O znanych i mniej znanych wypowiedziach Józefa Piłsudskiego

0

Zajmując się (naukowo, jako językoznawca) tematem tzw. skrzydlatych słów postanowiłem napisać o wypowiedziach ważnych postaci z okresu międzywojennego. Wydaje się, że zdecydowanie najwięcej zachowało się cytatów, które są przypisywane Józefowi Piłsudskiemu. Trzeba przyznać, że cały okres II RP po odzyskaniu niepodległości Polski 1918-1939 naznaczony jest piętnem Józefa Piłsudskiego, również ten okres po jego śmierci w 1935 roku, za rządów „jego” ekipy.

Od razu powiem, iż z rezerwą odnoszę się do trwającego obecnie pewnego rodzaju kultu Marszałka Piłsudskiego. Zasługi Piłsudskiego są oczywiście bezsporne. Na pewno dotyczy to okresu 1918 – 1922, kiedy budowano zręby nowej Rzeczpospolitej. Później jest „emigracja” do Sulejówka, nieszczęsny krwawy przewrót majowy w 1926 roku i kontrowersyjne rządy piłsudczyków, czyli sanacja. W jego walce o niepodległość Polski podstawową rolę stanowiły dla Piłsudskiego działania wojskowo-militarne. Najpierw drużyny strzeleckie, potem działalność w Legionach, utworzenie Polskiej Organizacji Wojskowej, a po odzyskaniu niepodległości formowanie armii.

Patriota, charyzmatyczny przywódca, odważny bezkompromisowy wojownik, a z drugiej strony megaloman, apodyktyczny ordynus, przebiegły manipulator firmujący bezprawie, ograniczający prawa parlamentarne. Pomijamy wczesny okres jego działalności – przed I wojną światową, kiedy to w bojówkach socjalistycznych przeprowadzał antyrosyjskie akcje terrorystyczne (sic!).

Ogólnie biorąc działalność Piłsudskiego można ulokować w nurcie patriotyczno-romantycznym, odwołującym się do – nieudanych przecież – powstań narodowych (powstanie listopadowe, powstanie styczniowe) [1], do tradycji insurekcyjnej, do przekonania, że dla odzyskania niepodległości potrzebna jest „danina krwi”. Nie jest to postawa – moim zdaniem – do końca słuszna.

Nie jestem historykiem, tylko filologiem i moją wiedzę na temat okresu międzywojennego czerpię jedynie z lektury różnych prac, naukowych czy popularnonaukowych. Jak pisze współczesny publicysta Rafał Ziemkiewicz o poglądach zbliżonych do endecji, za rządów sanacji po przewrocie majowym głównym narzędziem wychowania społeczeństwa, jego moralnej sanacji, był kult Marszałka. „To mit Piłsudskiego, polskiego geniusza i bohatera wszech czasów, miał stanowić „państwowotwórcze” (ulubione słówko sanacji) spoiwo.” – pisze Ziemkiewicz [2]. Na użytek tego kultu oddano cały aparat edukacyjny i propagandowy. Kończąc szkołę uczeń musiał znać dwadzieścia podstawowych dat, pięć z nich z życiorysu Piłsudskiego (!). Dalej pisze autor: „Peany na cześć geniuszu Marszałka, jego centralne miejsce w całej historii Polski i świata, wierszyki o Marszałku do recytowania przez dzieci, przedstawienia dla szkolnych teatrzyków, wstępniaki, laurki, wiece – wszystko to jest dziś w swojej wiernopoddańczości, lizusostwie, służalczej egzaltacji groteskowe i wręcz obrzydliwe” [3]. [i] Cytuję tegoż autora, gdyż jego diagnozy – w tym akurat temacie – są mi dosyć bliskie.

Zebrałem ważniejsze cytaty, głównie z dostępnych leksykonów [4]. Pochodzące od Józefa Piłsudskiego. Pogrupowałem je chronologicznie według kilku tematów i zaopatrzyłem w moje komentarze. Wiele z tych wypowiedzi można zaliczyć do skrzydlatych słów: są one dosyć powszechnie znane i nieraz używane w dyskursie politycznym i społecznym.

POLSKA I POLACY

Polacy chcą niepodległości, lecz pragnęliby, aby ta niepodległość kosztowała dwa grosze i dwie krople krwi – a niepodległość jest dobrem nie tylko cennym, ale i bardzo kosztownym.

