Jan Edmund Osmańczyk – wspomnienie

0
Warszawa, 1982-01-25. Sejm zatwierdza dekret o wprowadzeniu stanu wojennego. Jedynym posłem, który głosuje przeciw przyjęciu uchwały jest poseł Romuald Bukowski, artysta malarz z Gdańska. Pięciu posłów wstrzymało się od głosu. Nz. na mównicy poseł Edmund Osmańczyk, dziennikarz publicysta. oe/mw PAP/CAF/Damazy Kwiatkowski

Nie ma najmniejszych wątpliwości że Osmańczyk był wybitnym Polakiem, wielkim humanistą, odważnym działaczem polonijnym, a po drugiej wojnie światowej bezpartyjnym posłem na Sejm kilku kadencji i senatorem. Był też znaczącym pisarzem i dziennikarzem. Krótko mówiąc – był człowiekiem czynu!

Postanowiłem zatem przypomnieć Jego dokonania PT Czytelnikom Przeglądu Dziennikarskiego i uczcić w ten sposób „po swojemu” 100-lecie Niepodległości, tym bardziej, iż mało kto o Nim dzisiaj pamięta. Na tych „szacownych łamach” chciałbym przypomnieć od czasu do czasu wybitnych patriotów – postaci godne najwyższego szacunku i pamięci. Osmańczyk był Polakiem, który zawsze miał wizję Polski wolnej, demokratycznej, sprawiedliwej.

Wciąż słyszę Jego obolały głos w słuchawce (trawiony ciężką chorobą):

– Czy będziesz pamiętał o pomocy dla uporządkowania spuścizny po autorce Rodła? (byłem wówczas dyrektorem departamentu książki MKiS, a Osmańczyk ciągle czegoś żądał dla tzw. środowiska, które reprezentował. Był wtedy także prezesem ZAIKS-u i nadal aktywnym Polonusem, jak nazywało się ludzi, którzy po wojnie wrócili do kraju z emigracji w Niemczech).

Uwrażliwiał mnie nieustannie na sprawy bytowe literatów, artystów plastyków, muzyków, domagał się stypendiów twórczych, socjalnych, rozwinięcia mecenatu państwowego. Rozmawialiśmy też o potrzebie (która jest nadal aktualna) zainspirowania sejmowej debaty na temat kultury. Jakże by się taka przydała i dziś!

Choroba Osmańczyka i śmierć Jego serdecznego przyjaciela – wówczas także posła i znakomitego pisarza – Wilhelma Szewczyka oraz wydarzenia polityczne dotyczące zmian ustrojowych w Polsce, w które bardzo angażował się późniejszy senator RP – przerwały te marzenia. Gdyby do takiej debaty doszło kiedykolwiek – zrealizowałby się w tej kwestii testament tego wielkiego myśliciela, jakim niewątpliwie był.

On mówił Polakom prawdę. Od zawsze był rzecznikiem granicy na Odrze, Nysie i Bałtyku. Rzecznikiem Polski nowoczesnej, praworządnej i gospodarnej. I uczynił dla tej sprawy bardzo wiele swoimi książkami, swoją publicystyką i działaniami jako poseł i senator.

Przypomnę Jego najważniejsze publikacje: „Wolność jest słoneczna” (1937), „Sprawy Polaków” (1946), „Dokumenty pruskie” (1947), „Niemcy 1945-1950” (1951), „Notatki korespondenta” (1951), „Współczesna Ameryka” (1960), „Ciekawa historia ONZ” (1965), „Był rok 1945…” (1970), „Nasza Europa” (1971), „Polacy spod znaku Rodła” (razem z H. Lehr,1972), „Encyklopedia spraw międzynarodowych i ONZ” (1974), „Rzeczpospolita Polaków” (1977), „Kraj i emigracja” (1983), „Wisła i Kraków to Rodło” (1985), „Polska i Izrael” (1988), „Siła kraju i emigracji. Myślenie kraju na przełomie epok” (1990), „Trzeba to opowiedzieć. Dziennik z powstania 1944” (1994).

Osmańczyk był wychowany w tradycji walki o polskość; walki toczonej nad Odrą i Bałtykiem, u ujścia Wisły i nad Łyną, na nieszczęsnych polskich saksach, w Westfalii i Nadrenii i wierzył, że dożyje normalnych czasów, Polski prozachodniej, kiedy zrealizują się słynne współtworzone przez Niego prawdy Polaków, a szczególnie ta: „co dzień Polan narodowi służy!”.

