„Jeśli czujesz potrzebę tworzenia, rób to”. Wywiad z Martą Borowczyk

0

PR: – Pani Marto, podziwiam Pani najnowsze dzieło inspirowane znanymi rzeźbami. Co ono przedstawia?

MB: – Na obrazie widnieje rzeźba francuskiego artysty, Pierre’a Juliena, pt. „Gladiateur Mourant”. Siedzący na kamieniu, nagi mężczyzna, z pochyloną ku ziemi głową, opiera się na okrągłej tarczy. To umierający gladiator. 

PR: – Poprzednio namalowany przez Panią obraz jest o zbliżonej tematyce, prawda?

MB: – Owszem. Tym obrazem, z serii starożytnych rzeźb, jest „Faun” i przedstawia śpiącego satyra, czyli bóstwo płodności i lasów.

PR: – Skąd pomysł na malowanie tego typu obrazów?

MB: – Po pierwsze zawsze miałam słabość do sztuki antycznej. Po drugie, w listopadzie 2021 r. rozpoczęłam współpracę z sklepem oferującym starannie wyselekcjonowane produkty wyposażenia wnętrz. Właścicielka zapytała o możliwość namalowania obrazu z motywem rzeźby Nike, który nawiązywałby do produktów, jakie oferuje sklep. Pomysł od razu mi się spodobał. Wyobraźnia zadziałała i szybko zbudowała wizję całej kolekcji.

PR: – Czy może Pani wymienić pozostałe obrazy z tej serii?

MB: – Cykl opiera się na hellenistycznych rzeźbach starożytnej Grecji. Poza wspomnianym Faunem Barberini i Nike z Samotraki, na obrazach można zobaczyć słynną Wenus z Milo oraz Afrodytę kucającą. 

PR: – Który z nich uważa Pani za swoje najlepsze, najdoskonalsze dzieło?

MB: – Żaden. Uwielbiam swoje obrazy. W każdy ogromnie się angażuję, jednak zawsze wymagam od siebie więcej, niż w danym momencie mogę dać. Wciąż się uczę, testuję i szukam. Wiem, że mogę lepiej i więcej. Dlatego żaden nie jest dla mnie doskonały. Może brzmi to autokrytycznie, ale dla mnie to ciągły proces rozwoju. Rozwoju mojego warsztatu, jak i mojej osoby, którego nie zamierzam zatrzymywać.

PR: – Jest Pani samoukiem, prawda? W jakim wieku zapragnęła Pani malować obrazy?

MB: – Tak, jestem samoukiem. Nie było mi po drodze do ASP, choć marzyłam o tym w dzieciństwie. Będąc dzieckiem wyobrażałam sobie, że zostanę malarką. Panicznie jednak bałam się farb i kurczowo trzymałam ołówka przez wiele, wiele lat. Tak więc malować pragnęłam odkąd pamiętam, ale odważyłam się na to zaledwie rok temu.

PR: – Skąd ta zmiana?

MB: – Dojrzałam. Choć pragnienie o oddaniu się sztuce towarzyszyło mi latami, nie byłam na to wcześniej gotowa. W pewnym momencie przyszedł czas na poważne zmiany. Prywatne i zawodowe.



PR: – Brzmi intrygująco. Powie Pani coś więcej?

MB: – Przez 10 lat pracowałam w pracowni architektonicznej. Kreśliłam projekty budowlane, tworzyłam wizualizacje budynków. Jestem detalistką i doskonale odnajduję się w środowisku rysunków technicznych, jak i projektowaniu 3D. Wspaniała praca. Bardzo cenię sobie zespół, z którym pracowałam. Otrzymałam od niego dużo wsparcia i ogrom wiedzy. Miałam tak wiele, a jednak czegoś mi brakowało. Czułam silną potrzebę zmiany. W 2020 roku narodziło się natchnienie – moja córka Urszulka. Miałam rok na poważne przemyślenia zawodowe. Przez ten czas zaczęłam sięgać po farby, co obudziło we mnie uśpione marzenia o malarstwie. Podjęłam decyzję. Zrezygnowałam z kreślenia. Postanowiłam malować obrazy.

PR: – Czyli malarstwo jest nie tylko Pani hobby, ale stało się też pełnoetatowym zajęciem?

MB: – Tak, to moje hobby i praca w jednym. Twórczość towarzyszy mi hobbystycznie odkąd pamiętam. Od dziecka rysuję. W tle pracy kreślarskiej dostawałam pojedyncze zlecenia na portrety, które stały się dodatkowym dochodem. Z końcem 2021 roku rozpoczęłam tworzenie marki artystycznej na pełen etat. 

PR: – Wtedy też powstała Pani strona internetowmartaborowczyk.pl

MB
: –  Zgadza się. Budowanie marki artystycznej wymaga pracy na podłożu biznesowym i marketingowym. Bywa, że dni, a nawet tygodnie są mało artystyczne, zwłaszcza na starcie. Ważnym narzędziem dla artysty jest właśnie strona internetowa, na której w najbardziej uporządkowany sposób można przedstawić siebie i swoją twórczość. Zainteresowani znajdą tam przede wszystkim kilka słów o mojej osobie, prezentację dostępnych, oryginalnych obrazów, oferowane przeze mnie wydruki artystyczne Giclée wybranych prac oraz moje portfolio. W budowie jest również sklep, który ułatwi kolekcjonerom nabycie upatrzonych obrazów. Trzeba nam jeszcze chwilę cierpliwości i pracy, ale myślę, że już niebawem ruszy. Oczywiście zapraszam serdecznie do odwiedzenia mojej strony i oddaniu się refleksji nad sztuką.

PR: – Oczywiście, z wielką chęcią! Czy strona będzie dostępna wyłącznie w języku polskim, czy planuje Pani poszerzyć ją o kolejne wersje językowe, a tym samym promować się w środowisku międzynarodowym?

MB: –  Zdecydowanie zamierzam wprowadzić angielską wersję językową. Jak tylko unormuję i uporządkuję sprawy biznesowe w kraju, otworzę się na świat.

PR: – Proszę powiedzieć, czy któryś z członków Pani rodziny jest artystą?

MB: – To zależy, kim dla Pana jest artysta. Pojęcie to spotyka się z kontrowersyjnymi definicjami. W mojej rodzinie jest wielu uzdolnionych artystycznie ludzi. Plastycznie, muzycznie czy też w zakresie sztuki użytkowej. Nikt jednak nie zajmuje się malarstwem.

PR: – Proszę się zatem pochwalić bliskimi i krótko opowiedzieć o ich pasjach.

MB: – Zacznę więc od mojej mamy. Jej powołaniem jest moda. Tworzy zachwycające, niepowtarzalne, skrojone na miarę ubrania. Ponadto pasjonuje się szydełkowaniem, hafciarstwem i decoupagem. Dla mnie jest artystką. W rodzinie mamy też wokalistki należące do lokalnego chóru, uzdolnione florystki, artystki zajmujące się scrapbookingiem i zdobieniem ceramiki. Poza tym najmłodsze pokolenie wykazuje zainteresowanie grą na instrumentach i fotografią. No i oczywiście kilkoro inspiruje się ciocią-malarką, intensywnie rozwijając się w sztukach plastycznych. Uważam, że w każdym człowieku drzemią zdolności artystyczne. Każdy ma w sobie jakiś twórczy dar i każdy nosi w sobie potrzebę obcowania ze sztuką. Nie wszyscy jednak jesteśmy tego świadomi.

PR: – Czy ma Pani jakichś swoich ulubionych malarzy, albo też ulubione obrazy?

MB: – Przyglądając się historii malarstwa, najbliższą jest mi epoka renesansu. Malarstwo portretowe, studium ciała ludzkiego, zwrot ku naturze, wykorzystanie światła i perspektywy. Dlatego moje uznanie zdobyli Leonardo da Vinci oraz Michał Anioł. Obaj wszechstronnie uzdolnieni. Otwarci na wiedzę i zafascynowani anatomią człowieka. W ich dziełach odnajdujemy emocje, dynamikę, bogactwo ruchów i gestów.  Natomiast moje ulubione obrazy reprezentują akademizm. Są nimi „Dirce chrześcijańska” Henryka Siemiradzkiego i „Narodziny Wenus” Williama Adolphe Bouguereau. 

PR: – Kiedy ma Pani największe przypływy weny twórczej?

MB: Podczas obcowania z przyrodą. Spacerując w pobliskich lasach lub wędrując po górach, wpatruję się w cuda przyrody i napawam malowniczym widokiem naturalnego świata. Naturalne piękno napędza mnie do tworzenia. 

PR: – Na swoim profilu w portalach społecznościowych wspomniała Pani również o blokadach twórczych. Jak one wyglądają w Pani przypadku?

MB: – Hmm. To nawet nie jest kwestia braku pomysłów czy wyobraźni. To raczej swoisty wewnętrzny bunt przed stworzeniem czegokolwiek. Powstaje on w wyniku zbyt wielu bądź zbyt silnych bodźców zewnętrznych. Jestem introwertykiem. Nie przelewam porywczych myśli na płótno i nie krzyczę farbami. Potrzebuję czasu na refleksję i wyciszenie. Dopiero, gdy przepracuję ową blokadę, małymi krokami wracam do malowania. Serwuję sobie terapię sztuką i szukam nowego flow.

PR: – Jak długo potrafią trwać takie blokady w Pani przypadku?

MB: – Od kilku do kilkunastu dni. Nie pozwalam sobie na nie zbyt często.



PR: – Jakie ma Pani plany na przyszłość? Gdzie Pani siebie widzi np. za 10 lat?

MB: – Moje plany to przede wszystkim dobrze prosperujący, rentowny biznes artystyczny. Własna, profesjonalnie wyposażona pracownia, z przestrzenią galeryjną i warsztatową. Poza tym zamierzam rozwinąć swój warsztat, zbudować silną markę, jak najwięcej malować i wykształcić się w zakresie arteterapii, którą sukcesywnie chcę wprowadzać w życie swoje i otaczających mnie ludzi. 

PR: – To bardzo interesujące. Proszę wyjaśnić, na czym polega wspomniana arteterapia.

MB: – Jak sama nazwa wskazuje, arteterapia, to terapia przez sztukę. Jako malarka wiem, że działania artystyczne są wspaniałym sposobem na wyrażenie siebie, wyrażanie swych uczuć. Sam proces twórczy ma znakomite działanie terapetyczne i nie wymaga on żadnych uzdolnień. Każdy może malować. I każdy może skorzystać z arteterapii. Dzieci, osoby dorosłe czy seniorzy. Celem terapii jest wzmocnienie fizyczne, mentalne i emocjonalne. Autoekspresja poprzez sztukę pozwala rozwijać interpersonalne umiejętności, zwiększać poczucie własnej wartości, pogłębiać samoświadomość, zmniejszać stres. Arteterapia wspiera również osoby leczące się psychiatrycznie, jak i chorych fizycznie.

PR: – Brzmi naprawdę fantastycznie. Życzę zatem wielu sukcesów i spełnienia wszystkich planów. Czy chciałaby Pani przekazać jakąś wiadomość czytelnikom „Przeglądu Dziennikarskiego”?

MB: – Po pierwsze gratuluję i dziękuję wszystkim, którzy doczytali do końca. Po drugie, jeśli to czytasz, prawdopodobnie interesuje Cię sztuka. A sztuka, cytując Władysława Tatarkiewicza, jest „odtwarzaniem rzeczy, konstruowaniem form bądź wyrażaniem przeżyć, pod warunkiem, że efekt tego odtwarzania, konstruowania, wyrażania zdolny jest zachwycać, wzruszać lub wstrząsać”. Zatem, jeśli coś Cię zachwyca, wzrusza lub Tobą wstrząsa, zatrzymaj się, pozwól sobie na refleksję i daj upust emocjom. A jeśli czujesz potrzebę tworzenia, rób to.

PR: – Dziękuję serdecznie za rozmowę.

MB: – Również dziękuję i pozdrawiam.

 

Rozmawiał: dr Paweł Rogaliński

Poprzedni artykułWystawa fotografii Małgorzaty Kozakowskiej – kwiaty otulone w bajkową kreatywność!
Następny artykułCzym są kasyna z Paysafecard
Paweł Rogaliński
Dr Paweł Rogaliński jest politologiem, medioznawcą, filologiem oraz twórcą Przeglądu Dziennikarskiego. Od 2015 roku należy do prestiżowej grupy Światowych Odpowiedzialnych Liderów Fundacji BMW Stiftung Herbert Quandt. Za swoje osiągnięcia nagradzany na całym świecie, m.in. w Londynie, Berlinie, Rio de Janeiro, Warszawie, Brukseli i Strasburgu. Ukończył następujące kierunki studiów na Uniwersytecie Łódzkim: stosunki międzynarodowe: nauki polityczne, zarządzanie oraz filologię angielską, osiągając przy tym ogólnokrajowe sukcesy naukowe (m.in. Studencki Nobel). W 2021 roku obronił na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie rozprawę doktorską pt. "Model polityka popularnego w komunikacji politycznej w państwach anglosaskich". Jego ostatnia książka pt. „Jak politycy nami manipulują. Zakazane techniki” (Wydawnictwo Sorus, Poznań 2013) z powodu dużej popularności doczekała się dodruku już w kilka miesięcy po wydaniu. Więcej na stronie oficjalnej: www.rogalinski.eu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here