Są to słowa wypowiedziane przez komendanta Józefa Piłsudskiego na konferencji niepodległościowych organizacji polskich w Zakopanem (25/26 sierpnia 1912 r.). Celem obrad było powołanie Polskiego Skarbu Wojskowego jako zaplecza finansowego w walce o niepodległość. Nie wszyscy delegaci byli skłonni poprzeć ów pomysł, stąd taka reakcja Piłsudskiego. Do utworzenia Skarbu – po rozmowach prywatnych, które miały miejsce po zakończeniu obrad – w końcu jednak doszło.

 

Wyścig pracy

26 października 1919 roku Piłsudski jako Naczelnik Państwa przybył do Poznania, aby wziąć udział w uroczystościach z okazji wyzwolenia Wielkopolski spod panowania niemieckiego. Podczas oficjalnego obiadu na zaproszenie ministra byłej dzielnicy pruskiej Piłsudski nawiązał do tradycji Wielkopolski w walkach o niepodległość, ale mówił też o umiejętności Wielkopolan organizacji życia codziennego. Powiedział m.in.: „Idą czasy, których znamieniem będzie wyścig pracy, jak przedtem był wyścig żelaza, jak przedtem był wyścig krwi. Kto do tych zawodów bardziej przygotowany będzie, kto w tym wyścigu większe dowody wytrzymałości złoży, ten w najbliższych czasach będzie zwycięzcą” [5].

Wypowiedź wręcz nietypowa dla Piłsudskiego, on bezkompromisowy „wojownik” chwali pracę organiczną, z której Wielkopolska była znana. Uznaje, że pracą codzienną należy zastąpić „wyścig krwi”. Szkoda, że za tymi słowami nie zawsze szły późniejsze czyny. Żeby znów wspomnieć przewrót majowy z roku 1926 z wieloma ofiarami śmiertelnymi albo brutalne pacyfikowanie przeciwników politycznych.

Polska to obwarzanek: Kresy urodzajne, centrum – nic.

Słowa Piłsudskiego wypowiedziane do biskupa żytomierskiego Ignacego Duba-Dubowskiego w pociągu jadącym z Mińska Mazowieckiego do Warszawy 18 maja 1920 r. Było to w tym okresie wojny z bolszewikami, kiedy Polska odniosła największe zwycięstwa i odzyskała – jednak tylko chwilowo – wschodnie obszary kresowe (co wkrótce miało się zmienić wskutek kontrofensywy Armii Czerwonej i doprowadziło do – na szczęście zwycięskiej – bitwy pod Warszawą). Wilamowski et al. piszą, iż mówiąc o kresach Marszałek miał na myśli zarówno kresy zachodnie, jak Wielkopolskę i Śląsk, jak i wschodnie: Litwę i Galicję Wschodnią. Na tych obszarach polski patriotyzm, zaangażowanie w odbudowę własnego państwa, udział w służbie wojskowej był rzekomo większy niż w dawnej Kongresówce. Piłsudski miał przy tym w pamięci obojętność a nawet niechęć, z jaką powitano jego Pierwszą Kompanię Kadrową, która w sierpniu 1914 r. wkroczyła do Królestwa Kongresowego, żeby wywołać powstanie przeciwko Rosjanom.

Nie może być w państwie – gdy nie chce ono iść ku zgubie – za dużo nieprawości.

Słowa wypowiedziane przez marszałka Piłsudskiego podczas konferencji prasowej w nocy z 12 na 13 maja 1926 r. Marszałek zarzucał nowo wybranemu rządowi Witosa nadużycia w wydawaniu pieniędzy czy zmniejszenie budżetu dla armii. W konsekwencji Piłsudski doprowadził do przewrotu majowego. A czy w państwie polskim rządzonym przez Piłsudskiego i piłsudczyków rzeczywiście nie było nieprawości? Wystarczy przypomnieć ogromną aferę finansową przypisywaną ministrowi skarbu Gabrielowi Czechowiczowi z końca lat dwudziestych, choć można ją uznać za aferę Piłsudskiego, który sprawował wtedy funkcję premiera. Afera oczywiście została zamieciona pod dywan. Czy prawością można nazwać brutalne traktowanie opozycyjnych polityków albo dziennikarzy, którzy odważyli się podważać „geniusz” wodza Piłsudskiego? Uwięzienie w twierdzy brzeskiej przeciwników politycznych sanacji (m.in. Witosa) i brutalne ich traktowanie, tzw. proces brzeski, nie mówiąc o hańbiącym obozie w Berezie Kartuskiej? Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takich bezwzględnych metod [6]. Przykład zasłużonego generała Tadeusza Rozwadowskiego, który dowodził wojskami rządowymi podczas puczu majowego, a po zamachu został uwięziony, następnie (najprawdopodobniej) zamordowany, zresztą nie tylko on, generała Ostoję-Zagórskiego i jeszcze innych przeciwników Piłsudskiego spotkał podobny los.

