Nie zdradzać siebie dla korzyści – to prawidłowa zasada postępowania. Ona powinna stanowić fundament naszych więzi. Zaletą tego wskazania jest jego immoralny charakter, co nie znaczy niemoralny lecz leżący poza kategoriami dobra i zła. Jest to zasada na którą powinni się zgodzić wyznawcy rozmaitych poglądów moralnych, a jest ich bardzo wielu. Niestety brakuje silnej woli.
Warto przekształcać się wewnętrznie porzucając swoje wczorajsze ja nie dla korzyści lecz w imię autentyzmu, który osiąga się w rezultacie pogłębionego poznania siebie. Koniec roku i początek nowego, to okazja dla takich postanowień. W niektórych osobach dochodzi do głosu jakieś wezwanie nakazujące nie zatrzymywać się w drodze przed siebie. Wiąże się to z wyzwalaniem się od presji otoczenia, które chętnie przyjmuje rolę sędziego.
Wadliwie odczytywany u nas Fryderyk Nietzsche trafnie podkreśla, że chęć pozbycia się pożytku, dążenia do czegoś wymiernego, podnosi człowieka na wyższy poziom. Bywają stany zwątpienia. Zdarzają się one w dzisiejszych czasach nader często, bo zwątpienie rodzi się także pod wpływem świadomości zagrożeń czyhających na nas w skali dotąd nieznanej. Ale mimo wszystko nie powinniśmy zbaczać z drogi przez siebie przyjętej.
Wiele spraw jawi się nam odmiennie, zależnie od tego w jakiej perspektywie rozpatrujemy je. Różnica perspektyw sprawia, że te same problemy ukazują się nam w inny sposób. Ponadto powinno się być ciekawym tego, co nowe, dotąd nam nieznane. A więc żadnych poglądów nie odrzucajmy zanim nie wnikniemy w nie, bo mogą poszerzyć horyzont naszego widzenia świata.
Niektórzy z nas mają poczucie odrębności od innych, ale jednocześnie świadomość tego, że wzajemne powiązania wzbogacają naszą indywidualność. Ta zależność i potrzeba innych, prowadzi również do pełniejszego poznania siebie. Czasami pojawia się refleksja, że jesteśmy zaledwie cząstką wielu pokoleń, które przeminęły, ale odcisnęły na nas ślady tradycji. Wciąż brakuje odpowiedzi na pytanie o sens istnienia skłóconej od wieków ludzkości, a także o sens istnienia Kosmosu.
Nienawiść wiąże jednostki nie mniej silnie jak uczucia pozytywne. Jesteśmy skazani na innych, by użyć sformułowania Sartrea. Stanowione prawa określają ramy naszych zachowań. Niebezpieczeństwo powstaje, gdy wkraczają one w obszar moralności, ponieważ w tej materii ludzkość nigdy nie osiągnęła porozumienia i zapewne będzie tak w przyszłości.
Zdumiewające, że wybierani na krótki okres parlamentarzyści, z reguły osoby nie będące mędrcami, rozstrzygają dylematy moralne. Nie dostrzegają i nie respektują różnicy zachodzącej między prawem a moralnością, narzucając mocą swojej niewiedzy rozstrzygnięcia moralne za pomocą przepisów prawnych. Dotyczy to także sprawy tak istotnej jak zdrowie i życie człowieka. Ostatnio w programach telewizyjnych, ale niestety wyłącznie w tych, nie dla wszystkich dostępnych, pojawiają się lekarze wstrząśnięci losem kobiet w Polsce. Jest on wywołany przepisami prawnymi uniemożliwiającymi lekarzom ratowanie pacjentek w ciąży bez narażania siebie na możliwe wyroki sądowe. Uszkodzony płód stał się wartością wyższą niż życie kobiety. Deklaracje o wolności odzyskanej w 1989 roku mają przesłonić tę dramatyczną sytuację. Jej pozornym usprawiedliwieniem bywają kłamstwa o czasach hitlerowskich i stalinowskich jako przyzwalających kobietom na przerywanie ciąży. Właśnie wtedy obowiązywał bezwzględny, karalny zakaz przerywania ciąży.









