Karol Czejarek (KC): – Panie Redaktorze, proszę powiedzieć, jaki jest tytuł Pańskiej pierwszej książki literackiej, której oficjalnym patronem medialnym jest „Przegląd Dziennikarski”?
Paweł Rogaliński (PR): – Swoją odpowiedź zacznę od podkreślenia wspomnianego przez Pana Profesora faktu, że „Przegląd Dziennikarski” rzeczywiście jest oficjalnym patronem wydania, a jego logo pojawia się na okładce książki. Mam też nadzieję, że tych publikacji pod patronatem „Przeglądu Dziennikarskiego” będzie coraz więcej.
Co do tytułu powieści, to brzmi on: Świat bez majtek. Historia nieocenzurowana. I wydaje mi się, że tytuł rzeczywiście dobrze przedstawia zawartość książki.
Jedna z recenzentek w wydawnictwie napisała mi, że książka jest „fizjologiczna”, „mało sterylna” i że „nie może być inaczej, skoro sugeruje to tytuł”. Dodała też, że czytając ją, miała „ochotę wstać i umyć ręce (…) za sprawą ogólnego klimatu słów”, a „co poniektóre dusze w tej prozie są nawet brudniejsze niż ciała”.
Wydaje mi się, że chyba trafnie oddała klimat książki, bo treść niejednokrotnie powoduje silne emocje, szokuje, a czasem wręcz wzbudza oburzenie.
To, co jednak powoduje, że książka jest jednocześnie piękna wewnątrz, to absolutnie fantastyczne grafiki autorstwa Marty Borowczyk – artystki i wschodzącej gwiazdy polskiego malarstwa. Co ciekawe, jest ona jednocześnie architektką, co spowodowało, że ilustracje budynków i miasta w Jej wykonaniu moim zdaniem wyglądają fenomenalnie.

KC: – Owszem, również je podziwiałem podczas czytania.
Proszę powiedzieć, o czym jest Pańska książka?
PR: – To chyba najtrudniejsze z możliwych pytań, bo powieść jest bardzo nietypowa. Trudno mi też ją oceniać. Dość interesujący blurb książki przygotowało samo wydawnictwo, cytuję:
„Autor barwnie przedstawia Belgię jako kraj wolności i sprzeczności – kolonialna przeszłość i bogaci kupcy, potwór z Charleroi, handel seksem i islamskie obyczaje, harujący na paru etatach Polacy, emigranci z całego świata, piwo i zioło.
Co na to Manneken pis? – cóż, wciąż sika…
Jednak to nie Bruksela jest tu głównym bohaterem. Otrzymujemy wspaniały portret emigracji, obraz nas samych i naszych rodaków. Co szokuje, co dziwi, co nas najbardziej interesuje? Czy za granicą jesteśmy bardziej sobą?
Renata, Patryk i jego dziewczyna, babcia, czteroosobowe małżeństwo – postacie prawdziwie ujmują, zmuszając czytelnika do refleksji”.
KC: – Zgadzam się z tym.
Gdzie można nabyć Pańską książkę i dlaczego wybrał Pan formę kryminału dla przedstawienia jej treści?
PR: – Nie jest to typowy kryminał.
To zbiór różnych opowieści o rozmaitym charakterze, połączonych osobą Marka i jego życiem w Brukseli.
Wydarzenia dzieją się więc na dwóch płaszczyznach – jedną z nich jest życie Marka i jego doświadczenia, drugą zaś – opowiadane historie, czasem rzeczywiście mroczne. Niejednokrotnie łączą pewne elementy faktów i plotek, przedstawiając naturę ludzką w sposób bardzo realistyczny. Nie ma tam miejsca na polityczną poprawność.
Wiele z historii jest spisanych z moich własnych doświadczeń, z tego, co zobaczyłem, a także historii innych osób, ale zasłyszanych od samych mieszkańców Brukseli.
Żyłem i pracowałem w tym mieście, spotykałem wiele interesujących osób i właśnie stąd postanowiłem podzielić się z czytelnikami tymi „nieocenzurowanymi historiami”.
KC: – Dzięki za to uzupełnienie. Ale pytałem, gdzie można już nabyć książkę?
PR: – Jest dostępna w licznych księgarniach na terenie całego kraju, m.in. tutaj: https://bonito.pl/produkt/swiat-bez-majtek
Cena książki jest moim zdaniem stosunkowo przystępna.

KC: – Przeczytaliśmy ją z żoną jednym tchem.
PR: – Dziękuję! Co prawda to Pan Profesor powinien zadawać pytania, ale jeśli można zrobić w tym względzie wyjątek – uważa Pan, że to powieść bardziej dla mężczyzn czy dla kobiet?
KC: – Takiego podziału nie brałem w ogóle pod uwagę.
PR: – To bardzo dobrze, gdyż potwierdzają się dotychczasowe opinie innych czytelników, którzy odpowiadali podobnie.
KC: – Ale, czy nie łapie Pan zbyt dużo „srok za ogon” jednocześnie? Redaguje Pan pismo, zajmuje się nauką, pracuje zawodowo i… do tego wszystkiego jeszcze dorzuca ciekawy „kryminał”…
PR: – Tak, to prawda. Wydaję jednocześnie dwie książki; poza tą, o której rozmawiamy, jest jeszcze druga, stricte naukowa, od Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego (https://wuj.pl/ksiazka/model-polityka-popularnego-w-panstwach-anglosaskich ).
Ale tutaj liczę na efekt synergii i promocję dwóch książek w tym samym czasie, choć nie wspólnie, gdyż są to zbyt różniące się od siebie pozycje.
Do tego redaguję „Przegląd Dziennikarski”, ale stało się to już pewnego rodzaju trwałym elementem mojego życia…
Natomiast nie wspomniał Pan Profesor o rejestracji ogólnopolskiego stowarzyszenia. Oczywiście sporo czasu poświęcam też ostatnio rodzinie i nowej pracy – zarządzaniu jedną z międzynarodowych szkół. Czy to zbyt wiele…? Możliwe, ale zawsze byłem bardzo aktywny…
Po prostu lubię być zajęty, narzekając przy tym na brak wolnego czasu. (śmiech)