Rafał Ziemkiewicz, pisząc o rządach piłsudczyków, mówi o „sitwie” dawnych legionistów Piłsudskiego, o rządach nieudolnych, które – mimo buńczucznych mocarstwowych zapowiedzi typu „nie oddamy ani guzika” – doprowadziły do spektakularnej klęski we wrześniu 1939 roku [7].

Polacy są narodem idiotów.

Według obecnej narracji jest to tendencyjnie skrócona wersja wypowiedzi Piłsudskiego ze zjazdu legionistów w Kaliszu 7 sierpnia 1927 r. Miejsce zjazdu nie zostało wybrane przypadkowo, gdyż to w Szczypiornie niedaleko Kalisza w roku 1917 internowano legionistów za odmowę złożenia przysięgi na wierność Niemcom.

Wydaje się, że ta wypowiedź nie jest przypadkowa, [ii]co widać też na przykładzie innych cytatów.

Oto podobne wypowiedzi Piłsudskiego – jakże… mało delikatne na ten temat: Naród wspaniały, tylko ludzie k…wy.

Albo:

Panie marszałku, a jaki program tej partii? Takie pytanie zadał marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu w roku 1925 hrabia Aleksander Skrzyński, próbując się dowiedzieć czegoś więcej o projekcie politycznym „dziadka”. Odpowiedź podobno brzmiała (kropki pochodzą ode mnie): – Najprostszy z możliwych. Bić k…wy i złodziei, mości hrabio.

Królom był równy

W roku 1927 z inicjatywy Józefa Piłsudskiego pełniącego wówczas funkcję premiera sprowadzono do Polski z Francji prochy Juliusza Słowackiego. Najpierw hołd poecie mogli oddać mieszkańcy Warszawy, po czym 27 czerwca przewieziono prochy do Krakowa, żeby następnego dnia w kondukcie maszerującym Drogą Królewską przenieść je na Wawel. Piłsudski wygłosił przemówienie zakończone rozkazem dla oficerów niosących trumnę: „W imieniu rządu Rzeczypospolitej polecam panom odnieść trumnę do Krypty Królewskiej, bo królom był równy.” Nie zachował się pisany tekst tego przemówienia, i nie jest dziś jasne, czy Marszałek nie powiedział: „by królom był równy” (Wilamowski et al.).

Tutaj objawia się inna twarz Marszałka, nie tylko jako rządzącego twardą ręką wodza.

SEJM, DEMOKRACJA

Sejmokracja

Józef Piłsudski oburzał się na „sejmokrację”, na rozdrobnienie partii politycznych, co uniemożliwiało utworzenie stałej większości w sejmie, a posłom zarzucał prywatę, nadużycia, brak dbałości o sprawy wojskowe. Znane są jego ostre, a wręcz obelżywe wypowiedzi pod adresem posłów, których nazywał łajdakami, złodziejami, „fajdanis poslinis”. Konsekwencją jego stanowiska był zamach majowy z r. 1926, następnie dalsze ograniczanie kompetencji parlamentu, zakazywanie działalności partiom politycznym, co doprowadziło do ustroju mającego wręcz pewne cechy dyktatury. Trudno mi uznać takie dezawuowanie niedoskonałej demokracji parlamentarnej za coś pozytywnego.

Czynię próbę, czy można jeszcze sądzić w Polsce bez bata.

To z przemówienia marszałka Piłsudskiego do posłów i senatorów 29 V 1926. A więc już po zamachu majowym.

W wywiadzie z redaktorem „Głosu Prawdy” (1 VII 1928) Piłsudski używa nazwy sejm ladacznic.

W roku 1930 Piłsudski niezadowolony z sytuacji politycznej w odrodzonym kraju, miał o konstytucji marcowej (z 1919 r.) powiedzieć: – Ja tego, proszę pana, nie nazywam Konstytucją, ja to nazywam konstytutą. I wymyśliłem to słowo, bo ono najbliższe jest do prostituty. Pierdel, serdel, burdel.

