„Notes Krystyny Gucewicz czyli Fołtyn w śmietanie” – Krystyna Gucewicz-Przybora (recenzja książki)

0

Autorkę poznałem, gdy przed laty także pisywałem do Expressu i kierowałem Wydziałem Kultury m. st. Warszawy. Ona królowała wtedy niepodzielnie w Dziale „Kultura” Expressu Wieczornego!

Jej pióro, oceny wyrażane o kulturze Stolicy, ba – całej Polski, były jednak merytoryczną krytyką, a opinie o artystach, pisarzach, aktorach, w ogóle o życiu kulturalnym – teatrach, festiwalach, show biznesie – wyznaczały kierunki rozwoju polityki upowszechniania kultury.

W każdym razie liczono się z Jej zdaniem i opinią, gdyż oceny te często trafiały w sedno. W sedno trafia też jej obecnie wydana książka (którą szczerze polecam PT Czytelnikom „Przeglądu Dziennikarskiego”). Jest lekturą o dokonaniach ludzi, którzy na zawsze wpisali się do panteonu polskiej kultury! Jest też dowodem na to, że prawdziwa twórczość, sztuka, działalność kulturalna obroni się w każdej sytuacji i jest niezależna od bieżącej polityki.

Autorka pisze o ludziach, których twórczość pozostanie wielkim dokonaniem i dowodem ich wkładu zarówno do kultury rodzimej, jak i europejskiej. I na pewno pozostaną we wdzięcznej pamięci milionów Polaków.

Bohaterami jej „Notesu” są m.in.: Nina Andrycz, Aleksander Bardini, Hanka Bielicka, Kazimierz Brusikiewicz, Kazimierz Dejmek, Adolf Dymsza, Maria Fołtyn, Stefania Grodzieńska, Adam Hanuszkiewicz, Jan Himilsbach, Gustaw Holoubek, Jarosław Iwaszkiewicz, Bogusław Kaczyński, Adam Kilian, Roman Kłosowski, Andrzej Kopiczyński, Irena Kwiatkowska, Eryk Lipiński, Andrzej Łapicki, Tadeusz Łomnicki, Jan Machulski, Czesław Niemen, Agnieszka Osiecka, Leonard Pietraszak, Jeremi Przybora, Wojciech Siemion, Jan Tadeusz Stanisławski, Stefan Sutkowski, Szymon Szurmiej, ks. Jan Twardowski, Violetta Villas, Zbigniew Zapasiewicz.

Opisanych przez Krystynę Gucewicz zostało jeszcze bardzo wiele innych osób, których tutaj nie wymieniam, bo ich wyliczenie zajęłoby całe miejsce przeznaczone mi przez Redakcję na tę recenzję. Dodam jedynie do tej listy jeszcze kilka osób – nadal aktywnych i w pełni sił twórczych (którzy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa), a są to m.in. : Artur Barciś, Stan Borys, Jerzy Bralczyk, Krystyna Czubówna, Damian Damięcki, Krzysztof Daukszewicz, Piotr Fronczewski, Jerzy Gruza, Grażyna Hase czy Bogdan Łazuka. Indeks nazwisk występujących w książce obejmuje ponad 1000 osób!!!

Książka zawiera żarty, fakty i anegdoty, inaczej mówiąc – wspomnienia autorki o tych naprawdę wielkich osobowościach (dla mnie i autorka również była – i nadal jest – taką Osobowością. Wciąż pełna dziennikarskiej werwy, dociekliwości; zachłanna na życie, a przy tym niezwykle wrażliwa poetycko i artystycznie. Zawsze kompetentna w sprawach, w których ma coś ważnego do powiedzenia).

Wśród opisanych osób znalazła się też m.in. śp. Maria Kaczyńska – żona tragicznie zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, z którą autorka była „na Ty” (podobnie jak chyba ze wszystkimi bohaterami swej książki).

Panią Marię Kaczyńską Krystyna Gucewicz wspomina jako DAMĘ dowcipną, wykształconą, „zorientowaną w zawiłościach świata” i zaznaczoną „syndromem Kresów” (a to bardzo specyficzna kategoria ludzi). Przypomina ją, jako Kobietę uwielbiającą teatr, operę, którą spotkać można było także na przedstawieniach „Scena Prezentacje Romualda Szejdy”, w Klubie Księgarza na wieczorach autorskich, którą Ona (czyli Krystyna Gucewicz) – jak pisze autorka – „nauczyła teatru”.

Gucewicz zawsze traktowała kulturę (i słusznie), jako całość. Także w czasach określanych dziś jako „niesłuszne”, nie ulegała nikomu, wyrażając swoje poglądy o kulturze, sztuce i artystach – zawsze w sposób odważny – zgodnie ze swą wiedzą i sumieniem. Za to Ją cenię i podziwiam. Od lat!