KC: – Zatem gratuluję Panu Redaktorowi tej aktywności i… znaczącego już dorobku NAUKOWEGO, LITERACKIEGO I DZIENNIKARSKIEGO. No i oczywiście organizatorskiego, bo wspomniał Pan też o Stowarzyszeniu, ale o nim porozmawiamy, gdy jego reaktywacja (z nową nazwą i działaczami) stanie się formalnie faktem.
– Wróćmy jednak do powieści, o której rozmawiamy.
Proszę uzasadnić jej tytuł („Świat bez majtek”), gdyż nie jestem do końca do niego przekonany i wyczuwam w nim swego rodzaju przewrotność …
PR: – Tytuł „Świat bez majtek” nawiązuje jednocześnie do Manneken pis – figurki siusiającego chłopca, będącej symbolem Brukseli – a także do spraw prywatnych, wstydliwych, o których ludzie mówią ze skrępowaniem.
Bruksela jest często postrzegana jako nieformalna stolica Unii Europejskiej i światowej demokracji, tym bardziej przedstawiane historie są swego rodzaju rysą na wizerunku tej metropolii.
Podtytuł „historia nieocenzurowana” wskazuje zaś, że zebrane materiały, którymi się inspirowałem, były poddane możliwie najmniejszej „obróbce”, która mogłaby wprowadzać zmiany np. w związku z poprawnością polityczną. Ewentualne modyfikacje były wprowadzane jedynie po to, by stworzyć powieść złożoną z „kręgosłupa” fikcji, otulonego prawdziwymi wydarzeniami, faktami i opiniami rozmówców.
Książka oferuje czytelnikom tekst bez elementów umoralniających, do samodzielnego przemyślenia i wyciągnięcia wniosków.
KC: – To bardzo ciekawa koncepcja, tym bardziej, że zrealizował ją Pan w 100 procentach. Chciałby Pan poznać moją osobistą opinię o książce?
PR: – Tak, oczywiście! To dla mnie niezwykle ważne, żeby usłyszeć opinie na temat mojej książki i w każdy komentarz wsłuchuję się z dużą uwagą. A szczególnie wtedy, gdy komentarz płynie z ust osoby, która miała już w ręku tysiące książek, jak Pan Profesor. Zatem zamieniam się w słuch.
KC: – Ta książka może zainteresować każdego!
Skupia się na ważnych współczesnych zjawiskach i problemach, przede wszystkim obyczajowych, ale nie tylko.
To książka inspirowana dążeniem autora do równouprawnienia człowieka pod każdym względem, poglądów, płci i wszystkiego, co służy demokracji, praworządności, a jeszcze inaczej mówiąc – szeroko rozumianym prawom człowieka, o które wciąż trwa „walka” o ich powszechne uznanie bez względu na kolor skóry, wyznanie i ustrój społeczno-polityczny.
To wreszcie książka bardzo osobista, zabarwiona liryzmem na kłopoty ludzi szukających swego miejsca we współczesnym świecie, jak też na istniejące zjawiska odnośnie norm moralno-obyczajowych, powikłań światopoglądowych i rodzinnych.
To książka inspirowana troską obywatelską w oparciu o własne doświadczenia autora, poparta wnikliwą obserwacją tego co zauważył, żyjąc przez dłuższy czas w Brukseli. Ale to o czym pisze, dzieje się WSZĘDZIE na świecie, ma miejsce także w Polsce.

PR: – Dziękuję bardzo serdecznie za bardzo trafny opis! Jest mi z tego powodu niezwykle miło, bo zależało mi właśnie na takim odbiorze.
KC: Zatem gratuluję Panu jeszcze raz, a na zakończenie, dziękując za rozmowę, zapytam jeszcze: czy zgadza się Pan, żebyśmy naszych Czytelników zachęcili do przekazania swojej opinii o książce w znajdującej się pod tekstem rubryce „Zostaw odpowiedź”?
PR: – Jak najbardziej! Z ogromną przyjemnością zapoznaję się z wszystkimi komentarzami. A przyznam, że jest ich już wiele, oczywiście rozsianych po różnych stronach internetowych.
KC: – A ja dziękuję za przyjęcie mojego zaproszenia do tej rozmowy i zapowiadam już dziś, że niebawem odbędziemy jeszcze jedną: o Stowarzyszeniu PD, gdy po koniecznych zmianach wznowi swoją działalność!
PR: – Tak, jesteśmy umówieni!











