Powstanie styczniowe

0
HYEYN9 Patrol of Polish Uhlans during January Uprising 1863 Dostawca: PAP/Alamy Dokładna data nieznana.

Powstanie nazwane w historiografii od miesiąca rozpoczęcia czynu zbrojnego – Styczniowym, w 1863 r., przeszło do historii Polski jako najdłużej trwający zryw narodowy przeciwko rosyjskiemu zaborcy. W powstaniu tym – inaczej niż w Insurekcji Kościuszkowskiej i w Powstaniu Listopadowym nie funkcjonował jawnie rząd narodowy, nie było regularnej armii, a mimo to poparła je ogromna część społeczeństwa polskiego i to pod wszystkimi zaborami. O rozmiarach polskiego wysiłku zbrojnego może świadczyć fakt, że w tłumieniu powstania zaangażowana była prawie 400 tysięczna armia carska.

Przyczyn wybuchu Powstania należy powiązać z sytuacją Królestwa Polskiego po zdławieniu Powstania Listopadowego w 1831 roku. Pod złudnym pozorem nowego „statutu organicznego” car Mikołaj I zniósł konstytucje, zastępując ją fikcyjną autonomią, która nie dopuszczała istnienia ani sejmu, ani wojska polskiego. Feldmarszałek Iwan Paskiewicz, pogromca Powstania, nagrodzony tytułem księcia warszawskiego został rzeczywistym zarządcą kraju, a potężna cytadela zbudowana
u bram Warszawy, z armatami skierowanymi na buntownicze miasto była symbolem rosyjskiego władztwa. Represje i konfiskaty majątków, rusyfikacja kresów dotknęły większość listopadowych „buntowników”, z których wielu na szczęście zdążyło wyemigrować, głównie do Francji.

Kompromitująca klęska Rosji w wojnie krymskiej w 1856 roku, a także śmierć wrogo usposobionego do aspiracji Polaków cara Mikołaja I zapoczątkowało tak zwaną odwilż posewastopolską. Sewastopol, ważna baza floty rosyjskiej nad Morzem Czarnym musiała kapitulować, stała się symbolem klęski Rosji) Nowy władca, 38-letni Aleksander II zdawał sobie sprawę, że skostniała Rosja potrzebuje reform.

Zmęczone latami terroru społeczeństwo polskie z nadzieją oczekiwało na pozytywne zmiany jakie być może zapoczątkuje nowy car, tym bardziej, że Aleksander II zapowiedział przyjazd do Warszawy i spotkanie z polskimi elitami na balu w Pałacu Namiestnikowskim ((obecnie Pałac Prezydencki) na Krakowskim Przedmieściu, 26 maja 1856 r. Wiwatom nie było końca. Jednak rozczarowanie było ogromne, kiedy nazajutrz w Belwederze car do zebranej tam deputacji polskiej szlachty, senatorów i duchowieństwa powiedział po francusku znamienne słowa: „..panowie, przede wszystkim żadnych marzeń, żadnych marzeń! Potrafię bowiem poskromić tych, którzy zechcą żyć nimi dalej…”

Mimo pewnych prób liberalizacji życia w Królestwie, jak chociażby utworzenie rządu cywilnego na czele z margrabią Aleksandrem Wielopolskim, następowała z wolna radykalizacja żądań społeczeństwa. Począwszy od haseł przywrócenia instytucji i swobód narodowych wykrystalizował się silny nurt niepodległościowy dążący do przywrócenia wolnej Rzeczpospolitej. Zaczęły rodzić się ośrodki przyszłej polskiej władzy i generalnie wykształciły się dwa obozy: „Czerwonych” prących do szybkiej walki zbrojnej i „Białych”, którzy traktowali ewentualne powstanie jako ostateczność, licząc na pomoc i interwencje zagranicy, zwłaszcza Francji.