WOJSKO, LEGIONY

Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach – to klęska.

Ta wypowiedź Piłsudskiego została opublikowana w „Żołnierzu Polskim” 24 grudnia 1918 r., a więc krótko po jego powrocie z więzienia w Magdeburgu, gdzie był przetrzymywany za odmowę złożenia przysięgi na wierność Niemcom i Austro-Węgrom. Powrót nastąpił 10 listopada, choć Wilamowski podaje błędnie datę 11 listopada. W rzeczywistości 11 listopada nastąpiło przekazanie Piłsudskiemu władzy nad polskim wojskiem (ten dzień został w roku 1937 ogłoszony oficjalnym świętem narodowym jako symboliczne odzyskanie niepodległości).

Na pewno mądre słowa świadczące o determinacji i konsekwencji działań Piłsudskiego.

Czego pan chce, pokoju czy wojny?

Pytanie to zadał Piłsudski premierowi Litwy po jego przemówieniu na posiedzeniu Ligi Narodów w Genewie 9 grudnia 1927 r. Rząd litewski zgłaszał bowiem pretensje do zagarniętych w 1920 r. w wyniku rzekomego buntu Żeligowskiego Wilna i Litwy Środkowej, które zostały w r. 1922 inkorporowane do Polski. Na trzykrotne zapytanie Piłsudskiego „wojna czy pokój?”, premier Litwy wykrztusił „pokój”. „Liga Narodów stwierdziła, że stan wojny między Polską i Litwą zostaje więc zniesiony. Polska uznała niezależność polityczną i nietykalność terytorialną Litwy, a sprawa mniejszości polskiej miała być uregulowana na forum Ligi Narodów” (Wilamowski et al.).

Żołnierze! Spotkał was ten zaszczyt niezmierny, że pierwsi pójdziecie do Królestwa i przestąpicie granicę rosyjskiego zaboru […] Pozdrawiam was, jako pierwszą kadrową kompanię.

Przemówienie do oddziałów strzeleckich w Oleandrach w Krakowie 3 VIII 1914 r. Z oddziałów strzeleckich komendant Piłsudski utworzył w Galicji za zgodą władz austriackich kompanię liczącą ponad 100 żołnierzy. Poprowadził ich na teren Królestwa z zamiarem wywołania tam powstania antyrosyjskiego. Wkroczyli do Kielc, jednak ich idealistyczne plany poniosły kompletne fiasko, ludność polska zaboru rosyjskiego odnosiła się do proniemieckiego i proaustriackiego oddziału z niechęcią, oburzenie współpracą z państwami centralnymi wyraził Henryk Sienkiewicz, któremu złożono wizytę w Oblęgorku licząc na jego poparcie. Wkrótce też sami Austriacy postanowili zdelegalizować kompanię, czego Komendant i tak nie usłuchał. Jako Pierwsza Brygada weszła jednak w skład galicyjskich Legionów utworzonych jeszcze w sierpniu 1914 roku staraniem kół zbliżonych do endecji. Na ten temat pisze m.in. Marek Rezler.

Dziękuję za najdumniejszą pieśń, jaką kiedykolwiek Polska stworzyła.

Z wypowiedzi na zjeździe legionistów Lublinie 10.8.1924. O pieśni „My, pierwsza brygada”.

Pierwsza brygada pod dowództwem Piłsudskiego, który z rąk Austriaków otrzymał awans na brygadiera, do dziś owiana jest bohaterską legendą. Fakt, że stoczyli – pod auspicjami Austrii – kilka zaciekłych bitew przeciwko Rosjanom. Jednak ich rola w odzyskaniu niepodległości jest często przeceniana. Przez wszystkie trzy brygady legionistów przewinęło się około 25 000 żołnierzy (Rezler, s. 220), podczas gdy na przykład Błękitna Armia Józefa Hallera, zorganizowana z inicjatywy Dmowskiego we Francji liczyła prawie 70 000 żołnierzy – zostali oni w 1919 roku przeprowadzeni do Polski, brali udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Mało się mówi (ostatnio już nieco więcej) o roli generała Józefa Dowbora Muśnickiego, który jako dowódca (od stycznia 1919 r.) udanego Powstania Wielkopolskiego zorganizował dobrze wyszkoloną armię na terenie Wielkopolski. Tworzone były też wojska na terenie zaboru rosyjskiego (obszernie na ten temat pisze Rezler). Tymczasem Piłsudski nie był przywódcą galicyjskich Legionów Polskich (choć do tego usilnie dążył), toczył bezustanne spory z ich faktycznym przywództwem, i w lipcu 1916 zrezygnował z dowodzenia Pierwszą Brygadą.

