Prof. Jerzy Jaskiernia: poszukujemy mechanizmów skuteczniejszej ochrony praw człowieka

0

Rozmowa z prof. zw. dr. hab. Jerzym Jaskiernią – ministrem sprawiedliwości, dziekanem Wydziału Prawa, Administracji i Zarządzania Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, marszałkiem Stowarzyszenia Parlamentarzystów Polskich, wiceprezesem Zarządu Polskiego Towarzystwa Prawa Konstytucyjnego o konferencjach nt. praw człowieka.

Karol Czejarek (K.C.): – Szanowny Panie Profesorze, od kilku lat imponuje mi Pan konferencjami (w których też uczestniczę) nt. praw człowieka. Jest Pan nie tylko ich organizatorem, ale i merytorycznym „mózgiem”, proponuje tematy kolejnych spotkań, a jednocześnie ściąga do gmachu Sejmu RP – gdzie od kilku lat odbywają się rokrocznie wspomniane konferencje – dziesiątki znawców prawa z Europy i nie tylko, czyniąc Polskę „forum dyskusyjnym dla nowych wyzwań i rozwiązań ochrony praw człowieka”. Proszę powiedzieć, kiedy przyszedł Panu pomysł ich organizacji i dlaczego z taką pasją poświęcił się Pan tym konferencjom?

Jerzy Jaskiernia (Prof. Jaskiernia): – Idea organizowania takich konferencji zrodziła się przed dziesięciu laty w Legnicy. Na Wydziale Prawa tamtejszej Wyższej Szkoły Menedżerskiej powstało Międzynarodowe Centrum Prawa i Zarządzania, którym kierowałem. Do współpracy z tą uczelnią zaprosił mnie poseł tamtejszej Ziemi, Jerzy Szmajdziński. Prosił, by zrobić coś znaczącego, aby umocnić rangę naukową ośrodka legnickiego. Pierwsza konferencja odbyła się w 2009 r. w Legnicy i nawiązywała do 50-lecia Rady Europy. Przedmiotem analiz był wpływ Rady Europy na transformację polityczno-ustrojową w Europie Środkowej i Wschodniej. Druga konferencja rozpoczęła się w Legnicy, 10 kwietnia 2010 r. o godz. 9.00, kilka minut po katastrofie lotniczej w Smoleńsku. Miał ją otworzyć wicemarszałek Sejmu i kandydat na prezydenta, Jerzy Szmajdziński. Na kilka dni przed konferencją poinformował, że nie weźmie osobiście udziału, bo udaje się na obchody rocznicy zbrodni katyńskiej. Informacja o katastrofie dotarła w momencie, gdy odczytywano jego przesłanie skierowane do uczestników konferencji. Kolejne trzy konferencje odbyły się w Warszawie, w Sejmie RP, we współpracy z Sejmową Komisją Sprawiedliwości i Praw Człowieka, kierowaną przez pos. Ryszarda Kalisza. Od kilku lat ich organizatorem jest Wydział Prawa, Administracji i Zarządzania Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach we współpracy z Zarządem Głównym Stowarzyszenia Parlamentarzystów Polskich. Choć na przestrzeni dziesięciu lat zmieniali się organizatorzy, idea konferencji pozostała bez zmian: poszukiwanie mechanizmów skuteczniejszej ochrony praw człowieka. Z roku na rok krąg uczestników konferencji poszerzał się i obecnie jest to jedno z najważniejszych wydarzeń naukowych dotyczących tej problematyki w skali europejskiej. Dla realizacji takiego celu warto się poświęcać!

K.C.: – Panie Profesorze, dziękuję za rzeczową odpowiedź. Ale proszę jeszcze o poinformowanie P.T. Czytelników PD: jak doszło do tego, że obecnie organizatorem konferencji jest Wydział Prawa i Administracji (którego dziś jest Pan Dziekanem) i Stowarzyszenie Parlamentarzystów Polskich? I zgadzam się z Panem, że dziś konferencja jest jednym „z najważniejszych wydarzeń naukowych dotyczących tej problematyki w skali europejskiej”.

