Polska walcząca… po raz kolejny

6

To co dzieje się na polskich ulicach wzbudza mój niekłamany zachwyt po raz kolejny potwierdzając tezę, że jesteśmy pierwszym na świecie narodem (a wielka szkoda, że ostatnim społeczeństwem), który w chwilach krytycznych potrafi naprawdę pokazać swoją wielkość. Po latach trawina w jakimś pseudo patriotyczno-katolicko-narodowościowym obłędzie, który nie miał nic wspólnego z którąkolwiek z tych wartości, wychodzimy na prostą dzięki kropli, która przelała czarę a była zupełnie chybionym działaniem wszechwładnego prezesa w sytuacji kiedy wali się już dosłownie wszystko. Trzeba być doprawdy straceńcem, aby w takim momencie poruszać kwestię tak kontrowersyjną, jaką jest aborcja. No wiem, wiem, że założenie było takie, iż w dobie pandemii wszyscy skupią się na statystykach zachorowań i ustawę przepchnie się bez rozgłosu, ale tu wszelkie przewidywania okazały się nietrafione. I lawina ruszyła.

PiS zbiera żniwo swoich rządów. Czy pamiętając protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów w sejmie ktokolwiek na prawdę jest w stanie uwierzyć, że dobro osób niepełnosprawnych leży członkom tej partii na sercu? A całkowicie skompromitowany Trybunał Konstytucyjny, którego obecnie chyba nikt już nie traktuje poważnie a przeciwko którego dewastacji też odbyły się protesty, stał się gwoździem do trumny tej partii. Nie sposób nie usłyszeć tu chichotu losu.

Codziennie do protestu dołączają się nowe środowiska. Głęboko porusza mnie, pomimo iż jestem osobą niepraktykującą, stanowisko niektórych księży katolickich, którzy nie boją się odżegnywać od miłościwie panującej nam partii, słusznie w moim przekonaniu twierdząc, że religia nie może być wykorzystywana do celów politycznych, jak miało to miejsce przez wszystkie ostatnie lata, ale ma służyć celom zupełnie innym. Podziwiam ich, gdyż wiem, ile odwagi z ich strony wymagają podobne oświadczenia. Kościół katolicki nigdy nie był pobłażliwy dla osób, które wyrażały otwarcie swoje poglądy, a w tej sytuacji nie zajął oficjalnie żadnego stanowiska i być może nigdy to nie nastąpi, bo przecież zgodnie z apelem Jarosława Kaczyńskiego ma on być broniony przed protestującymi. Pytanie tylko, czy aby na pewno coś mu zagraża. Na marginesie, jeśli ktoś w znaczący sposób przyczynił się do niechęci do tej instytucji niektórych środowisk, to jest nim właśnie wyżej wymieniony, traktując Kościół przez wszystkie ostanie lata jako narzędzie w walce politycznej.

Byli opozycjoniści z okresu PRLu przeżywają zdaje się swoja drugą młodość. Po raz kolejny przyszło im się zmierzyć ze zjawiskiem, które miało miejsce 30 lat temu. A że są już doświadczeni w tym względzie, tym razem powinno pójść jeszcze sprawniej.

List generałów i admirałów w stanie spoczynku, który słusznie wzywa do tego, aby rządzący „uwzględnili wolę większości społeczeństwa i doprowadzili do zmiany nieakceptowanych rozwiązań” jest kolejnym znaczącym sygnałem.

Ale mleko już się rozlało i żądania protestujących dotyczą nie tylko zmian w przepisach aborcyjnych. Powstają jasno sformułowane postulaty. Rewolucja zatacza coraz szersze kręgi.

W protestach uczestniczą zwolennicy wszystkich opcji politycznych, rożnych przekonań, religii, grup społecznych – społeczeństwo które przez lata było celowe dzielone i skłócane w myśli idei „divide et impera” – ponownie się jednoczy. A w jedności siła. Musimy przestać być wreszcie postrzegani jako problem unii europejskiej, który powoduje konieczność organizowania specjalnych debat, aby decydować, co by tu z nami dalej robić i jak nas dyscyplinować, aby dało się z nami żyć. Przecież to upokarzające a sami jesteśmy tu sprawcą odnosząc sukcesy w rodzaju przegrania głosownia 27:1 w polsko-polskim pojedynku, który ktoś słusznie nazwał dziecinadą.

Musimy też mieć możliwość, aby przestać wstydzić się za naszych polityków i ich niefortunne wypowiedzi w których celuje sam pan premier posiłkujący się nie do końca może udaną wariacją utworu Jana Kochanowskiego, bądź też sugerujący iż obecne protesty są efektem przemęczenia kobiet, które przecież najbardziej dotyka pandemia. A o aborcji ani słowa. Podobne uczucie zażenowani wywołuje we mnie osoba pana prezydenta, który, jak słusznie zauważyła jedna z protestujących, nie ma żadnego zdania. Osobiście odnoszę wrażenie, że nie tylko w tej ale w ogóle w jakiejkolwiek kwestii. Każdorazowo zaskakuje mnie jego po większej części dobry humor oraz częste szerokie uśmiechy, które serwuje społeczeństwu.

