Odczepcie się od WOŚP

0

14 stycznia 2017 miał miejsce 26. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zwieńczenie wspaniałej, porywającej tłumy akcji charytatywnej, organizowanej od roku 1994 przez Fundację WOŚP. Tak! Dobrze czytacie. Pierwszego Finału nie organizowała, bo jeszcze nie istniała.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, wyłącznie jako zbiórka publiczna, narodziła się już 1992 roku, z inicjatywy Jurka Owsiaka. Zareagował on na wyemitowany w TVP2 program nakręcony w Klinice Kardiochirurgii Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Klinika borykała się z brakiem sprzętu, który zwiększał szanse przeżycia dzieciom urodzonym z wadami serca. Nasz kraj, który  dopiero wszedł na nowe tory, nie był w stanie go zakupić. A jeśli nawet, to nie od razu i w ilościach które pokryłyby istniejące zapotrzebowanie. Owsiak nagłośnił problem w prowadzonej przez siebie audycji radiowej, a potem w telewizyjnym programie „Róbta, co chceta”. Zachęcał do „ogólnonarodowej zrzutki”, aby poprawić sytuację  tylko w jednym oddziale  CZD. Zaczęło się przysyłanie pieniędzy w kopertach. Kwestowano podczas koncertów w Jarocinie. TVP2, pracodawca samego Owsiaka, zdecydowała się na wyemitowanie finału całej akcji 3 stycznia 1993 roku. Owsiaka, jako pomysłodawcę i cały motor napędowy, poproszono, by go poprowadził. Takie były początki.

Odpowiedź społeczeństwa przerosła oczekiwania Owsiaka i samej kliniki. Zebrano spontanicznie bardzo dużo, zwłaszcza jak na te czasy, pieniędzy. Dużo, jak na potrzeby jednego oddziału. Trzeba było coś z tym zrobić, ale też wykorzystać sygnał społeczny. Powołano zatem do życia Fundację WOŚP. Dzięki zaistnieniu w przestrzeni publicznej nowej osobowości prawnej, powstały różne możliwości w organizowaniu przejrzystej zbiórki publicznej, w tym od 2004 roku także tej pochodzącej z 1%, oraz efektywnego zarządzania zebranymi środkami.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy stała się jednym z działań Fundacji WOŚP. Tym, które znamy jako całoroczną akcję charytatywną o olbrzymim zasięgu, wykorzystującą jak najszersze spektrum kanałów informacyjnych i technologii IT. WOŚP, jako zbiórka publiczna, po prostu ŻYJE. Niestety jest ona jednak coraz częściej jest narażona na ataki. Ataki kompletnie bezzasadne, próbujące zniszczyć coś wspaniałego. Coś, co od ponad ćwierćwiecza jednoczy nas, Polaków, tak różnych ideologicznie i światopoglądowo. Coś, co tak naprawdę zasługuje na objęcie ochroną. Bo ŻYJE. Zrodzone z potrzeb ludzi i zaspokające ich bardzo różne potrzeby.

Kto atakuje WOŚP? Ci, dla których solą w oku jest albo sam Jurek Owsiak albo Fundacja. Zwolennicy propagandy strachu, którzy próbują zdyskredytować, zdewaluować ogromną akcję społeczną. Społeczeństwo polskie, mimo różnic, w większości rzeczywiście ceni i chroni wartości, na których oparta jest uwertura Orkiestry. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to tak naprawdę miliony ludzi. Zwykłych. W większości Polaków. Ludzi wolnych od nienawiści, zawiści, zapędów skrajnie reformatorskich. Rozumiejących i doceniających siebie nawzajem, choćby tylko w tej jednej sprawie.

Pamiętam Drugi Finał z 1994 roku. Moja córka miała wtedy niecałe 2,5 roku. Specjalnie umówiliśmy się w tym dniu na rodzinny obiad u moich, nieżyjących już, dziadków, mieszkających w Śródmieściu. Stamtąd mieliśmy już blisko na Pietrynę. Był mróz. Tłumy ludzi na miejskim deptaku, w który zamieniła się najbardziej znana łódzka ulica. Ich radość, spontaniczność tworzyły atmosferę ciepła. To chyba na skutek energii  płynącej  z bycia wspólnotą, częścią czegoś niezwykłego, elektryzującego. Do tego obecne w przestrzeni czerwone serduszka. Taki… symbol życia. Od tego dnia minęło wiele lat, a Orkiestra cały czas gra. Dostosowuje swoje cele i działania do potrzeb społecznych. Nie tylko tych wymiernych, w postaci zakupionego z zebranej kasy sprzętu medycznego, czy prowadzonych programów medycznych. Na styczniowy Finał czekają i odpowiadają miliony ludzi. Zmienia się program koncertu, scenografia, jego wykonawcy. Nie zmienia się jedno. Potrzeba pojedynczego, zwykłego członka Orkiestry, dzięki któremu ona gra. To potrzeba bycia częścią Orkiestry. Nie ważne z jakich powodów. I to jest właśnie piękne.

Ostatnio dość mocno oburzyły mnie ataki dwóch osób skierowane w stronę Owsiaka i Fundacji WOŚP.

Pierwszym jest Jacek Karnowski, który powiedział: „wielu polityków, także prawicy, bierze udział w akcji WOŚP, ponieważ obawiają się społecznej reakcji, gdy tego nie zrobią”. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby zrzucać odpowiedzialność na społeczeństwo za postępowanie jakiegoś polityka? Bo jakoś nie wierzę w to, że wyłącznie obawa przed reakcją społeczną powoduje, że wrzuca on coś do puszki. Zwłaszcza, że nie musi tego robić publicznie. Nie musi nawet o tym mówić. Ba! Nic nie musi! To wyłącznie jego wybór.

Kolejne słowa: „WOŚP przez ćwierć wieku miała bardzo mocne wsparcie państwa, samorządów, wiodących mediów. Inne organizacje tego nie miały”. Z pierwszym zdaniem się w pełni zgodzę. Tak niewątpliwie było. Ale widać państwo, samorządy i media, w tym głównie publiczne, doceniały to, co robi Fundacja WOŚP w zakresie wspierania  ochrony życia i zdrowia naszego społeczeństwa. Czyżby teraz było tak dobrze, że działania Fundacji nie są już potrzebne?

Co do drugiego: „Inne organizacje tego nie miały”. Skąd taka opinia? Może wynika ona z emocji, albo nieznajomości tematu? Oczywiście państwo wspomaga organizacje pozarządowe. Najczęściej robi to w trybie konkursowym, z którego, z tego co widać, nie korzysta WOŚP. Nie korzysta, bo ma swój sposób działania, wymagający niewątpliwie dużej promocji. Nie sięga jednak po dotacje, tak, jak często robią to inne organizacje.

Dajmy na tapetę kolejne dwie perełeczki. Ponownie Jacek Karnowski na Twitterze: „sprzęt fundowany przez WOŚP nie powinien być oznaczany serduszkami, aby nie pałować tych, którzy nie mogą znieść agresywnego i ideologicznego słowotoku pana Jerzego”.

Mając nawet bujną wyobraźnię, ciężko o serduszko WOŚP w roli… pałującego.

Teraz Patryk Jaki: „Proszę mnie i grupę obywateli wpuścić do rozliczeń faktur z wszystkich pańskich spółek, zbiórek etc… Proponuje – jeśli się okaże, że jest wszystko ok, tak jak Pan mówi – przeproszę Pana publicznie za pytanie o rozliczenie i z Panem będę zbierał do puszek za rok. Zgoda?”.

To jest propozycja kogoś, kto jest wiceministrem sprawiedliwości? Nieprawdopodobne! Zgodnie z ustawą o fundacjach, o wpisaniu fundacji do KRS sąd zawiadamia właściwego ministra. Fundator ma też prawo do jego wskazania. Fundacja WOŚP wskazała Ministra Zdrowia, co ma zapisane w statucie. Fundacja składa corocznie sprawozdanie ze swojej działalności właśnie jemu. O zgodności działania każdej fundacji z przepisami prawa i statutem oraz z celem, w jakim została powołana, orzeka sąd w postępowaniu nieprocesowym na wniosek właściwego ministra. Nie jest to jednak, jak by prawdopodobnie życzył sobie Patryk Jaki, Minister Sprawiedliwości.

Każde ministerstwo lub inna instytucja, która udziela dotacji, wymaga, by zakupiony sprzęt, zwłaszcza ten, który podlega wpisowi do ewidencji środków trwałych, opatrzony był naklejka informującą, z jakich środków został zakupiony. Ma to zarówno działanie promocyjne, kontrolne, jak i zabezpieczające np. w przypadku niespodziewanego rozwiązania się jakiejś organizacji. Fundacja WOŚP kupuje sprzęt pochodzący nie z dotacji, ale ze swoich zbiórek. W drodze przekazania (zapewne pisemnej, na określonych warunkach) trafia on na oddziały szpitalne. Serduszko na sprzęcie to nie tylko promocja, ale i obowiązek Fundacji, która podlega m.in. kontroli skarbowej oraz nadzorowi Ministra Zdrowia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here