Autorka prezentuje też w swej książce dawne i obecne instytucje kultury, jak np. słynne kiedyś telewizyjne Studio „A”, czy Kościół Środowisk Twórczych, jako miejsce od lat zasłużone dla kultury (i żałuje, że dziś nie ma już w nim czerwcowych „Letnich Salonów”, ani „Galerii jednego dzieła” i innych „wariactw” – jak pisze autorka – które przyciągały ongiś do niego tłumy – nie tylko wiernych).

„Swój” Express autorka również wspomina z dużym sentymentem, m.in. jako gazetę-potęgę w przeszłości (w weekendy osiągającą milionowy nakład!). Chwali się przy tym, że np. gdy w nocy przychodziła do redakcji z recenzją teatralną, już następnego dnia w południe była ona w gazecie (po którą wtedy, a pamiętam te czasy, stało się często w kolejce przed kioskiem).

Dla Gucewicz praca w tej Gazecie była – jak obiektywnie stwierdza – „szansą, zaszczytem, a przede wszystkim wielką przyjemnością spotkania i poznania wielu artystów. Nawiązania serdecznych przyjaźni i rozmów z luminarzami kultury”. Dzięki temu mamy dziś Jej książkę. I chwała Autorce za nią.

Autorka przytacza też wiele dowcipów, jak np. jeden z jej ulubionych, jak podkreśliła:

„Bacę przepytują, czy zapisze się do spółdzielni produkcyjnej.
– Baco, krowę do spółdzielni dacie?
– Dom.
– A konia dacie?
– Dom.
– Owce dacie do spółdzielni?
– Nie dom.
– Dlaczego?
– Bo mom”.

Albo:

„Spowiada się gorliwa parafianka. Ksiądz pyta:
– A nie spałyście, moja pani, z jakimś obcym chłopem?
– A bo to obcy chłop da pospać, proszę księdza”.

Z tej samej beczki.

„Niedziela, piękna pani Kmiotkowa idzie do kościoła i ma jeszcze kawałek drogi. Z piskiem opon zatrzymuje się auto sąsiada:
– Podwieźć, pani Kmiotkowa?
– Może kiedy indziej. Dzisiaj się spieszę”.

Przygód Krystynie Gucewicz – które opisała w książce – nie brakowało. Pisze np., że z Teatrem Studio, na zaproszenie Józefa Szajny, (to było jeszcze za czasów ZSRR) znalazła się kiedyś we Lwowie i przeżyła tam dramatyczne chwile. Nie będę zdradzał jakie, natomiast przypomnę przy okazji, że w latach siedemdziesiątych ub. wieku wszyscy chcieli oglądać Kantora i Szajnę! (Także w ZSRR).

Książka Krystyny Gucewicz jest bogato ilustrowana. Znajdziecie w niej Państwo dziesiątki fotografii – utrwalonych przez autorkę i udostępnionych jej przez innych fotografów. Oglądając reprodukowane fotografie wielokrotnie się wzruszyłem, patrząc na ludzi, z którymi też „się rozmawiało, śmiało, żartowało, a nade wszystko współpracowało” . Autorka tymi fotografiami przywraca w pamięci czytających tę książkę wszystkie znane na ogół postacie.

Książkę edytorsko zaprojektowali Maciej Buszewicz, przy współpracy z Mateuszem Kowalskim. Im też należą się słowa uznania, jak i Wydawnictwu „Arkady”, które książkę wprowadziło na rynek księgarski. Niczego – wydawniczo, ani redakcyjnie – nie można tej publikacji zarzucić. Po prostu – brawo nie tylko dla autorki, ale i słowa uznania dla wydawcy, który kontynuuje swoje najlepsze tradycje z czasów swoich poprzedników.

Podpisy pod wieloma fotografiami na ogół brzmią …„Ktoś tam, ktoś tam i …JA”, czyli Krystyna Gucewicz; akceptuję ten pomysł, ponieważ większość zdjęć pochodzi z prywatnego archiwum autorki, zatem ma prawo pochwalić się – także poprzez fotografie – swymi nieprzeciętnymi znajomościami, jak m.in. z Adamem Hanuszkiewiczem, Agnieszką Osiecką, Alicją i Jerzym Woy Wojciechowskimi, Czesławem Niemenem, Aliną Janowską, Edytą Górniak, Stanem Borysem, Ireną Santor, Elą Dzikowską, Ewą Ziętek, Barbarą Krafftówną, Jerzym Kisielewskim i wieloma innymi osobami.

