Profesora Eugeniusza Wilkowskiego życie między pokorą a buntem…

0

Wierzę, że naród posiada swego ducha,
w rozumieniu metafizycznym,
głęboko osadzonym w realiach historycznych,
w kulturze, zwłaszcza w literaturze, muzyce, malarstwie, rozważaniach historiozoficznych,
teologii narodu, symbolach narodowych.
Eugeniusz Wilkowski

Prof. nadzw. dr hab. Eugeniusz Wilkowski jest jednym z najwybitniejszych, najbardziej aktywnych, współczesnych twórców, pracowników nauki, historyków, animatorów kultury, publicystów, działaczy społeczno-kulturalnych i regionalistów Chełma, powiatu chełmskiego i województwa lubelskiego. Jego biogram: polski polityk, urzędnik samorządowy, nauczyciel akademicki, działacz opozycji w okresie PRL senator I i II kadencji został zamieszczony w I tomie Encyklopedii Solidarności. Opozycja w PRL 1976-1989, Warszawa 2010, s. 481-482. Jego nazwisko, w różnych kontekstach, regionalnych i ogólnopolskich, pojawia się kilkadziesiąt razy w M. Choma-Jusińska, NSZZ Solidarność Region Chełmski, [w:] NSZZ Solidarność 1980-1989, t. V, red. Ł. Kamiński, G. Waligóra, Warszawa 2010, s. 583-640.

Informacje o nim znajdują się również m. in. w Wikipedii, w kilkudziesięciu publikacjach internetowych, artykułach prasowych i opracowaniach popularnonaukowych oraz eksponowane są w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku.

Z opozycją demokratyczną, kierowany młodzieńczym buntem, „zgodnie – jak sam to określił – z wypracowywaną koncepcją świata i człowieka”, E. Wilkowski, związał się już w 1976 r. w okresie studiów na UMCS w Lublinie, na którym w latach 1974-1979 studiował równocześnie dwa kierunki: historię ogólną ukończył w 1978, filozofię – w 1979 r. Był wówczas m. in. stałym uczestnikiem spotkań w Punkcie Konsultacyjnym Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela w Lublinie, uzyskując dostęp do literatury drugiego obiegu, w tym do wydawnictw naukowych, głównie emigracyjnych.

Doktorat z dziedziny nauk humanistycznych w zakresie historii uzyskał na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II w 1997 r. (Sytuacja religijna unitów w Królestwie Polskim w latach 1875–1905); stopień doktora habilitowanego nauk humanistycznych z historii najnowszej na UMCS w Lublinie w 2012 r. za całokształt dorobku naukowego i przedstawioną rozprawę habilitacyjną Solidarność na ziemi zamojskiej w latach 1980-1989. Tytuł prof. nadzw. otrzymał w Państwowej Szkole Wyższej im. Jana Pawła II w Białej Podlaskiej w 2015 r.

Z peerelowską Służbą Bezpieczeństwa „zetknął się po raz pierwszy” w sierpniu 1977 r., co – jak napisze w jednej z publikacji (autoreferacie)„w ówczesnych warunkach było naturalną konsekwencją przyjmowanej postawy”. Kontrolowany był wówczas w ramach sprawy operacyjnego sprawdzenia krypt. „Rewizjonista”.

W lutym 1979 r. rozpoczął pracę zawodową, jako nauczyciel geografii, w Zbiorczej Szkole Gminnej w Białopolu. Od września prowadził zajęcia z historii, ale z początkiem grudnia tego roku został pozbawiony prawa nauczania tego przedmiotu. Były to restrykcje za przekazywanie uczniom treści niezgodnych z programem nauczania. Odtąd prowadził lekcje z wychowania fizycznego, pracy techniki, plastyki, przyrody, geografii, matematyki.

W 1980 r. na terenie województwa chełmskiego założył Związek NSZZ Solidarność Wiejska (od 8 marca 1981 RI Solidarność) i do listopada 1989 r. przewodniczył Wojewódzkiemu Komitetowi Założycielskiemu NSZZ RI „Solidarność”.

W latach 1980-1989 był twórcą, współtwórcą, współredaktorem, redaktorem naczelnym wielu pism solidarnościowych na Lubelszczyźnie, w tym pism drugiego obiegu, aktywnie uczestnicząc w działalności Solidarności w województwach: chełmskim, lubelskim i zamojskim.

Działalność publicystyczną rozpoczął w grudniu 1980 r. jako redaktor „Biuletynu Informacyjnego Wojewódzkiego Komitetu Założycielskiego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Solidarność Wiejska” w Chełmie, od marca 1981 r. – „Biuletynu Informacyjnego Solidarność Wiejska Regionu Środkowo – Wschodniego” w Lublinie; od lipca 1981 r. – „Informatora Chełmskiej Organizacji Związkowej Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych Solidarność”.

Od tego czasu, pozostając redaktorem, współredaktorem i wydawcą pism solidarnościowych w Chełmie i województwie chełmskim – uczestnicząc ponadto w działalności Solidarności w województwach: lubelskim i zamojskim, mimo aresztowania od 12 grudnia 1983 r. do 26 lipca 1984 r., wielu rewizji i zatrzymań, do 1989 roku – utwory swoje systematycznie drukował m. in. na łamach „Biuletynu Informacyjnego NSZZ Solidarność Regionu Chełmskiego”; miesięcznika „Wieś Solidarna”, „Informatora Regionalnej Komisji Koordynacyjnej NSZZ Solidarność Region Chełm”, „Informatora NSZZ Solidarność oraz NSZZ RI Solidarność Ziemi Zamojskiej–Roztocza”, w 1989 r. „Informatora Międzyzakładowego Komitetu Organizacyjnego NSZZ Solidarność w Chełmie”, „Słowa Chełma. Pisma Komitetu Obywatelskiego”, „Poszukiwań. Pisma Chrześcijańskiej Demokracji”, „Pro Patrii”, „Wszechnicowym Zasiewie. Pisma Katolickiej Wszechnicy Ludowej w Chełmie”, „Niedzieli Lubelskiej”, „Kresach. Tygodniku Chełmskim”.

W stanie wojennym od 13 grudnia 1981 r. do 30 listopada 1982 r. był internowany w Chełmie, Włodawie, Załężu k/Rzeszowa, Kielcach, ponownie w Załężu, Łupkowie.

Po powrocie z internowania, w okresie od 1 grudnia 1982 r. do 12 grudnia 1983 r., pracował w Zbiorczej Szkole Gminnej w Białopolu jako nauczyciel różnych przedmiotów, bez prawa nauczania historii. Od grudnia 1982 r. do końca kwietna 1983 r. pozostawał bez świadczenia pracy (formalnie był urlopowany). W grudniu 1982 r. został tymczasowo aresztowany. Z aresztu, w którym przebywał bez wyroku, wyszedł na mocy amnestii w lipcu 1984 r. W okresie od 1984 r. do 1989 r. był m. in. zawieszony w czynnościach służbowych, zwolniony z pracy w Zbiorczej Szkole Gminnej w Białopolu i w wyniku postępowania dyscyplinarnego, prowadzonego przez Komisję Dyscyplinarną dla Nauczycieli przy Wojewodzie Chełmskim, pozbawiony prawa wykonywania zawodu nauczyciela.

Od 1985 r. do 4 czerwca 1989, do wyborów parlamentarnych, pracował w gospodarstwie rolnym w powiecie hrubieszowskim (uprawiał warzywa). Był w tym czasie jednym z najbardziej represjonowanych działaczy Solidarności w ówczesnym województwie chełmskim (częste rewizje, zatrzymania, rozmowy „ostrzegawcze”, prowadzone przez funkcjonariuszy SB). Mimo szykan Eugeniusz Wilkowski nie przerwał działalności konspiracyjnej w Solidarności, był członkiem tajnej rolniczej Wojewódzkiej Komisji Koordynacyjnej Solidarności w Chełmie i Regionalnej Komisji Koordynacyjnej NSZZ RI Solidarność Regionu Środkowo-Wschodniego.

Po okrągłym stole, przed wyborami parlamentarnymi w 1989 r., został wybrany z listy Komitetu Obywatelskiego „Solidarności” na kandydata na senatora do parlamentu Rzeczypospolitej Polskiej.

Okoliczności jego wyboru opisała m. in. Barbara Szubert, działaczka Solidarności (pisałem o niej w „Przeglądzie Dziennikarskim” 9 sierpnia 2020 r.) w Człowiek z pasją – przedmowa (opublikowanym w: E. Wilkowski, Solidarność w Chełmskiem, Chełm 2010, s. 5-7):

„Gienek został Senatorem. Nie mogę jednak nie przypomnieć, jak do tego doszło, że znalazł się na naszej liście.

I tu marzy mi się, aby przeczytali to uważnie młodzi ludzie, którzy obserwują dzisiejsze wybory. Nie pomogły prośby, groźby, perswazje i namowy. Nie i już. Gdzieś w kwietniu 1989 roku, podczas zebrania w Domu Parafialnym przy kościele pw. Św. Kazimierza, ustalaliśmy ostateczną listę. Padła kandydatura Gienka. Gienek wstał i powiedział oczywiście NIE, ale jednocześnie uczestnicy zebrania podnieśli taki raban, że to gienkowe „nie” ginęło w ogólnej wrzawie. Powtarzało się to jeszcze kilkakrotnie i za każdym razem z podobnym skutkiem. W końcu poprosiłem o przerwę w spotkaniu i w oddzielnej salce nakazaliśmy Gienkowi podjąć pojawiające się wyzwanie. Dopiero w obliczu takich argumentów ustąpił”.

O wyborach 4 czerwca 1989 r. Barbara Szubert pisała:

„Jest niedziela, o godzinie 5-tej rano już jesteśmy w siedzibie Solidarności, tzn. jestem ja i Bogdan Mikus (m. in od stycznia 1981 r. przewodniczący Zarządu Regionu Chełmskiego NSZZ Solidarność, od stycznia 1989 r. Międzyzakładowego Komitetu Organizacyjnego NSZZ w Chełmie – przyp. zwo) Wszyscy pozostali działacze zostali skierowani do poszczególnych Komisji Wyborczych: po 3-ch działaczy na jedną Komisję. A Komisji kilkadziesiąt i tylko nielicznym w kraju udało się obsadzić wszystkie.

Należymy do tych chlubnych wyjątków, a zawdzięczamy to głównie Gienkowi Wilkowskiemu i Bogdanowi Mikusowi. Przez całe lata niezmordowanie i bez chwili spoczynku knują, drukują, kolportują, organizują spotkania, zebrania, odczyty, wszechnice, przerzuty bibuły, książek, kaset magnetofonowych itp. itd. Wokół nich skupia się garstka działaczy, ale na pewno jest ich mniej niż funkcjonariuszy SB w przepaścistym budynku milicji przy ul. Wysokiej (w Chełmie – przyp. zwo). Oczywiście obydwaj są internowani (tak jak i 100-tka innych działaczy), oczywiście potem obydwaj siedzą w więzieniach (i nie tylko oni), poddawani są najrozmaitszym szykanom, jak pozbawienie pracy zarobkowej, liczne rewizje, szkalowania, inwigilowania, zastraszania”.