Naiwnie jak dziecko – do końca swego życia wierzył, że wszyscy od któregoś dnia razem pójdziemy w przyszłość, zostawimy gdzieś za sobą liche, podłe nicości i dźwigniemy Polskę, utrwalając ją raz na zawsze na mapie świata, po tym wszystkim, co nasz naród przecierpiał na skutek swoich błędów i obcych zbrodni. Ot – cały Osmańczyk!

Sam wiele doświadczył i niejednokrotnie określany był (z prawa i z lewa) jako „kontrowersyjny” za to, że miał jedno credo, któremu poświęcił całe swoje dorosłe życie: służyć Polsce i narodowi.

Może Janku (byliśmy po imieniu) – tam, gdzie teraz Jesteś – czytasz te słowa i za chwilę znów zadzwonisz, by się o coś upomnieć (i żeby do tego „żądanego” dodać, że nie o Niego chodzi, a o ludzi, którzy Polsce szczególnie zasłużyli się, przyczyniając do jej rozwoju).

Osmańczyka cenię też za to, że nigdy nie podawał czegoś do wierzenia, a jedynie do przemyślenia. To była wspaniała cecha Jego żarliwej pasji służenia Polsce; cecha charakterystyczna dla Jego publicystyki i książek, ale także posłowania w Sejmie. Miał wielką odwagę głoszenia prawdy. Takim po prostu był!

Był też prekursorem wstąpienia Polski do Unii Europejskiej! Także pojednania z Niemcami i współpracy z Rosją (z wszystkimi państwami należącymi do ONZ); stąd i Jego niepowtarzalne dzieło (bo stworzone przez jednego człowieka): Encyklopedia spraw międzynarodowych i ONZ.

Prywatnie dziękuję Mu za trzy oryginalne miniaturki Chodowieckiego, za wiele towarzyskich spotkań, za udzielone rady i napisane książki, które do dziś – choć minęło sporo lat od Jego śmierci – nie straciły na aktualności.

Oby w Polsce zawsze byli kontynuatorzy Jego walki o Polskę i polskość. On dla tej sprawy dokonał bardzo, bardzo wiele i historia nie zapomni Mu tego, a ewentualne błędy – z pewnością wybaczy!

Na zakończenie kilka zdań z Jego życiorysu. Urodził się w 1913 roku w powiecie strzelińskim na Dolnym Śląsku. Jego ojciec był z zawodu agronomem. Matka, z domu Szulc, była wnuczką ostatniego polskiego wójta wsi Karłowice (miejscowości leżącej nad rzeką Widawa, w sąsiedztwie słynnego ze zwycięstwa wojów Krzywoustego – Psiego Pola. Która choć nie miała żadnego wykształcenia, doskonale władała polskim, niemieckim i czeskim. I jak wspomina Osmańczyk w jednej ze swych książek (Odczytywanie Śląska) pasjonowała się historią Europy, a szczególnie dramatem unicestwiania i ciągle odradzającego się państwa polskiego. Kochała też poezję i miała w swojej domowej bibliotece dziesiątki tomików wierszy – od Adama Mickiewicza po Wincentego Pola.

To od matki Osmańczyk nauczył się na pamięć dziesiątków wierszy, które wielokrotnie z dumą demonstrował na spotkaniach towarzyskich i przy każdej okazji… Lata dziecięce Osmańczyk spędził na Śląsku Opolskim, w kilku wsiach pod Opolem, przy czym miasto Opole szczególnie ukochał, nazywając je do końca życia „swoim” (w nim też znajduje się Jego mogiła).

W latach 1932-1939 był działaczem Związku Polaków w Niemczech. Już w 1932 r. (jako 19 latek) został naczelnym redaktorem „Młodego Polaka w Niemczech”, zaś od 1933 r. był etatowym dziennikarzem dużej gazety polonijnej „Naród”. Od połowy lat trzydziestych ub. wieku kierował też Centralą Prasową ZPwN.

Osmańczyk – co trzeba koniecznie przypomnieć – wymyślił wtedy nazwę „Rodło” (znak Polaków na Obczyźnie), który był krzyczącym symbolem polskości! (graficznie opracowała go Janina Kłopocka).

Autor był przede wszystkim publicystą (choć zaczynał od poezji)

„…O ziemio! – pisał –
Słowem polskim miłośnie otulona,
Umiłowana ojców ziemio…”

Popularność zyskał też Jego wiersz napisany jeszcze przed wojną pt. „W Opolu”, który kończy się strofą:

„…Miasto moje – Opole – jakżeś ty opolskie…”.

Po wojnie najpopularniejszym Jego wierszem był „List z Berlina”). Oto jego fragment:

„…To jest wiosna – rok czterdziesty piąty!
Zapamiętać najważniejszą z dat!
Przekreślamy – trzydziesty dziewiąty!
Przekreślamy sześć potwornych lat!”