Radykalizacja nastrojów społecznych zaowocowała masowymi manifestacjami patriotycznymi. Okazją stał się pogrzeb wdowy po gen. Józefie Sowińskim, bohaterze Powstania Listopadowego, który zgromadził tysiące warszawiaków. Wojsko rosyjskie na rozkaz otworzyło ogień do demonstrantów i 27 lutego 1861 r. padło 5 zabitych. 8 kwietnia doszło do krwawej rzezi na Placu Zamkowym, gdzie zmasakrowano ponad 100 osób.

Brutalna akcja okupacyjnych wojsk rosyjskich stała się argumentem dla przywódców Czerwonych o konieczności podjęcia z zaborcą walki zbrojnej.

Manifestacjom patriotycznym sprzyjał Kościół. W październiku 1863 roku zaintonowano po raz pierwszy pieśń „Boże coś Polskę”. Pieśń ta stała się swoistym hymnem narodowym. Rosjanie nawet nie uszanowali kościołów i dlatego księża demonstracyjnie zamykali świątynie. W 1862 roku ukształtował się Centralny Komitet Narodowy, który wzmógł przygotowania powstańcze
i przekształcił się później w Rząd Narodowy wyposażony w pieczęć z herbami Polski i Litwy
i stanowiącą symbol naczelnej władzy w kraju.

Margrabia Wielopolski uzyskał pewne ustępstwa od cara, który okazał się mimo wszystko mniej bezwzględny od swego ojca Mikołaja. Mimo spolszczenia administracji Królestwa, którą margrabia kierował i przywrócenia uniwersytetu warszawskiego pod nazwą Szkoły Głównej, to jednak następowało utrwalenie zależność od Rosji i o niepodległości nie można było nawet marzyć.

Taka sytuacja nie zadowalała znacznej części polskiego społeczeństwa, a zwłaszcza Czerwonych, którzy przygotowywali plany militarne na wypadek wybuchu powstania. Cechą wszystkich planów powstańczych było rozpoczęcia powstania przez spiskowców, a więc stosunkowo wąskie grono wtajemniczonych i dopiero po ogłoszeniu powstania wciągnięcie do niego szerokich mas społecznych. Pierwszy plan opracował Jarosław Dąbrowski, kapitan armii carskiej. Zakładał on współdziałanie z grupą oficerów rosyjskich, przeciwników caratu, przy pomocy której zamierzano opanować Warszawę, centrum polityczne i ważny węzeł drogowy, a następnie twierdzę w Modlinie, gdzie znajdowały się magazyny uzbrojenia, w tym działa artyleryjskie, broń strzelecka i amunicja. Plan Dąbrowskiego nie wypalił, z powodu naiwnej wiary w pomoc spiskowców rosyjskich, których było niewielu i w dodatku zostali wkrótce razem z Dąbrowskim aresztowani przez carską policję.

Ostatni plan byłego kapitana rosyjskiego sztabu generalnego, Zygmunta Padlewskiego zaimprowizowany w okresie branki poborowych w Warszawie, miał charakter raczej samoobrony. Stanowił on bowiem desperacką odpowiedź spiskowców na rozszerzającą się brankę – czyli przymusowy pobór do wojska według list policyjnych – wymierzoną przez Wielopolskiego
w patriotyczny odłam młodzieży polskiej.

Jednocześnie w odpowiedzi na brankę, 22 stycznia 1863 roku ukazał się Manifest Rządu Narodowego zapowiadający wybuch powstania. Równocześnie rząd wydał 2 dekrety. Pierwszy, który przyznawał chłopom na własność dziedziczną ziemię, która była przez nich użytkowana i drugi, przyznający chłopom bezrolnym, którzy wezmą udział w powstaniu 1,5 ha ziemi z dóbr narodowych. Przywódcy powstania zdawali sobie sprawę, że bez udziału chłopstwa powstanie się nie powiedzie. Warto wiedzieć, że w Królestwie Polskim w tym czasie chłopi stanowili 76% ogółu ludności, a 53%
z nich odrabiało nadal pańszczyznę, 46% płaciło czynsze, a zaledwie 1% posiadało grunty okupne, czyli na własność. Wykonanie tych dekretów wymagało akceptacji szlachty, a różnie z tym bywało, ale generalnie było to popierane przez większość szlachty posiadającej ziemie. A w ogóle specyfiką polską była duża liczba szlachetnie urodzonych, z czego 40% nie posiadało w ogóle ziemi. To oni głównie stanowili inteligencje, która wraz mieszczanami zasiliła oddziały powstańcze.

