstania w getcie warszawskim było wyraźnym wyrazem pragnienia przez Niemców pojednania i przebaczenia.

Karol: – Ale Twój tryptyk powstał w 1995 roku, czyli 25 lat później?

Gero: – Zgadza się. Ale w międzyczasie obie strony podjęły wiele dalszych, czasem żmudnych kroków w celu utrwalenia pokoju w Europie. Stałym postulatem jest więc podejście do siebie z empatią i chęcią pojednania. 

Karol: – Czyli – jeśli dobrze rozumiem – Twoim powołaniem jako artysty, jest „wołanie przeciwko wojnie” i stałe opowiadanie się za pojednaniem i współpracą?

Gero: – Tak, jest pilnym apelem, skierowanym szczególnie do młodego pokolenia o czujność, żeby tragiczna przeszłość się nie powtórzyła!

Jednak obrazy przeciwko wojnie to tylko jeden aspekt mojej twórczości, choć najważniejszy.

Karol: – Jakie są inne tematy Twojej twórczości?

Gero: – Są też prace powstałe w połączeniu z muzyką, poezją lub wynikały ze spontanicznych odczuć. Sam tworzę muzykę, więc może to jest oczywiste.

Jeśli chcesz, możesz dowiedzieć się więcej o tym na mojej stronie: www.gero-hellmuth.de

Karol: – Dzięki za rzeczową odpowiedź i za rozszerzenie spectrum Twojej twórczości, ale mnie  interesuje szczególnie ta część rozmowy, która dotyczy tragicznej przeszłości z okresu drugiej wojny światowej.

Gero: – Ta tragiczna przeszłość, która rozdzieliła Polskę i Niemcy, nie może być zapomniana!

Karol: – Zgadzam się z Tobą. Z tej bolesnej przeszłości nadal musimy wspólnie wyciągnąć lekcję dla przyszłości…

Gero: – …poprzez nieustanny dialog przyjaźni i porozumienia skierowany ku przyszłości, oparty o  wizję pokoju i pojednania, przez przyjazne obustronne spotkania człowieka z człowiekiem.

Karol: – Podaj jakiś przykład, jak to rozumiesz?

Gero: – Przykładem pozytywnego dialogu i porozumienia niech będzie chociażby moja osobista, owocna współpraca na gruncie sztuki z polskimi przyjaciółmi: skrzypaczką Ewą Gruszką-Dobrzyńską i kompozytorem Michałem Dobrzyńskim. W naszej polsko-niemieckiej współpracy zbudowaliśmy wzorcowy, międzyludzki most dla wzajemnego zrozumienia i poważania oraz szacunku. I z tego powodu czuję ogromną wdzięczność dla moich przyjaciół.

Karol: – Świetnie! Ale wyjaśnij mi proszę, dlaczego taką wartość przywiązujesz jedynie do dialogu, a nie np. do dalszego rozwoju partnerskiej WSPÓŁPRACY (korzystnej dla obu stron) – w tym gospodarczej, umacniania się obu naszych państw w Unii Europejskiej, w NATO i ew. w innych światowych organizacjach?

Gero: – Mój nacisk na „dialog” wynika z przekonania, że właśnie poprzez niego można osiągnąć cel (np. pokój w obecnym konflikcie ukraińsko-rosyjskim). Gdyż w dialogu rozwija się chęć rozwiązania konfliktu, m.in. poprzez podjęcie pokojowej (w najlepszym razie polubownej) i przyjaznej współpracy.
Oczywiście wspomniane przez Ciebie inne aspekty tej współpracy są pilnie
potrzebne. Ponadto postępująca globalizacja i np. problemy, z którymi się borykamy w wyniku zmian klimatycznych, głodu i innych nieprzewidywalnych zdarzeń naturalnych sprawiają, że konieczne jest pokojowe zjednoczenie się wielu państw.

