…na prośbę red. Rogalińskiego, który po moim wpisie (artykule) z dnia 31 grudnia 2019 r. zwrócił się do mnie, aby przypomnieć PT Czytelnikom Przeglądu Dziennikarskiego to, co pisałem o Artyście w Warszawskim Informatorze Kulturalnym w numerze z d. 20 sierpnia – 2 września 1988 roku!
Otóż wtedy napisałem o Kobuszewskim:
„Wspaniały aktor i Człowiek!
Serdeczny!
Który z dziada pradziada był warszawianinem, z Bródna – żeby być dokładnym.
W miejscu, gdzie się urodził, stoi dziś Bródnowski Dom Kultury, w którym zresztą często występował. Tak, jak w wielu innych warszawskich domach kultury i kabaretach.
(Zresztą nie tylko „warszawskich”. W CAŁEJ POLSCE!).
Kobuszewski „ukończył Warszawską Szkołę Teatralną” (i od tamtej pory, a i już w trakcie studiów i wcześniej) można Go było podziwiać na stołecznych scenach teatralnych, z jednoroczną przerwą w latach 1975 – 1976 w Łodzi.
Ale najbardziej Artysta kojarzy się z teatrem „Kwadrat”, który m.in. dzięki Niemu stał się z czasem sceną samodzielną i ewenementem w polskim (i nie tylko polskim) życiu teatralnym!
(Kobuszewski, z grupą aktorów, nie zgodził się w stanie wojennym na likwidację tego Teatru, po wprowadzeniu się czasowo Teatru Narodowego na Wolę (gdzie „Kwadrat” miał wówczas swoją siedzibę); dawne to dzieje, ale godne w tym momencie przypomnienia.
„Właśnie, gdy tworzyła się samodzielna scena „Kwadrat” – pisałem wówczas w WIK-u – „gdy dzielono Zespół ‘Teatru na Woli’ na ‘Narodowy’ i ‘Kwadrat’ – poznałem bliżej Janka Kobuszewskiego. Odwołałem się do Jego pomocy i rady (jako ówczesny dyrektor Wydziału Kultury m. st. Warszawy) i UZYSKAŁEM JĄ.
Chodziło o to, aby pomóc ‘Narodowemu’, a jednocześnie nie zaprzepaścić dorobku ‘Teatru na Woli’, a także utrzymać i usamodzielnić ówczesną filię ‘Woli’ – „Teatr Kwadrat”.
Na „Kobuszewskiego” chodziło się do Teatru na ‘Woli’!
A gdy już „Kwadrat” stał się sceną samodzielną (pod kierownictwem Tadeusza Karwańskiego) ON (to znaczy KOBUSZEWSKI) określił – SWOJĄ INDYWIDUALNOSCIĄ I OSOBOWOŚCIĄ – charakter tego teatru.
Sceny wymyślonej i powołanej przez Edwarda Dziewońskiego, ALE BEZ KOBUSZEWSKIEGO JEJ BY PO PROSTU NIE BYŁO! Przynajmniej nie byłby to taki Teatr, jakim do dzisiaj jest.
Od początku jego kariery artystycznej było w nim coś „komediowego”, coś z tzw. „ farsy”; człowiek śmiał się, gdy tylko pojawiał się na scenie. Artysta nie musiał nawet otwierać ust, gdyż grał całym sobą, gestem, wyrazem twarzy, ruchem… był doskonałym mimem.
Coś niebywałego, a jednocześnie fantastycznego charakteryzowało tego aktora. (Od zawsze, do swego ostatniego występu na scenie). Z tym „czymś” się po prostu urodził i było tylko Jemu właściwe. Inaczej mówiąc – NIE DA SIĘ GO POWTÓRZYĆ. Tak, jak nie będzie można Kobuszewskiego zastąpić, naśladować, powtórzyć! On był jedyny i basta.
Choć czasem denerwowały Go takie określenia. (Więc przepraszam Cię Janku, że je powtarzam, tak jednoznacznie klasyfikując Cię, jako aktora komediowego).
Kobuszewski miał talent niewątpliwie wszechstronny! Doskonale potrafił odnaleźć się w rolach lirycznych, być amantem, grać w prawdziwych dramatach,
ale kabaret był naprawdę Jego prawdziwym żywiołem! Potrafił również znakomicie śpiewać.
Był niezastąpiony w tym, co robił. Bo bywać komediowcem z prawdziwego zdarzenia (a On był!) TO NIEBYALE TRUDNA ROLA. To jakby sztukę zamknąć w pigułce; przecież bardzo często się zdarza, że w monologu kabaretowym zawiera się całe przedstawienie. On był tego ikoną. Umiał to robić!
Kobuszewski potrafił cieszyć się życiem i kochał je; to było widać na scenie. Zawsze tryskał niezwykłą witalnością i Takim był też w życiu prywatnym. Co potwierdzali w każdej rozmowie o Nim Jego znajomi, koledzy, przyjaciele, czego wielokrotnie też doświadczyłem osobiście.
O swoich najbliższych: rodzicach, ciotce, siostrach, żonie, córce (także przełożonych, czy kolegach) zawsze opowiadał z uwielbieniem. Aż trudno uwierzyć, że znajdował czas na domową „ciszę”, potrafił być wspaniałym mężem i ojcem, pogodnym w każdej sytuacji człowiekiem (także wobec nieznajomych).
-/-
Niezapomniane pozostają do dziś Jego występy w telewizyjnych „bajkach dla dorosłych”, ale równie doskonały był i w kabarecie Olgi Lipińskiej!. Fascynowała się Nim CAŁA POLSKA. PO PROSTU CZEKAŁO SIĘ NA … Kobuszewskiego!
Czarował w każdej sytuacji – ku zadowoleniu oglądających – szerokim wachlarzem możliwości kreacyjnych! I obojętnie – czy w teatrze, filmie, czy w telewizji.
KAŻDA JEGO INTERPRETACJA ZAWIERAŁA CECHY (TAK LUBIANE PRZEZ WIDZA) TEATRU ROZRYWKOWEGO… Powtórzę więc, że znakomicie śpiewał, tańczył i parodiował!
Teatr „Kwadrat” od 1976 roku był Jego ŻYWIOŁEM, PASJĄ, „DRUGIM” – NAJPRAWDZIWSZYM DOMEM.
Janku, nigdy Cię nie zapomnimy. Twoja mogiła, nieustannie pokryta jest kwiatami i z daleka migocącymi światłami. Jak mało kto, zasłużyłeś na to! DZIĘKUJEMY CI ZA TO, ŻE BYŁEŚ.