Wiersz kończy się m.in słowami:

„Zatapiamy prusactwo w gruz…!
…Nasza wiosna! Rok czterdziesty piaty!”

Po wojnie, po wyzwoleniu zgłosił się, wraz z przyjaciółmi (wśród których był też mój śp. Ojciec) do dyspozycji nowej władzy – nie dlatego, iż był komunistą, ale pragnął służyć Polsce, za którą – przez wiele lat – autentycznie tęsknił.

Pozwalam więc sobie – w ramach mojego „prywatnego” uczczenia 100-lecia Odzyskania Niepodległości, postać Osmańczyka – przypomnieć.

Był m.in. jednym z nielicznych korespondentów (i jednocześnie świadkiem) konferencji w Poczdamie, a kilka miesięcy później (wraz z Karolem Małcużyńskim) sprawozdawcą z procesu hitlerowskich zbrodniarzy wojennych w Norymberdze. I w związku z tym, korzystając z okazji – chciałbym się upomnieć o wznowienie jednej z Jego najważniejszych, moim zadaniem, książek pt. „Sprawy Polaków”, która po roku 1989 nie doczekała się wznowienia, a którą w roku 1949 polecono usunąć z bibliotek szkolnych i publicznych. W powojennej historii Polski nie ma drugiej takiej książki publicystycznej o dramatycznych losach jej bohaterów… Na pewno warto przypomnieć jeszcze – poprzez wznowienie – Jego „Był rok 1945” i „Rzeczpospolita Polaków”.

Na zakończenie pragnę zwrócić uwagę na piękne wspomnienie o Janie Edmundzie Osmańczyku pani Barbary Sułek-Kowalskiej, która pisze: „Mało kto go rozumiał, z czego doskonale zdawał sobie sprawę. Ale jego prognoza nie była utopijna – była realistyczna, zresztą upewniał go w tym myśleniu pontyfikat i cała „światowa” posługa Jana Pawła II. Z takiego myślenia wyrosła nie tylko wielka Encyklopedia ONZ, ale i malutka „Zakrzewska modlitwa za sąsiadów”:

 „Módlmy się za dobre sąsiedztwo z narodami nas otaczającymi na lądzie i na Bałtyku.
Za ich pomyślność, za ich pokój i wolność
oraz za ich wkład w ogólnoludzkie dziedzictwo.
Za naród rosyjski.
Za naród litewski.
Za naród białoruski.
Za naród ukraiński.
Za naród słowacki.
Za naród czeski.
Za naród Serbołużyczan.
Za naród niemiecki.
Za narody skandynawskie.
Pobłogosław im Panie! O to Cię w polskich świątyniach prosimy z wiarą w moc
pojednania na wieki wieków. Amen”.

Dziękuję Pawłowi Rogalińskiemu, red. nacz. „Przeglądu Dziennikarskiego” za możliwość opublikowania tego wspomnienia. Będą dalsze w ramach cyklu mojej galerii „Wielcy Polacy”.

Poprzedni artykuł„Notes Krystyny Gucewicz czyli Fołtyn w śmietanie” – Krystyna Gucewicz-Przybora (recenzja książki)
Następny artykułPocztówka z pamięci: z Kuśniewiczem i Okudżawą w Paryżu
Karol Czejarek
Dr Karol Czejarek, prof. nadzw. - doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; germanista i niemcoznawca, tłumacz przysięgły i literacki j. niemieckiego. Emerytowany profesor nadzw. Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora; wieloletni pracownik naukowo-dydaktyczny w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego. B. sekretarz Międzywydziałowego Centrum Badań Niemcoznawczych AH w Pułtusku. Przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Autor m.in. monografii o Annie Seghers, książki „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”; także tłumacz 10 jego powieści i redaktor „Dzieł zebranych” opublikowanych przez Wydawnictwo Interart. Autor m.in. „Gramatyki niemieckiej dla ciebie” (wspólnie z J. Słocińską); spolszczenia (wspólnie z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins German Verb”; redaktor i inicjator publikacji (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim, A. Warakomską, K. Garczewskim i A. Schmidtem) „Historia pamięcią pisana. Biografie polsko-niemieckie” (cz. I - Pułtusk 2014, cz. II Pułtusk 2017) oraz wydanej w 2011 r. (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim) „Polska między Niemcami a Rosją”. Ponadto - autor wielu artykułów i recenzji. Członek Związku Literatów Polskich. Przed r. 1990 m.in. sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury i dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; od roku 1973 w Warszawie na stanowiskach m.in. dyr. Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Wydziału Kultury m. st. Warszawy, departamentów plastyki i książki w Ministerstwie Kultury i Sztuki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here