Inteligent w wojsku to podwójne nieszczęście: dla wojska i dla inteligenta

Ciekawe spostrzeżenie. Samouk Piłsudski doświadczenie zdobywał w akcjach bojowych, wykazywał się odwagą, czasem wręcz brawurą, miał zmysł dowódczy i wielki posłuch u swoich podkomendnych, którzy go nazywali „Dziadkiem”.

Ja was przepraszam panowie, ja was bardzo przepraszam!

Piłsudski jako głównodowodzący z wojnie polsko-bolszewickiej zawarł wiosną 1920 roku układ z przywódcą ukraińskim Szymonem Petlurą. Na mocy tej umowy wojska ukraińskie dzielnie wspomagały Polaków w ich walkach z bolszewikami, a ze strony polskiej otrzymały obietnicę utworzenia niepodległej Republiki Ukraińskiej. Z tej obietnicy Polska się nie wywiązała, zawierając 21. 03. 1921 układ pokojowy z bolszewikami w Rydze, z pominięciem Ukrainy. Czy słuszne było postawienie na układ z bolszewikami, których Piłsudski uważał za mniejsze zło niż carskie wojska „białych”, którym Piłsudski nie chciał pomóc w ich wojnie z „czerwonymi”? Można mieć tu wiele wątpliwości. Zbigniew Zychowicz uważa, że Polska nie wykorzystała szansy całkowitego pokonania bolszewików, gdyż Piłsudski błędnie uważał, że Rosja czerwona będzie mniej groźna niż biała [8]. Należy wierzyć, że przytoczone tutaj słowa skierowane do żołnierzy ukraińskich, internowanych w obozie w Szczypiornie, były jak najbardziej szczere. Piłsudski zdawał sobie sprawę, że zdradził sprawę ukraińską. Nie powstało niepodległe państwo ukraińskie, a wiele niepotrzebnych aktów dyskryminacji ludności ukraińskiej przez rządy sanacyjne, szczególnie w latach trzydziestych, doprowadziły do nagromadzenia się nienawiści do Polaków, czego kulminacją stały się tragiczne ludobójcze akcje ukraińskie na Wołyniu na początku lat czterdziestych.

Bo pan jest ta k…wa, co podstawia d…ę to jednemu to drugiemu.

Ordynarne słowa wypowiedziane pod adresem generała Stanisława Szeptyckiego (1867 – 1950) na posiedzeniu Ścisłej Rady Wojennej w czerwcu 1923 roku, po tym jak generał dołączył do gabinetu Wincentego Witosa jako minister spraw wojskowych. O Szeptyckim i jego zdolnościach dowódczych miał bowiem Piłsudski już od czasu wojny z bolszewikami niepochlebne zdanie. Po tych słowach generał wyzwał Piłsudskiego na pojedynek. Ten jednak wyzwania nie podjął, tłumacząc że Szeptycki jest jego podkomendnym. Konflikt rozstrzygnął prezydent Wojciechowski, który kategorycznie zakazał pojedynku.

SOCJALIZM

Socjalista w Polsce musi dążyć do niepodległości kraju, a niepodległość jest znamiennym warunkiem zwycięstwa socjalizmu w Polsce.

Taka wypowiedź Piłsudskiego znajduje się w jego artykule „Jak stałem się socjalistą”, wydrukowanym w „Promieniu” w roku 1903. Jest to swego rodzaju autobiografia Piłsudskiego od r. 1884, kiedy to – jak pisze – sam siebie po raz pierwszy nazwał socjalistą. Opisuje swoją nienawiść do caratu, swoją walkę z uciskiem rosyjskim. Aresztowany w r. 1887 przebywał pięć lat na Syberii, gdzie wyzwolił się spod wpływów socjalistów rosyjskich i doszedł do wniosku, że socjalizm i niepodległość Polski są nierozłączne. Jak pisze Wilamowski, artykuł Piłsudskiego spotkał się z krytyką Romana Dmowskiego, który stwierdził, że autobiografia ta wcale nie uzasadnia wartości socjalizmu, a jest jedynie produktem nierealnych marzeń autora. Dmowski miał tutaj rację. A i sam Piłsudski po roku 1918 przecież porzucił idee socjalistyczne. „Piłsudski wysiadł z partyjnego tramwaju na przystanku Niepodległość” – te słowa przypisuje się pisarzowi, publicyście, działaczowi politycznemu Adolfowi Nowaczyńskiemu. I to jest niewątpliwy plus dla naszego bohatera.

To nie sztuka zabić kruka.

Piłsudski jako premier rządu (od 2 października 1926 roku) przybył do siedziby możnego rodu Radziwiłłów w Nieświeżu, żeby udekorować krzyżem Virtuti Militari sarkofag majora Stanisława Radziwiłła, który był adiutantem Piłsudskiego i poległ w wojnie polsko-bolszewickiej w kwietniu 1920 roku. Tam właśnie – parafrazując fragmencik niezbyt przyzwoitego wierszyka Aleksandra Fredry – powiedział ku uciesze zebranych: „To nie sztuka zabić kruka ani sowę trafić w głowę, ale sztuka całkiem świeża trafić z Bezdan do Nieświeża”. Dlaczego Bezdany? Tam właśnie, na dworcu kolejowym, niedaleko Wilna, 26 września 1908 r. pod dowództwem działacza PPS-Frakcji Rewolucyjnej o pseudonimie „Wiktor”, czyli Józefa Piłsudskiego, dokonano spektakularnego napadu na pociąg rosyjski, rabując ponad 200 tysięcy rubli, przeznaczonych później na finansowanie polskich organizacji wojskowych w Galicji. „Bezdany” do dzisiaj funkcjonują jako symbol odważnej walki z caratem, w akcji brało zresztą udział czterech (!) późniejszych premierów II RP.

Znów wbrew obowiązującej narracji powiem: nie widzę tu powodu do chwały: przeprowadzona w okresie pokoju akcja terrorystyczna, w której zabito i raniono kilku cywilów – pracowników pocztowych i kilku żołnierzy rosyjskich stała się elementem budowania fałszywego mitu późniejszego naczelnika państwa, premiera, a później po prostu wszechwładnego wodza, który podporządkował sobie wszystkich z prezydentem Mościckim włącznie.

INNE

Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić.

Bezceremonialne słowa Piłsudskiego skierowane do jego współpracowników (był wśród nich Edward Rydz-Śmigły) po przyjeździe do Warszawy 11 XI 1918 w związku z wcześniejszym powołaniem lewicowego rządu pod kierunkiem Ignacego Daszyńskiego w Lublinie.

Racja jest jak dupa, każdy ma swoją.

„Wojskowe” słowa wypowiedziane w czasie rozmowy z dziennikarzem o Miejscu Odosobnienia (nawiasem mówiąc: bardzo eufemistyczne określenie!) w Berezie Kartuskiej. Sentencja obecna w obecnym dyskursie.

Piszcie sami swoją historię, bo inaczej napiszą ją za was.

Słowa Piłsudskiego z r. 1926 (prawdopodobnie przed zamachem majowym). Słuszne skądinąd. Piłsudczycy dbali o swoją wersję historii, aż za bardzo…

Stary pryk kupuje browar, żeby raz na rok napić się szklankę piwa.

Tak – znów jakże bezceremonialnie – miał się wyrazić Piłsudski o powtórnym małżeństwie prezydenta Ignacego Mościckiego (był prezydentem RP w latach 1926 – 1939, naukowcem, wynalazcą, budowniczym polskiego przemysłu chemicznego) z Marią Nagórną, która wcześniej była żoną adiutanta prezydenta, kapitana Zbigniewa Nagórnego. Ponowny ślub prezydenta 10 października 1933 r. wywołał skandal obyczajowy – przyczyną była nie tylko duża różnica wieku (29 lat), ale również fakt, że Mościcki poślubił sekretarkę pierwszej żony kilkanaście miesięcy po jej śmierci. W uroczystości wzięli udział najwyżsi dostojnicy państwowi i rodzina, natomiast nie pojawił się marszałek Józef Piłsudski, co jego biografowie tłumaczą przeziębieniem, a było prawdopodobnie „chorobą dyplomatyczną”.