Powstanie rozpoczęło się 22/23 stycznia 1863 roku atakiem na załogi rosyjskie w 24 miejscowościach, przede wszystkim na terenie Podlasia, Sandomierszczyzny. Kielecczyzny
i Lubelszczyzny. Na wyznaczonych miejscach zbiórek stawiła się tylko połowa sprzysiężonych, z czego część się rozeszła z powodu braku uzbrojenia. We Włostowicach (lubelskie) stanął do walki 100-osobowy oddział chłopów pod przywództwem miejscowego księdza. Powstańcom nie udało się zająć Płocka, ani innego rejonu, gdzie mógłby się ujawnić Rząd Narodowy. Mimo tych niepowodzeń powstanie trwało, a nawet rozwijało się dynamicznie. Do walki stawała patriotyczna młodzież inteligencka, rzemieślnicza i ziemiańska. Czasami szlachta tworzyła oddziały powstańcze złożone
z chłopów.

Zaskoczona armia rosyjska, licząca w tym czasie ok. 111 tys. żołnierzy, której powstańcy zdezorganizowali w dużej mierze łączność telegraficzną, została zmuszona do koncentracji rozproszonych oddziałów w większych miejscowościach. Na skutek tego ponad jedna trzecia miast powiatowych została pozbawiona załóg rosyjskich, co ułatwiło dalsze działania powstańcze. Powstawały więc prawie jawne obozy wojskowe na terenach wolnych od Rosjan. Powstańcom jednak brakowało broni, wykorzystywano więc myśliwskie sztucery, a nawet osadzone na sztorc kosy, jak w Powstaniu Kościuszkowskim. Uwiecznił to Artur Grottger w słynnym obrazie „Kucie kos” Nawiasem mówiąc była to bardzo groźna broń.

W tej sytuacji Rząd Narodowy nakazał rozszerzenie powstania, a na dyktatora wyznaczył gen. Ludwika Mierosławskiego. Był to poważny błąd, ponieważ Mierosławski przebywał za granicą Królestwa i przy próbie przekroczenia granicy został aresztowany przez Prusaków. Zresztą Mierosławski kompletnie nie nadawał się na to stanowisko. Na wezwanie Rządu Narodowego Polacy z zaborów pruskiego i austriackiego ruszyli ze wsparciem powstania w Królestwie dostarczając przez granicę broń oraz inne środki materiałowe tak potrzebne do walki z zaborcą. Od pierwszych dni patriotyczna młodzież z Krakowa i Poznańskiego spieszyła do partyzantki. Za kordon przechodziły także zwarte oddziały ochotników.

Największe sukcesy w początkowym okresie powstania miał w Kieleckim były porucznik armii pruskiej – Marian Langiewicz, mianowany generałem. Biali, którzy przystąpili do powstania z pobudek patriotycznych, namówili go do objęcia funkcji dyktatora powstania. Jednak wkrótce Langiewicz został aresztowany przez Austriaków, gdy udał się do Krakowa w celu werbowania Polaków. Ciekawym epizodem Powstania była dywersja powstańców na „żelaznych drogach”, tak nazywano wtedy szlaki kolejowe. Polscy kolejarze ze stacji granicznej w Łapach niszczyli tory, mosty i linie telegraficzne w celu sparaliżowania przewozu wojsk rosyjskich koleją warszawsko – petersburską do Królestwa.

Drugi okres powstania od marca do września przebiegał pod hasłem „demonstracji zbrojnej” Biali, którzy przejęli wpływy w kierownictwie powstania chcieli unikać walk, a trwać i czekać na ewentualną pomoc zagraniczną, tym bardziej, że nadzieją interwencji zwodził Polaków cesarz Francuzów Napoleon III.

Ten kierunek nadany działaniom powstańczym rezygnował faktycznie z konsekwentnej wojny partyzanckiej na rzecz partyzantki rozproszonej. Tymczasem armia carska została zwiększona do ponad 180 tys. żołnierzy.