Karol: – Generalnie zgadzam się z Tobą, choć pytałem głównie o nasze polsko-niemieckie „zjednoczenie się” w ramach Unii Europejskiej i NATO. Co do Ukrainy mam inne od Twojego zdanie. Agresja jednego państwa na drugie powinna raz na zawsze zostać wyeliminowana, ale nie rozwijajmy tego tematu (chyba, że masz w tej sprawie inne zdanie?). A nawiązując do mojego wcześniejszego pytania odnośnie „wojennego” tematu Twojej sztuki, czy mógłbyś wskazać, że w wyniku jej oddziaływania stworzył się lub tworzy w Niemczech jakiś szerszy ruch na rzecz odpowiedzialności – nazwijmy to „sumienia i pokoju” w stosunku do Polski?

Czy młode pokolenie Niemców podejmuje w ogóle  jakiekolwiek działania, aby nigdy już nie powtórzyła się tragedia  II wojny światowej? 

I od razu jeszcze jedno w tym kontekście pytanie: czy Twoje pokolenie i pokolenie wnuków czuje… „wspólnotę” z Hiobem (o którym wspominał w swoim artykule red. Twardochleb) – w sensie JEGO NIEZAWINIONEGO CIERPIENIA?

I czy to właśnie owo cierpienie, jako skutek czynów pokoleń rodziców (a dzisiaj już nawet dziadków) jest przyczyną wspomnianego ruchu na rzecz pokoju i współpracy z Polakami? Albo inaczej formułując  swoją myśl – czy nie jest nieustannym pukaniem do drzwi sąsiadów, ogólnie – do LUDZI przez Niemców SKRZYWDZONYCH?

Gero: – Powstawanie ruchów antywojennych po zakończeniu wojny w 1945 roku rozpoczęło się w Niemczech po remilitaryzacji (to znaczy po przywróceniu struktur wojskowych w 1950 roku). Co natychmiast – już wtedy – spotkało się z ostrym sprzeciwem opinii publicznej, gdyż to Niemcy były sprawcą tragedii II wojny światowej.

Karol: – I co z tego wynika?

Gero: – Że hasło „Nigdy więcej wojny!” było już wtedy i jest do dziś palącym życzeniem „ludu”!

Do tego doszły skrupuły moralne i instynkt samozachowawczy (obawa przed wojną atomową), wszystko razem było wówczas i… jest nadal główną siłą napędową licznych demonstracji pokojowych w Niemczech.

Widać to było wyraźnie, gdy w 1983 r. wezwano w Niemczech do demonstracji przeciwko decyzji NATO (o stacjonowaniu głowic jądrowych w Europie Zachodniej), na którą przyszło pół miliona ludzi.

W każdym razie słowa „Nigdy więcej wojny!” głęboko tkwią w świadomości starszego pokolenia w Niemczech. Nawiasem mówiąc, mogło to być powodem początkowej niechęci kanclerza Niemiec Olafa Scholza do dostarczania ciężkiej broni na Ukrainę.

Karol: – Czy może była to dla niego również kwestia sumienia? A jak – skoro już poruszamy ten temat – wygląda Twoim zdaniem dziś sytuacja wśród młodego pokolenia?

Gero: – Młodsze pokolenie Niemców zna przyczyny II wojny światowej tylko teoretycznie, z podręczników historii i lekcji szkolnych. Znają – moim zdaniem – ból zadany przez hitlerowskie Niemcy narodowi polskiemu, choć niechętnie o tym mówią.

Karol: – I co w związku z tym?

Gero: – Że liczne grupy młodzieżowe starają się – co muszę podkreślić – także za wezwaniem szkoły lub  dzięki wsparciu państwa, kultywować kulturę pamięci, mając na uwadze zbliżenie się do Polski.

Karol: – Proszę o konkrety.

Gero: – Obejmuje to wyjazdy do Polski po to, aby rozmawiać i pracować wspólnie z polską młodzieżą na ten temat oraz nawiązywać przyjaźnie.

Jednak bez konkretnych wskazówek, duża część niemieckiej młodzieży może niewiele zrobić w tym zakresie lub w ogóle nic. Dla nich bliższe niż „przeszłość” są aktualne problemy, takie jak zmiany klimatyczne, kryzys energetyczny, miejsce pracy czy aktualne przyczyny kryzysów na świecie.

Karol: – To prawda! A co na to „starsze pokolenie”?

Gero: – Oni nie zapominają o tragicznej przeszłości łączącej Niemcy i Polskę, więc nadal „pukają” o przyjaźń sąsiedzką, aby poprzez spotkania międzyludzkie (i inspirowanie ich wśród młodych) realizować dalekosiężną wizję pokoju i pojednania między Niemcami a Polakami.

Karol: – Czyli Twoje antywojenne prace pomagają im w tym „pukaniu”?

Gero: – Wiem, że nie poprawią one świata. Ale jeśli widz, do którego zapukałem, intensywnie zaangażuje się w treść obrazów, to może uda mu się stworzyć atmosferę, która w jakiś sposób może przynieść coś pozytywnego. Taka jest moja nadzieja.

Karol: – I za to Cię chwalę! Za to, że chcesz aby o tym dowiedzieli się Twoi Rodacy, bliżej poznając – choćby i przez tę rozmowę – Twoje credo twórcze, a jednocześnie szerzej poznali Twoje ciekawe malarstwo, projekty instalacyjne i formy, które uprawiasz w swojej twórczości. Opowiedz o nich proszę swoimi słowami.

Gero: – Chciałbym zacząć od odpowiedzi na to Twoje pytanie od tego, co jest obecnie szczególnie bliskie mojemu sercu. Jest to los niewinnych dzieci wojny.

Karol: – Ciekaw jestem, co sztuka może w tej sprawie zrobić?

Gero: – Sztuka rzeczywiście niewiele może zrobić, by przeciwdziałać szaleństwu świata. Ale milczenie czy nawet rezygnacja z tego powodu, jest dla mnie nie do pomyślenia.

Karol: – Zgadzam się z Tobą.

Gero: – Tak więc próbuję przeciwstawić się bezduszności i nieludzkości świata za pomocą energetycznego znaku nadziei…

Karol: – Czyli?

Gero: – …że np. każde w tej chwili doniesienie medialne o wojnie w Ukrainie porusza mnie dogłębnie i daje impuls do wizualnej pracy nad nim.

Dlatego jeden z najnowszych moich obrazów zatytułowałem „Płacz dzieci wojny”.

Karol: – Świetnie, a co ukazuje ten obraz”?

Gero: – Ukazuje tragedię bezbronnych dzieci w Ukrainie. Zresztą był ostatnio wystawiany w Gdańsku w Muzeum II Wojny Światowej, o czym pisał też red. Twardochleb w swoim artykule.

Karol: – Tak, mogę to potwierdzić, jak również i to, że tematyka Twojego cyklu „Wojenne dzieci” jest bardzo mroczna, a nawet brutalna. Ilustruje bowiem bolesny lament i przeraźliwy krzyk będący mocnym oskarżeniem, a jednocześnie jest wołaniem do świata, który pozwala na to niewyobrażalne  męczeństwo dzieci. Zgadzasz się z moją oceną?

Gero: – Tak, zgadzam się z Tobą całkowicie.

Ten cykl, o którym w tej chwili mówimy, zawiera również w swojej wymowie malarskiej pewną estetykę, która nie jest zaprzeczeniem treści obrazów, bowiem:

z jednej strony wyrażają one głęboki smutek i żal z powodu zadawania bezbronnym dzieciom cierpień,

a z drugiej strony – są moim ukłonem w stronę tych dzieci w całym ich nieszczęściu, bo odmawia się im prawa do swobodnego i bezpiecznego rozwoju.

Pracując przed sztalugą, mimowolnie włączam do niej wszystkie dzieci na całym świecie, które w najróżniejszy sposób pozbawione są naturalnych praw człowieka.

Karol: – A jaką rolę odgrywa w Twojej twórczości muzyka?

Gero: – Muzyka zawsze odgrywała istotną rolę w moim życiu, tak powstał np. mój cykl „Obraz i Muzyka”. 

MUZYKA – po prostu przybliżyła mi temat cierpienia i prześladowań.

Stworzyłem więc cykle malarskie oparte na pasjach J. S. Bacha i Mendelssohna-Bartholdy’ego.

W nich cierpienie przeciwstawione jest nadziei.

Karol: – Od kiedy Gero zajmujesz się w swojej twórczości tematyką, nazwijmy to ANTYWOJENNNĄ?

Gero: – Bodźcem, który do dziś skłania mnie do zajmowania się w moich obrazach cierpieniem i prześladowaniem, był rok 1995, w którym obchodzono 50. rocznicę zakończenia wojny. Wtedy to stworzyłem pierwszą pracę z cyklu trwającego do dziś: tryptyk „Auschwitz/Wyzwolenie”.

Na otwarciu mojej wystawy w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku przekazałem  ten tryptyk i dwie inne pokrewne prace jako dar dla Polski, z życzeniem pojednania i przyjaźni.

Karol: – Piękny to gest z Twojej strony.

Gero: – Zgodnie z umową, ten tryptyk ma być na stałe udostępniony publicznie jako przypomnienie przed zapomnieniem!

Karol: – Pięknie tę nazwę wymyśliłeś: PRZYPOMNIENIE PRZED ZAPOMNIENIEM.                   

Choć jednocześnie Twój cykl „Auschwitz” nie daje odpowiedzi na pytanie, dlaczego na świecie istnieje cierpienie? Takiej odpowiedzi nie otrzymał też Hiob (o którym pisał w swoim artykule, wspomniany już red. Twardochleb, którego artykuł tak bardzo mnie poruszył, że  w jego wyniku doszło także do naszej ROZMOWY).

Gero: – Ludzie zapewne zawsze zadawali sobie pytanie o cierpienie na świecie i nigdy nie otrzymali odpowiedzi.

Wydarzenia związane z inwazją nazistowskich Niemiec na Polskę w 1939 roku, wydarzenia w Auschwitz, w getcie warszawskim i wszystkie niezliczone okrucieństwa popełnione na całym  świecie na niewinnych ludziach, same w sobie pozostawiają myślących ludzi w osłupieniu.

Dlaczego na wojnie żołnierze stają się bestiami?

Czy nie dzieje się to obecnie ponownie na wojnie w Ukrainie, tuż za naszym progiem?

A jednak jest też druga strona, która daje nadzieję: Polska bardzo troszczy się o uchodźców z Ukrainy, niezliczone rzesze pomocników bezinteresownie pracują nad złagodzeniem trudnej sytuacji ofiar wojny lub przekazują hojne datki.

Te czyny (a nie tylko piękne słowa) są świecącymi znakami nadziei, a ja staram się to światło wyrazić w moich obrazach.

Karol: – A jak przeszedłeś od obrazów z serii „Hiob” do swoich (równie bardzo ciekawych) wielkoformatowych płaskorzeźb z żelaza?

Gero: – Na początku moich studiów w Kunst-Akademie w Karlsruhe byłem rysownikiem – grafika druku i linearność były charakterystyczne dla mojej pracy.

Po kilku semestrach eksperymentowałem z różnymi materiałami, tak doszedłem do techniki akwaforty, preferując małoformatowe szare płyty cynkowe.

W ciągłych dalszych swoich procesach roboczych zacząłem pracować nad metalowymi płytami, deformując je potężnymi uderzeniami młota lub uszkadzając ich powierzchnię pilnikami i innymi narzędziami.

Druk stopniowo nabierał charakteru reliefowego.

Ostatecznie obeszło się bez odbitki – sama metalowa płyta była efektem mojej pracy.

Aby przenieść linie w przestrzeń, przyspawałem żelazne pręty do płyty, która teraz musiała być wykonana z żelaza.

Karol: – A jak doszedłeś do obecnej kolorystyki swoich najnowszych prac?

Gero: – U mnie jako rysownika, dominowała linia, kolor tylko uzupełniał kompozycję graficzną. Kolorystyka była stosunkowo stonowana, dominowały kolory ziemi i odcienie szarości. Tematem przewodnim była dla mnie pełna napięcia kompozycja.

Po latach intensywnej pracy, ta niezobowiązująca tendencja „l’art pour l’art” przestała mnie satysfakcjonować. Wtedy w bardzo naturalny sposób muzyka zaoferowała się jako temat, ponieważ sam gram na altówce. Dzięki temu paleta kolorów stała się bogatsza, żywsza, mocniejsza…

Poszukiwania „mojego” tematu trwały długo, aż doszedłem do celu jakim jest „człowiek”. A wraz z tym po raz kolejny zmieniła się kolorystyka. Hans Gercke, publicysta i krytyk sztuki, opisuje to trafnie:

„Czerwień, kolor życia, krwi, gniewu, zranienia, ale także miłości i namiętności, pojawiała się do tej pory sporadycznie w utrzymanych przeważnie w ziemistej tonacji obrazach Hellmutha.

Teraz jednak staje przed widzem, najpierw świecąc ostrożnie, zamierając, ale potem świecąc, świecąc ekspresyjnie, wybuchowo, płonąc w zaskakująco wymagającym fortissimo.

Jak wiadomo, w przestrzennym spektrum barw, czerwień ma właściwość pędzenia ku widzowi, w skrajnych przypadkach gnębienia go, w przeciwieństwie do błękitu, który wycofuje siebie i widza w dal i przestrzeń.

Do tego – w tych obrazach dochodzą przede wszystkim kontrastujące ze sobą skrajne tonacje czerni i bieli, niby „nie-kolorów”, ale w rzeczywistości obu, choć w różny sposób, związanych ze światłem i materią, sumą wszystkich barw.

Kaskady bieli oblewają wiele z tych obrazów, przywodząc na myśl łzy, czasem płynące z ziemi do nieba, wyrywając się z grawitacji”.

Karol: – Dziękuję Ci Gero za wszystkie wyjaśnienia, dotyczące Twojego artyzmu! Nie czuję się jednak na siłach, aby podjąć z Tobą dialog na ich temat. Ale Twoje odpowiedzi są satysfakcjonujące, a Twoja twórczość  podoba mi się tym bardziej, że podejmuje jakże trudne zagadnienie polsko-niemieckiego pojednania. Zapytam Cię na zakończenie naszej rozmowy o dalsze Twoje artystyczne plany?

Gero: – Zaplanowanie i przeprowadzenie wystawy wymaga ogromnej ilości energii i czasu, zatem zarganizowanie kolejnej wystawy planowane jest dopiero pod koniec roku 2023 w Niemczech.

Na zakończenie czuję potrzebę dodania, że ciepłe przyjęcie mnie jako niemieckiego artysty w Polsce, zachęca mnie do pokazania mojego przekazu w formie wystawy do takich miast, jak: Warszawa, Kraków i Wrocław.

Moje przesłanie to: pragnienie pojednania, pielęgnowanie przyjaźni oraz dialogu na rzecz ścisłej współpracy z Polską dla wspólnej pokojowej przyszłości w Europie.

Ten przekaz został zrozumiany, o czym mogłem się przekonać w wielu osobistych rozmowach odbytych w trakcie wystawy mojej twórczości w Szczecinie i w Gdańsku.  Do takich należy też ten wywiad z Tobą – Karolu.

Chciałbym skorzystać z tej okazji, aby Ci za niego jak najserdeczniej podziękować. I… podziękować także redaktorowi Bogdanowi Twardochlebowi za jego wkład w sukces wystawy w Gdańsku.

Karol: – I ja Ci jak najserdeczniej za naszą ROZMOWĘ dziękuję. I mam nadzieję, że w jej wyniku dojdzie do kolejnych prezentacji Twojej twórczości w Polsce.

Poprzedni artykułStańczyk Jana Matejki wyrwany z historycznego kontekstu
Następny artykułProf. Andrzej Tyszka nie żyje…
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS. Rok 2024 owocował w dalsze dokonania twórcze Karola Czejarka. Oprócz 30 opublikowanych w PD artkułów, recenzji książkowych, pożegnań i rozmów, również wydanie dwóch publikacji książkowych: przekładu (z j. niemieckiego na polski) Hansa-Gerda Warmanna „Panie Abrahamson, Pańska synagoga płonie” (TSKŻ, Szczecin 2024) oraz „Autobiografii. Moja droga przez życie” (Biblioteka Świętokrzyska, Świętokrzyskie Towarzystwo Regionalne, Zagnańsk 2024). W kwietniu 2025 ukazała się monografia autora o życiu i twórczości Bronisławy Wilimowskiej „Wszystko było dla niej malarstwem” (w Wydawnictwie ASPRA-JR).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj