Pogoń Izabeli za zmianami

1

Nie zobaczę ani Domku Gotyckiego, ani Świątyni Sybilli. Już jest po sezonie. Ale nie wyjadę z Puław z pustymi rękami nie zobaczywszy głównej perły. Owszem, zwiedzę perłę pod egidą przewodniczki. Oprowadzi mnie po pałacu Czartoryskich. Fatygowałem się samochodem by poczuć tu na miejscu, przynajmniej w ułamkach, żywot głównej postaci, otoczonej urokliwym nimbem Puław. Wówczas były to nie tylko dla Izabeli Polskie Ateny.

Chodzi oczywiście o księżnę Izabelę z Flemmingów Czartoryską. Spogląda na mnie z kilku portretów, kiedy już jestem w pałacu. Utrefiona fryzura, mądry wzrok, piękna kibić, zgrabna talia (gorset działa), melancholijny wzrok, klejnoty, ramy arystokratycznej stabilizacji.

Najpierw jechałem do pałacu wspaniałą Aleją Królewską. Jest to direttissima, wytyczona linijką na mapie przez 4,5 km od wsi Osiny. Jak batem strzelił. Piękny pomysł urbanistyczny. Oś od Osin do centrum Puław. Równiutko. Jak Broadway w Nowym Jorku na Manhattanie albo Avenida Diagonal w Barcelonie.

Miasto Puławy powinno mieć na piersi order za wytrwałość i dzielność. Niszczone regularnie przez Rosjan, mniej regularnie przez Szwedów i Niemców. Pałac budowany wielokrotnie, głównie dla kolejnych  polskich rodzin arystokratycznych przez architektów holenderskich, później niemieckich. Jeden tylko malutki przykład: za pomoc Kościuszce Rosjanie zniszczyli ponownie pałac, skonfiskowali Czartoryskim wszelkie dobra, zrabowali bibliotekę (40 000 tomów).

 

Ῠ Ῠ Ῠ Ῠ

Ale urodzona w Warszawie 31 marca 1745 roku energiczna Izabela decyduje odbudować siedzibę rodu dwa lata po porażce kosynierów dzielnego Tadeusza.  Niespożyta energia! Feniks z popiołów. U wspomnianej Sybilli, na frontonie budyneczku umieszcza hasło „Przeszłość – Przyszłości“. Piękne przesłanie. Można psychologicznie transponować dalej – kto komu: jak „Matka Dzieciom“, albo „Dziadek Wnukom“. Dbała o losy tego, co zostawi potomnym. Nie były to czcze słowa. W 1801 roku zakłada w Puławach pierwsze muzeum w Polsce. Lud mógł tu się dokształcać. Żadnych barier socjalnych – toutes proportions gardées…

Puławy owiane są szlachetną i szlachecką legendą, iż w XIX w. były zastępczą  etykietą Warszawy w rozdziałach: kultura, sztuka, patriotyzm i też polityka. To spory zaszczyt dla prowincjonalnego miasta przed bramami Lublina. Chodzę po salach, oglądam oczywiście poczet rodowych portretów, setki eksponatów, zaskakujących obiektów. Ojciec  Izabeli, generał pruski Georg Detlev von Flemming oraz matka, Antonina z Czartoryskich, bardzo wcześnie zmarła. Izabela była zatem pół-Prusaczką („Niemiec“ w sensie państwowości, jeszcze nie było wtedy na mapie Europy).

Izabela po przebytej ospie była ostrożnie, czyli dyplomatycznie mówiąc, upiększająco malowana przez kolejnych opłacanych artystów. Typowe portrety w tamtej epoce. Ale wspomnienia jej współczesnych są zgodne: Izabela miała swój delikatny urok, którym oczarowała nie męża, gdyż tego jej wyszukano bez niej po tajemnych rodzinnych naradach. Po kobiecemu taktycznie owijała o palec kolejnych kochanków. Podobno po każdej przebytej ciąży ładniała. Stara ginekologiczna prawda.

Epoka była liberalna w kanonach matrymonialnych, zwłaszcza ta na wysokich salonach, toteż po poślubieniu (miała wówczas 15 lat…) Adama Kazimierza Czartoryskiego, po formalnej przysiędze wierności, małżonkowie symetrycznie zaczęli rozglądać się na boki w kolejnych zacisznych buduarach i pałacowych sypialniach… Sam Adam Kazimierz był bardzo ważną postacią na politycznej szachownicy Polski. Prywatnie był wujem ciotecznym Izabeli, komendantem Szkoły Rycerskiej w Warszawie, osobą niebywale dobrze wykształconą. Oprócz „europejskich“ zasadniczych języków, władał również tureckim, arabskim i perskim. Ex oriente lux venit…

 

Ῠ Ῠ Ῠ Ῠ

Izabela rodzi dwu ważnych synów. Dwa razy skandal. Dwa razy ojcem nie jest mąż  Adam Kazimierz! Pierwszym synem jest Adam Jerzy (ur. 1770), którego (o tym huczy Warszawa, Petersburg i parę innych metropolii w Europie) ojcem był ambasador Rosji w Warszawie, poseł carycy, książę Nikołaj Repnin. Zatem był Adam pół-Rosjaninem – późniejszy szef rządu polskiego na wygnaniu w Paryżu, w Hôtel Lambert!  Ideał polskiego patrioty.

Izabela rodzi (1774) drugiego męskiego potomka. Nazywa się Konstanty.  Znowu skandal. Ten z kolei jest genetycznie pół-Francuzem. Ojcem jest książę Armand Louis de Gontaut de Lauzun, który skrzętnie opisał swe amory z powabną Polką. I nie tylko z nią. Żeby tylko opisał! Ale on je wydał, aby wykazać się przed Europą  swymi zdobyczami w świecie damskim. Une véritable chronique scandaleuse… Konstanty zrobił potem wielką karierę w armii carskiej w Sankt Petersburgu.

Nota bene: w Wiedniu jest Czartoryski-Gasse, czyli ulica Czartoryskiego. Zawsze myślałem, iż tym nazwiskiem uhonorowano na pewno Adama, syna Izabeli, patriotę, premiera, wielkiego polityka z Paryża. Jest to wyjątkowo pięknie wijąca się ulica po eleganckich zachodnich wzgórzach Wiednia. Mój błąd! Nie! Ulica w Wiedniu – okazuje się – czci jego młodszego brata, wspomnianego wyżej  Konstantyna! A jego francuski  rozerotyzowany  ojciec Armand Louis nie stracił głowy  definitywnie dla kolejnej arystokratki, lecz pod gilotyną w 1793 roku. Tym razem Rewolucja sięgnęła ostrym metalowym ostrzem po jego bujne i aktywne życie w buduarach.

Lista kochanków Izabeli jest długa. Najpierw była pogoń za kolejnymi sezonowymi miłostkami lub bardziej stabilnymi związkami z genetycznymi konsekwencjami. Potem udała jej się nawet pogoń za Stanisławem, ostatnim królem agonizującej Polski.

Jako matka przeżyła Izabela wiele tragedii, gdyż straciła dramatycznie kilkunastoletnią córkę Teresę. Sukienka nieostrożnej panienki zaczęła się palić od ognia z kominka. Mimo szybkiej pomocy, dziewczynka umarła z powodu oparzeń. Inna córka, Maria, po wielu smutnych awanturach, musiała rozwieść się z mężem, niemieckim arystokratą, Ludwikiem Wirtemberskim. Wreszcie Izabela nie musiała płacić w Europie długów zięcia!

W sumie Izabela urodziła 2 synów i 5 córek.

 

Ῠ Ῠ Ῠ Ῠ

Potem – wiek robi swoje – pogoń za mężczyznami zredukowała się. Zaczęła się w życiu Izabeli pogoń za aktywnością patriotyczną. Przypominam, iż herbem miasta Puławy (uwaga – jedna z głównych arterii Warszawy to ul. Puławska!) jest „Pogoń”, czyli rycerz w zbroi pędzący na koniu. Znów pogoń… Ten motyw heraldyczny kojarzy się naturalnie z Litwą i rodem Czartoryskich. Puławy, czyli promieniujący sławą pałac Czartoryskich, zaczynają grać dzięki Izabeli wielką rolę w skali państwowej. Metamorfoza kochliwej Izabeli (od erotyki do polityki) przypada plus minus na rok 1785. Bywają tu sławy pióra (Niemcewicz, Naruszewicz, Woronicz,  Karpiński), malarze (P. Norblin, M. Bacciarelli) oraz szereg politycznych znakomitości. Izabela angażuje się coraz bardziej w politykę. Dyskusje, bywania w sejmie, listy, demonstracje, postulaty, utarczki słowne…

Nadwornym muzykiem w Puławach jest Ferdinand Vinzenz Lessel, pół-Niemiec, pół-Czech. Pałac dysponuje salą teatralną, a Izabela talentem scenicznym. Występuje w sztukach, w śpiewograch. Lessel tworzy muzykę a Koźmian tekst do opery „Matka Spartanka”.  Ona sama w roli tytułowej. To stwarza pole do uszczypliwych uwag jej głównie salonowych „przyjaciółek”, czyli plotkarek: Izabela Spartanką? Ha, ha, ha… Ze swymi słabostkami łóżkowymi w kontaktach z wysoko postawionymi mężczyznami? Chichot zasłaniany wachlarzami nie ustawał latami za uszminkowanymi ustami salonowych dam…

Sama Izabela bardzo dużo jeździ po Europie, często uciekając przed gniewem bliskich Rosjan, ale wracając do refrenu swego intensywnego żywota – do swych ukochanych Puław. Przykładowo udaje się do Holandii, aby sprzedać swoją część majątku po zgonie ojca von Flemminga (1772).

