Od początku swojej prezydentury Donald Trump wyrażał niepokój z powodu rakietowo-jądrowej polityki Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. Zapowiedź rządu północno-koreańskiego, że wkrótce w zasięgu jego broni znajdzie się terytorium Stanów Zjednoczonych wywoływały obawy w Ameryce. Rada Bezpieczeństwa ONZ jednomyślnie przyjmowała rezolucje krytykujące rząd północnokoreański, ale nie odnosiło to żadnego skutku jeżeli chodzi o militarną politykę rządu Kim Jong Una. Trump zwrócił się do Chin o wywarcie nacisku na Pjongjang. Chiny jego zdaniem mogłyby skutecznie rozwiązać ten problem. Ale amerykański prezydent szybko przyznał, że jest rozczarowany brakiem rezultatów chińskiej polityki wobec Korei Płn.
Po kolejnych sankcjach Rady Bezpieczeństwa ONZ Korea Płn. nadal przeprowadzała testy rakietowo-jądrowe. W tej sytuacji Donald Trump zaostrzył swoją krytykę wobec Pjongjangu. 8 sierpnia przebywający na wakacjach w swoim klubie golfowym w Bedminster, w stanie New Jersey prezydent Trump ostrzegł Koreę Płn. aby przestała zagrażać Stanom Zjednoczonym, w przeciwnym razie „spotka się z ogniem i furią” („fire and fury”) jakiej świat nigdy dotąd nie widział. Było to swego rodzaju ultimatum w odpowiedzi na zapowiedziane północnokoreańskie testy rakietowe m.in. w pobliżu wyspy Guam.
Na te groźby Trumpa zareagował północnokoreański minister spraw zagranicznych Ri Yong Ho mówiąc, że jego kraj nigdy nie zgodzi się na położenie jego rakiet i głowic nuklearnych na stole negocjacyjnym. A jeśli Amerykanie użyją siły wobec KRLD „damy Stanom Zjednoczonym groźną lekcję”.
Ostrą wypowiedź prezydenta próbował łagodzić sekretarz stanu Rex Tillerson mówiąc, że nie ma w tej chwili obaw o militarną konfrontację z Koreą Płn. i Amerykanie „mogą spać spokojnie w nocy”. Sondaż przeprowadzony przez CNN 8 sierpnia wykazał, że trzy czwarte Amerykanów nie ma zaufania do informacji wychodzącej z Białego Domu. Równoległy sondaż CBS News wykazał, że 61% Amerykanów jest zaniepokojonych podejściem prezydenta Trumpa do sytuacji w Korei Płn.
W odpowiedzi na groźby Północnokoreańskie przeprowadzenia testów rakietowych skierowanych w pobliżu wyspy Guam zamieszkałej przez 160 000 mieszkańców, gdzie znajduje się duża baza wojskowa, udał się tam 10 sierpnia sekretarz stanu Rex Tillerson. Jego misja miała na celu uspokojenie mieszkańców Guam zarówno z powodu wypowiedzi prezydenta Trumpa jak i groźby testu rakietowego Korei Płn. skierowanej w pobliżu wyspy. Nie macie się czego bać – uspokajał mieszkańców sekretarz stanu.
Prezydent Trump jeszcze bardziej wojowniczo się zachował mówiąc 10 sierpnia, że „być może jego wypowiedź nie była wystarczająco twarda” („it wasn’t tough enough”) i nadal zachowywał się prowokująco. 11 sierpnia powiedział, że siły wojskowe Stanów Zjednoczonych są w stanie gotowości do działania przeciw Korei Płn. jeżeli ta zaatakuje Guam. Opinia publiczna zastanawiała się czy są to tylko propagandowe słowa ze strony amerykańskiego prezydenta, czy też może być to zapowiedź ewentualnej wojny. Po kolejnej północnokoreańskiej próbie rakietowej, tym razem nad terytorium Japonii Trump kolejny raz ostrzegł Korę Płn. 29 sierpnia mówiąc, że „wszystkie opcje są wyłożone na stole”. Amerykanie reagowali ostrzeżeniami na każdą demonstrację siły ze strony Pjongjangu. Kiedy Korea Płn. przeprowadziła próbę z bombą wodorową 3 września 2017 r., tego samego dnia po naradzie w Białym Domu sekretarz obrony James Mattis wystąpił z oświadczeniem, że Stany Zjednoczone udzielą „zmasowanej militarnej odpowiedzi” na zagrożenie ze strony Korei Płn. wobec Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników. Trump był tak rozczarowany brakiem skuteczności swojej polityki wobec Pjongjangu, że 3 września na swym Twitterze zagroził zerwaniem stosunków handlowych, „z jakimkolwiek krajem utrzymującym kontakty handlowe z Koreą Płn.”.
30 września br. administracja Trumpa po raz pierwszy ujawniła, że Stany Zjednoczone są w bezpośrednim kontakcie z Pjongjangiem w sprawie północnokoreańskich testów rakietowych i nuklearnych. Poinformował o tym sekretarz stanu Rex Tillerson. Już jednak następnego dnia 1 października Trump ostro zaatakował północnokoreańskiego przywódcę i zaapelował do sekretarza stanu aby nie zawracał sobie głowy rozmowami z Pjongjangiem. Świadczyło to o chaosie i braku koordynacji w amerykańskiej polityce zagranicznej. Prezydent Trump potwierdził, że jest nieprzewidywalny.
Longin Pastusiak
Autor jest profesorem w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, b. posłem na Sejm (1993-2001) i b. marszałkiem Senatu (2001-2005).