30 maja 1989 r. w sali gimnastycznej Zespołu Szkół Skórzanych w Chełmie odbyło się – przed wyborami 4 czerwca 1989 r. – spotkanie kandydatów Solidarności z Chełma: Andrzeja Szczepkowskiego – znanego w Polsce aktora, Eugeniusza Ujasa – prawnika chełmskiego i Eugeniusza Wilkowskiego ze stroną rządowo-koalicyjną, przygotowane przez KW PZPR w Chełmie. Po wystąpieniu Andrzeja Szczepkowskiego kandydatom Solidarności zaczęto zadawać „dziesiątki” pytań w napastliwym, wręcz obraźliwym tonie. E. Ujas opuścił spotkanie. W tej sytuacji głos zabrał E. Wilkowski: zrezygnował z mikrofonu (zniekształcającego głos), wyszedł na środek sali, spokojnie – nie reagując na zaistniałą sytuację – przedłożył zebranym „program radykalnej naprawy państwa, od sądów, prokuratury, milicji, Służby Bezpieczeństwa poczynając”.

Stanisław Błaszczuk, publicysta, chełmski regionalisty, uczestnik w/w spotkania:

„Chciałbym zwrócić uwagę na jedno z wielu wydarzeń, których byłem świadkiem, a głównym jego „bohaterem” był E. Wilkowski. W moim przekonaniu był to kluczowy moment w jego karierze politycznej. Była to przedwyborcza debata, która odbyła się w sali gimnastycznej Zespołu Szkół Skórzanych w Chełmie (…). Po raz pierwszy w powojennej historii Chełma spotkały się z mieszkańcami miasta komitety wyborcze tzw. strony rządowej z opozycyjno-solidarnościową. Oczekiwania kilkusetosobowej widowni były ogromne. Oczywiście wyczuwało się sympatię wyborców po stronie tych ostatnich. Wśród nich byli obecni m. in. Andrzej Szczepkowski (znany aktor), Eugeniusza Ujas (prawnik chełmski) oraz Eugeniusz Wilkowski (nauczyciel). I to właśnie ten ostatni okazał się „czarnym koniem” debaty. Swoimi wypowiedziami i spokojem zdecydowanie górował nie tylko nad przeciwnikami politycznymi, ale także mimochodem został liderem strony opozycyjnej. Wtedy też uprzytomniłem sobie, że nauczyciel z Białopola to jest właśnie ten, który (…) pozyskał sobie opinię wyborców, którzy 4 czerwca 1998 r. oddali swoje głosy na „Solidarność”. (S. Błaszczuk, Zapisane spostrzeżenia, s. 25 (Zbiory prywatne – S. Błaszczuk) [w:] E. Wilkowski, Chełmskie w okresie przełomu (1989-1991). Dokumenty, artykuły, informacje, Chełm 2015, s. 40-41).

E. Wilkowski:

„Kampania wyborcza był krótka, zresztą, narzucona przez stronę rządową, która wychodziła z założenia, że w skróconym czasie strona Solidarności nie będzie w stanie przygotować się do wyborów. Niemal każdego dnia były otwarte spotkania z wyborcami, najczęściej przygotowywanych było po kilka zebrań w ciągu dnia. Na terenach wiejskich część odbywała się wieczorami. Otwarcie wskazywałem, że naszą drogą jest dążenie do zmian ustrojowych w kraju, sięgnięcie po niepodległość. Czy wówczas wierzyłem w wygraną? Przyznam się, że nie. Wychodziłem z założenia, że podczas kampanii, publicznie, każdego dnia otwarcie będę mówił o zakresie niezbędnych zmian, w tym o potrzebie sięgnięcia po wolny byt państwowy. W istocie były to pierwsze wybory od czasu zakończenia II wojny światowej, przed którymi nikt nam nie zamykał ust. Były co prawda ciche wskazania z Warszawy, aby unikać „trudnych tematów”, ale nie przyjmowałem je za zobowiązujące. Mieliśmy świadomość, że każdy nasz krok pozostaje pod kontrolą operacyjną, ale tym przecież nie przejmowaliśmy się. Niestety, wytworzone wówczas dokumenty przez aparat bezpieczeństwa zostały zniszczone.

Do najbardziej spektakularnego spotkania doszło 30 maja, przygotowanego przez PZPR, w sali gimnastycznej Zespołu Szkół Skórzanych. W założeniu miała być prezentacja wszystkich kandydatów niezależnie jaki obóz reprezentują, w praktyce przeistoczyła się w atak na kandydatów Komitetu Obywatelskiego. Andrzej Szczepkowski, nie spodziewający się takiego przebiegu, zaczął się gubić. Eugeniusz Ujas, po zorientowaniu się, jaki będzie bieg, spotkanie po cichu opuścił. Frontalny atak skupił się na mnie. Zwróciłem się, czy mogę odstąpić od mikrofonu, bowiem nagłośnienie było tak kiepskie, że fale nakładały się i słyszalność była fatalna. Otrzymałem zgodę. Ze środka sali przedłożyłem program radykalnej naprawy państwa, od sądów, prokuratury, milicji, Służby Bezpieczeństwa poczynając. Tego zebrani nie spodziewali się. Wytrąciłem tym przygotowane wcześniej na kartkach pytania, bo dyskusję skierowałem na inne problemy. Z tego starcia wyszedłem z tarczą. Kilka dni później wynik wyborczy wywrócił ustalenia okrągłego stołu. (E. Wilkowski, Między pokorą a buntem. Refleksje autobiograficzne, cz. I. Chełm 2020, s. 159-160).

W wyborach 4 czerwca 1989 r. Eugeniusz Wilkowski dostał najwięcej głosów i został wybrany senatorem Rzeczypospolitej Polskiej. Był nim w I i II kadencji od 4 czerwca 1989 do maja 1994, łącząc pracę parlamentarną z pracą nauczyciela historii w Zbiorczej Szkole Gminnej w Białopolu.

Po 1994 r. Eugeniusz Wilkowski był nauczycielem akademickim szkół wyższych w Chełmie (dziekan Wydziału Zamiejscowego Szkoły Wyższej im. Bogdana Jańskiego: 2003-2014), Zamościu (2009-2010) i Białej Podlaskiej (2015-2018); nauczycielem historii w I Liceum Ogólnokształcącym im. S. Czarnieckiego w Chełmie (1994–1998 i 2009-2012); II Liceum Ogólnokształcącym im. Gustawa Orlicz-Dreszera w Chełmie (2011-2012), wicekuratorem Oświaty i Wychowania w Kuratorium Oświaty i Wychowania w Chełmie (1999); dyrektorem Wydziałów Kultury i Turystyki Urzędu Wojewódzkiego i Starostwa Powiatowego w Chełmie (1999-2002); wicestarostą chełmskim (2002-2004); radnym Rady Miasta Chełm (2014-2018), pracownikiem Chełmskiej Biblioteki Publicznej im. Marii Orsetti w Chełmie (2018).

Od 2018 r. do przejścia na emeryturę w 2020 r. pozostawał bez pracy zawodowej, poświęcając się przede wszystkim pracy społeczno-kulturalnej i działalności publicystycznej oraz badaniom i twórczości naukowej dokumentującej działalność Solidarności na Lubelszczyźnie.

E. Wilkowski jest autorem:

*osiemnastu książek naukowych (monografii) poświęconych głównie problematyce Solidarności z lat osiemdziesiątych XX w. (ale i okresu przełomu 1989-1991), w tym monumentalnych opracowań o Solidarności z byłych województw: chełmskiego, bialskopodlaskiego, zamojskiego, lubelskiego, np. Solidarność na ziemi zamojskiej w latach 1980-1989, Chełm 2009; Solidarność w Chełmskiem w latach 1980-1989, Chełm 2010; Solidarność rolnicza na terenie województwa lubelskiego w latach 1980-1989, Chełm 2013; Solidarność na terenie województwa bialskopodlaskiego w latach 1980-1989, Biała Podlaska 2013; Solidarność Rolników Indywidualnych w Chełmskiem w latach 1980-1992, Chełm 2018,

* tomu monograficzno-źródłowego, Chełmskie w okresie przełomu (1989-1991),

*dwóch tomów źródłowych, tom O wymiar Solidarności (2008) zawiera teksty z okresu sprzed 13 grudnia, Solidarności podziemnej i okresu przełomu 1989/90, zaopatrzonego w przypisy, komentarze i objaśnienia, rozszerzającego i uzupełniającego wiedzę zawartą w dokumentach,

*trzech albumów, ze stosownymi wprowadzeniami, w tym Między Chełmem a Łuckiem. Obywatelska przestrzeń dialogu 2003-2013. Між Холмом і Луцьком. Громадянський простір діалогу 2003-2013, Chełm-Łuck 2014,

*ponad 600 artykułów naukowych i publicystycznych (w tym kilkunastu opublikowanych za granicą, m. in. w Kijowie);

*redaktorem:

*siedmiu książek, np. Wkład oo. franciszkanów w dziedzictwo Ziemi Chełmskiej, Chełm 2009; Zanurzeni w historii (Hrubieszów 2019); Ks. Piotr Kurowski (1929-1990) Kałan zawierzenia i czynu, Chełm 2019;

*organizatorem:

*dwunastu konferencji naukowych, w tym siedmiu polsko-ukraińskich;

*pięciu Tygodni Papieskich (z udziałem uczestników z Ukrainy, w tym hierarchów trzech Kościołów – łacińskiego, prawosławnego, grekokatolickiego), podczas których większość wykładów miała charakter naukowy;

*uczestnikiem:

szesnastu konferencji naukowych zagranicznych i piętnastu krajowych oraz kilkudziesięciu seminariów, licznych publicznych wystąpień i odczytów, m. in. w Chełmie, Łucku, Zamościu, Lublinie, Włodawie, Krasnymstawie, Hrubieszowie, Grabowcu, Biłgoraju, Białej Podlaskiej, Siedlcach, Warszawie.

Należy podkreślić, że to E. Wilkowski (czego nie udało się – czytaj: „nie można było zrobić” przed 1989 r., a na co po 1989 r. nie wyrażano zgody) podczas pracy w Starostwie Powiatowym w Chełmie wprowadził na stałe do kalendarza powiatowych przedsięwzięć kulturalnych m. in.: Zlot Młodzieży przed Kopcem Kościuszki w Uchańce (w miejscu bitwy z 1792 r.), powiatowe przeglądy, w tym: Powiatowy Przegląd Pieśni Powstańczej, Przegląd Pieśni Legionowej, Patriotycznej i Religijnej, Kresowej, Wiedzy o Starym Testamencie oraz doprowadził do wydania przez Starostwo Powiatowe w Chełmie w opracowaniu Zbigniewa Waldemara Okonia Wierszy poetów ludowych ziemi chełmskiej (Chełm 2000), Zostaje ślad. Antologii poezji ludowej Ziemi Chełmskiej (Chełm 2001), Słownika biograficznego twórców Ziemi Chełmskiej (Chełm 2005) oraz autorskich zbiorów poezji chełmskich twórców ludowych, m. in.. Michaliny Borodej, Pauliny Hołysz, Władysława Surowieckiego.

W latach 2002-2006 E. Wilkowski zainicjował i doprowadził do postawienia w powiecie chełmskim pięciu pomników poświęconych powstańcom styczniowym; w 2018 r., w stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości, do wybudowania w Chełmie, mimo sprzeciwu PIS-u, pomnika Kazimierza Czernickiego, właściciela historycznej Drukarni „Zwierciadło” w Chełmie, chełmskiego redaktora i działacza społeczno-kulturalnego w okresie międzywojennym, zamordowanego przez Niemców w 1941 r. (pisałem o nim w „Przeglądzie Dziennikarskim” 19 grudnia 2018 r.). W l. 1993-1998, nawiązując do spotkań formacyjno-oświatowych, prowadzonych w l. 1984-1988 w Diecezjalnym Domu Rekolekcyjnym w Łabuniach, był dyrektorem Katolickiej Wszechnicy Ludowej w Chełmie, powołanej dekretem ks. abp. Bolesława Pylaka. Na potrzeby tej Wszechnicy wydawał periodyk „Wszechnicowy zasiew. Pismo Katolickiej Wszechnicy Ludowej w Chełmie”.

W 2011 r. E. Wilkowski założył „Powinność. Pismo kulturalno-społeczne Ziemi Chełmskiej” ([email protected]), które – jako redaktor odpowiedzialny wraz z zespołem – redaguje do dzisiaj. Jej wydawcą jest Parafia pw. Chrystusa Odkupiciela w Chełmie oraz Parafialny Oddział Akcji Katolickiej przy Parafii pw. Chrystusa Odkupiciela.

„Powinność” – na tle pism społeczno-kulturalnych wychodzących w Chełmie po 1989 r., np. ”Kresów Literackich” (1990-1995), „Przeglądu Kresowego” (1991-1992), „Kameny” („powojennej” z lat 1989-1993 wydawanej w Chełmie), „Pro Patrii” (1992-2005) – potrafiła, jak żadne z nich, zdyskontować przemiany kulturalne, socjologiczne i społeczne czasu, w którym powstała i jest wydawana.

„Powinność” jest obecnie najwartościowszym i najbardziej wiarygodnym pismem kulturalno-społecznym Chełma i Ziemi Chełmskiej, wciąż odgrywającym inspiratorską rolę kulturotwórczą w chełmskiej (nie tylko) kulturze. Jej największą zasługą jest przywrócenie, wprowadzenie i upowszechnienie w chełmskim środowisku społeczno-kulturalnym problematyki myśli chrześcijańskiej, tradycji niepodległościowej i Solidarności, dokonanie w drugiej dekadzie XXI w. intelektualnego zwrotu w chełmskiej literaturze i udostępnienie łamów pisma nowej generacji pisarzy, animatorów i działaczy kultury z kręgów kościelnych i solidarnościowych oraz przywrócenie, dokumentowanie i zapewnienie im należnego miejsca i znaczenia w chełmskim dziedzictwie kulturowym, a regionalnej literaturze i publicystyce chełmskiej zauważalnego i ważnego – z ich udziałem – miejsca w dziedzictwie kulturowym Polski.

„Powinność” zwaloryzowała kulturę chełmską poprzez akcentowanie w niej treści chrześcijańskich, kierując ją ku źródłom etosu Solidarności w wymiarze, jakim żadne pismo w Chełmie dotychczas nie robiło. Już od pierwszego numeru spowodowała w „kulturowej geografii Chełma” wyeksponowanie i przesunięcie tematyki społeczno-kulturalnej do środowisk związanych z chełmskimi kościołami i chełmską Solidarnością. Podkreśliła ich twórczą aktywność i stałą obecność w życiu kulturalnym Chełma, w tym od 1980 r. w walce, a od 1989 r. w procesie demokratyzowania się polskiej rzeczywistości. Włączyła do współpracy i szerokiego obiegu literackiego ważne i znaczące nazwiska dla chełmskiej kultury i literatury z kręgu kościoła katolickiego, jak to się stało np. w przypadku ks. infułata Kazimierza Bownika, ks. Ryszarda Winiarskiego, ks. Henryka Kapicy i Siostry Marii-Barbary Handerskiej CSSH.

„Powinność” z ogromną konsekwencją, tonem wyrazistym, stanowczym i przekonywującym, przekazuje czytelnikom akceptowane przez siebie prawdy: ukazywanie człowieka jako wartość samą w sobie, jako człowieka poszukującego Boga, z bogactwem odniesień religijnych, bez konfesyjności, odwołującym się do pontyfikatu i nauczania św. Jana Pawła II, do ideałów i 21 postulatów Solidarności z 1980 r., do polskiego dziedzictwa kulturowego, w tym do dziedzictwa kulturowego Kresów oraz swojej małej ojczyzny – Chełma i Ziemi Chełmskiej.

Dlatego „Powinność” – co jest zasługą całego zespołu redakcyjnego oraz jej redaktora odpowiedzialnego – z jej różnorodnością, trafnością i aktualnością tematyczną, poziomem intelektualnym i jakością artystyczną artykułów w niej drukowanych, podejmująca problemy żywe, interesujące ogół czytelników, odbiegająca od przyjętego po 1989 r. szablonu (schematu) publicystycznego pism wychodzących w Chełmie, nie dała się zepchnąć na margines życia społeczno-kulturalnego Chełma, stając się pismem kulturotwórczym, pragmatycznym, o zasięgu ponadregionalnym, wciąż aktualnym, akcentującym dążenia narodowe, społeczne, religijne i kulturowe Polaków. Takie pisma nigdy nie stają się marginesem życia literackiego.

Omówienie i wyszczególnienie – nawet najogólniejsze – bibliografii opracowań i zainteresowań naukowych E. Wilkowski, jego osiągnięć badawczych, działalności solidarnościowej przed i po 1989 roku, pracy zawodowej i społeczno-kulturalno-politycznej oraz aktywności wydawniczej i publicystycznej zajęłoby znaczną część tego artykułu. Zainteresowanych Czytelników odsyłam m. in. do biogramów i publikacji wymienianych przeze mnie w tym artykule. Przytoczmy tylko niektóre z nich.

Marian Król, przewodniczący Zarządu Regionu Środkowowschodniego NSZZ Solidarność w Lublinie, w Przedmowie do liczącej 520 stron monografii E. Wilkowskiego pt. Solidarność rolnicza na terenie województwa lubelskiego w latach 1980-1989 (Chełm 2013, s.5, 7-8.) stwierdził:

„Systematycznie, od kilku lat, na rynku wydawniczym, ukazują się opracowania monograficzne Eugeniusza Wilkowskiego, odsłaniające ważne obszary działalności Solidarności dekady lat osiemdziesiątych. Należy cieszyć się, że podejmuje on wysiłek badawczy i finalizuje go kolejnymi pracami. (…). Problematyka Solidarności na Lubelszczyźnie Eugeniuszowi Wilkowskiemu jest bliska. (…).

Obok publikacji książkowych ma w swoim dorobku szereg artykułów naukowych, popularno-naukowych, publicystycznych, poświęconych tymże zagadnieniom. Jego aktywność pisarska jest zauważalna. Sam brał czynny udział zarówno w „karnawale” lat 1980-1981, jak i w najnowszym liberum conspiro, płacąc za to znaczną cenę.(…). Tamte doświadczenia stały się teraz sprzyjającymi przy podejmowanych kolejnych kwerendach archiwalnych. Pozwalają bowiem na wypracowanie w miarę szybkiej orientacji konfrontowanie wyłaniającego się obrazu z dokumentów z posiadaną wiedzą (…). Przed rokiem podnosiłem, w przedmowie do innej pracy E. Wilkowskiego, że historiografii polskiej takie prace są potrzebne. Tym bardziej, że ukazują one przede wszystkim rolników (…). W skali kraju opracowań monograficznych, a dotyczących tej warstwy społecznej, jest mało, podkreślę, zbyt mało. Tak dużych prac, ukazujących Solidarność rolniczą w skali dużego regionu, w zasadzie nie ma.

Autorowi należy pogratulować. Pamiętajmy, że w tamtym trudnym okresie każdy człowiek pisał swoją małą historię. Dzięki pracom E. Wilkowskiego od zapomnienia udaje się uratować wiele pięknych ówczesnych postaw (…). Pamięć historyczna kształtuje naszą tożsamość, a o nią teraz w sposób szczególny musimy się troszczyć. W wymiarze tej troski postrzegam tę pracę”.

Prof. dr hab. Janusz Wrona (UMCS) o książce E. Wilkowskiego pt. O wymiar Solidarności Artykuły informacje dokumenty:

„Z ogromnym uznaniem przyjąłem pionierską inicjatywę dr Eugeniusza Wilkowskiego (…), by zebrać własne rozproszone materiały, informacje i dokumenty Związku, które tworzył. Wykorzystał materiały zgromadzone w bibliotekach i zbiorach prywatnych, w tym zbiory własne (…). Oto przedmiotowa praca staje się unikatowym w skali kraju źródłem – ukazującym na przestrzeni ostatniej dekady państwa komunistycznego – sposób myślenia, oceniania i prognozowania rozwoju ówczesnej rzeczywistości przez młodego polskiego inteligenta (nauczyciela), a zarazem ważnego lokalnego lidera ruch związkowego Solidarności, która walczyła o podmiotowość i niezależność społeczeństwa – narodu – państwa. Odnotowujemy teksty budujące nową przestrzeń postaw obywatelskich, odpowiedzialności za Polskę, region i tzw. małą ojczyznę. Publicystyka E. Wilkowskiego stara się rewindykować autentyczne tradycje narodowe i przywracać prawdę o przeszłości, zwłaszcza tej najmłodszej. (Prof. dr hab. Janusz Wrona, Wstęp. [w:] E. Wilkowski, O wymiar Solidarności artykuły informacje dokumenty. Chełm 2008, s. 5-8).

Życie i twórczość E. Wilkowskiego nierozerwalnie związane są ze niezmiennymi wartościami i Solidarnością. Obie te dziedziny jego twórczego życia – co akcentuję – niemożliwe są do rozdzielenia. Głębia, siła i moc wiary w Boga oraz niezłomne przekonanie o spełnionej do 1989 r. – i wciąż nie w pełni spełniającej się obecnie – dziejowej misji Solidarności trwale spajają je ze sobą.

Ponadczasowe, stałe wartości, chrześcijańska antropologia człowieka, Solidarność, służba Polsce w pracach naukowych, popularnonaukowych i publicystyce E. Wilkowskiego mają najczęściej silny koloryt chełmski, odwołujący się do dziedzictwa kulturowego Chełma i Ziemi Chełmskiej (w szerokim kontekście historycznym i współczesnym), np. gdy pisze on o „ważnych obszary działalności Solidarności” na Lubelszczyźnie, o kulcie Matki Boskiej Częstochowskiej jako symbolu Ojczyzny, o Matce Boskiej Chełmskiej i Jej opiece od stuleci nad Chełmem i ziemią chełmską, o głębokim związku katolicyzmu i polskości. Tematyka ta widoczna jest już w jego pracach magisterskich z historii (Lwowski ośrodek historyczny w okresie II Rzeczypospolitej) i filozofii (Problemy filozofii kultury w pismach Kazimierza Twardowskiego), w rozprawach: doktorskiej (Sytuacja religijna unitów w Królestwie Polskim w latach 1875-1905) i habilitacyjnej Solidarność na ziemi zamojskiej w latach 1980-1989; w opracowaniach dotyczących historycznej Ziemi Chełmskiej i współczesnego Chełma i powiatu chełmskiego, np. Dzieje chóru na tle życia parafii Rozesłania Świętych Apostołów w Chełmie w latach 1918-2018 (Chełm 2018), czy Ks. Piotr Kurowski (1939-1990) Kapłan zawierzenia i czynu (Chełm 2019). Bardzo dobitnie wyakcentowana została m. in. w artykułach drukowanych w „Powinności”, a także – a może przede wszystkim – w jego bardzo osobistym, szczerym, dziś już rzadko spotykanym w polskiej literaturze, autobiograficznym (liczącym 350 stron) wyznaniu Między pokorą a buntem Refleksje autobiograficzne cz. I (Chełm 2020).

W życiu i twórczości E. Wilkowskiego wyrazem umiłowania ojczyzny – Polski, w tym jego małej ojczyzny: Chełma i ziemi chełmskiej, nośnikiem patriotyzmu, wyrazicielem ewangelicznego przesłania, dekalogu, szacunku i obrony ludzkiego życia, niezbywalnych praw człowieka, są nie tylko jego książki oraz artykuły publicystyczne drukowane m. in. w „Powinności”, ale także artykuły autorów przez niego zapraszanych do redakcyjnej współpracy, dodajmy, bardzo ściśle określonej ideowo, tematycznie i artystycznie. Jest tych artykułów – w okresie prawie już 10-letniego wydawania „Powinności” – co najmniej kilkaset. Ukazują one m. in. intelektualną głębię patriotyzmu i miłości, obejmującą ”dzieła rodaków” związanych z Chełmem i Ziemią Chełmską, „owoce” ich stałego zamieszkania lub czasowego pobytu oraz ich działalności na tym terenie od najdalszych czasów historycznych po dzień dzisiejszy (np. Mikołaja Reja, Tadeusza Kościuszki, Władysława Reymonta, kardynała Stefana Wyszyńskiego). Lektura tych tekstów staje się świadectwem, jak wielkie i ważne jest dziedzictwo kulturowe Chełma i Ziemi Chełmskiej i jak wielki i ważny wkład w dziedzictwo kulturowe Polski i polskiego Kościoła wniosła historyczna Ziemi Chełmskiej oraz współczesny Chełm i powiat chełmski (w latach 1975-1999 Województwo Chełmskie).

Z artykułów i książek E. Wilkowskiego wypisuję – przykładowo – tylko niektóre zwroty odwołujące się do narodowego dziedzictwa polskiego Kościoła i Solidarności oraz Chełma i Ziemi Chełmskiej.

„Powiązanie katolicyzmu ze sprawą narodową”, „przestrzeń działania”, „niezmienna pamięć”, „znaki czasu”, „historyczne wyzwania”, „Kościół przede wszystkim jako głosiciel nauki Chrystusa, ponadczasowego ładu”, „jako depozytariusz wiary, ale i dążeń społecznych, wolnościowych, obywatelskich, narodowych”, „znaki Wernyhory w odczytywaniu kwestii ukraińskich”, „dążenie do pojednania narodów Polski i Ukrainy”, „spuścizna Kresów, których twórcy współtworzyli polską tożsamość kulturową”, „dziedzictwo łacińskie i polskie Niedźwiedziego Grodu” (Chełma – przyp. zwo) – mocnymi akcentami oraz humanistycznym, ponadczasowym przesłaniem wpisują się w jego twórczość naukową i publicystyczną, w jego pracę zawodową, polityczną i społeczno-kulturalną, w działalność solidarnościową, w ideały jego życia, otwarte na sprawy polskie, na ludzkie problemy, wyniesione z ewangelicznego przesłania, z historii Polski, z jej chrześcijańskich tradycji, z humanistycznego świata, z całym jego bogactwem myśli, wiary, moralności, mądrości, sensu życia, godności człowieka.

Treść i znaczenie oraz społeczną, dokumentalną i naukową, nośność wypowiedzi E. Wilkowskiego (cytowanych powyżej), chciałbym rozszerzyć (wybiórczo) o jego cytat ze Wstępu do jego książki Solidarność rolnicza na terenie województwa lubelskiego w latach 1980-1989, w którym w uogólniającym przekazie, jak w pigułce, odnajdujemy humanistyczne, patriotyczne przesłanie oraz koncentrację regionalnych i ogólnonarodowych treści jego życia i pisarstwa.

Za bieg wydarzeń na polskiej ziemi – konkluduje E. Wilkowski – teraz Polacy ponoszą odpowiedzialność. W podejmowanym dyskursie historycznym – a dotyczącym ostatnich dekad – nie można pomijać odniesień do aktualności ideałów Solidarności. To dzięki niej staliśmy się innym krajem, ale też i z tej racji, że na drodze wszczętych przemian nie wszystko udało się nam podjąć, a w międzyczasie pojawiły się nowe, nierozwiązane problemy, wpisujące się w dzisiejszą troskę o kondycję państwa. To są kolejne wyzwania, przed którymi teraz stajemy.

Niedawna przeszłość ma nas uczyć, pozwalać wyciągać wnioski. Nie podejmuję się formułowania pytania, na ile z owych lekcji wydobywamy potrzebne nauki. Podnoszę jedynie, że w odwołaniu się do nich postrzegam głęboki sens. (…). Dążenia wolnościowe Polaków, zduszone grudniową nocą, uzewnętrzniały się po kilku latach trudnej, pokojowej walki o inną Polskę. Ów proces, będący w istocie dekompozycją dotychczasowego systemu, był dziełem erupcji Solidarności. Wymagał on wielkich wysiłków, poświęcenia, znoszenia represji, zniszczonych karier zawodowych (…), znaczony był łamaniem charakterów, nagradzaniem serwilizmu, ujawnianiem ludzkiej małości.(…). Postawy Polaków były różne, od afiliacji systemu, potężnej przestrzeni postaw przystosowania, nazywanych również postawami adaptacji, do biernego oporu, wreszcie opozycyjności. Powiedzmy sobie otwarcie, te ostatnie nie należały do powszechnych. Dyskusja o tej dekadzie ciągle wyzwala emocje, wszak żyją uczestnicy tamtych wydarzeń, w tym ci, którzy po stronie zniewalającego systemu pozostawali do końca. Z racji tych przesłanek, tak często, pomijane są wydarzenia z lat „długiego marszu”. Niniejszą pracą chcę upomnieć się o tych, którzy nie godzili się na dalsze zniewolenie, udawanie normalności. To dzięki ich postawie dojrzewały przesłanki 1989 roku”. (E. Wilkowski, Solidarność rolnicza na terenie województwa lubelskiego w latach 1980-1989, Chełm 2013, s. 9,19).

Gdy piszę o ludziach Solidarności, powracają do mnie zawsze, w tym przypadku w kontekście działalności i twórczości E. Wilkowskiego, wypowiedzi Św. Jana Pawła II, dla którego słowa naród, ojczyzna, patriotyzm, chrześcijaństwo, Kościół, Solidarność (przez duże i małe „s”), kultura były często używanymi terminami w jego papieskim, polskim dialogu z Polakami w kraju i na emigracji. Przypomnijmy niektóre z tych wypowiedzi jako źródło publicystycznych inspiracji E. Wilkowskiego.

Św. Jan Paweł II Polskę nazywał Matką Ojczyzną. Odwoływał się do Norwidowskiego określenia ojczyzny jako wielkiego zbiorowego obowiązku”.

„Ojczyzna to nasza wspólna Matka, to nasz „wielki zbiorowy obowiązek” (C. K. Norwid – przypis zwo).Jesteśmy za nią odpowiedzialni”.

„Ojczyzna to ojcowizna, nad którą trzeba wytrwale pracować. Szukajcie odpowiedzi na to pytanie”.

„Bo wobec Ojczyzny zaciąga się dług, tak samo jak zaciąga się dług wobec rodziny, wobec rodziców”.

„Ojczyzną człowieka jest nie tylko przestrzeń, w której przyszedł na świat i w której żyje, ale także ta, w której może odczytywać utrwalone w całej tradycji, w dokumentach wartości, jakie nadają sens jego życiu. To też stanowi źródło natchnienia i motyw zaangażowania się w poszukiwanie wartości, w rozwój wartości o zasięgu powszechnym”.

Miłość ojczyzny „jest prawem ludzkiego serca. Jest miarą ludzkiej szlachetności – miarą wypróbowaną wielokrotnie w ciągu całej naszej niełatwej historii”.

„Naród – mówił Papież-Polak w 1983 roku – to jakaś szczególna synteza mowy, myślenia, wartości, doświadczenia, wiary, tradycji, cywilizacji, a więc w szerokim tego słowa znaczeniu kultury. Tworzą tę syntezę poszczególni ludzie, ale też duch narodu tworzy niejako każdego człowieka i kształtuje całe pokolenia. Jest dla nich mocą i natchnieniem w tworzeniu nowych wartości, w kształtowaniu życia ojczystego, życia rodziny ludzkiej, w kształtowaniu przyszłości”.

O patriotyzmie w Pamięci i tożsamości (Kraków 2003) pisał:

„Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna”.

Cytuję powyższe słowa polskiego papieża z przekonaniem, że w życiu i twórczości E. Wilkowskiego stanowią one ideową, chrześcijańską podstawę jego działalności, że nauczanie Św. Jana Pawła II jest centralną wartością jego pisarstwa.

W artykule Liberum conspiro Janusza Woźnicy, poświęconym tytułowemu bohaterowi artykułu, jednemu z najwybitniejszych działaczy Solidarności na Lubelszczyźnie, E. Wilkowski stwierdził:

„Każdy z nas w którymś z okresów swego życia, staje przed potrzebą odczytania pojawiających się znaków czasu. Otrzymaną szansę możemy podjąć, ale też pozostać głuchym na dziejowe wyzwania”.