PODSUMOWANIE

Trzeba przyznać, że niektóre z przytoczonych tu wypowiedzi Józefa Piłsudskiego są niebanalne, trafne, wręcz błyskotliwe. Znajdują się wśród nich wypowiedzi o charakterze sentencji, jak ta o zwyciężaniu: „Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach – to klęska” albo o państwie, w którym nie może być za dużo nieprawości.

Niektóre pochodzą z przemówień Piłsudskiego, inne z bezpośrednich kontaktów ze swoimi współpracownikami. Piłsudski nie unika metafor: o Polsce jako obwarzanku czy o niepotrzebnym kupowaniu browaru. Często jest to moralizowanie, wręcz pouczanie z pozycji autorytetu: „Piszcie sami swoją historię, bo inaczej napiszą ją za was” albo „Socjalista w Polsce musi dążyć do niepodległości kraju …”

Uderza jednak ich bezceremonialny, a często wręcz wulgarny styl. Język świadczy o człowieku. Piłsudski rzucał obelgami – jakże chętnie – wobec posłów, „sejmu ladacznic”, „sejmokracji”, strofował swoich współpracowników, por. jego ordynarną odzywkę do generała Szeptyckiego albo określenie „stary pryk” (o prezydencie państwa!) czy o wyprowadzaniu kur na spacer …

Niedobrze świadczy o nim pogardliwe i niewybredne wypowiadanie się o Polakach, którzy są „narodem idiotów” i którymi nie da się „rządzić bez bata.”

Czy aby współcześni polscy politycy nie za często sięgają do tradycji niewybrednego języka naszego bohatera? Język Józefa Piłsudskiego na pewno nie jest czymś godnym naśladowania. Jego niektóre czyny zresztą też.

Co prawda założyłem sobie, że nie będę się tu powoływał na wypowiedzi ówczesnych przeciwników Piłsudskiego (a było ich bardzo wielu!), zrobię jednak wyjątek, gdyż mowa jest właśnie o języku. Oto fragment wspomnień Wincentego Witosa, trzykrotnego premiera, dotyczy okresu ok. roku 1930:

„W tym paromiesięcznym okresie pojawiło się szereg oświadczeń i wywiadów Piłsudskiego. Widać nie panował nad sobą, gdyż wywiady owe były tak ordynarne, że wywołały nie tylko zdziwienie, ale ciche protesty jego niektórych zwolenników. Nic dziwnego. Wielu jego słów, określeń, wyrażeń wstydziłby się użyć przyzwoity ulicznik. Niepojęte też musiało się wydawać, iż nie tylko milczeli zwyczajni ludzie, ale uczeni, profesorowie, biskupi, magnateria; stracili zupełnie powonienie, milcząc jak zaklęci. A przecież obelgi Piłsudskiego dotyczyły narodu, urządzeń i instytucji państwowych. Na krok odważny, choć nieco spóźniony, zdobył się niedawno gorliwy wielbiciel Piłsudskiego, senator Wiktor Kulerski. Wydał on odezwę ze swoim podpisem, żądając w niej zbadania stanu umysłowego Piłsudskiego, gdyż „nie można dopuścić, by taki człowiek mógł kierować losami wielkiego narodu”. Wiedząc, że za rządów Piłsudskiego, a pewnie i za jego wolą zginął gen. Zagórski, że nigdy nie wykryto sprawców napadów i gwałtów, spodziewał się p. Kulerski, że i jego los podobny nie ominie. Jednak tak się nie stało” [9].

Piłsudski często i chętnie odwoływał się do tradycji legionowej, tworząc legendę Pierwszej Brygady, trwającą zresztą do dziś: „Dziękuję za najdumniejszą pieśń, jaką kiedykolwiek Polska stworzyła” (jego wypowiedź z r. 1924). Powtórzmy: nie on był faktycznym twórcą i przywódcą Legionów w Galicji, choć zaczęło się od jego Pierwszej Kadrowej.

Potrafił stawiać innych przed faktami dokonanymi, jak choćby ów rzekomy bunt Żeligowskiego w Wilnie i zmuszenie Litwy do zaakceptowania powstałej sytuacji groźbą wojny („Czego pan chce, pokoju czy wojny?”). Nie zawsze jednak grał rolę butnego moralizatora, co widać na przykładzie jego pokornych przepraszających słów wobec internowanych żołnierzy ukraińskich. Miał za co przepraszać. Okazuje się też, że Marszałek potrafił wyjść poza swoje idealistyczno-insurekcyjne horyzonty, że potrafił troszczyć się o kulturę (słowa wypowiedziane podczas powtórnego pogrzebu Słowackiego), że nieobce mu też były poglądy związane z pracą organiczną („wyścig pracy”).