Trzeci okres, od września 1863 do kwietnia charakteryzuje się nawrotem do koncepcji wojny partyzanckiej , podjętej początkowo przez Czerwonych, a następnie przez Romualda Traugutta, ostatniego dyktatora powstania. Nakazał on utworzenie Armii Narodowej składającej się
z 4 korpusów: 1) w woj. lubelskim i podlaskim dowodzonym przez gen. Michała-Kruka, 2) w woj. sandomierskim i krakowskim pod dowództwem gen. Hauke –Bosaka, w woj. augustowskim
i grodzieńskim dowodzonym przez płk. Koziełł-Poklewskiego oraz w woj. płockim i mazowieckim – bez wyznaczenia dowódcy. W 1854 roku zarządzono utworzenie jeszcze 5 korpusu na Litwie pod dowództwem płk. Dłuskiego-Jabłonowskiego.

W praktyce tylko gen. Hauke-Bosak zdążył zorganizować dwie dywizje czteropułkowe, razem ok.5 tys. partyzantów. Aresztowanie i stracenie Traugutta i innych członków Rządu Narodowego, wzmożenie terroru oraz aktywizacja wojsk carskich licząca na całym obszarze powstania ok. 400 tys. żołnierzy, a wreszcie uwłaszczeniowe ukazy cara Aleksandra II wydane w celu odciągnięcia chłopów od powstania, spowodowały jego upadek wiosną 1684 roku. Najdłużej utrzymał się na Podlasiu oddział powstańczego Kapelana Generalnego, księdza generała Stanisława Brzóski schwytanego i straconego przez Rosjan w Sokołowie Podlaskim, wiosną 1865 r. Wcześniej, 17 lutego powieszono na stokach Cytadeli warszawskiej legendarnego naczelnika miasta Warszawy – Aleksandra Waszkowskiego.

Powstanie Styczniowe trwało w sumie 15 miesięcy i było najdłuższym powstaniem narodowym. Przez Powstanie przewinęło się ok. 200 tys. ochotników, na bieżąco w walkach zaangażowanych było ok. 30 tys. powstańców, którzy stoczyli ok. 1200 potyczek, w tym wiele zwycięskich, jak na przykład pod Chruśliną, Żarzynem, Pyzdrami i innych. Straty powstańców były duże , poległo ok. 30 tys. a po wyrokach sądowych powieszono 670 osób. Wiele tysięcy wywieziono na Sybir, a ponad 10 tys. udało się na emigracje, były konfiskaty majątków i znaczne osłabienie żywiołu polskiego na Kresach. Królestwo Polskie straciło resztki autonomii i zostało oficjalnie nazwane „Przywiślańskim Krajem”.

Ale były też i pozytywy. Sprawnie funkcjonowało polskie państwo podziemne, a Rząd Narodowy cieszył się dużym autorytetem i zbierał nawet podatki od Polaków na cele walki powstańczej. Te doświadczenia wykorzystywano podczas okupacji niemieckiej i sowieckiej podczas II wojny. Polska dyplomacja powstańcza prowadzona przez księcia Kazimierza Czartoryskiego i Gabriela Łuniewskiego wpłynęła na pozytywny stosunek do Powstania papieża Piusa IX, który apelował do Napoleona III i cesarza Franciszka Józefa do obrony katolickich Polaków „ przed uciskiem prawosławia rosyjskiego” Co prawda Francja, Anglia i Austria przesłały carowi noty dyplomatyczne, w których brano w obronę Polaków, ale nie zamierzano wdawać się w konflikt z Rosją z powodu Polski. Natomiast Prusy na czele z Bismarckiem przyjęły wrogą postawę wobec Polaków i zdecydowanie poparły Rosję.

