Piękno w życiu codziennym

0

Doznania piękna nas nie mylą. Siła z jaką odbieramy bodźce wyklucza wątpliwości. Istnieć, to nie znaczy tylko wkładać wysiłek w rozumienie siebie i otaczających nas zjawisk, ale także doznawać i przeżywać. Odbierając świat w kategoriach piękna zwielokrotniamy nasze przeżycia.

Niestety, zmniejsza się liczba osób odznaczających się ponadprzeciętną uczuciowością i wrażliwością. Obojętniejemy na doznania piękna. Nie dbamy w swej większości, o sposób wyrażania naszych myśli i przeżyć. Zadowala nas pospieszny skrótowy język esemesów i maili. Nie zwracamy uwagi na sposób jedzenia, ani na sposób ubierania się. A to wszystko składa się na urodę naszego istnienia. Robocze spodnie, czyli jeansy zawojowały świat.

W starożytnej Grecji odwoływano się przede wszystkim do Dobra, Prawdy i Piękna. Wielka Rewolucja Francuska 1789 roku wniosła jako fundamentalne inne wyższe wartości: Wolność, Równość, Braterstwo. Ostatnia z wymienionych wartości, znana w starożytności, zastąpiła w poglądach wielu myślicieli miłość bliźniego wprowadzoną przez chrześcijaństwo.

Na marginesie dodam, że funkcjonuje obecnie u nas błędny pogląd o korzeniach kultury europejskiej. Otóż nie jest nimi chrześcijaństwo, które można porównać obrazowo do łodygi. Natomiast korzeni europejskiej kultury należy szukać w filozofii starożytnej Grecji oraz w zasadach prawnych sformułowanych w starożytnym Rzymie, które teoretycznie nadal obowiązują w Europie.

W naszej epoce neokapitalizmu, czyli neoliberalizmu ekonomicznego zapomina się o wyższych wartościach. Piękno zostało zastąpione przez użyteczność, funkcjonalność, wygodę. Tym samym zmniejszyło się oddziaływanie tej uszlachetniającej wartości. A bywa, że przeżycia piękna zastępują wskazania moralne wyznaczając postępowanie, bowiem piękno onieśmiela, stanowi swoistą zaporę. Kształtuje relacje człowiek-człowiek. Mogłoby stanowić doskonalszą rolę regulatora stosunków międzyludzkich niż przeżycia dobra i zła, które – niezależnie od ich interpretacji – od wieków nie wystarczająco hamują wadliwe czyny człowieka.

Z przyjemnością oglądam filmy, których akcja rozgrywa się na początku XX wieku. Pochłania mnie piękno kapeluszy, oryginalne fryzury i starannie dobrane stroje do sytuacji. Także wnętrza mieszkań z reguły wzbudzają przeżycia piękna i mają zindywidualizowany charakter.

Zamiast szukać własnego wyrazu piękna i tworzyć wnętrze domu zaspokajające je, większość społeczeństwa ulega zniewalającej sile mody. Na przykład osoby płci żeńskiej, zamiast podkreślać kobiecość, upodobniają się do panów chodząc w spodniach. Uzasadnieniem ma być wygoda. Ale wygoda nie powinna stanowić wyznacznika jakichkolwiek przejawów naszego życia.

Obyczajowość się zmienia, bo stosunkowo nie tak dawno George Sand gorszyła otoczenie z powodu chodzenia w męskich strojach i palenia papierosów. Nasza obyczajowość nie pozwala panom na chodzenie w sukniach. Aprobata tego stroju dotyczy jedynie zakonników i księży, którym zresztą obecnie zezwala się na chodzenie w garniturze. Dodam, że zacieranie różnic między płciami w wymiarze wizualnym nie służy relacjom erotycznym. Moda się zmienia, bo w okresie międzywojennym zastanowienie budziły kobiety ostrzyżone po męsku, by wymienić Marię Rodziewiczówną.

Podobają mi się tajemnicze, tradycyjne stroje kobiet Dalekiego Wschodu. Zakryte ciało i twarz budzą zaciekawienie. Rozmawiałam z Persem, który gorszył się nadmiernie obcisłymi ubraniami Europejek i wykorzystywaniem kobiecego ciała emanującego seksem do reklamowania mebli czy garnków. Uznał, że wbrew temu co myślimy w Europie, większy szacunek dla kobiet okazywany jest w jego kraju.

Co pewien czas wybiera się miss piękności. Są one starannie ubrane i efektownie rozebrane. Modne ubranie, trzymanie się kanonów mody nie czyni jeszcze człowieka eleganckim. Respektowanie przepisów dyktowanych przez projektantów bywa nieraz oznaką braku pewności siebie, chęcią sprostania temu, co obowiązuje „w wielkim świecie”.

Nasze istnienie wykracza poza kategorie dobra i zła, ale to, co leży poza sferą moralną nie musi być z nią sprzeczne.

Poprzedni artykułBitwa pod Grunwaldem – niewykorzystane zwycięstwo
Następny artykułJustynian i Teodora, czyli późnoantyczna rewolucja u władzy
Maria Szyszkowska
Prof. zw. dr hab. Maria Szyszkowska - filozofka, działaczka polityczna i społeczna, nauczycielka akademicka. Ukończyła Wydział Filozofii w Akademii Teologii Katolickiej oraz Wydział Prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Habilitowała się na Wydziale Filozoficznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Studia prawnicze ukończyła w 1961, a studia filozoficzne w 1962. Tematami jej prac magisterskich były Filozofia prawa Kanta (prawo) oraz Intelligibile według Kanta i Tomasza z Akwinu (filozofia chrześcijańska). W roku akademickim 1989/1990 gościnnie wykładała na wydziale filozoficznym Uniwersytetu w Wiedniu. Od 1992 zaczęła pracować na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie została wykładowczynią filozofii współczesnej, filozofii kultury i filozofii prawa. W latach 1993–1997 była członkiem Trybunału Stanu RP, a w 2001 roku została wybrana na senatora RP V kadencji z okręgu warszawskiego; Nominowana w 2005 r. do Pokojowej Nagrody Nobla; W 1999 r. odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Jest prezesem Pacyfistycznego Stowarzyszenia Wolnej Myśli, wiceprzewodniczącą Polskiego Oddziału Stowarzyszenia Kultury Europejskiej z siedzibą w Wenecji (SEC), członkinią honorową stowarzyszenia ATTAC Polska i jednym z założycieli Polskiego Forum Społecznego. W 1992 r. utworzyła Zakład Filozofii Polityki ISP PAN. Opublikowała ponad 30 monografii, ponad 90 prac zbiorowych i kilkaset artykułów. Uformowała filozofię codzienności, filozofię farmacji i wniosła wkład do rozwoju filozofii prawa. Organizuje ogólnopolskie konferencje. Członkini m.in. Związku Literatów Polskich, Polskiego Towarzystwa Filozoficznego, Związku Nauczycielstwa Polskiego oraz Internationale Gesellschaft „System der Philosophie”. Założycielka „Inicjatywy Otwarci”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here