We współczesnej narracji nadal dominuje romantyczny kult Józefa Piłsudskiego, dopiero na dalszym planie zauważalny jest ogromny wkład takich osób, jak Roman Dmowski, Ignacy Paderewski, Wincenty Witos, Wojciech Korfanty. Mam nadzieję, że uda mi się zebrać niektóre wypowiedzi tych wybitnych postaci (będzie ich oczywiście o wiele mniej niż przebojowego Józefa Piłsudskiego!) i umieścić je w kontekście tamtych czasów.

[1] Krytycznie o powstaniach: Rezler, Marek: Polska niepodległość 1918, Poznań: Wydawnictwo Poznańskie 2018, s. 64 nn.

[2] Ziemkiewicz, Rafał: Złowrogi cień Marszałka, Lublin – Warszawa: fabryka słów 2017, s. 402.

[3] Ziemkiewicz, tamże, s. 403.

[4] Markiewicz, Henryk/Romanowski, Andrzej: Skrzydlate słowa. Wielki słownik cytatów polskich i obcych, wyd. nowe poprawione i znacznie rozszerzone. Kraków: Wydawnictwo Literackie 2005; Markiewicz, Henryk et al.: Skrzydlate słowa. Wielki słownik cytatów polskich i obcych 2. Kraków: Wydawnictwo Literackie 2012; Wilamowski, Maciej/Wnęk, Konrad/Zyblikiewicz, Lidia, A.: Leksykon polskich powiedzeń historycznych. Kraków: Znak 1998.

[5] Wilamowski, Maciej/Wnęk, Konrad/Zyblikiewicz, Lidia, A.: Leksykon polskich powiedzeń historycznych. Kraków: Znak 1998.

 [6] por. Piłsudski i sanacja w oczach przeciwników. Sądy i świadectwa współczesnych. Wybór z pamiętników i publicystyki (wstęp i wybór tekstów: Marian Leczyk), Warszawa: Krajowa Agencja Wydawnicza 1987; Suchodolski, Sławomir: Czarna księga sanacji, Warszawa: Prohibita 2017.

[7] por. Ziemkiewicz, Rafał: Jakie piękne samobójstwo, Lublin – Warszawa: fabryka słów 2014.

[8] Zychowicz, Zbigniew: Pakt Piłsudski – Lenin czyli jak Polacy uratowali bolszewizm i zmarnowali szansę na budowę imperium, Poznań: Dom Wydawniczy RENIS 2105.

[9] Witos, Wincenty: Moje wspomnienia (fragmenty), w: Piłsudski i sanacja w oczach przeciwników…., s. 92.

Poprzedni artykułJanusz Kaczmarski – malarz, pedagog, profesor sztuk plastycznych
Następny artykułLosy inwalidów-weteranów wielkiej wojny ojczyźnianej
Ryszard Lipczuk
Prof. dr hab. Ryszard Lipczuk - germanista, językoznawca, profesor nauk humanistycznych o specjalności językoznawstwo germanistyczne, pracownik naukowy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i Uniwersytetu Szczecińskiego. Prof. dr hab. Ryszard Lipczuk ukończył studia germanistyczne (1970), a następnie obronił rozprawę doktorską (1977) na Uniwersytecie Warszawskim. Habilitował się w roku 1986 na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a w 2002 uzyskał tytuł profesora. W 1970 r. podjął pracę w Katedrze Filologii Germańskiej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. W roku 1993 przeniósł się na Uniwersytet Szczeciński obejmując (do 2015 roku) funkcję kierownika Zakładu Języka Niemieckiego w Instytucie Filologii Germańskiej. W latach 1993–1997 i 2005–2012 był dyrektorem tegoż Instytutu. Od 1.X.2018 profesor emerytowany, jednak w dalszym ciągu związany z Uniwersytetem Szczecińskim. Od roku 2008 jest redaktorem naczelnym serii publikacji naukowych „Stettiner Beiträge zur Sprachwissenschaft” wydawanej w Hamburgu. Jest też autorem licznych monografii naukowych, artykułów, recenzji, redaktorem i współredaktorem kilku słowników polsko-niemieckich, leksykonów i podręczników do nauki języka niemieckiego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here