Ciągle upiększając ogród puławski, rozbudowuje go obiektami architektonicznymi. Tak powstaje pomarańczarnia.

Dwa lata (1790-91) nie ma jej w Polsce – w Szkocji kupuje dzieła sztuki do swej eklektycznej kolekcji. Muzeum rozrasta się. Po powstaniu kościuszkowskim zastaje swój pałac ponownie w ruinie – Rosjanie zniszczyli całą substancję budynku pałacowego. Wspominałem o tym. Te hiobowe wieści dochodzą do niej, kiedy już dogorywa. Jako 90-letnia dama umiera w Wysocku.

Żegnając puławski pałac, schodząc po żeliwnej konstrukcji bocznego skrzydła, natrafiam w klatce schodowej na wystawiony tekst o formacie plakatu. Lektura dla turystów. Wielki prostokąt na ścianie, wywieszony ku uwadze zwiedzających. To cząstka myśli politycznych Adama Jerzego, najstarszego syna Izabeli, szefa „rządu na obczyźnie”, kiedy nie było Polski na mapie Europy między 1795 a 1918. To zapisał w roku 1840: „Może rządy i narody wolne postrzegą, na jakie niebezpieczeństwo narażają się, nie przedsiębiorąc polityki troskliwszej i czynniejszej i ustępując zawsze, w każdej ważnej okoliczności mocarstwu, które wszędzie ciśnie, rozpiera się, podgarnia, bo nigdzie oporu nie spotyka”.

Kogo miał na myśli? Komu stawiać opór? Odpowiedź krąży nadal nad mapą Europy, jak głodny sęp agresywności lub niedokarmione widmo niebezpiecznych ideologii… Podróże kształcą. Warto było przyjechać choć na chwilę do bogatego w ukryte refleksje pałacu Czartoryskich w Puławach.

Poprzedni artykułOdbiór nieruchomości: Jakie dokumenty są niezbędne?
Następny artykułRosyjskie media: relacje z Zachodem, sankcje. Co otrzymują w przekazie Rosjanie?
Wiesław Piechocki, doktor romanistyki Uniwersytetu Warszawskiego, nauczyciel, autor publikacji, dziennikarz. Stopnie kariery w UW: asystent, starszy asystent, adiunkt. Studiował ponadto w Paryżu na Sorbonie, we Włoszech (Perugia) oraz w Rumunii (Braszow). W czasie PRL publikował tłumaczenia utworów następujących poetów: Luciana Blaga (z rumuńskiego) oraz Eugenio Montale (z włoskiego) w „Literaturze na Świecie“. W 1981 wyemigrował z powodów politycznych wraz z rodziną przez Norwegię do Austrii. W latach 1982-2012 pracował jako nauczyciel w jedynym liceum w Księstwie Liechtenstein, w stolicy Vaduz. Nauczał w języku niemieckim francuskiego, łaciny oraz włoskiego. Wiesław Piechocki jest autorem: „Mini-Rozmówek Francuskich“, 1979; zbioru reportaży „Okolice“, 2005 oraz wspomnień „Lustro mojego czasu“, 2022. Jego wiersze znalazły się w antologii „Poezja naszych dni“, 2023. Na emigracji zamieścił setki reportaży, esejów o kulturze i sztuce w periodykach polonijnych: „Nowy Kurier“ Toronto; „Nowy Dziennik“ Nowy Jork; „Jupiter“ Wiedeń; „Panorama Polska“ Edmonton; „Nasza Gazetka“ Zurych. W języku niemieckim zamieścił 530 artykułów o tematyce kulturalnej i historycznej oraz 50 artykułów całostronicowych o dynastii Liechtenstein w lokalnej gazecie „Volksblatt“, ukazującej się w Vaduz, stolicy monarchii w latach 2000-2010. W 2015 otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski od prezydenta Bronisława Komorowskiego na wniosek ówczesnego ambasadora RP w Bernie, Janusza Niesyto. W latach 1981-2018 mieszkał z rodziną na zachodzie Austrii, blisko granicy z Liechtensteinem i Szwajcarią, od 2018 mieszka w Wiedniu.

1 KOMENTARZ

  1. Kolejny interesujący reportaż autorstwa Wiesława Piechockiego! Tak na marginesie dodam, że córka Izabeli – Maria Wirtemberska (podobno córka ostatniego polskiego króla), o której autor wspomina, mieszkała w latach 1785-1790 w Pałacu w Trzebiatowie (obecnie: Zachodniopomorskie). Jest tam teraz Trzebiatowski Ośrodek Kultury, muzeum i biblioteka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj