
– Czy cieszy się pan z nadchodzących świąt Bożego Narodzenia?
– Nie, a dlaczego pan pyta?
– Jak to, tradycja, ważne święto w Kościele katolickim!
– Także i Wigilia?
– Oczywiście. W gronie rodziny, przy wigilijnym stole.
– I pewno z dodatkowym nakryciem dla zbłąkanego gościa?
– Jasne.
– Zna pan takie sytuacje?
– Tak, no… zdarza się. Chociaż na ogół jest to tylko symbol.
– Właśnie, znak tradycji.
– Ale są przecież chętni, którzy zostawiając puste miejsce przy stole, deklarują swoją chęć podzielenia się z innymi w tym dniu swoją radością, swoimi dobrami.
– A może pan wymienić kilka przykładów znajomych, którzy czynią to z własnej woli, a nie dla tradycji?
– No… no…., raczej niewiele.
– Czyli jednak pusty symbol! A pańska rodzina?
– No nie, zawsze czekaliśmy aż się pojawi.
– I….
– Ale nie pojawiał się.
– Długo czekaliście?
– Jakieś dwie minuty. A właściwie dlaczego pan o to pyta. Mieszka pan sam w swoim domu?
– Nie, w dużym blokowisku.
– I co, nikt pana nie zaprosił na Wigilię?
– Zdziwi się pan, ale jeszcze nigdy nie zaproszono mnie do tego pustego miejsca przy stole.
– Nie wierzę.
– To musi pan uwierzyć. Gdy pojawia się pierwsza gwiazdka na niebie, zamykają się wszystkie drzwi. To jakby serca się zamykały.
– Naprawdę?
– Tak, pozostają tylko symbole i tradycja.
– Jak to, są różne akcje dzielenia się z samotnymi i bezdomnymi w tym szczególnym dniu roku.
– Tak, to są tylko akcje, odruchy serca, często pod wpływem tradycji. Tylko akcje.
– A przez cały rok?
– Tylko symboliczna złotówka, jakby datek na tacę dla ubogich.
– Nie, nie mogę się z panem zgodzić.
– Naprawdę? Proszę, niech pan spojrzy na naszą wigilijną i całoroczną rzeczywistość.
– No sam już nie wiem. Mimo to, życzę panu zdrowych i pogodnych świąt Bożego Narodzenia.
– A panu i innym dobrego samopoczucia przy pustych symbolach i przywiązaniu do tradycji.








