NATO powstało w 1949 r. jako regionalny sojusz obronny państw członkowskich i pozostaje do dziś, jako jedyny wielostronny sojusz regionalny na świecie. W okresie zimnej wojny i dwubiegunowego podziału świata Sojusz Północnoatlantycki przestrzegał geograficznych ram swojej działalności ograniczonych do państw członkowskich. Po rozpadzie bloku radzieckiego, w nowej konfiguracji politycznej Europy i rozszerzeniu NATO na Wschód pojawiły się tendencje do zaangażowania sojuszu poza granicami państw członkowskich. Przykładem była operacja NATO w Serbii w 1999 r. oraz gotowość państw członkowskich sojuszu do udziału w operacji militarnej w Afganistanie w 2001 r.
W ostatnich latach w związku z sytuacją na Ukrainie, aneksją Krymu przez Rosję, rosnącymi wpływami Chin, napięciami na Bliskim Wschodzie, pojawiły się na Zachodzie głosy na temat potrzeby sformułowania nowej roli NATO w świecie. Sekretarz Generalny sojuszu Anders Fogh Rasmussen już w 2014 r. napisał: „W tych niespokojnych czasach NATO musi być przygotowane do podjęcia szerokiego zakresu misji i obronić sojuszników przed szerokim zakresem zagrożeń”. Wśród tych „szerokich zagrożeń” w różnych analizach amerykańskich wymienia się najczęściej Chiny. Z punktu widzenia Pekinu stosunki amerykańsko-chińskie po wprowadzeniu się Obamy do Białego Domu zaczęły się bardzo obiecująco. Ale już pod koniec pierwszej kadencji Obamy stosunki te uległy pogorszeniu. Było coraz więcej wzajemnej podejrzliwości i rywalizacji, zwłaszcza w obszarze Pacyfiku. Administracja Obamy coraz częściej krytykowała Chiny za cyberbezpieczeństwo, za kradzież własności intelektualnej i żądała urealnienia kursu chińskiej waluty.
W miarę jak Chiny rozwijały swój potencjał obronny i rozszerzały swoje wpływy polityczne i gospodarcze, administracja Obamy przyjęła politykę powstrzymywania wpływów Chin m.in. poprzez umacnianie swoich pozycji w Azji oraz zachęcanie azjatyckich sojuszników do rozwoju swoich potencjałów. Temu celowi m.in. służyło podpisanie przez Stany Zjednoczone traktatu obronnego z Filipinami.
W czasie drugiej kadencji prezydenckiej polityka Obamy wobec Chin przesunęła się w większym stopniu ze współpracy w kierunku rywalizacji. Dnia 28 maja 2014 r. Obama nawet powiedział, że Stany Zjednoczone gotowe są odpowiedzieć „na agresję” Chin na ich morskich sąsiadów. Dotyczyło to sporów o wyspy na Morzu Południowochińskim. Choć administracja Obamy przykładała ogromne znaczenie do starań o ustanowienie wielowymiarowych opartych na współpracy stosunkach z ChRL, napotykały one na wiele przeszkód i osiągały różne efekty. Uniknięto wprawdzie poważnego pogorszenia tych stosunków, jednak może to odzwierciedlać ich zasadniczą dojrzałość osiągniętą jeszcze przed objęciem urzędu przez prezydenta Obamę – a także fakt, że przywódcą Chin i USA zależało na utrzymaniu nieporozumień w pewnych granicach. Spotkania na wysokim szczeblu takie jak dwa szczyty przywódców oraz coroczny dialog strategiczno-gospodarczy dostarczały obydwu krajom silnych pobudek do stabilizowania stosunków i wyznaczania obszarów współpracy tak, aby przynosiła ona sukcesy. Jednak wcielenie w życie zamiarów wyrażonych na tych ważnych spotkaniach, zwykle się nie udawało.
Mimo, że zarówno Chiny i Stany Zjednoczone były zainteresowane utrzymanie dobrych stosunków i korzystnej dla siebie współpracy, to jednak obydwa kraje nie mają do siebie pełnego zaufania. W okresie prezydentury Baracka Obamy ten brak zaufania wielokrotnie się ujawniał do czego w znacznym stopniu przyczynili się konserwatyści amerykańscy. Zarzucali oni Obamie, że w stosunku do Chin demonstruje nadmierny optymizm, a nawet naiwność.
Administracja Obamy wyrażała zaniepokojenie rosnącym potencjałem militarnym Chin. Przy tym niepokój ten wyrażał nie tyle prezydent Obama, ile członkowie jego rządu, zwłaszcza przedstawiciele Pentagonu, Departamentu Stanu oraz członkowie Kongresu. Zwracano uwagę na znaczny wzrost wydatków obronnych Chin, które przekroczyły 100 mld dolarów oraz na rozwój nowych broni, np. konstruowanie niewidzialnego dla radarów samolotu, lotniskowców i nowych broni rakietowych. Równocześnie Chiny wyrażały gotowość do zacieśnienia współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, ale w polityce amerykańskiej wobec Chin są wyraźne tendencje do hamowania rosnących wpływów Chin nie tylko w regionie Azji ale także w świecie.
Prof. dr hab. Longin Pastusiak
Autor jest profesorem w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, b. posłem na Sejm (1993-2001) i b. marszałkiem Senatu (2001-2005).