Prof. Jaskiernia: – Aktywność Wydziału Prawa, Administracji i Zarządzania UJK wynika niewątpliwie z faktu, że przez szereg lat byłem na tym Wydziale dyrektorem Instytutu Prawa, Ekonomii i Administracji, a obecnie jestem tu dziekanem. Konferencja warszawska stała się ”flagowym projektem” w życiu naukowym naszego Wydziału. Wiąże się to ze stałym umacnianiem kadry naukowej oraz przybywaniem kolejnych roczników studentów. Konferencja corocznie jest wykorzystywana jako miejsce prezentacji dorobku naukowego również naszych naukowców i studentów. Wyjaśnię natomiast, skąd się bierze zainteresowanie Stowarzyszenia Parlamentarzystów Polskich. Otóż SPP reprezentuje Polskę na forum Europejskiego Stowarzyszenia Byłych Parlamentarzystów Państw Członkowskich Rady Europy (FP-AP). Misją tego stowarzyszenia jest tworzenie warunków aktywności społecznej i politycznej byłych parlamentarzystów, a Konferencja warszawska jest wyrazem realizacji tego celu. SPP jest nie tylko współorganizatorem, ale wśród referentów znajdowali się byli parlamentarzyści, m.in.: prof. Genowefa Grabowska, prof. Tadeusz Iwiński, prof. Leszek Moczulski, prof. Longin Pastusiak czy prof. Maria Szyszkowska. Ponadto fakt, że SPP jest współorganizatorem, niewątpliwie jest brane pod uwagę przez Marszałka Sejmu, gdy wyraża zgodę, by konferencje odbywały się na terenie polskiego parlamentu. Pragnę nadmienić, że wśród gości konferencji byli kolejni prezydenci FP-AP: Mechtild de Jong z Holandii i Line Debono z Malty. Świadczy to o międzynarodowej randze konferencji, która – jako jedyne wydarzenie w Polsce – trafiła do oficjalnego kalendarza FP-AP.

K.C.: – Panie Profesorze, teraz wszystko jest jasne, przejdźmy więc do meritum sprawy. Jak Pan ocenia dorobek wszystkich dotychczasowych konferencji? Co wniosły one do wiedzy o prawach człowieka i ewentualnie jaki miały wpływ na ich zmiany – oczywiście na korzyść obywateli – w Polsce i w krajach, z których rokrocznie przyjeżdża coraz więcej uczestników?

Prof. Jaskiernia: – Konferencje mają charakter naukowy i są zorientowane na analizę stanu ochrony praw człowieka w skali powszechnej, regionalnej, ale też w Polsce. Wiążą się z identyfikacją nowych wyzwań, a także poszukiwaniem odpowiednich remediów. Szczególnie ważny dorobek wiąże się z analizą kolejnych systemów regionalnych: amerykańskiego (2014), azjatyckiego (2015), afrykańskiego (2016) oraz Australii i Oceanii (2017). Takiej kompleksowej analizy nie było dotychczas zarówno w nauce polskiej, ale – śmiem twierdzić – również światowej. Oczywiście, w trakcie każdej konferencji nawiązujemy też do wymiaru powszechnego, europejskiego i polskiego.

K.C.: – Dobrze, ale jak można mierzyć znaczenie konferencji?

Prof. Jaskiernia: – Przede wszystkim wydawane po nich książki doczekały się bardzo licznych cytowań, zarówno w kraju, jak i za granicą. Do ich dorobku nawiązują też organy państwowe (np. Rzecznik Praw Obywatelskich), jak też parlamentarne (np. Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka w Sejmie RP oraz jej odpowiednik w Senacie). Kolejne konferencje przynoszą też bogaty materiał analityczny w odniesieniu do problemów, które mają szczególnie aktualne znaczenie w danym momencie.

K.C.: – A jakiś konkretny przykład?

Prof. Jaskiernia: – W 2018 r. zorganizowaliśmy w trakcie konferencji specjalny panel poświęcony ochronie danych osobowych, w związku z wejściem w życie RODO. Mam podstawy przypuszczać, że gdy dorobek tego panelu będzie opublikowany w książce pokonferencyjnej, będzie przedmiotem analiz zainteresowanych środowisk, a jest to dziś bardzo „gorący” temat, niezwykle ważny dla praktyki. Dorobek konferencji z 2000 r., poświęconej rozwojowi systemów wymiaru sprawiedliwości w Europie Środkowej i Wschodniej, uwzględniony w dwutomowym dziele wydanym w 2001 r., do dziś stanowi podstawowe źródło wiedzy o tych procesach. Mam też szereg sygnałów, że opracowania pokonferencyjne są szeroko wykorzystywane w procesie dydaktycznym, a zwłaszcza w trakcie seminariów doktoranckich. Istotne jest tu zwłaszcza spojrzenie prawno-porównawcze, związane z publikacjami zagranicznych uczestników konferencji. Wzrastająca liczba uczestników, zarówno krajowych, jak i zagranicznych wydaje się potwierdzać tezę, że konferencja postrzegana jest jako ważne wydarzenie naukowe, w którym warto uczestniczyć, zwłaszcza że książki pokonferencyjne (cztery tomy) ukazują się regularnie i dają satysfakcję autorom, którzy zdają sobie sprawę ze skali ich cyrkulacji w środowiskach naukowych i politycznych.

K.C.: – Mam jednak – Panie Profesorze – pewien niedosyt. Podał Pan przykłady dotyczące głównie wykorzystania dorobku konferencji poza granicami Polski, a jak to wygląda u nas? Bo ja jestem zwolennikiem praktycznego wykorzystania badań naukowych, aby to nie była tylko „sztuka dla sztuki”. Jak się Pan ustosunkuje do tego?

Prof. Jaskiernia: – Stopień wykorzystania dorobku konferencji zależy od tego, jakie potrzeby, dylematy i wyzwania występują w danym systemie ochrony praw człowieka – w tym wypadku chodzi o Polskę. Generalnie dostrzega się, że konstrukcja systemu praw i wolności jednostki, uwzględniona w Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 r., odzwierciedla standardy międzynarodowe w tej dziedzinie. Zresztą szereg konstrukcji konstytucyjnych stanowi bezpośrednie nawiązanie do postanowień Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. W Polsce mamy też rozbudowany system formalnych gwarancji praworządności, mających znaczenie dla ochrony praw człowieka – m.in. sądownictwo powszechne, sądownictwo administracyjne, Trybunał Konstytucyjny, Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Dziecka etc. Trudno by więc w tym systemie postulować radykalne zmiany.

K.C.: – Ja osobiście nie postuluję zmian, tylko pytam o ich praktyczne wykorzystanie.

Prof. Jaskiernia: – Więc odpowiadam – niewątpliwie praktyczne znaczenie mają obserwacje naukowców dotyczące funkcjonowania tych instytucji, nawiązujące do ich rocznych sprawozdań. Istotne znaczenie, nie tylko teoretyczne, mają też te analizy, które wskazują, że Polska mogłaby zrobić mocniejszy krok w kierunku zapewnienia pełniejszej ochrony praw człowieka, drogą przeniesienia niektórych konstrukcji konwencyjnych (chodzi o Europejską Konwencję Praw Człowieka) do systemu krajowego – tak, jak to zrobiono w Wielkiej Brytanii: drogą uchwalenia Human Rights Act. W ten sposób urzeczywistnieniu uległaby w sposób bardziej doskonały zasada pomocniczości, zakładająca, że międzynarodowy system ochrony praw człowieka jest jedynie dopełnieniem systemów krajowych – to na nich powinien ciążyć główny ciężar ochrony praw i wolności. W ten sposób doszłoby do odciążenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, gdzie sprawy wnoszone przez obywateli polskich stanowią istotną grupę.

K.C.: – Czy mógłby Pan Profesor podać kilka przykładów?

Prof. Jaskiernia: – Gdyby spojrzeć przez przykład doświadczeń brytyjskich, to nie ulega wątpliwości, że przyczyniły się do zmniejszenia napływu spraw „brytyjskich” do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Zakładany efekt został więc osiągnięty. Podobnie mogłoby stać się w Polsce, gdyby sięgnięto po ten mechanizm. Z pewnością prowadziłoby to do zmniejszenia popularności „skargi strasburskiej”. Oczywiście sama rola Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie uległaby podważeniu. Chodzi natomiast o to, by rzeczywiście działała zasada subsydiarności, która zakłada, że podstawową rolę w ochronie praw człowieka powinno wypełnić państwo.

K.C.: – A wracając do konferencji, to na jakie konkretnie wysuwane w jej trakcie sprawy zwróciłby Pan uwagę?

Prof. Jaskiernia: – Wysuwane w trakcie konferencji propozycje zmian de lege ferenda i de lege fundamentali ferenda są oczywiście jedynie ofertą pod adresem władzy wykonawczej i władzy ustawodawczej. Z pewnością znajdują się w obszarze zainteresowania specjalistów do spraw legislacji w poszczególnych resortach. Zresztą niektórzy z nich biorą bezpośredni udział w naszych konferencjach, a więc można domniemywać, że dostrzegają ich sens i funkcję inspiracyjną.

K.C.: – W trakcie Konferencji widzę na sali specjalistów do spraw legislacji różnych resortów. Ale czy możemy powiedzieć, co już się w Polsce – z inspiracji Konferencji ­– w legislacji zmieniło?

Prof. Jaskiernia: – Niestety, nie dysponujemy mechanizmami i instrumentami, by badać, w jakim stopniu przemyślenia naukowców są wykorzystywane w praktyce legislacyjnej rządu i władzy ustawodawczej. Przypuszczam, że temu celowi służą np. pewne analizy prowadzone w Instytucie Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. Niestety, prawo to nie medycyna, gdzie cały dorobek jest stosunkowo szybko wdrażany do praktyki medycznej. Prawnikom pozostaje jedynie wierzyć, że ich przemyślenia de lege ferenda znajdą jakiś wyraz w procesie tworzenia prawa. Należy zakładać, że gdy legislatorzy rozpoczynają prace nad projektem ustawy, sięgają do dorobku nauk prawnych. O tym natomiast, że efekty naszych konferencji nie są „sztuką dla sztuki” świadczą liczne cytaty książek po naszych konferencjach w ukazujących się opracowaniach naukowych. Nie ulega więc wątpliwości, że ktoś śledzi i analizuje dorobek konferencji.

K.C.: – Wspomniane przez Pana Profesora książki pokonferencyjne, to rzeczywiście wielki dorobek! Tym większy, że ukazują się one – z dokładnością zegarka, równo w rok, po odbytej konferencji, a ich promocja stała się od lat nieformalnym otwarciem każdej następnej konferencji! Gratuluję Panu tego sukcesu jako redaktorowi naukowemu tych publikacji (od trzech lat wspólnie z dr. Kamilem Spryszakiem). Ale korzystając z okazji, chciałem zapytać Pana Profesora, jako Przewodniczącego Komitetu Naukowego i jednocześnie Organizacyjnego Konferencji, jak ustalane są tematy kolejnych spotkań i czemu – Pana zdaniem – Konferencja zawdzięcza, że z roku na rok przybywa do Warszawy coraz więcej uczestników, mimo iż udział w niej jest płatny?! I proszę też powiedzieć, głównie z jakich kierunków (Europy i świata) przybywają do Polski jej uczestnicy?

Prof. Jaskiernia: – O tematyce kolejnych konferencji przesądzają dwie przesłanki. Po pierwsze – gdy organizowaliśmy cykl konferencji poświęconych ochronie praw człowieka na poszczególnych kontynentach, to było rzeczą naturalną, że zajmiemy się kolejno Ameryką, Azją, Afryką i wreszcie Australią i Oceanią. Po drugie – staramy się łączyć kolejne konferencje z ważnymi rocznicami w obszarze ochrony praw człowieka. Tak więc np. w 2018 r. chodziło o 70. rocznicę proklamowania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka Narodów Zjednoczonych. W 2019 r. przypada 70. rocznica powstania Rady Europy, 60. rocznica powstania Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, 15. rocznica członkostwa Polski w Unii Europejskiej, wreszcie 10. rocznica wejścia w życie Traktatu z Lizbony. Z pewnością więc tematyka będzie nawiązywała do tych rocznic, dotyczących przecież faktów o istotnym znaczeniu dla rozwoju systemu ochrony praw człowieka. Odpowiadając natomiast na pytanie, gdzie tkwi tajemnica, że z roku na rok wzrasta liczba uczestników konferencji, mogę powtórzyć to, co słyszałem od jej uczestników. Istotne znaczenie ma miejsce obrad – Sejm i zainteresowanie wykazywane przez przedstawicieli najwyższych władz państwowych; przesądza to o szczególnym charakterze konferencji, a także rodzi oczekiwanie, że władze państwowe wsłuchują się w przemyślenia naukowców. Istotne znaczenie, zwłaszcza dla młodych adeptów nauki, ma to, że ich teksty zostaną opublikowane w prestiżowym wydawnictwie, w rocznym cyklu wydawniczym. Uczestnicy podkreślają wzorową organizację konferencji, opartą na doświadczeniach zdobytych w ciągu 10 lat. Nie bez znaczenia są też wydarzenia towarzyszące o charakterze towarzyskim – mają one istotne znaczenie dla integracji środowiska naukowego. Nie można też zapominać, że patronami kolejnych konferencji były czołowe postaci życia międzynarodowego, m.in. sekretarz generalny Rady Europy, przewodniczący Komisji Praw Człowieka ONZ, prezes Europejskiego Trybunału Praw Człowieka czy Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka. Najliczniejszą grupę zagraniczną stanowią przedstawiciele Ukrainy oraz Rosji. Mieliśmy też przedstawicieli z Białorusi, Czech, Litwy, Słowacji, Rumunii, Serbii, Węgier. Przybywali też naukowcy z Azji Centralnej: Kazachstanu, Kirgistanu, Tadżykistanu, Turkmenistanu i Uzbekistanu. Istotny był też udział przedstawicieli państw zachodnich: Austrii, Francji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Włoch, Ameryki Południowej i Afryki. Jest kilkunastu uczestników, którzy wzięli udział we wszystkich 10 konferencjach.

K.C.: – Jest to niezwykle imponujące! Chylę czoła i gratuluję Panu tych osiągnięć. Jestem dumny, że uczestnicy – z którymi rozmawiałem – potwierdzają Pańskie słowa i przyczyniają się do tego, aby w swoich krajach zachęcać innych do udziału w kolejnych konferencjach. Jako germanista bardzo bym chciał, aby w kolejnych konferencjach znacznie liczniej uczestniczyli Niemcy. Wielu moich znajomych mówi mi, że poważną barierą jest dla nich język. Twierdzą, że na pewno byłoby więcej Niemców, Austriaków czy Szwajcarów, gdyby niemiecki, obok angielskiego, rosyjskiego i polskiego stał się również oficjalnym językiem konferencji. Jak odnosi się Pan, Panie Profesorze do tego postulatu?

Prof. Jaskiernia: – Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, że każdy dodatkowy język, na który tłumaczone są obrady, zwiększałby atrakcyjność konferencji dla potencjalnych uczestników z tej grupy językowej. Barierą są jednak koszty, które w przypadku symultanicznego tłumaczenia są bardzo wysokie. Przyjęliśmy więc, że obrady będą tłumaczone na języki: angielski i rosyjski, gdyż zdecydowana większość zagranicznych uczestników konferencji posługuje się jednym z nich, a ponadto są one znane znaczącej liczbie polskich uczestników. Oczywiście, nie byłoby problemów z dodaniem języka niemieckiego, gdyby znalazł się sponsor, który zechciałby pokryć związane z tym dodatkowe koszty. Organizatorzy nie dysponują tu żadnymi rezerwami finansowymi, a od kilku lat konsekwentnie nie podnosimy opłaty konferencyjnej.

K.C.: – Panie Profesorze, to jeśli Pan pozwoli, prześlę naszą rozmowę, gdy tylko zostanie ona opublikowana na łamach PD, do Przewodniczącego Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej w Warszawie, a nuż Fundacja zechce sponsorować inicjatywę wprowadzenia do Konferencji także oficjalnie języka niemieckiego? Gdyż udział Niemców (mimo okropnej polsko-niemieckiej przeszłości, mam na myśli lata okupacji i zbrodnie dokonane na narodzie polskim w czasie II wojny światowej) mógłby wiele wnieść, jako że w dzisiejszej RFN prawa człowieka, a więc zagadnienia Pańskiej Konferencji, są traktowane z należytą powagą. Ale teraz zostawmy ten temat, natomiast zapytam Pana o wrażenia z niedawnego pobytu w Brukseli, gdzie był Pan – jako Marszałek Parlamentarzystów Polskich – z wizytą u I Wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego – prof. Bogusława Liberadzkiego. O czym rozmawialiście (jeśli to nie jest tajemnicą) i jakie zapadły m.in. ustalenia? Pewnie rozmowa dotyczyła nie tylko tegorocznej i przyszłej Konferencji, ale także procedury toczącej się w tej chwili w UE a dotyczącej Polski?

Prof. Jaskiernia: – Dziękuję za tę inicjatywę. Włączenie się Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej do współorganizowania konferencji byłoby ze wszech miar pożądane. Z pewnością przyczyniłoby się do rozpropagowania konferencji w Niemczech, a szerzej ujmując – w sferze niemieckojęzycznej. Byłoby też okazją do poznania osiągnięć Niemiec w obszarze ochrony praw człowieka. Sprzyjałoby też, jak sądzę, cyrkulacji naszych książek pokonferencyjnych w tym państwie, przyczyniając się do umocnienia polsko-niemieckiej współpracy naukowej.

Moja wizyta w Parlamencie Europejskim i spotkanie z Pierwszym Wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego, prof. Bogusławem Liberadzkim, któremu towarzyszył eurodeputowany Janusz Zemke, wiązała się z pobytem w Brukseli, gdzie – w siedzibie Senatu Belgii – odbyło się seminarium „Przyszłość Europy”, a także posiedzenie Zarządu Europejskiego Stowarzyszenia Byłych Parlamentarzystów Państw Członkowskich Rady Europy (FP-AP), na których reprezentowałem Polskę. Miałem okazję poinformować prof. B. Liberadzkiego o dorobku Stowarzyszenia Parlamentarzystów Polskich (SPP), które właśnie obchodzi 15-lecie powstania. Szczególny nacisk położyłem na aktywność SPP na forum FP-AP. Nasze stowarzyszenie wyrobiło sobie silną pozycję w tym europejskim ruchu byłych parlamentarzystów, o czym może świadczyć fakt, że w latach 2014-2018, przez dwie kadencje, byłem wiceprezydentem FP-AP. W Brukseli na seminarium, jak też na posiedzeniu Zarządu FP pracowaliśmy nad projektem deklaracji FP-AP „Przyszłość Europy”. Chcemy w niej powiedzieć, jak wyobrażamy sobie przyszłość polityczną kontynentu europejskiego. Sprawozdawcą jest dr Walter Schwimmer z Austrii, były sekretarz generalny Rady Europy. Członkowie SPP wnieśli szereg uwag i propozycji do tego ważnego dokumentu. Praca nad nim, jak się okazało, wywołała wiele emocji. Nie wszyscy bowiem jednakowo widzą np. przyszłość Rady Europy i Unii Europejskiej. Pomocne były nam oceny wygłoszone podczas seminarium, a wziął w nim udział m.in. były premier Belgii i były przewodniczący Rady Europejskiej, Herman von Rompuy. Ostateczny kształt dokumentu zostanie przyjęty podczas kolokwium FP-AP w Strasburgu, w październiku 2018 r. Prof. B. Liberadzki z zainteresowaniem wysłuchał tych informacji, a ze swej strony poinformował o głównych kierunkach aktywności Parlamentu Europejskiego. Wiele uwagi poświęciliśmy sprawom polskim w Unii Europejskiej, w związku z toczącymi się procedurami. Była to też okazja do szerszej refleksji o sytuacji lewicy europejskiej.

K.C.: – Dziękuję Panu Profesorowi za szczerą i merytoryczną odpowiedź. Zapytam jeszcze o Pańską osobistą wizję przyszłości Unii Europejskiej, na tym „wzburzonym obecnie oceanie świata”. I jak Pan w ogóle ocenia obecną „sytuację lewicy europejskiej”, w tym także polskiej? Nie tylko w sprawach dotyczących ochrony, ale też rozszerzenia istniejących już praw człowieka?