Wrócę jeszcze do „opisanych” przez autorkę artystów! Bo trudno nie podzielić opinii autorki o nich. Że np.: Bardini to był „ironia, intelekt i sarkazm”, Hanka Bielicka „była kimś tak niepowtarzalnym, że dyrektorzy teatrów stawali w kolejce, by ją zaangażować”, że prof. Bralczyk „jest taki, jak każdy widzi. Egzemplarz niewątpliwie pojedynczy, niepowtarzalny, unikatowy”, Brusikiewicz i Korsakówna to „aktorskie małżeństwo, które przez długie lata było magnesem teatru Syrena, dopóki teatr Syrena miał styl rozrywkowej wizytówki Warszawy” (i trudno się z tym nie zgodzić), Zofia Czerwińska to „temperament południowy, maniery zachodnie. Aktorka hultaj, kobieta kumpel”, a Krystyna Czubówna to „talent i totalna maestria”, na którą Irena Santor oświadczyła:

– Jak będzie koniec świata, niech mi to powie Czubówna!

W takim stylu napisana została cała książka!

Pierwsza (to znaczy przede mną) przeczytała książkę moja żona, która „przyjaźni się” bardziej ode mnie z autorką, bo jest fanką jej poezji. Zapytałem więc, co sądzi o tej publikacji. Odpowiedziała:

„Książkę przeczytałam jednym tchem i bardzo mi się podobała! Jest napisana świetną polszczyzną, przybliża życie i dorobek wielu wybitnych artystów i luminarzy kultury, których zna się z ekranu kinowego i telewizyjnego lub z recenzji, bądź bezpośrednich spotkań z nimi w teatrze, na koncertach, czy wystawach. Od dawna cenię Krystynę za Jej wdzięk osobisty i styl pisania. Niby prosty, a jednak pełen inspirujących myśli. Wiele zamieszczonych w książce anegdot i dowcipów szczerze rozbawiło mnie i nadaje się do opowiadania na spotkaniach rodzinnych czy koleżeńskich. Polecam Jej książkę z serca, bo »koi« dobrymi wieściami o ludziach znanych, a jednak okazuje się – nie do końca tak znanych, jak po przeczytaniu książki (autorkę przy okazji pozdrawiam!)”.

Cóż ja – piszący tę recenzję – mogę do tego jeszcze dodać? Że książka jest naprawdę znakomita. Literatura faktu związana z aktualną kulturą narodową. W każdym razie z głośnymi wydarzeniami, które kiedyś przewinęły się przez prasę, a teraz zostały przypomniane. Krystyna Gucewicz znakomicie potrafi przekazać treść z malowniczą fantazją, a podobno wszystkie podane w książce fakty oparte zostały na autentycznych wydarzeniach! Polecam w każdym razie PT Czytelnikom „Przeglądu Dziennikarskiego” Jej książkę, biorąc pełną odpowiedzialność za napisane o niej słowa.

Notes Krystyny Gucewicz czyli Fołtyn w śmietanie. Żarty, fakty, anegdoty. Wyd. Arkady, twarda oprawa, s. 320, zł. 49,00. Wyd. I, Warszawa 2018

Poprzedni artykułPożyczki chwilówki potrafią być milusie
Następny artykułJan Edmund Osmańczyk – wspomnienie
Karol Czejarek
Dr Karol Czejarek, prof. nadzw. - doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; germanista i niemcoznawca, tłumacz przysięgły i literacki j. niemieckiego. Emerytowany profesor nadzw. Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora; wieloletni pracownik naukowo-dydaktyczny w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego. B. sekretarz Międzywydziałowego Centrum Badań Niemcoznawczych AH w Pułtusku. Przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Autor m.in. monografii o Annie Seghers, książki „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”; także tłumacz 10 jego powieści i redaktor „Dzieł zebranych” opublikowanych przez Wydawnictwo Interart. Autor m.in. „Gramatyki niemieckiej dla ciebie” (wspólnie z J. Słocińską); spolszczenia (wspólnie z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins German Verb”; redaktor i inicjator publikacji (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim, A. Warakomską, K. Garczewskim i A. Schmidtem) „Historia pamięcią pisana. Biografie polsko-niemieckie” (cz. I - Pułtusk 2014, cz. II Pułtusk 2017) oraz wydanej w 2011 r. (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim) „Polska między Niemcami a Rosją”. Ponadto - autor wielu artykułów i recenzji. Członek Związku Literatów Polskich. Przed r. 1990 m.in. sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury i dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; od roku 1973 w Warszawie na stanowiskach m.in. dyr. Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Wydziału Kultury m. st. Warszawy, departamentów plastyki i książki w Ministerstwie Kultury i Sztuki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here