Ostatnie wydarzenia spowodowały, że jestem dumna z moich rodaków, których, muszę to ze skruchą przyznać, nie doceniałam. Dotychczas myślałam, że młodzież skupia się li i tylko na tym, aby posiąść najnowszy typ smartfona a nieco starsze społeczeństwo dało się do tego stopnia omamić 500+, że przestali zauważać wszelkie inne aspekty. Dziś wiem, że trwałam w okropnym błędzie i jestem z tego powodu niezmiernie zadowolona.

6 KOMENTARZE

  1. Rozumiem, że Autorka jest dumna z agresywnego zachowania protestujących, z dewastowania kościołów i pomników, z licznych profanacji, z jakże wulgarnego języka?

  2. Dziękuję Panu za komentarz. Jestem dumna z tego, jak napisałam, że po latach podziałów ponownie potrafiliśmy się zjednoczyć i walczyć o wspólne, ważne sprawy, nie bacząc na poglądy polityczne, religię czy grupę społeczną. Jeśli natomiast chodzi o agresywne zachowanie, dewastację i wulgaryzmy, to myślę, że uczestnicy Strajku Kobiet nawet do pięt nie sięgają uroczym młodzieńcom, którzy 11. listopada demolowali Warszawę, zapewne w imię wartości patriotycznych. Pomijając wulgaryzmy, które w trakcie demonstracji istotnie pojawiły się na niektórych transparentach, uważam, że wiele haseł było sformułowanych w sposób inteligentny i bardzo kreatywny.

  3. Dziękuję Pani za odpowiedź. Która mnie oczywiście nie przekonała. Nie sądzę, że tzw. Strajk Kobiet jest dowodem zjednoczenia społeczeństwa. Wręcz przeciwnie. Nie wszyscy chcą przecież obalenia demokratycznie wybranego rządu i do tego w taki sposób. Od tego są wybory.
    Niedawne wydarzenia w Warszawie 11 listopada to zupełnie inna sprawa, wcale niejednoznaczna. Podobno będzie wyjaśniana.
    Jestem też zbulwersowany zamieszczeniem przed Pani artykułem ilustracji z symbolem Polski Walczącej z okresu II wojny światowej!

  4. Szanowny Panie Profesorze,
    za ilustrację do tego tekstu jestem osobiście odpowiedzialny, gdyż – będąc w pośpiechu – nie konsultowałem jej z Autorką tekstu. Oczywiście niezwłocznie zmienię ją, jeśli tylko Autorka wyrazi takie życzenie. Niemniej, osobiście uważam, że grafika dobrze nawiązuje zarówno do tytułu, jak i tematyki tekstu.
    Znak POLKI Walczącej z pewnością jest inspirowany symbolem Polski Walczącej z okresu II wojny światowej, ale to nie ten sam znak. Podobnie zresztą błyskawica Strajku Kobiet nie powinna być mylona z runami SS w znaku zbrodniczej organizacji Schutzstaffel.
    Niestety, wielu polityków partii rządzącej pozwalało sobie na podobne porównania, a sam prezes Kaczyński wpiął kotwicę Polski Walczącej w klapę marynarki (i nie był to podobny, a dokładnie ten sam symbol). Na te poczynania zareagowały zresztą uczestniczki powstania warszawskiego, Anna Jakubowska „Paulinka”, Wanda Traczyk Stawska „Pączek”, Hanna Stadnik „Pętelka”, Anna Przedpełska-Trzeciakowska „Grodzka” oraz Krystyna Zachwatowicz-Wajdowa „Czyżyk”, słowami:

    „Jesteśmy głęboko oburzone faktem, że Jarosław Kaczyński ośmielił się wystąpić przeciwko tak słusznie demonstrującym młodym Polkom i Polakom, mając przypięty znaczek POLSKI WALCZĄCEJ. Nie ma do tego znaku żadnego prawa. Wykorzystywanie tego znaku w takiej sytuacji jest dla nas niedopuszczalne”.

  5. Szanowny Panie Redaktorze,

    dziękuję za wyjaśnienie stanowiska Redakcji. Przyjmuję je do wiadomości.
    Łączę najlepsze pozdrowienia!

  6. Dziękuję Panu Panie Profesorze za komentarz. Jednak pozwoli Pan, że będę upierać się przy swoim. Wystarczy spojrzeć na przekrój wiekowy osób biorących udział w Strajku, aby dojść do wniosku, że społeczeństwo się jednoczy. Ponadto w tym proteście, który miał być pierwotnie Strajkiem Kobiet bierze udział spora grupa mężczyzn. Zgadzam się całkowicie, że do zmiany władzy służą wybory, ale tu szczerze mówiąc czas jest niezwykle istotny a ponadto zachodzi poważna obawa, co też nasz rząd zdąży jeszcze wymyślić i czy da się to potem „odkręcić” bez szkody dla społeczeństwa. Przecież wszyscy chcemy żyć w praworządnym, prawidłowo funkcjonującym na zasadach demokratycznych kraju. Pożałowanie godne wydarzenia z 11. listopada, istotnie można tu pominąć. A czy i w jaki sposób będą wyjaśniane – czas pokaże. Jeśli chodzi o ilustrację, uważam, że została bardzo trafnie dobrana do treści artykułu. Ponadto nie sądzę, aby uczestniczki Powstania Warszawskiego, które obecnie biorą udział w protestach, miały jakieś zastrzeżenia co do użycia symbolu Polki Walczącej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here