Nowym ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Polsce będzie pani Georgette Mosbacher desygnowana na stanowisko przez swego starego znajomego, prezydenta Donalda Trumpa. Jest ona majętną osobą mającą za sobą barwne i urozmaicone życie. Jest trzykrotną rozwódką o dużym doświadczeniu biznesowym, politycznym, a także w działalności kulturalnej i charytatywnej. Jej firma kosmetyczna działała w wielu krajach m.in. we Włoszech, w Niemczech i w Chinach. Prowadziła również własną firmę consultingową z siedzibą w Nowym Jorku. Politycznie związana jest z Partią Republikańską.
Georgett Mosbacher aktywnie zaangażowała się w działalność charytatywną. Od młodości była związana z Partią Republikańską. Zajmowała stanowiska w różnych strukturach tej partii. M.in. była współprzewodniczącą Komisji Finansów Komitetu Krajowego Partii Republikańskiej. Była pierwszą kobietą, która przewodniczyła Stowarzyszeniu Republikańskich Gubernatorów. Prezydent Barack Obama powołał ją na członka United States Advisory Commission on Public Diplomacy.
Mosbacher aktywnie angażowała się w zbieranie funduszy na kampanie wyborcze republikanów i aktywnie wspierała w całym kraju kandydatów tej partii na różne stanowiska, m.in. w 1998 r. popierała Johna McCaina w wyborach do Senatu, a kiedy w 2000 r. kandydował na prezydenta, była współprzewodniczącą jego komitetu wyborczego.
Georgette Mosbacher angażuje się również w działalność charytatywną, m.in. w 1995 r. założyła New York Center for Children, wspomagający dzieci doznające krzywdy ze strony rodziców. Jest członkiem wielu organizacji społecznych i politycznych m.in. Atlantic Council, International Institute of Strategic Studies, Foreign Policy Association.
W amerykańskiej praktyce dyplomatycznej są dwojakiego rodzaju ambasadorowie: zawodowi dyplomaci oraz ambasadorowie z nominacji politycznej. Ci ostatni nagradzani są stanowiskiem ambasadorskim za zasługi dla urzędującego prezydenta, za aktywne popieranie, w tym finansowe, jego kandydatury w kampanii wyborczej. Do tej kategorii należy przyszła ambasador USA w Polsce, pani Georgette Mosbacher.
Zgodnie z formalnymi wymogami kandydata na ambasadora USA zatwierdzić musi Komisja Spraw Zagranicznych Senatu amerykańskiego. Bywały przypadki, choć rzadko, że senatorowie nie zatwierdzili zgłoszonego przez prezydenta kandydata np. kiedy kandydat na ambasadora nie był w stanie wymienić nazwiska premiera rządu kraju, w którym miał reprezentować Stany Zjednoczone.
Pani Mosbacher w swoich zeznaniach przed senacką Komisją Stosunków Międzynarodowych w czerwcu br. podkreślała swoje związki z chicagowską Polonią, dzięki czemu poznała polską kulturę. Chwaliła pracowitość amerykańskich Polaków. Natomiast nie ukrywała swego krytycznego stosunku do pewnych zjawisk, jakie obecnie mają miejsce w Polsce. Mówiła m.in. o braku szacunku do demokratycznych instytucji w Polsce, o problemach wolności słowa i niezależności sądownictwa i rządów prawa.
Kiedy senatorowie pytali ją o stosunek rządu polskiego do sprawy uchodźców, nie ukrywała, że nie podziela poglądów obecnego rządu polskiego. Jej zdaniem Polska powinna uczestniczyć w „sprawiedliwym udziale” rozwiązania tego społecznego i politycznego problemu. Pytana przez jednego z senatorów o antysemityzm w Polsce, obiecała, że jako ambasador będzie starała się zapobiec przejawom tego zjawiska.
Pani Mosbacher chwaliła natomiast Polskę za wkład w system obronny NATO, za wydatkowanie 2% PKB na obronę. Obiecała również zaangażować się w promocję współpracy gospodarczej między naszymi krajami mówiąc: „moim priorytetem, jeśli moja nominacja zostanie potwierdzona, będzie zachęcanie amerykańskich firm do zwiększenia handlu między naszymi narodami. Musimy zwiększyć nasz eksport do 38 milionów polskich konsumentów, by przywrócić Ameryce miejsca pracy i by sprawić, że amerykańskie firmy będą traktowane sprawiedliwie”.
Pani Mosbacher dała do zrozumienia w swych opiniach w Senacie, że jej misja w Polsce nie dotyczy tylko dwustronnej współpracy polsko-amerykańskiej, ale ma szersze aspekty obejmujące m.in. Ukrainę, Rosję, państwa Trójmorza i Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Swoje wystąpienie przed Senacką Komisją Stosunków Międzynarodowych zakończyła stwierdzeniem: „Mocna Polska oznacza silniejszą Amerykę”.












