Patriotyzm dziś

0

O patriotyzmie nie jest łatwo mówić, a jeszcze trudniej pisać, ponieważ to słowo, podobnie jak kilka innych, w naszym języku zarezerwowane jest na specjalne, podniosłe okazje. Takie, które odnoszą się do postaw, czynów i niecodziennych stanów emocjonalnych.

Na co dzień nie mówi się o patriotyzmie. Bo czym w ogóle jest dziś patriotyzm? Jak my współcześni — a przede wszystkim młodzież wychowana w czasach pokoju, niepodległości i demokracji — rozumiemy to pojęcie?

Encyklopedyczna definicja patriotyzmu mówi, że jest to miłość do ojczyzny, do własnego narodu, połączona z gotowością do poświęceń. Ale o jakim poświęceniu możemy mówić dzisiaj, kiedy Polska jest niepodległa, a burzliwe dzieje naszego narodu są na szczęście faktami historycznymi? Przecież współczesna sytuacja kraju i narodu nie wymaga patriotyzmu z czasów zaborów czy okresu wojny.

O ile w czasie wojny czy zagrożenia nią patriotyzm sprowadza się przede wszystkim do walki z wrogiem, to w warunkach XXI wieku nabiera on wielowymiarowego i wieloaspektowego charakteru. Przejawia się m.in. w walce o interesy wewnętrzne i zewnętrzne kraju, stawianiem interesów kraju ponad interesy osobiste, w otwartości na świat, w pracy, i nauce dla dobra osobistego oraz dla dobra kraju.

W żadnym języku nie ma jednej, powszechnie przyjętej defnicji patriotyzmu. Żeby się o tym przekonać, zajrzałem do literatury anglojęzycznej, gdzie określenie to pojawiało się od kilku stuleci. Oto kilka przykładów.

Samuel Johnson (1709‒1784), angielski poeta i autor Dictionary of the English Language w 1775 roku napisał, że „patriotyzm jest ostatnią ucieczką dla łajdaka”. Calvin Coolidge, prezydent Stanów Zjednoczonych w latach 1923‒1929, powiedział, że „patriotyzm jest łatwy do zrozumienia w Ameryce. Oznacza on dbanie o swoje sprawy i sprawy twojego kraju”. Zdaniem brytyjskiego pisarza i filozofa Johna R. R. Tolkiena patriotyzm powinien być stałym obyczajem, „lecz nie będzie z niego pożytku, jeżeli nie będzie obyczajem uniwersalnym”. Richard Aldington (1892‒1962), pisarz angielski, w 1931 roku stwierdził, że patriotyzm oznacza „żywe poczucie zbiorowej odpowiedzialności”. Natomiast sławna angielska pielęgniarka Edith Louisa Cavell powiedziała w 1915 roku: „Patriotyzm nie wystarcza. Musi być pozbawiony nienawiści i zawziętości wobec innych”.

Pisarz irlandzki, stary kpiarz George Shaw (1856‒1950) oświadczył, że „nigdy nie będziemy mieli spokoju w świecie, póki ludzie nie pozbędą się patriotyzmu”. Lord Acton (1834‒1902) porównał patriotyzm z religią, mówiąc: „Patriotyzm jest w życiu politycznym tym, czym wiara jest w religii”. Skoro mowa o religii, przytoczę opinię francuskiego pisarza Henriego René Alberta Guy de Maupassanta (1850‒1893), który powiedział, że patriotyzm jest rodzajem religii, jest jajkiem, z którego wylęgają się wojny”. Brytyjski flozof Bertrand Russell (1872‒1970) napisał, że „patrioci zawsze mówią o umieraniu za swój kraj, ale nigdy nie mówią o zabijaniu za swój kraj”.

Jako przykład apelu o patriotyzm często cytuje się zdanie wypowiedziane przez prezydenta Johna F. Kennedy’ego w czasie jego inauguracyjnego przemówienia 20 stycznia 1961 roku: „Nie pytajcie, co wasz kraj może zrobić dla was, pytajcie, co wy możecie zrobić dla waszego kraju”. Polityk angielski Neil Kinnock, na konferencji Labour Party w Brighton w 1983 roku, powiedział: „Oddałbym życie za mój kraj, ale nie zgodzę się, aby kraj umarł za mnie”. W krajach anglosaskich często przytacza się, jako przykład patriotyzmu powiedzenie: „Right or wrong, my country”, które w nieco luźniejszym tłumaczeniu może brzmieć: „ma rację albo nie, ale to mój kraj”. Przytoczyłem przykłady określeń patriotyzmu z kultury anglosaskiej po to, aby wykazać superpatriotom, że nie ma jednej powszechnie przyjętej defnicji patriotyzmu. W przestrzeni historycznej pojęcie to nabierało różnych znaczeń i treści w zależności od sytuacji, w jakiej znajdowała się ojczyzna.

Sądzę, że nasz współczesny patriotyzm to przede wszystkim sprawa naszego języka, tradycji kulturowych, korzeni. Wszystko to wiąże się mocno z poczuciem tożsamości narodowej. Wszystko to wyraża się za pomocą symboli narodowych, które są oznakami odrębności narodu i przynależności do niego. Z tego powodu są one otaczane szczególnym szacunkiem i poważaniem. Należą do nich: godło, barwy narodowe i hymn. Symbole te zawsze były i są bliskie naszym sercom.

Ta miłość do ojczyzny, do tego, co polskie, to właśnie sens patriotyzmu także i dzisiaj. Obecny patriotyzm potrzebuje na pewno innego rodzaju poświęceń niż w przeszłości. Wymaga uczciwości, pracowitości, działań na rzecz wspólnego dobra.

Współczesny patriota nie powinien zamykać się w kręgu szeroko pojętej kultury swojego kraju. To człowiek obyty ze światem, oczytany w historii nie tylko swojego kraju i potrafący wzbogacać swoją osobowość najlepszymi zdobyczami innych kultur i krajów. Tolerancja wobec innych powinna być immanentną cechą współczesnego patrioty.

Niestety mamy w Polsce liczne przykłady, że za największych i prawdziwych patriotów uważają się osoby ksenofobiczne, łyse osiłki wyposażone w bejsbolowe kije, krzykliwe, atakujące innych. Przy tym są to osoby o konserwatywnych poglądach politycznych i odmawiające przeciwnikom politycznym miana patrioty.

Jak pokazuje historia, nasze uczucia patriotyczne, duma narodowa, poczucie godności i honoru, były dla nas, Polaków, zawsze bardzo ważne. Dlatego mówić o nich trzeba zawsze, a tym bardziej w czasach burzliwych zmian. A od kilkunastu lat Polska jest właśnie w okresie takich wielkich i szybkich zmian oraz przewartościowań.

Mówić trzeba dlatego, by — zwłaszcza nowe pokolenia — nie traciły wiedzy o przeszłości w zalewie kultury masowej i standaryzacji wzorców. Aby nie ulegały one łatwemu złudzeniu, że oto można i należy budować przyszłość na innym budulcu niż ten, który przez całą historię stanowił o naszej narodowej i państwowej tożsamości oraz sile. Aby nie myliły ojczyzny z rynkiem, a narodowych wartości z pieniądzem.

Otwarcie na świat, uczestniczenie w nim i jego przemianach, członkostwo we wspólnotach międzynarodowych nie eliminują patriotyzmu. Nie zmieniają jego celu, choć sprawiają, że zmienia się sposób jego osiągania. Nie sprawiają, że cel staje się mniej ważny. Jestem przekonany, że jest dokładnie odwrotnie. Uważam bowiem, że interes narodowy w różnorodnym, a przy tym coraz bardziej wspólnym i zglobalizowanym świecie, wymaga właśnie postaw patriotycznych. Tak bliskie, jak chyba nigdy wcześniej, zetknięcie się z kulturą, tradycją i obyczajami innych nacji jest twórcze i pożyteczne dopiero wtedy, kiedy reprezentujemy wartości własne i możemy nimi wspomagać wspólnotę. Wspólna Europa nie dąży do unifikacji. Szanuje natomiast różnorodność i tożsamość narodów, a przez tę rozmaitość chce budować swoją siłę.

Obecne zmiany, ich kierunek i tempo stanowią wielkie wyzwanie dla poczucia patriotyzmu Polaków, dla każdego z nas. Są przyczyną sporu o to, w jaki sposób współczesny patriotyzm powinien się przejawiać.

To nie jest nowy spór. Mieliśmy z nim do czynienia zawsze w tych pokoleniach, które — mówiąc umownie — znajdowały się na zakrętach historii. Tak jak my. Zapewne wtedy, podobnie jak i dziś, istniały obawy, czy tym wyzwaniom uda się sprostać. Gdy mamy co do tego wątpliwości, trzeba wracać pamięcią do chwil w naszej narodowej historii, w których wcześniejsze pokolenia zmagały się z trudnymi wyzwaniami. Wówczas wyzwania te były dla nich trudne jak te, które są trudne dla nas współczesnych.

Jest oczywiste, że współczesny polski patriotyzm ma inną treść niż sto, czy dwieście lat temu. Dzisiaj obejmuje on wszystkie warstwy społeczne, całość populacji polskiej. Cieszymy się państwem niepodległym i suwerennym, nie musimy tych wartości zdobywać militarnie. Wprawdzie zdarza się, że miewamy w ręku oręż. Jak choćby wtedy, gdy pełnimy pokojowe misje w różnych zapalnych częściach świata, z pozoru tylko odległych od naszych spraw. Jednak to nie od siły militarnej zależy siła państwa i powodzenie jego obywateli.

Dziś tę siłę państwa i narodu wyznacza jego potencjał gospodarczy, jakość i konkurencyjność produktów. Wyznacza także sprawny, nowoczesny i łatwo dostępny system edukacyjny i poziom wykształcenia społeczeństwa. W dużym stopniu siłę tę wyznacza potencjał twórczy, innowacyjność, pracowitość, umiejętność komunikowania się ze światem. Także aktywna obecność w organizacjach międzynarodowych i zdolność do partnerstwa.

Szczególną uwagę należy zwrócić na kształtowanie postaw patriotycznych dzieci i młodzieży na wszystkich etapach edukacji. Dodam jeszcze coś, o czym nie mówi się zbyt często. A mianowicie mam na myśli kondycję moralną narodu, uczciwość obywatelską, poczynając od jednostek, aż po instytucje gospodarcze i państwowe.

Dziś o państwie i narodzie, jego pozycji międzynarodowej, stanowi umiejętność odczytywania „znaków czasu”, odczytywania w porę kierunku, w którym idzie świat, dostrzeganie symptomów zmian i nadążanie za nimi. Wszystko to wpływa na jakość polityki, sposób jej pojmowania i uprawiania.

To z pewnością nie wszystkie kwestie, które składają się na treść współczesnego patriotyzmu, jako postawy mającej na celu dobro swojego narodu i państwa. Ale czy to oznacza, że trzeba odłożyć do lamusa etos patriotyczny Polaków? Oczywiście, że nie. Bo to dzięki nim Polska cieszyła się przez wieki wolnością, niepodległością i suwerennością, a w chwili ciężkich doświadczeń, długiej nocy zaborów, nadzieją na lepsze czasy.

Patriotami byli ci Polacy, którzy walczyli za naszą i waszą wolność. Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych, polscy legioniści w czasie pierwszej wojny światowej na czele z Józefem Piłsudskim, a na froncie politycznym m.in. Roman Dmowski, Ignacy Paderewski i Ignacy Daszyński.

Nie byłoby dzisiejszej Polski, gdyby nie cała nasza patriotyczna tradycja, zwłaszcza walka o Polskę w okresie okupacji hitlerowskiej w czasie drugiej wojny światowej. Nie byłoby dzisiejszej Polski, gdyby nie miłość do ojczyzny, w której kryły się nie tylko uczucia poszczególnych obywateli, ale też postawy nakazujące poświęcać wszystko, kiedy było trzeba, w imię wolności i niepodległości narodowej. Nie byłoby demokratycznej Polski, gdyby nie walka o Polskę w pełni suwerenną. Nie byłoby dzisiejszej Polski, gdybyśmy nie budowali jej własną pracą, nauką, edukacją, twórczością, kulturą, gdy czas historyczny był lepszy. Tak właśnie, jak dziś.