Tej „potrzebie odczytania pojawiających się znaków czasu” E. Wilkowski był – i jest – wierny przez całe swoje życie i wielokrotnie akcentował ją – i akcentuje – w swoich naukowych opracowaniach i publicystyce. Wskazywałem na nią m. in. już w tym artykule. Teraz chciałbym podkreślić, że „potrzebą odczytania pojawiających się znaków czasu” był dla E. Wilkowskiego zawsze – i jest – obowiązek wobec Boga, ojczyzny (w swoich tekstach wyraz ojczyzna zawsze pisze z dużej litery), Kościoła i człowieka. I ten obowiązek podejmował w imię szlachetnej działalności twórczej, politycznej, religijnej, społeczno-kulturalnej, „płacąc za to – znowu cytuję Mariana Króla – znaczną cenę”.

Oto cena, „znaczna cena”, którą E. Wilkowski zapłacił za swoją działalność „tylko” w latach 2014-2020.

W 2014 r., bez „sprzeciwu ze strony PiS-u, a dokładnie Beaty Mazurek”, szefowej chełmskich struktur PiS, w latach 2005-2019 poseł na Sejm, w latach 2016-2019 rzecznika prasowego PiS, od 2019 r. eurodeputowanej, został radnym Rady Miasta Chełm z ramienia Prawicy Rzeczypospolitej Marka Jurka, otrzymując w swoim okręgu wyborczym jako jedyny z tej listy mandat radnego.

  1. Wilkowski

„Jedną z pierwszych moich interpelacji było upomnienie się o obecność w zbiorach Chełmskiej Biblioteki Publicznej tygodników katolickich: „Niedzieli” i „Gościa Niedzielnego”. W uzasadnieniu zaznaczyłem, że jednym z powodów gromadzenia tych periodyków pozostaje fakt, że są w nich wkładki lubelskie, a w tych zamieszczane są informacje dotyczące Chełma, a zatem proszę o chełmiana (gromadzone od lat przez bibliotekę w dziale” Chełmiana” – przyp. zwo), które pozostają źródłem do badania dziejów naszego miasta. Ten argument został pominięty prze interpretatorów. Wielu nie podobała się sama idea tych obecności pism. Na stronach internetowych pojawiły się atakujące mnie wpisy jako człowieka nienormalnego, nawiedzonego. Przyjąłem je z pokorą.

Innym moim pomysłem, zgłoszonym w pierwszym okresie sprawowania mandatu (jeszcze w 2014 r.), był projekt zagospodarowania tzw. Parku XXX. PRL, położonego między osiedlami Kościuszki a XXX. PRL. Od czasu podjęcia zabudowy tej części miasta, wzgórze to pozostaje niezagospodarowane. Gdy władze komunistyczne Chełma wyraziły zgodę na budowę kościoła pw. Chrystusa Odkupiciela, ówczesny proboszcz, ks. Stanisław Wypych (1945-2007, pracował m. in. w Rosji, Kazachstanie, Ukrainie – przyp. zwo), wskazywał, aby na tym wzgórzu usytuować świątynię. Komuniści jednak nie wyrazili zgody. Kilka razy podejmowano próby zalesienia tego miejsca, uczynienia z niego parku, miejsca rekreacji, ale nigdy zamysł ten nie został skonkretyzowany. Sadzone drzewka usychały lub były niszczone, przyjęła się tylko niewielka część. Zaproponowałem, aby ten teren poddać rewitalizacji, z mądrze pomyślanym zadrzewieniem, wytyczeniem innego biegu alejek, a sercem tego miejsca uczynić stacje drogi historycznej.

Na portalu społecznościowym Nasze miasto zaznaczono: „Radny Eugeniusz Wilkowski chciałby, aby miasto tworząc projekt parku wzięło pod uwagę aspekt historyczny miasta”..

Zaproponowałem (…) przygotowanie stacji kamiennych (wskazywałem na piaskowiec), które przypominałyby te osoby i wydarzenia z dziejów Chełma i Ziemi Chełmskiej, które znaczyły tu dziejowe decyzje.

Wskazywałem na:

Mieszka I – jako twórcy naszego państwa, by pamiętać, że do czasu najazdu Włodzimierza (981) Grody Czerwieńskie pozostawały w składzie państwa polskiego,

Bolesława Chrobrego – temu, który przywrócił Polsce Grody Czerwieńskie,

Bolesława Wstydliwego – fundatora pierwszej łacińskiej świątyni w Chełmie (ok. 1254),

św. Jadwidze – ostatecznie połączyła te tereny z Koroną (1387),

Władysławowi Jagiełło – w 1392 r. nadał Chełmowi przywilej lokacyjny miasta na prawie magdeburskim,

Mikołajowi Rejowi, jednemu z ojców literatury polskiej (o związkach M. Reja z Chełmem i Ziemią Chełmską pisałem w „Przeglądzie Dziennikarskim” 6 grudnia 2019 r. – przy. zwo),

  1. bp. Jakubowi Suszy (1610-1687), unickiemu bp. chełmskiemu, reformatorowi, propagatorowi kultu Matki Bożej Chełmskiej, inicjatorowi koronacji Obrazu, autorowi kilku ważnych publikacji,
  2. bp. Porfiriuszowi Skarbek-Ważyńskiemu (1732-1804), w l. 1790-1804 unickiemu bp. chełmskiemu, reformatorowi Kościoła, założycielowi drukarni, gorącemu zwolennikowi Konstytucji 3 Maja, w dobie Powstania Kościuszkowskiego prowadzącemu zjazd mieszkańców Ziemi Chełmskiej, Naczelnikowi Komisji Porządkowej Ziemi Chełmskiej, autorowi kilku publikacji,

powstańcom listopadowym 1830/31,

powstańcom styczniowym 1863/64,

pamięci męczeństwa unitów chełmskich 1875-1905, programowo wręcz usuwanej z chełmskiej przestrzeni publicznej, chełmskiego piśmiennictwa,

Gustawowi Orlicz-Dreszerowi (1889-1936), legioniście, w 1918 r. Komendantowi Okręgu Wojskowego w Chełmie, który 2 listopada 1918 r. rozbroił stacjonujący w Chełmie garnizon austriacki, twórcy i dowódcy I Pułku Szwoleżerów (pisałem m. in. o nim w „Przeglądzie Dziennikarskim” 5 listopada 2018 r. – przy. zwo),

Kazimierzowi Czernickiemu (1890-1941), drukarzowi, wydawcy, publicyście, historykowi upominającemu się o myślenie kategoriami państwa, organizatorowi chełmskiego życia publicznego,

pamięci ofiar II wojny światowej (pomordowanych, zaginionych, ofiarom Stalagu 319, getta),

pamięci podziemia niepodległościowego 1939-1951),

Solidarności z datami sierpień 1980 – 13 grudnia 1981 – 4 czerwca 1989.

Podniosłem, że kamienie – stacje powinny zostać wkomponowane w zadrzewiony teren (drzewa, krzewy), obok kamieni należałoby zamieścić tablice z podstawowymi informacjami o tych osobach i wydarzeniach.

Trudno jest ukrywać, że tego rodzaju droga historyczna nadawałaby miastu czytelną wymowę historyczną, stawałaby się znakiem. Miałem świadomość, że od początku inicjatywa ta spotka się z oporem tych, którzy pozostają zwolennikami rozpoczynania historii Chełma od Daniela Romanowicza, co jest fałszem historycznym, a ponadto przybył tu w charakterze agresora i fakt ten należy nazwać po imieniu. Podobnie jest z obecnością znaków przypominających Mychajły Hruszewskiego, twórcę tego nurtu w historii sąsiadów, które te tereny przyjmują za etnicznie ukraińskie. Opowiadając się za nimi również nieuchronnie stajemy po stronie obcej nam narracji historycznej, zwłaszcza w kontekście Chełma jako stolicy Kraju Zakierżońskiego (pasa ziemi leżącego na zachód od Bugu i aktualnej granicy polsko-ukraińskiej od granicy ze Słowacją po zakole Bugu na północ od Białej Podlaskiej, który nacjonaliści ukraińscy uważają za integralną część państwa ukraińskiego – przyp. zwo). Nie możemy nie dostrzegać starań ukraińskich w tym zakresie. Wprowadzenie w przestrzeń Chełma proponowanych stacji historycznych, byłoby z wielkim pożytkiem dla polskiej świadomości historycznej, ale opór, wobec tego pomysłu, jest nazbyt silny”. (E. Wilkowski, Między pokorą a buntem Refleksje autobiograficzne, cz. I. Chełm 2020, s. 292-297).

Powyższa wypowiedź E. Wilkowskiego wymaga – co podkreślam – bardzo szczegółowego, źródłowego komentarza historycznego. Problem nie sprowadza się do tego, czy E. Wilkowski ma rację – innego stwierdzenia, że on ma rację być nie może. To zadanie (zadania) na inny(-e) artykuł(-y). Na temat stosunków polsko-ukraińskich, historycznych i współczesnych, istnieje ogromna literatura w języku polskim i ukraińskim, np. Jarosław Hrycak, Historia Ukrainy 1772-1999 albo I. Krypiakewycz, Michajło Hruszewski, Żytiiai dijalnist (Lwów 1935). W opracowań tych wskazywane są m. in. historyczne związki Daniela Romanowicza i Mychajła Hruszewskiego z Chełmem.

Ograniczmy się w tym kontekście do podstawowych „chełmskich” informacji o Danielu Romanowiczu (Danielu I Halickim albo Danielu I Romanowiczu Halickim) i Mychajle Hruszewskim.

Ziemia Chełmska, będąca częścią Grodów Czerwieńskich, należała do państwa Mieszka I. W 981 r., wskutek najazdu Włodzimierza Wielkiego, znalazła się pod panowaniem Rusi. W 1018 r., za Bolesława Chrobrego, powróciła do Polski. W 1031 r. została włączona do Rusi przez Jarosława Mądrego, który po deportacji miejscowej ludności w okolice Kijowa, osadził tutaj Rusinów, dążąc do zmiany charakteru etnicznego tej ziemi. W następnych latach do Polski przyłączali ją Bolesław Śmiały, Kazimierz Sprawiedliwy, Leszek Biały, który jednak utracił ją na rzecz Daniela Romanowicza.

Daniel Romanowicz, król Rusi w latach 1253-1264, koronował się na króla w Drohiczynie w 1253 r., otrzymując koronę z rąk legata papieskiego. Stolicę swojego księstwa halicko-włodzimierskiego przeniósł do Chełma, co spowodowało szybki, urbanistyczny rozwój miasta oraz okolicznych wsi. Zmarł w 1264 r. Pochowany został w podziemiach drewnianej cerkwi katedralnej w Chełmie, zbudowanej ok. 1254 r. (dzisiaj w tym miejscu znajduje się Bazylika Najświętszej Marii Panny).

