Ludzka sieć ratowania świata

0

Chciałbym zaproponować utworzenie ludzkiej sieci, czyli masowego ruchu mobilizującego się do ratowania świata przed globalnymi zagrożeniami.

Jestem w posiadaniu technologii przemian o bezprecedensowym znaczeniu. Używając tego technokratycznego słowa mam na myśli wiedzę nie tylko o produkcie końcowym, lecz także o tym, w jaki sposób ów pożądany cel osiągnąć. Bezpośrednim „produktem” owych poczynań byłby człowiek o znacznie pełniejszej świadomości samego siebie – zwłaszcza mechanizmów własnego myślenia, a poprzez to potrafiący budować adekwatne wizje świata. Taki człowiek, a właściwie tacy ludzi, gdyż po to by mogli być skuteczni muszą się znaleźć w większości (początkowo wystarczyłoby aby dominowali wśród opiniotwórczych elit), będą w stanie uczynić nasz świat zdecydowanie lepszym miejscem do życia. Najistotniejsze z moich odkryć dotyczy tego, że obserwowane poważne upośledzenie zdolności pojmowania złożonych zagadnień składających się na zrozumienie świata i ludzi jest podstawową przyczyną wszystkich naszych problemów. Z kolei fundamentem zaproponowanej koncepcji jest samodzielnie rozpoznany fakt, że owe niedostatki najczęściej nie są wrodzone, lecz mają charakter kulturowy i jako takie możliwe są do usunięcia. Jeszcze bardziej optymistyczne jest spostrzeżenie, iż niezbędną transformację świadomości dokonać można za pomocą stosunkowo prostych środków natury edukacyjnej.

Wymienię najistotniejsze cechy oraz elementy technologii społecznych przemian:

– Zrozumienie tej koncepcji nie wymaga szczególnych uzdolnień ani specjalistycznej wiedzy.

– Odwołuję się w niej do prostej logiki oraz do obserwacji, których można samodzielnie dokonywać.

– Trudności jakie trzeba na tej drodze przezwyciężyć są inwestycjami, które zwracają się z dużą nawiązką. Zwraca uwagę przy tym fakt, iż osoby, które w zetknięciu z tym tematem odczuwają wyjątkowe opory, mają szczególnie wiele do zyskania.

– Centralne miejsce rozumowania wskazującego kierunek przemian świadomościowych zajmuje rozróżnienie pomiędzy tzw. myśleniem skutecznym, a intencyjnym. To pierwsze jest stylem formułowania poglądów kierującym się trzeźwym obiektywizmem. To drugie, które przy braku odpowiedniej edukacji i w obecności licznych pokus dominuje, nacechowane jest jawnymi lub ukrytymi potrzebami oraz impulsami, które determinują poglądy. Spostrzeżenie, które pozwala ufać w siłę sprawczą zaproponowanej metody dotyczy z jednej strony stosunkowo prostych do spełnienia warunków, przy których myślenie obiera korzystny, czyli obiektywny kierunek (jest to przede wszystkim otwartość poznawcza), z drugiej zaś opiera się na dramatycznej różnicy zachodzącej pomiędzy jakością myślenia w obu tych biegunach, w których dochodzi do potęgowania się dobrych albo złych efektów. [Opisywałem to w wielu tekstach. Mogę polecić ujęcie różnic z pracy Bez precedensu (2016 rok / 5 stron)].

– W oparciu o powyższe konstatacje dopracowałem się potężnego narzędzia oddziaływania na ludzi. W dużym skrócie można opisać je następująco: Myślenie intencyjne ujawnia się poprzez dosyć łatwe do zaobserwowania symptomy (między innymi oporność na rzeczowe argumentowanie, zwalczanie krytyki oraz stosowanie demagogii, gróźb i uników w dyskusji). Stwarza to możliwość deprecjonowania całych systemów wadliwych przekonań oraz reprezentujących je ludzi, co może otworzyć pole dla szerokich politycznych i społecznych przemian. Niezbędne do tego warunki nie są trudne do sformułowania. Po pierwsze ich oponenci muszą być wolni od tych przypadłości, czyli powinni reprezentować skuteczny styl myślenia. Po drugie muszą dysponować siłą potrzebną dla wyegzekwowania swych obiektywnych racji. W demokracji przekonującą siłę stanowi większość, widzimy tym samym rolę wymienionej na wstępie przemiany świadomościowej opiniotwórczych elit, które zdolne będą do zmobilizowania uczciwej i konstruktywnej większości w walce z nieuczciwą lub niekonstruktywną mniejszością.

– Opracowałem argumenty mogące przekonać do tych przemian następujące grupy i środowiska o szczególnym znaczeniu:

Naukowcy parający się dziedzinami społecznymi. Na skutek transformacji ich dyscypliny zyskałyby zdecydowanie większe znaczenie.