Prof. Jaskiernia: – Unia Europejska znalazła się w trudnym momencie rozwoju. Przede wszystkim nie wiemy jeszcze, jakie konsekwencje przyniesie wyjście Wielkiej Brytanii, jeśli oczywiście do Brexitu ostatecznie dojdzie. Precedens brytyjski może być bowiem zaraźliwy. Unia musi się wzmocnić wewnętrznie, m.in. na bazie waluty euro, ale sprawy nie ułatwia fakt, że część państw, w tym Polska, nie przystąpiła do tej strefy. Tworzy to trudną sytuację: z jednej strony chce się uniknąć „Europy dwóch prędkości”, a z drugiej – de facto zachęca się do takiego scenariusza. UE musi się bardziej jednoznacznie opowiedzieć za kontynuowaniem formuły „Europy ojczyzn”, bądź za zrobieniem bardziej zdecydowanego kroku w kierunku modelu federalnego. Istotnym problemem jest też fala uchodźców, gdyż w Unii nie wypracowano jednolitej metody postępowania w tej kwestii. Jednak nie sądzę, by ten wielki projekt, jakim jest Unia Europejska, miał ulec całkowitemu zakwestionowaniu. Fakt, że kolejne państwa stoją w kolejce do przyjęcia dowodzi, że UE nie utraciła swej atrakcyjności, choć musi sobie radzić z kolejnymi wyzwaniami, które osłabiają jej potencjalną efektywność.

Jeśli chodzi o lewicę w Europie, to przeżywa ona trudny okres. Po części wynika to z tego, że w Europie nasiliły się tendencje populistyczne, nacjonalistyczne i ksenofobiczne. Spowodowało to zmniejszenie atrakcyjności przesłania socjaldemokratycznego. Partie lewicowe z trudnością odnajdują się w nowej sytuacji. Dotyczy to również Polski. Wypchnięcie Sojuszu Lewicy Demokratycznej z parlamentarnej sceny politycznej spowodowało istotne zakłócenie równowagi politycznej. Konsekwencje tego dostrzegają nawet ci, którzy nie byli zwolennikami lewicy. Widzą oni bowiem konsekwencje tego, że tak wielka władza została skupiona w ramach jednego ugrupowania politycznego. Nasz system ustrojowy nie był, jak się wydaje, przygotowany na taki scenariusz. Przez ćwierć wieku mieliśmy rządy koalicyjne i nie byliśmy przygotowani na sytuację, że jedna partia będzie kontrolowała samodzielnie obie izby parlamentu oraz urząd prezydenta. Ostatnie notowania wskazują, że lewica odzyskuje szansę powrotu do parlamentu. Musi jednak wyraźnie zdefiniować swe przesłanie programowe. Nie będzie to łatwe, bo szereg elementów polityki PiS-u ma charakter socjalny i jest atrakcyjne dla potencjalnego elektoratu lewicowego. Mogą jednak dać o sobie znać inne aspekty, jak ochrona praw obywatelskich i walory podziału władzy.

K.C.: – Panie Profesorze, dziękuję i za te odpowiedzi, z treściami których się zgadzam. A kończąc naszą rozmowę, zapytam jeszcze Pana o dwie sprawy:

Jak odnosi się Pan, jako b. minister sprawiedliwości i szef międzynarodowej Konferencji praw człowieka do obecnych zmian w wymiarze sprawiedliwości w Polsce? I czy mogę w Pana imieniu zaprosić P.T. Czytelników Przeglądu Dziennikarskiego na przyszłoroczną Konferencję? Czy może Pan już powiedzieć, jaki będzie jej temat?

Prof. Jaskiernia: – Przeprowadzane zmiany w systemie wymiaru sprawiedliwości mają fundamentalny charakter i w sposób naturalny wzbudziły zainteresowanie zarówno polskiej, jak i międzynarodowej opinii publicznej. Najważniejsze pytanie brzmi: czy zmiany te nie podważą fundamentalnych wartości konstytucyjnych, a w szczególności niezależności sądów i niezawisłości sędziów? W szerszym wymiarze chodzi o to, czy nie została zakwestionowana rola władzy sądowniczej w systemie trójpodziału władzy. W kwestii tej utrzymują się zasadnicze kontrowersje pomiędzy rządzącą większością a opozycją parlamentarną. Formułowana jest teza, że w sposób niedopuszczalny została zwiększona rola władzy wykonawczej, a zwłaszcza ministra sprawiedliwości, co może grozić realizacji zasady niezależności sądownictwa. Istotny jest fakt, że wątpliwości sygnalizują też instytucje międzynarodowe, m.in. ONZ, Rada Europy i Unia Europejska. Pamiętać należy, że polski sędzia jest również „sędzią europejskim”, stosującym prawo europejskie, a więc stan polskiego sądownictwa nie jest tylko kwestią wewnętrzną Polski. Istotne uwagi do forsowanych w tym zakresie rozwiązań ustawodawczych zgłosiła Europejska Komisja na Rzecz Demokracji przez Prawo (Komisja Wenecka), działająca w systemie Rady Europy. Zmiany te doprowadziły do wszczęcia przez Komisję Europejską procedury badania praworządności w Polsce, w oparciu o art. 7. Traktatu o Unii Europejskiej. W sprawie tej toczy się dialog pomiędzy rządem RP a Komisją Europejską. Z ostatniej debaty w Parlamencie Europejskim można wnioskować, że w ocenie Komisji Europejskiej pewien postęp został osiągnięty, ale nie jest on wystarczający. Dopiero więc najbliższe miesiące przyniosą odpowiedź na pytanie, czy przyjęte w Polsce rozwiązania dotyczące m.in. Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, sądownictwa powszechnego i Krajowej Rady Sądownictwa spełniają europejskie standardy w tym zakresie i jakie zmiany muszą być przeprowadzone w uchwalonym ustawodawstwie, by taki stan zgodności miał miejsce. Nie chodzi tu tylko o wymiar symboliczny, bo w przypadku stwierdzenia naruszenia art. 7. TUE grozić mogą Polsce poważne sankcje.

Korzystając z okazji pragnę zaprosić zainteresowane osoby do udziału w XI Międzynarodowej Konferencji Naukowej, organizowanej przez Uniwersytet Jana Kochanowskiego i Stowarzyszenie Parlamentarzystów Polskich. Chcielibyśmy ją przeprowadzić w Warszawie w dniach 15-16 kwietnia 2019 r. Szczegółowy temat Konferencji jest obecnie przedmiotem konsultacji w gronie członków Komitetu Naukowego Konferencji. Niewątpliwie jednak Konferencja będzie nawiązywała do 70. rocznicy powstania Rady Europy i 15. rocznicy członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Będzie to stanowiło dobrą okazję, aby odnieść się do nowych wyzwań, jakie powstają w obszarze ochrony praw człowieka.

K.C.: – Panie Profesorze, w imieniu red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego Pawła Rogalińskiego i swoim – dziękuję Panu za rozmowę! Życzę Panu z serca wielu dalszych sukcesów i satysfakcji z dokonań.

Rozmawiał: Prof. Karol Czejarek

Poprzedni artykułAndrzej Fogtt: malarstwo to dla mnie ogromna przyjemność
Następny artykułMoi artyści cz. 3
Karol Czejarek
Dr Karol Czejarek, prof. nadzw. - doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; germanista i niemcoznawca, tłumacz przysięgły i literacki j. niemieckiego. Emerytowany profesor nadzw. Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora; wieloletni pracownik naukowo-dydaktyczny w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego. B. sekretarz Międzywydziałowego Centrum Badań Niemcoznawczych AH w Pułtusku. Przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Autor m.in. monografii o Annie Seghers, książki „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”; także tłumacz 10 jego powieści i redaktor „Dzieł zebranych” opublikowanych przez Wydawnictwo Interart. Autor m.in. „Gramatyki niemieckiej dla ciebie” (wspólnie z J. Słocińską); spolszczenia (wspólnie z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins German Verb”; redaktor i inicjator publikacji (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim, A. Warakomską, K. Garczewskim i A. Schmidtem) „Historia pamięcią pisana. Biografie polsko-niemieckie” (cz. I - Pułtusk 2014, cz. II Pułtusk 2017) oraz wydanej w 2011 r. (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim) „Polska między Niemcami a Rosją”. Ponadto - autor wielu artykułów i recenzji. Członek Związku Literatów Polskich. Przed r. 1990 m.in. sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury i dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; od roku 1973 w Warszawie na stanowiskach m.in. dyr. Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Wydziału Kultury m. st. Warszawy, departamentów plastyki i książki w Ministerstwie Kultury i Sztuki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here