Kościół polski w czasie Powstania zdobył olbrzymi autorytet. Ostoją Powstania było wiele parafii i klasztorów, stąd w ramach represji Rosjanie skasowali wiele zakonów, w tym unicki zakon bazylianów. Dziesiątki księży stawało na czele oddziałów powstańczych i organizowało pomoc rodzinom powstańców. Abp Zygmunt Szczęsny Feliński interweniował pisemnie do cara Aleksandra II, w sprawie praw ludności polskiej, za co został skazany na 20-letnie wygnanie w głąb Rosji. Św. Jan Paweł II doceniając jego zasługi, dokonał beatyfikacji Arcybiskupa w 2002 roku. To wielkie wyróżnienie spotkało także: Adama Chmielewskiego – brata Alberta oraz Józefa Kalinowskiego – brata Rafała.

Powstanie Styczniowe służyło także umiędzynarodowieniu sprawy polskiej, chociaż trzeba było czekać do pierwszej wojny światowej, żeby sprawa polska znowu odżyła.

Należy także pamiętać, że Powstanie doprowadziło w rezultacie do uwłaszczenia chłopów
i poszerzeniu w ten sposób bazy społecznej przyszłego ruchu niepodległościowego i przyczyniło się do ukształtowania świadomości narodowej Polaków.

Powstanie Styczniowe stało się także natchnieniem dla wielu wybitnych artystów, poetów
i pisarzy, jak chociażby C. Norwida, A. Asnyka, K. Ujejskiego, B. Prusa, S. Żeromskiego, A. Grottgera,
M. Gierymskiego, J. Malczewskiego, J. Kossaka i wielu innych.

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 r. żyjących jeszcze weteranów walk z lat 1863 – 1864 otoczono szczególną opieką. W 1918 roku żyło ok. 4,5 tys. weteranów Powstania, ale
w 1932 roku już tylko 450, a 1939 roku tylko 53. Należy tu zaznaczyć, że marszałek Józef Piłsudski żył legendą Powstania Styczniowego, badał jego historię rezultatem czego była jego praca „Zarys historii militarnej Powstania Styczniowego”. 21 stycznia 1919 roku, w rocznicę Powstania Józef Piłsudski będąc Naczelnikiem Państwa wydał specjalny rozkaz dla uhonorowania żyjących jeszcze uczestników Powstania. W rozkazie napisał: „ Dla uczenia ich i upamiętnienia 1863 roku w szeregach armii polskiej wydałem rozkaz zaliczenia do szeregów wojska wszystkich weteranów 1863 roku, z prawem noszenia munduru wojsk polskich w dni uroczyste. Witam ich tym rozkazem, jako naszych Ojców i Kolegów.” Dla weteranów zaprojektowano odpowiedni krój mundurów, wszystkim nadano stopnie oficerskie
i odpowiednią gaże i wszyscy wojskowi mieli im oddawać honory wojskowe, niezależnie od posiadanej szarży.

Ranga i miejsce Powstania Styczniowego w dziejach narodu polskiego nakłada szczególny obowiązek pielęgnowania pamięci o tym ważnym dla świadomości Polaków wydarzeniu.

 

 

Marek Skolimowski

 

 

Literatura

1.Kieniewicz S., Powstanie Styczniowe, Warszawa 1983

2.Ratajczyk L. Polska wojna partyzancka 1863 – 1864. Okres dyktatury Traugutta Warszawa 1966

  1. Śliwiński A. Powstanie Styczniowe, Warszawa 2013
Poprzedni artykułStwórz własną krówkę firmową!
Następny artykułDarek Hanaj: „Żeby być kochanym trzeba po prostu kochać”. Wywiad
Avatar
Marek Skolimowski jest historykiem, znawcą historii najnowszej. W 2001 roku ukończył studia podyplomowe w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, z zakresu zarządzania kulturą. Był żołnierzem zawodowym (pułkownik), w wojsku zajmował się działalnością kulturalną, był wieloletnim kierownikiem Klubu Garnizonowego W Olsztynie. Po odejściu do rezerwy, przez 14 lat pracował w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków w Olsztynie. Ukończył wydział historyczny w WAP w Warszawie. Poza "Przeglądem Dziennikarskim", publikuje też w "Rzeczpospolitej", "Polsce Zbrojnej", "W Sieci Historii" i miesięczniku regionalnym w Olsztynie "Debata".

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here