Ludzie o poglądach liberalnych. Jeśli szczerze zależy im na poszerzeniu ludzkiej wolności, z zadowoleniem przyjmą fakt, że zmienionej świadomości towarzyszy znacznie większa wolność wewnętrzna. Dzięki niej zyskuje się odporność na manipulacje oraz zdolność do lepszego organizowania się do pożytecznych poczynań, które poszerzają zakres możliwych do wyboru atrakcyjnych opcji składających się na praktyczną wolność.

Elity ekonomiczne i społeczne. Znajdują się w uprzywilejowanym położeniu, przez co mają naturalną skłonność do przeciwstawiania się wszelkim zmianom, jeśli jednak usuną bariery mentalne utrudniające zrozumienie prawdziwej sytuacji świata, powinni stać się gorącymi zwolennikami reform świadomościowych. Bowiem to właśnie oni mają najwięcej do stracenia w razie załamania się instytucji finansowych i wszystkich innych składających się na współczesną cywilizację – do czego może, a nawet musi dojść, jeśli nie usunięte zostaną głębsze źródła kryzysu i innych globalnych zagrożeń.

Osoby wierzące. Zmieniona świadomość polega między innymi na lepszym wglądzie i zrozumieniu samego siebie, co znacznie redukuje niebezpieczeństwa związane z fałszywymi osądami sumienia. Generalnie sprzyja to moralnym zachowaniom, które obok wiary w Boga, są niezbędnym warunkiem zbawienia, do którego dążą ludzie wyznający wiarę. Można poza tym założyć, że jako osoby wysoko podnoszące walory moralne staną po stronie dobra, jakie może wypływać z postulowanych przemian. Tym bardziej jako obrońcy życia, które wyjątkowo mocno zagrożone jest przez globalne problemy. [Patrz tekst Demaskowanie zła (2016 r. / 9 str.), który ukazuje etyczne skutki postulowanych reform z uwzględnieniem aspektów religijnych].

  Szczególne miejsce w instrumentarium przemian zajmuje planowana książka Usprawnianie własnego myślenia, czyli mądrość zmienia świat. Z samej swej natury będzie miała większą rangę niż liczne teksty jakie poświęciłem tej tematyce. Poza tym nic nie zastąpi systematycznego wykładu ukazującego konkretne kroki prowadzące do przybliżenia się do ideału skutecznego myślenia. Istotnym jej walorem będzie dodatek poświęcony prostym metodom poprawy samopoczucia oraz odporności psychicznej. Posługując się obrazową analogią, pokaże ona skąd wziąć środki potrzebne na remont, po którym nasz intelekt, podobnie jak mieszkanie, będzie znacznie lepiej służył naszym celom. Jedną z najbardziej zaawansowanych metod jakie pragnę zaprezentować, jest jak to nazywam myślenie dynamiczne. W największym skrócie polega ono na umiejętności wyobrażania ewolucji skomplikowanego systemu takiego jak np. gospodarka danego kraju, zachodzącej przy jednoczesnym zmianach wielu jego elementów. Nie jest to proste, gdyż trzeba brać pod uwagę złożone wzajemne interakcje. Nawiasem mówiąc obawiam się, że dopiero zastosowanie tej metody pozwoli na efektywne prześledzenie wielu tez jakie przedstawiłem w krótszych tekstach. Między innymi dotyczących ogromnej jakościowej różnicy pomiędzy myśleniem intencyjnym, a skutecznym oraz ich negatywnej i pozytywnej mocy sprawczej. [Więcej o tej książce w tekście Książka o skutecznym myśleniu (2015 r. / 16 s.)].

            Ostatnimi elementami koniecznymi dla zrozumienia potrzeby oraz formy zapowiedzianej ludzkiej sieci, będą podstawowe trudności jakie należy pokonać na drodze wprowadzenia postulowanych reform.

  Kryzys gospodarczy i inne globalne zagrożenia wywołują skutki, które odciągają uwagę i absorbują czas jaki potrzebny byłby dla poznawania zasad skutecznego myślenia. Rywalizacja o kurczące się zasoby naturalne jest jedną z podstawowych przyczyn wzrostu napięcia międzynarodowego. Tylko jeden jego skutek w postaci zalewu Europy przez falę uchodźców wywołuje poważne perturbacje polityczne, przez co są tematem, przez który z trudem przebijają się inne sprawy. Kryzys jaki panuje w świecie, wg poważnych komentatorów, także jest podsycany przez niedobory surowcowe, które nie pozwalają na przyrost produkcji. Ten zaś absorbuje w sposób szczególny, gdyż zmusza do większego wysiłku wszystkich, którzy bronią się przed spadkiem stopy życiowej, albo nawet czują się zagrożeni utratą pracy i środków do życia. Ludzi tym zestresowanych i zajętych niełatwo przekonywać do tego, aby skupili swoją wagę na sprawie, która może uratować ich plany życiowe i marzenia o lepszej przyszłości. Koncepcja edukacyjna, która jest realizacją przemian świadomościowych, to jak twierdzę najsilniejsza z możliwych metod przeciwdziałania kryzysowi i w tym kontekście jest czymś, czego nie da się niczym zastąpić. (Dynamiczne myślenie wydaje się niezbędne choćby po to, aby zrozumieć wzajemne interakcje, a przez to powagę globalnych zagrożeń). Jej potencjalna siła jest ogromna i może dać nam znacznie więcej niż obronę status quo, ale by ją docenić, a następnie przeforsować, trzeba poświęcić dla niej pewną część piętrzących się obowiązków.