Cel zawsze był i jest ten sam: dobro narodu, ojczyzny, państwa. Wspólne dobro, pojmowane coraz szerzej w miarę uświadamiania sobie, że obok „małej” i „dużej” ojczyzny, także w integrującej się Europie, musimy — i chcemy — mieć świadomość swej tożsamości narodowej i kulturowej. Również i dziś Polacy są dumni ze swej przynależności narodowej. Według CBOS 38 proc. Polaków „odczuwa dumę z tego, że są Polakami”.

Nie powinno być sprzeczności między patriotyzmem a przynależnością Polski do Unii Europejskiej i poparciem idei integracji europejskiej.

W Polsce nacjonaliści często uważają się za superpatriotów i publicznie obnoszą się z patriotycznymi etykietami. Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans twierdzi, że „nacjonalista nie jest patriotą, a prawdziwy patriota jest równocześnie Europejczykiem”. Moim zdaniem nie powinno być sprzeczności między postawą patriotyczną a solidarnością międzynarodową, otwartością na Europę i świat, godzeniem interesów narodowych z międzynarodowymi. Żyjemy w świecie w coraz większym stopniu współzależnym i globalizującym się.

Nie powinno być również sprzeczności między patriotyzmem narodowym a patriotyzmem regionalnym czy lokalnym. W praktyce ten konfikt jednak pojawia się w Polsce. Widać to na przykładzie Ruchu Autonomii Śląska. Przeciwnicy tego ruchu zarzucają jego zwolennikom brak patriotyzmu i odmawiają mu prawa lokalnego bytu. Przykład Kaszub wykazuje, że można cieszyć się prawami do własnej autonomii i być równocześnie wzorowymi patriotami.

Patriotyzm w Polsce jest przedmiotem sporów politycznych. Prawica polska, w szczególności skrajna prawica, odmawia politycznej lewicy prawa powoływania się do miana formacji patriotycznej. W przeszłości historycznej były przypadki, że niektóre organizacje lewicowe wynosiły internacjonalizm ponad patriotyzm. Ale nie dotyczy to współczesnej lewicy. Jako człowiek lewicy pragnę spojrzeć na patriotyzm z punktu widzenia przedstawiciela wartości szeroko pojętej lewicy. Zdaniem Piotra Ikonowicza „w uproszczonej wizji świata współczesnej polskiej prawicy patriotyzm przybiera postać nacjonalizmu, buduje się go raczej na niechęci do obcych niż na umiłowaniu ojczyzny. Jest to skuteczny, ale dość perfidny sposób jednoczenia narodu. Patriotyzm w warunkach XXI wieku wokół partii rządzącej. Ostatnio przybrał on formę jeszcze bardziej, jeżeli to możliwe, odrażającego — rasizmu”.

W Polsce wszystko wydaje się przedmiotem ostrych sporów politycznych z wyjątkiem tego, co jest najważniejsze dla polityków, partii politycznych, a więc jak stworzyć Polsce i Polakom najlepsze warunki rozwoju i poprawy poziomu życia. Polityka, chodź związana z teraźniejszością, skierowana jest ku przyszłości. Ale kiedy słucha się wielu polityków prawicy, widać wyraźnie, jak odwracają naszą uwagę ku przeszłości, ale nie po to, by poznać pozytywne tradycje historii Polski, lecz po to, aby zdyskredytować lewicę. Przeszłość, zwłaszcza PRL-owska, jest przedmiotem ostrej walki politycznej. Prawica podważa postępowe tradycje lewicowe, kwestionuje patriotyzm ludzi, którzy od co najmniej stu lat walczyli zarówno o niepodległość Polski, jak również o sprawiedliwość społeczną.

Dla każdej partii politycznej tradycje są ważne. Moim zdaniem partia czy formacja polityczna, która nie ma głębokich korzeni historycznych, może łatwo stać się efemerydą polityczną i nie może trwale zaistnieć w świadomości społeczeństwa.

Lewica powinna silnie akcentować swój patriotyzm we współczesnych warunkach i wykazywać, że jest on zgodny z integracją z Unią Europejską, solidarnością z ludźmi pracy na całym świecie i walką z patologią oraz zagrożeniami współczesnego świata.

Lewica powinna przypominać swoje tradycje patriotyczne i rewolucyjne pod zaborami, zwłaszcza pod zaborem rosyjskim. Naród, który zademonstrował patriotyczne cele i romantyczne zrywy powstańcze w XIX wieku, stanął przed stu laty przed dylematami, których nie było wcześniej: rewolucja socjalna czy narodowowyzwoleńcza, czy może obie razem? Wspólnie z innymi nurtami lewicowymi czy niezależnie, osobno?

Obiektywne spojrzenia na minione stulecie dziś nie mogą przebić się poprzez totalną krytykę i negację wszystkiego, co jest związane z przeszłością i tradycją lewicy w Polsce.

Lewica — piórami naukowców — zbyt rzadko podejmuje dyskusję o przeszłości. Prawica, szczególnie skrajna, czyni to chętnie i bez umiaru, wykorzystuje wszystkie możliwe instytucje naukowe i środki przekazu, powołuje je i ustanawia. Czyni to po to, by czarnym kolorem barwić nurty i postacie lewicy. Usprawiedliwia antylewicowe postawy nawet wówczas, gdy ciąży na nich przeszłość naznaczona krwawym tłumieniem uzasadnionego buntu, represjami i więzieniami (wypadki krakowskie, lwowskie, w Zagłębiu, przewrót majowy, Brześć, Bereza).

Jest prawdą, że odniesienia do historii, szczególnie w pierwszych kilkunastu latach Polski Ludowej, grzeszyły przemilczeniami, jednostronnością, wręcz fałszowaniem przeszłości. Nie można jednak poddać się ruchowi wahadła: od ówczesnej cenzury i przeinaczeń do obecnych przemilczeń i ślepej gloryfkacji ruchów i ludzi pracy.

Polska lewica ma wystarczająco dużo przykładów i postaci, z którymi może się identyfkować. Mamy do zaprezentowania wiele wielkich osobowości, często bohaterów, jak Ludwik Waryński, Stefan Okrzeja, Marcin Kasprzak, Wera Kostrzewa, Stanisław Kelles-Krauz, Bolesław Limanowski, Edward Abramowski, Stanisław Dubois, Mieczysław Niedziałkowski, Ignacy Daszyński, Adam Feliks Próchnik, Marian Buczek, Ksawery Pruszyński, Oskar Lange, Bolesław Drobner, Adam Polewka, Kazimierz Pużak czy Julian Hochfeld. Zdominowany przez prawicę sejm w marcu 2017 w uchwale upamiętniającej rocznicę odzyskania niepodległości wymienił kilku „ojców niepodległości”. Pominięto w niej działacza socjalistycznego Ignacego Daszyńskiego. Dopiero w wyników protestów jego nazwisko zostało przywrócone w poprawce senatu.

Lewica powinna mówić o dokonaniach tych ludzi, piórami publicystów oraz historyków przybliżać społeczeństwu ich życie, dorobek i wkład w szeroko pojęty patriotyzm.

Przykładem spontanicznego patriotyzmu był masowy udział społeczeństwa polskiego w odbudowie zniszczonego w drugiej wojnie światowej kraju. Dobry przykład patriotyzmu dały tysiące tych osób, które powróciły do ojczyzny z Zachodu i ze Wschodu, by wziąć udział w odbudowie kraju.

Realizm myśli socjalistycznej tuż po wojnie, reprezentowany przez Juliana Hochfelda i wielu innych, jest bezkrytycznie przeciwstawiany działaniom uważanym za niepodległościowe. Bez względu na to, jakie skutki ta działalność przynosiła. Na próżno szukać pytania o to, jakie szkody przyniosłaby narodowi polskiemu.

Jest wiele okazji, rocznic, by przypominać o dążeniach niepodległościowych, o działaniach polskiej lewicy tuż po latach rozbiorów, na początku polskiej państwowości, o antyfaszystowskiej postawie PPS, a także KPP w czasach Hitlera, Franco i Mussoliniego.

Dzisiaj jest właśnie czas na stawianie pytań:

− Czy liczenie na to, że trzecia wojna światowa, która wybuchłaby zaraz po drugiej, nie byłaby samobójstwem i czy czekanie na tę wojnę (w lasach) było przejawem patriotyzmu? Czy moglibyśmy liczyć na złudną obronę Polski przez Zachód przed narzuceniem systemu wschodniego?

− Jaki inny status niż Polska Ludowa mógł być ustanowiony w tamtych warunkach? Czy można potępiać Polskę Ludową, cały polski dorobek powojenny, odprawiać w niebyt osiągnięcia ludzi, którzy dźwigali Polskę, pomimo niegodziwości i błędów tamtej rzeczywistości?

− Jak oceniać ludzi lewicy, członków partii socjalistycznych i komunistycznych, represjonowanych za antystalinizm, za obronę racji narodowych, poległych w więzieniach, cierpiących katorgi zesłania?

− Czy dzisiejsze młode pokolenie wie, że to socjaldemokracja zachodnia, a w Polsce PPS i (pozaparlamentarnie) komuniści wywalczyli ośmiogodzinny dzień pracy, ubezpieczenie i inne prawa socjalne?

− Czy zdajemy sobie sprawę, że dzisiejsza inteligencja, ta już w sile wieku — nawet ze skrajnej prawicy — jest w ogromnej większości inteligencją w pierwszym pokoleniu, która dzięki reformie rolnej i upaństwowieniu przemysłu, trafiła z wiosek do fabryk, szkół i uczelni w miastach?

Granice zachodnie, jednorodność etniczna i niwelacja różnic społecznych to nawet zdaniem niektórych prawicowych polityków i publicystów wystarczające fakty, dla których Polska Ludowa może zajmować ważne miejsce w historii Polski. W ostatnich latach szczególnie widoczny jest kryzys myśli politycznej. Myśl polityczna przegrywa z polityką głoszoną na użytek kampanii wyborczych.

Na lewicy za mało się mówi i pisze o przeszłości. Bez obiektywnego przedstawiania przeszłości, nie można bronić jej przed atakami prawicy. A przecież polska myśl lewicowa stanowi ważny składnik polskiej kultury politycznej, polskiej myśli patriotycznej.

Poprzedni artykułUdane wakacje w Sopocie
Następny artykułMoi artyści cz. 2
Longin Pastusiak
Prof. dr hab. Longin Pastusiak - politolog, amerykanista. Ukończył studia na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego oraz na Wydziale Spraw Międzynarodowych University of Virginia w Stanach Zjednoczonych. W latach 1963-1993 pracował w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Od 1978 r. profesor nadzwyczajny, a od 1986 r. profesor zwyczajny. W latach 1994-2005 Profesor Uniwersytetu Gdańskiego. W latach 1985 -1988 Prezes Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych. Poseł Ziemi Gdańskiej w Sejmie I, II, III kadencji (1991-2001). Wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP oraz przewodniczący stałych delegacji Sejmu i Senatu do Zgromadzenia Parlamentarnego NATO oraz do Zgromadzenia Parlamentarnego Unii zachodnioeuropejskiej W latach 2002-2004 wiceprezydent Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. W latach 2001-2005 marszałek Senatu V kadencji. Profesor w Akademii Finansów oraz w Wyższej Szkole Zarządzania i Prawa w Warszawie. Obecnie jest profesorem w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, gdzie jest Dyrektorem Instytutu Spraw Społecznych i Stosunków Międzynarodowych. Prof. Longin Pastusiak wykładał na uczelniach polskich i zagranicznych. Doctor honoris causa uczelni polskich i zagranicznych. Prof. dr hab. Longin Pastusiak jest autorem ponad 700 publikacji naukowych w tym ponad 90 książek. W 2015 r ukazały się następujące książki prof. L. Pastusiaka: * Polacy w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych, Bellona, Warszawa 2015. * Prezydenci USA w anegdocie. Od Trumana do Obamy, Bellona, Warszawa 2015. * Prezydent dobrych intencji. Polityka zagraniczna Baracka Obamy, Oficyna Wydawnicza “Adam”, Warszawa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here