Mychajło Hruszewski, ukraiński historyk i polityk, urodził się w Chełmie 17 września/29 września 1866 r., zmarł 25 listopada 1934 r. w Kisłowodsku. Pełnił m. in. funkcję przewodniczącego Ukraińskiej Centralnej Rady – funkcja ta od 22 stycznia 1918 r. odpowiadała głowie państwa Ukraińskiej Republiki Ludowej. Jest twórcą nurtu w historiografii ukraińskiej głoszącego, że ziemie ukraińskie są wszędzie tam, gdzie w przeszłości mieszkali Rusini, niezależnie czy posiadali ukraińską świadomość narodową czy nie (por. I. Krypiakewycz, Michajło Hruszewski, Żytiiai dijalnist. Lwów 1935).

W oparciu m. in. o wyżej przytoczone fakty strona ukraińska bardzo często podkreśla, że są to ziemie „etnicznie ukraińskie”.

Nie rozwijając dalej tego tematu, chciałbym podkreślić, że „Góra”, na której stoi Bazylika Najświętszej Marii Panny, w świadomości chełmian, była zawsze – i jest – symbolem Chełma i Ziemi Chełmskiej, ich prawiecznej polskości i nienaruszalnej przynależności do Polski. Podkreślał to wielokrotnie prof. Wiktor Zin, który przez wiele lat kierował m. in. naukowymi badaniami archeologicznymi na Górze Chełmskiej („na Górce”), a który na spotkaniu w Chełmie 25 maja 1991 r. powiedział:

„Moje zbliżenie z Chełmem datuje się od 30 lat. Zaczęło się od badań archeologicznych Górki Chełmskiej, na której – wbrew archeologom carskim, a później radzieckim, którzy twierdzili, że mamy tu do czynienia z najstarszymi śladami ruskimi – potwierdzona została „Kronika Nestora”. „I poszedł Włodzimierz na Lachów i odebrał im Chełm, Czerwień i inne ich horodła”. Otóż Góra Chełmska jest w przekroju kopią grodu gnieźnieńskiego, tylko nie wolno było tego nigdy wcześniej opublikować. Chciałbym teraz do tego wrócić… Ja się w końcu tu urodziłem, dla mnie nadbużańskie tereny – to wielkie sentymenty…”.

Dziś – sprawdziły się słowa prof. Wiktora Zina.

E. Wilkowski:

„W l. 90. Ukraińcy podnieśli konieczność pobudowania w Chełmie mauzoleum Daniela, z zrekonstruowaną koroną danielową, na zamontowanie potężnych dzwonów Daniela, by budził ukraińską świadomość narodową. Pytanie, dlaczego akurat w Chełmie ma być ośrodek budzenia tej świadomości. Z tych starań ukraińskich pozostała tablica poświęcona Hruszewskiemu (u zbiegu ulic H. Sienkiewicza i S. Czarnieckiego – przyp. zwo), z czasem przybył plac Daniela.

Pomimo tamtych niepowodzeń Ukraińcy konsekwentnie dążyli do postawienia pomnika Hruszewskiego, na skwerze przy zbiegu ulic Kopernika i Młodowskiej (na wprost cerkwi prawosławnej). W 2008 r. rajcowie chełmscy podjęli nawet stosowną uchwałę, wyrażającą zgodę na ten akt. Jego realizację wstrzymała wówczas Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Lublinie. Do tej idei powrócili w 2016 r. (…). Rada Miasta miała zająć się uchwałą nadającą wspomnianemu skwerowi imię Hruszewskiego. Punkt ten został wpisany w porządek posiedzenia. Wówczas ad hoc, aby zablokować głosowanie nad tą uchwałą, zaproponowałem klubowi radnych PiS, aby zgłosić kontrpropozycję, sprowadzającą się do zgłoszenia Kazimierza Czernickiego jako potencjalnego patrona tego skweru. Przewodniczący Klubu (…) zgłosił ją. W tej sytuacji rzeczywiście należało odstąpić od głosowania. (E. Wilkowski, Między pokorą a buntem Refleksje autobiograficzne. cz. I, Chełm 2020, s. 263).

Spotkania i rozmowy – jak to później określono – „w sprawie nazewnictwa ulic i skwerów w Chełmie”, w które zaangażowane zostały władze samorządowe Chełma i Województwa Lubelskiego oraz władze państwowe Polski i Ukrainy trwały prawie dwa lata.

„W marcu 2017 r. – pisze E. Wilkowski – zaproponowałem przewodniczącemu klubu radnych PiS, aby propozycja pomnika Kazimierza Czernickiego była pisowska. Odrzekł, że musi się skontaktować z poseł B. Mazurek. Po kilku tygodniach odpowiedział enigmatycznie, że PiS tą propozycją (co należy czytać, że B. Mazurek) nie jest zainteresowany. Informację tę przyjąłem z pokorą, bo oto partia mieniąca się patriotyczną, werbalnie powołująca się na myśl państwowotwórczą, umywa ręce w tak ważnej dla miasta, Ziemi Chełmskiej, Polski, sprawie. Zostałem sam. (…).

W maju wprosiłem się na rozmowę do prezydent miasta (Agaty Fisz – przyp. zwo). Przedłożyłem Jej wizję budowy pomnika. Nie odrzuciła, fakt ten przyjąłem za dobry początek. Zaproponowała, abym o tej idei zaczął pisać na łamach „Powinności” i obserwował reakcję chełmian. O przygotowanie tekstu zwróciłem się najpierw do Zbigniewa Waldemara Okonia, przyjął propozycję. Kolejny tekst wyszedł spod pióra Jacka Pomiankiewicza (dr. nauk historycznych, pracownika naukowo-dydaktycznego na kilku uczelniach, m. in .Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa i Ochrony im. Marszałka Piłsudskiego, w l. 1986-1990 pracownika w Instytucie Pamięci Narodowej w Lublinie, w l. 1990-2009 funkcjonariusza Służby Więziennej, autora wielu publikacji z zakresu historii, bezpieczeństwa państwa i więziennictwa – przyp. zwo). W zasadzie nie spotkaliśmy się z nieprzyjemnymi komentarzami. Przy okazji ujawnił się stan wiedzy chełmian o tej postaci. Mieszkańcy naszego miasta nie posiadali podstawowych informacji o Kazimierzu Czernickim” (E. Wilkowski, Między pokorą a buntem Refleksje autobiograficzne. cz. I, Chełm 2020, s.269).

Zdumiewające są zachowania i postawy osób i instytucji, do których w sprawie budowy pomnika Kazimierza Czernickiego zwracał się jego pomysłodawca.

W grudniu 2017 r. ukonstytuowany został Komitet Budowy Pomnika Kazimierza Czernickiego, w skład którego weszli przedstawiciele z różnych obozów politycznych i chełmscy duchowni.

„W marcu 2018 r. – cytuję E. Wilkowskiego – Rada Miasta przyjęła uchwałę wyrażającą zgodę na postawienie pomnika. (…). Gdy złożyłem wystąpienie o uzyskanie pozytywnej opinii o budowie pomnika do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, wówczas usytuowanej jeszcze przy wojewodzie, Rada przez miesiąc niczego nie rozpatrzyła. Więcej, jej przewodniczący uparcie twierdził, że nie otrzymał dokumentów, choć wysłałem je za potwierdzeniem odbioru i takie otrzymałem. Ręce umywał IPN i Rada. W tej sytuacji, w emocjonalnym tonie, zagroziłem pracownikowi IPN, że udam się do stacji telewizyjnej TVN i opowiem o bezczynności organów naszego państwa. W niespełna godzinę po tej rozmowie zadzwoniła do mnie sekretarka dyrektora lubelskiego oddziału IPN, że dyrektor chce się ze mną spotkać. Do rozmowy doszło trzy godziny później, dyrektor wyraźnie szukał kompromisu i obiecywał pozytywną opinię. Przyszła ona jednak z Warszawy. W międzyczasie skierowałem pismo do dyr. IPN Jarosława Szarka o wsparcie finansowe. O pomoc w uzyskaniu wsparcia zwróciłem się do marszałek B. Mazurek. (Pismo E. Wilkowskiego, przewodniczącego Komitetu Budowy Pomnika Kazimierza Czernickiego do Beaty Mazurek, Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 29 maja 2018 r. – przyp. zwo). Odpowiedzi od niej nie otrzymałem, zignorowała sprawę i mnie. W imieniu dyr. Szarka odpowiedział urzędnik, że IPN takowymi środkami nie dysponuje. Znacznie później instytucja ta udzieliła poważnego wsparcia finansowego na budowę pomnika niepodległości w Dorohusku (pow. chełmski – przyp. zwo). Tam wsparcie przyszło również ze strony Skarbu Państwa. Tylko przeciwko pomnikowi w Dorohusku Ukraińcy nie protestowali. Wprosiłem się na wizytę u wojewody. Trwała zaledwie trzy minuty i niczego w tej sprawie nie wniosła, chociaż czekałem na nią ponad miesiąc. Wówczas zrozumiałem, że polityka historyczna PiS stała się wyraźnie dyktowana uległością wobec strony ukraińskiej. Kłopoty pojawiły się już z uzyskaniem nr REGON, potem NIP w Urzędzie Skarbowym. Wszędzie napotykałem na trudności. Znajomi z PiS raptownie nie mogli pomóc w dotarciu do spółek Skarbu Państwa, w czasie, w którym były kierowane środki z nich na podobne inicjatywy z innych miejscowości. W tych instytucjach, do których sięgała władza partii rządzącej, jeżeli nawet obiecano wsparcie, to potem wycofywano się z niego. Postawy te trudno jest przyjąć za dzieło przypadku.

W tej sytuacji w lipcu (2018 r. – przyp. zwo) zwróciłem się do lokalnych tygodników o przekazanie informacji o kłopotach ze zbiórką środków (patrz np. Pamięci zasłużonego chełmianina. Zbiórka na pomnik. „Nowy Tydzień”, nr 27(659), 2-8 lipca 2018, s. 6; Chełm; Ruszyła zbiórka na pomnik. Komitet liczy na datki. „Super Tydzień Chełmski”, nr 27(866), 2 lipca 2018, s. 8 – przyp. zwo).

Jednocześnie przekazałem duchownym propozycję, aby przy chełmskich świątyniach przeprowadzić kwestę na rzecz pomnika. We wrześniu została ona przeprowadzona. Wsparcie otrzymałem ze strony Radia Bon Ton (w Chełmie – przyp. zwo). Przeprowadzony został ze mną wywiad, fragmenty którego wielokrotnie były powtarzane. Ideę budowy pomnika – stosownymi audycjami – poparło Radio Lublin i Telewizja Lublin.

Największe wsparcie pojawiło się ze strony prezydent Agaty Fisz (prezydent Chełma w l. 2006-2018, przewodniczącej chełmskich struktur SLD – przyp. zwo). O postawie człowieka nie decyduje zatem proweniencja polityczna. Już w marcu Rada Miasta dokonała zmian w budżecie miasta, przeznaczając potrzebną kwotę na przebudowę skweru (za stosowną zmianą w uchwale budżetowej przeciwni byli radni PiS). Magistrat przyszedł też z pomocą przygotowania dokumentacji technicznej. Zbierane środki przeznaczone były wyłącznie na budowę pomnika. (E. Wilkowski, Między pokorą a buntem Refleksje autobiograficzne. cz. I, Chełm 2020, s.269-273).

Uroczyste odsłonięcie pomnika, m. in. z udziałem asysty wojskowej oraz licznie przybyłych chełmian, odbyło się 11 Listopada 2018 r. w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

E. Wilkowski:

„Osoby z PiS-u zwróciły się, aby aktu tego dokonał prezydent elekt (z Porozumienia Gowina, wygrał wybory samorządowe w Chełmie w 2018 r. z Agatą Fisz przewagą kilkuset głosów wyborców – przyp. zwo). Uznałem, że może być obecny, ale przy dotychczasowej postawie PiS – wobec tej sprawy – nie ma moralnego prawa do odsłaniania. (…).

Od tego czasu – muszę to z przykrością odnotować – odczuwam ciężar zemsty „dobrej zmiany” (…). Coraz więcej znaków za tym przemawia. Wcześniej, B. Mazurek zablokowała moje nazwisko na liście kandydatów PiS-u do Rady Miasta, pomimo wystąpienia chełmskich księży, by moja osoba znalazła się na niej (patrz np. Księża bronią Wilkowskiego. „Nowy Tydzień”, nr 35(667) 28 sierpnia – 2 września 2018, s.6).

 (…). Propozycję kandydowania otrzymałem od wszystkich komitetów wyborczych, jakie powstały w Chełmie przed wyborami samorządowymi. Zdecydowałem, że nie będę kandydował, by nie pojawiły się zarzuty, że zmieniam barwy polityczne. Skuteczność w sferze polityki jest ważna, ale czy za wszelką cenę”.

„Ciężar zemsty „dobrej zmiany” – na tym się nie skończył.

27 września 2018 r prodziekan Państwowej Szkoły Wyższej im. Papieża Jana Pawła II poinformowała telefonicznie E. Wilkowskiego (pracował tu w latach 2015-2018), że umowa o pracę w roku akademickim 2018/2019 nie zostanie z nim przedłużona, zastrzegając się, że jej zadaniem jest poinformowanie go o decyzji rektora. Wcześniej – co E. Wilkowski odnotował w Między pokora a buntem… (s. 233) – „wszystko było przygotowane do dalszego prowadzenia zajęć (…), otrzymałem przydział czynności na kolejny rok akademicki, nawet z 40 godzinami nadliczbowymi. Ułożony już został plan zajęć (…). Od rektora otrzymałem stypendium za wypracowywaną ilość punktów wydawniczych. W 2018 r. na Wydziale uzyskałem trzecią lokatę pod względem ich wysokości. Podjąłem realizacje projektu badawczego, poświęconego bezpieczeństwu kulturalnemu społeczności Ziemi Chełmskiej”.

W Chełmie E. Wilkowski, jeszcze przed wyborami samorządowymi, „znalazł” pracę na czas określony w Chełmskiej Bibliotece Publicznej im. Marii Orsetti.

„Władze pisowskie w mieście – oddajmy głos E. Wilkowskiemu – nie pozwoliły (dyrektorowi biblioteki – przyp. zwo) na przedłużenie umowy o pracę. I choć proponowałem, że w tym czasie przygotuję monografię o chełmskiej książnicy, (…) od zastępcy prezydenta miasta usłyszałem, że Chełmowi tego rodzaju opracowanie nie jest potrzebne. (…). W Chełmie nastały czasy ludzi niesamodzielnych, lojalnych politycznie, bez wizji rozwiązywania spraw podstawowych”.

W 2019 r., „kolejne ostrze” – to jest określenie E. Wilkowskiego – nowa władza pokazała przy wystąpieniu o dotację na wydawanie „Powinności”. Dotacja na jej wydawanie została najpierw przez Urząd Miasta Chełm zmniejszona do tysiąca zł, a od 2020 r., mimo m. in. wystąpienia księży dziekanów największych chełmskich parafii skierowanego do prezydenta Chełma o przyznawanie tej dotacji, całkowicie wstrzymana. „Powinność” nie otrzymuje też, przyznawanej do 2019 r., dotacji z Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie.

„Szefowie wszystkich państwowych podmiotów – stwierdza redaktor odpowiedzialny „Powinności” – które potencjalnie mogliby pismo wesprzeć, zostali ostrzeżeni, aby takowego wsparcia nie ośmielili się udzielić. Informacja pochodzi od kilku osób z tego kręgu. Ze zrozumiałych powodów nie mogę tu więcej podawać. Niestety, powróciliśmy do najgorszych praktyk z przeszłości. (…). Od lutego 2020 r. „Powinność” jest wydawana za moje prywatne środki. Nie wiem, jak długo jeszcze uda się ten projekt utrzymać”. (E. Wilkowski, Między pokorą a buntem Refleksje autobiograficzne. cz. I, Chełm 2020, s. 289).

Chełmscy członkowie PiS-u postawili też Wilkowskiemu zarzut, że podczas głosowań łamał dyscyplinę partyjną. Chodziło m. in. o to, aby dokonać zmian w uchwale budżetowej miasta – na co po argumentach dr. hab. Eugeniusza Wilkowskiego zgodziła się prezydent miasta Agata Fisz – i ze środków miasta, zgodnie z postulatami mieszkańców Chełma, przebudować ul. ks. M. Mrozka prowadzącą do pobliskiej świątyni parafialnej, wybudować obok parking oraz sfinansować remont walącego się muru zabytkowego cmentarza przy ul. Lwowskiej oraz – również zabytkowego – muru okalającego Górę Chełmską i znajdującą się na niej Bazylikę Najświętszej Marii Panny. PiS głosował przeciw, Eugeniusz Wilkowski za. Inwestycja została zrealizowana.

„Gdy miałem do wyboru – wyjaśni sprawę E. Wilkowski – opowiedzenie się po stronie publicznej, lub partyjnej, opowiedziałem się za rozwiązaniami służącymi chełmianom, a nie niezrozumiałej grze partyjnej”.

„Ciężar zemsty „dobrej zmiany” spadł także na Agatę Fisz, sprawującą urząd prezydenta Chełma przez 12 lat (2006-2018), która od kwietnia 2019 r. pracuje w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej we Włodawie.

„Ciężar zemsty „dobrej zmiany” – określmy to językiem potocznym – „nie przygniótł” E. Wilkowskiego.

Oto dwa przykłady:

We wrześniu 2020 r. w „Nowym Tygodniu” (nr 36 (771)), 7-13 września 2020 r., s. 1 i 3) ukazał się artykuł pt. Interes senatora, w którym jego autor (hż) informował czytelników, że „nawet ponad 140 tys. zł może zarobić senator Józef Zając, były rektor PWZS (Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie – przyp. zwo), jeśli sprzeda działki, które w 2004 roku po niezwykle atrakcyjnej cenie kupił od swojej uczelni”.

Wyjaśnijmy sprawę najkrócej:

Prof. dr hab. Józef Zając, rektor PWZS w latach 2001-2016, jest senatorem od 2011 r. (z listy PiS).

Działkę o wartości prawie 80 tys. złotych – w 2000 r. PWZS otrzymała od Rady Miasta Chełm wyłącznie na cele dydaktyczne. We wrześniu 2003 r. Rada Miasta wyraziła zgodę na sprzedaż tej działki dla pracowników dydaktycznych PWZS pod warunkiem, że wybudują oni na niej domy lub mieszkania i zamieszkają w Chełmie, a pieniądze ze sprzedaży przeznaczone zostaną na cele statutowe uczelni. W 2004 działkę za kwotę 27 747 zł (wycenioną przez rzeczoznawcę) – kupił od PWZS prof. dr hab. Józef Zając.

Autor artykułu pisał:

„W ubiegłej kadencji do tej – od samego początku – kontrowersyjnej transakcji kilkakrotnie próbował wrócić ówczesny radny Eugeniusz Wilkowski (pogrubienie w tekście artykułu – przyp. zwo). Apelował do Zająca, że jeśli jest człowiekiem honoru, powinien zwrócić nieruchomość miastu. Według Wilkowskiego, wciąż nie wiadomo, czy przetarg na sprzedaż działek był ograniczony i kto do niego tak naprawdę przystąpił. Były radny przekonywał, że rada miasta została wprowadzona w błąd, bo dała zgodę na zbycie działek, ale nie na ich sprzedaż rektorowi Zającowi. Wilkowski uważał, że należało również zbadać sprawę zaniżenia wyceny majątku przez rzeczoznawcę, do której doszło w styczniu 2004 r.

W internecie pojawiło się ogłoszenie o sprzedaży gruntów, stanowiących własność senatora Zająca. (…). Całość, czyli 18 arów, została wyceniona na 178 000 zł. Ponad pięć razy więcej od ceny zakupu”.

I przykład drugi:

W Biuletynie Informacyjnym Miasta Chełm „Kredą pisane” (czerwiec/lipiec 2020, s. 8) ukazał się artykuł informujący, że Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Chełmie planuje uruchomienie produkcji wody źródlanej z Chełma „o wydajności około 3 tys. butelek na godzinę o pojemności od 0,5 do 2,5 l”. „Dla źródlanej z Chełma zaproponowano nazwę „Woda króla Daniela”. Mieszkańcom przypadła do gustu, ale pojawiły się krytyczne głosy, dlatego prezydent Chełma zdecydował o zorganizowaniu konsultacji społecznych dotyczących wyboru nazwy”.

Tym „krytycznym głosem” (jednym z wielu), z rzeczowymi, historycznymi faktami z dziejów Chełma i apelem o odstąpienie od nazwy „Woda króla Daniela”, był m. in. List otwarty historyków, osób chełmskiej przestrzeni publicznej i środowisk kresowych, przygotowany przez E. Wilkowskiego, podpisany przez 42 intelektualistów z różnych regionów Polski i 18 czerwca 2020 r. skierowany do prezydenta Chełma (przedrukowany w: „Nowy Tydzień, nr 25(760), 22-28 czerwca 2020, s. 17 oraz „Super Tydzień Chełmski”, nr 25(968), 22-28 czerwca 2020, s. 4).

Sygnatariusze Listu podkreślali m. in., że „Polityka historyczna naszego miasta powinna pozostawać fragmentem polityki historycznej państwa polskiego. Wyrażając potrzebę zachowania niezbędnej tu spójności apelujemy od odstąpienie od przedłożonej nazwy. Wystarczy pozostać np. przy kategorii Chełmska Woda Mineralnego, czy Chełmianka. I one rzeczywiście byłyby czytelnym znakiem, wprost wskazującym na podmiot odniesienia. Niniejszy list otwarty prosimy przyjąć za wyraz naszej troski i odpowiedzialności za treści identyfikujące chełmskie dziedzictwo. Przyjmowane marki tutejszych produktów muszą pozostawać wyrazem takiego odczytywania”.

E. Wilkowski:

„Mogą pojawić się pytania, dlaczego wcześniej byłem tak znacząco otwarty na kontakty z Ukraińcami, a przy symbolach ich obecności w Chełmie zająłem stanowisko Im nie odpowiadające? Czuję się przede wszystkim, Polakiem, odnoszę wrażenie, że właściwie odczytuję polską rację stanu. Moje miejsce jednoznacznie jest po stronie polskiej. Pozostajemy sąsiadami i musimy wypracować modus vivendi naszych relacji, musimy znaleźć pokojowe rozwiązania. Szukając ich, będziemy troszczyć się o swoje interesy”.

Swoją „znaczącą otwartość na kontakty – i współpracę – z Ukraińcami” w różnych okresach swego życia oraz pracy zawodowej, działalności politycznej, pedagogicznej i społeczno-kulturalnej E. Wilkowski opisał – bardzo sprawozdawczo, źródłowo i refleksyjnie – m. in. w dwóch rozdziałach (Zainteresowania sprawami ukraińskimi i Spór o znaki ukraińskie w Chełmie) pierwszej części cytowanych tu parokrotnie refleksji autobiograficznych Między pokorą a buntem (strony: 239-279) oraz w liczącej 250 stron książce pt. Znaki Wernyhory Odczytywanie kwestii ukraińskiej (Chełm 2020). Gorąco zachęcam Czytelników do poznania tych niezwykłych książek.

Wymienienie i omówienie – nawet przykładowe, najogólniejsze – „otwartości” tych kontaktów, m. in. konferencje, sesje i spotkania naukowe w Polsce i na Ukrainie, poparcie Pomarańczowej Rewolucji w 2004 r., a obecnie przynależności Ukrainy do Unii Europejskiej („Wolna, demokratyczna Ukraina potrzebna jest narodowi ukraińskiemu, ale i Europie”), wyjazdy służbowe na Ukrainę, publikacje naukowe i społeczno-kulturalne w języku polskim i ukraińskim, organizacja imprez i spotkań kulturalnych („Bez znajomości dziejów Ukrainy trudno jest w pełni odbierać przekaz pieśni ukraińskich, ale i tańców”), współpraca z duchownymi w Polsce i Ukrainie, np. z biskupem Marcjanem Trofimiakiem (biskupem pomocniczym lwowskim w l.1998-2012) nie ukazałoby w pełni ich historycznej i współczesnej problematyki oraz humanistycznego przesłania o pojednanie polsko-ukraińskie i przyjaźń między narodami Polski i Ukrainy, do których zawsze dążył – i dąży – E. Wilkowski.

Dr Oksana Samojlenko, dyrektor Wołyńskiego Instytutu Międzyregionalnej Akademii Zarządzania Zasobami Ludzkimi w Łucku, omawiając współpracę strony ukraińskiej z E. Wilkowskim, we Wstępie do – wydanego w języku polskim i ukraińskim – albumu Między Chełmem a Łuckiem. Obywatelska przestrzeń dialogu 2003-2013 (Chełm-Łuck 2014, s. 22) stwierdziła, że dzięki współpracy i polsko-ukraińskiej działalności E. Wilkowskiego „studenci z Łucka – rozszerzmy tę wypowiedź o mieszkańców terenów przygranicznych Polski i Ukrainy – mieli możliwość kontynuowania najlepszych tradycji kulturalnych w kontaktach między naszymi narodami”, a E. Wilkowskiego nazwała „wielkim patriotą Polski i dobrym przyjacielem Ukrainy”.

E. Wilkowski:

„Nie należę (świadomy wybór) do żadnego związku represjonowanych. Obce są mi postawy kombatanctwa, nadal chcę pozostawać aktywny, realnie oceniając rzeczywistość, równocześnie wierząc, że zmiana jej jest możliwa”. (…).

„Przez większość swego życia wybierałem drogi pod prąd, zawsze starałem się zachować swoją niezależność w myśleniu i działaniu. Za ten rodzaj wyborów płaciłem i tak jest teraz, na stare lata. Nie, nie jest to wyraz narzekania, a konstatacja dotycząca mojej konstrukcji wnętrza, dokonywanych wyborów. Odnoszę wrażenie, że nie brakowało mi odwagi w sprawach zasadniczych, podejmowanych w różnych okresach swego życia. (…)”.

„Odnoszę wrażenie, że najważniejsze zadania życiowe podjąłem. Dzieci są dorosłe, pozostaną zdane na własne życie. Im też przypadnie w udziale zaopiekować się matką, wszak kod genetyczny Jej rodziny znaczony jest długowiecznością. Trochę tekstów po sobie zostawiam. I choć przez wiele lat nie miałem możliwości skupienia się nad pisaniem, gromadzeniem materiałów w archiwach, to w ostatnim dwudziestoleciu zaległości trochę odrobiłem. W 2013 r. uczestniczyłem w konferencji naukowej na KUL. Podczas posiłku kończącego spotkanie prof. Jerzy Flaga (KUL – przyp. zwo) zapytał, a gdzie to teraz pan pracujesz? Teraz Panie Profesorze pozostaję bez pracy zawodowej. Zerwał się na równe nogi i niemal wykrzyknął: i dobrze, nadrobisz pan zaległości w pisaniu. Rzeczywiście, w tym okresie solidnie nadrabiałem zaległości. Poza pisaniem nie mam już innych aspiracji życiowych, a zwłaszcza politycznych. Mogę zatem spokojnie odejść z tego świata” (E. Wilkowski, Między pokorą a buntem Refleksje autobiograficzne cz. I. Chełm 2020, s. 8, 10).

Wypowiedzi te są charakterystyczne dla E. Wilkowskiego. Ich szczerość i bezpretensjonalność są rzadkim zjawiskiem we współczesnej kulturze politycznej naszego kraju.

Są ważnym znakiem rozpoznawczym, mottem, jego twórczości naukowej i publicystycznej.

Są wyrazem jego świadomej troski o zachowanie, dokumentowanie, pomnażanie i rozwijanie dziedzictwa kulturowego jego Małej Ojczyzny – Chełma i Ziemi Chełmskiej w szerokim ogólnopolskim kontekście historycznym i współczesnym, w tym dziedzictwa kultury łacińskiej polskiego Kościoła jako fundamentu polskiej tożsamości i kultury narodowej oraz dziedzictwa Solidarności, która przywróciła polskiemu narodowi wartości, kształtujące od wieków naszą polskość i niepodważalne miejsce Polski w kręgu kultury łacińskiej, w Europie i świecie.

W zakończeniu chciałbym raz jeszcze odwołać się do Św. Jana Pawła II:

„Świadomość własnej przeszłości pomaga nam włączyć się w długi szereg pokoleń, by przekazać następnym wspólne dobro – Ojczyznę”.

„Świadomość własnej przeszłości” E. Wilkowskiego jest humanistycznym, katolickim i patriotycznym wyzwaniem otwierającym drzwi do poznania jego niezwykłego życia, tytanicznej działalności solidarnościowej przed i po 1989 r., jego pracy zawodowej, badawczej, działalności politycznej, samorządowej i społeczno-kulturalnej.

Stanowi ważką charakterystykę jego samoświadomości jako pisarza, polskiego polityka, urzędnika samorządowego, nauczyciela, działacza społeczno-kulturalnego, działacza opozycji w Polsce Ludowej, senatora Rzeczypospolitej Polskiej, itd., który rozpatruje poruszane przez niego problemy i sprawy dialektycznie, ujawniając ich zalety i wady oraz historyczną i współczesną prawdę o nich. Nie będę wchodził w szczegóły, wyrażając nadzieję, że Czytelnicy sięgną do życiorysu, książek i publicystyki E. Wilkowskiego.

E. Wilkowski „w długim szeregu pokoleń” jest – i pozostanie – historykiem, publicystą, piszącym o Solidarności i niepodległości, stale upominającym się o obecność wartości ponadczasowych, patriotycznych, o tożsamość kulturową, dziedzictwo narodowe, z dziedzictwem Kresów. Należy do tych, którzy z wyjątkową konsekwencją upominają się o wpisanie dziedzictwa Solidarności w narodową tożsamość. Pozostanie propagatorem, obrońcą i piewcą wartości wpisanych w 21 postulatów Solidarności z 1980 r., wyrazicielem ducha narodu w rozumieniu metafizycznym, głęboko osadzonym w realiach historycznych, w kulturze, zwłaszcza w literaturze, muzyce, malarstwie, w rozważaniach historiozoficznych, teologii narodu, symbolach narodowych”.

Poprzedni artykułLiga Narodów: Polacy zagrają z Włochami oraz z Bośnią i Hercegowiną
Następny artykułPacyfizm
Zbigniew Waldemar Okoń
Zbigniew Waldemar Okoń - pisarz, animator kultury, regionalista. Ukończył filologię polską na UMCS w Lublinie (1968) oraz 3-letnie studia podyplomowe na Uniwersytecie Warszawskim (1991). Dyrektor Zasadniczej Szkoły Zawodowej (1969-1974), wizytator Kuratorium Oświaty i Wychowania (1975), dyrektor Wojewódzkiego Domu Kultury w Chełmie (1975-1987), wicedyrektor d/s naukowych i konserwatorskich Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie (1987-1991), nauczyciel dyplomowany szkół chełmskich (1982-1989, 1991-2002). Od 2003 roku na emeryturze. Redaktor naczelny studenckiego, ogólnopolskiego, naukowego pisma „Językoznawca” (1965-1968), współzałożyciel i wiceprzewodniczący Studenckiej Grupy Literackiej „Kontrapunkty” w Lublinie (1965-1968). Współredaktor „Ziemi Chełmskiej” oraz wydawnictw poświęconych chełmskiemu szkolnictwu (1968-2005). Członek Grupy Literackiej „Pryzmaty” w Chełmie (1969-1990, przewodniczący 1983-1990), Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Chełmskiej (sekretarz Zarządu 1975-1987). Lubelskiego Oddziału Związku Literatów Polskich (1984-, wiceprezes Oddziału 2006-2010, przewodniczący Komisji Rewizyjnej Oddziału 2010-,). Debiutował w „Ziemi Chełmskiej” (1962). Autor 7 tomów poetyckich, 1 powieści, 11 monografii twórców i regionalistów chełmskich.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here