  Koncepcja ta narodziła się w kraju słynnym z przywar utrudniających życie. Okryte złą sławą polskie piekło i tendencja do wzajemnego deprecjonowania i zwalczania każdego, kto wychyla się poza przeciętność oraz utarte schematy nie mogło nie skorzystać z takiej „gratki” jaką jest proponowanie daleko idących reform przez kogoś nie znanego i pozbawionego naukowego zaplecza. I niewiele pomagają zapobiegawcze słowa o tym, że dysponuję interdyscyplinarną wiedzą, jakiej nie posiadają naukowcy. Także o tym, że doświadczenia życiowe, które dały mi okazję do obserwowania ludzkich zachowań, które na co dzień kryją maski, nigdy nie będą udziałem osób zatrudnionych w placówkach naukowych. Nawet o tym, że rozwiązania jakie proponuję mogłyby raz na zawsze zlikwidować ową zmorę, która w jakimś stopniu dotyka każdego Polaka. Powzięte na wstępie przekonanie, że to co głoszę jest utopijne [z myślą o takich głosach napisałem tekst Antyutopia (2015 / 7)] wydaje się przeważać wszelkie argumenty, i jeśli ktoś pomimo owej pewności, z „wrodzonej” kultury robi mi grzeczność i coś jednak czyta, robi to z tak daleko posuniętą intencyjnością (nb w jej nasileniu widzę rdzeń zjawiska polskiego piekła), że widzi wyłącznie niedostatki (np. stylistyczne) albo czyta z roztargnieniem, które nie pozwala niczego prawdziwie zrozumieć, a w konsekwencji docenić.

            Z drugiej strony ten nasz tygiel, który mniej odpornych „zrównuje z glebą” i uczy konformizmu, stwarza jednocześnie ciśnienie prowadzące do krystalizowania się wyjątkowych postaw. W kraju, w którym elity tak są zajęte sobą i wzajemnymi kłótniami, że „nie mają czasu” by wyglądać poza opłotki, powstała książka, która zebrała wiadomości o świecie w imponującą całość. Mam na myśli świetnie udokumentowaną książkę Marcina Popkiewicza Świat na rozdrożu prezentującą globalne zagrożenia, a oprócz nich obiecujące remedia w zakresie ekonomii. Zdarzają się także dzieła artystyczne, które wychodzą poza panującą miałkość i tak jak serial Siła wyższa potrafią nie tylko rozśmieszać wyostrzonym portretem naszych obyczajów, ale nie stronią również od bardzo mądrych przesłań. Ich twórcy, to rzadkie wyjątki osób, które w trudnych warunkach potrafią działać konstruktywnie i oferują coś uniwersalnego i będącego na czasie, i to między innymi ich obecność nie pozwala mi poddawać się zwątpieniu.

Z myślą o nich oraz w świadomości tego, że nasz kraj prawdopodobnie zniszczy w zarodku koncepcję, która mogłaby odmienić jego oblicze i uczynić nas wzorem do naśladowania, chciałbym zaproponować utworzenie ludzkiej sieci. Jej pierwowzór powstał w 2007 i został opisany w tekście HUMAN NET (23 str.) jako masowy ruch mobilizujący się do ratowania świata. Już wtedy zdawałem sobie sprawę z powagi globalnych zagrożeń, a także z szans jakie stwarza edukacja i choć musiało jeszcze upłynąć sporo czasu zanim dopracowałem się szczegółów, od paru już lat biję głową w mur zatwardziałej obojętności. Nie było to całkiem bezproduktywne, gdyż moja wiedza o naturze przeszkód mentalnych ciągle rosła, ale w tym okresie sytuacja w świecie wydatnie się pogorszyła i teraz już trzeba powiedzieć, że głębokie zmiany w świadomości potrzebne są „na wczoraj”. Jednocześnie nie zauważyłem przez ten czas aby ktoś, kto publicznie występuje, choćby zbliżył się do zrozumienia faktu, że w ludziach drzemie ogromny niewykorzystany potencjał, po który można sięgnąć na proponowanej drodze. Niestety wiedza jaką w tych warunkach nabyłem każe poniechać nadzieje na zmobilizowanie szerokiego poparcia organizowanego poprzez Internet. Obecnie widzę szansę w odszukiwaniu wyjątkowych jednostek w naszym społeczeństwie, dzięki którym koncepcję tę doprowadzi się do bardziej zaawansowanego stadium, a następnie wyeksportuje do krajów, w których zostanie ona doceniona i miejmy nadzieję wdrożona w życie. Po czym z dużym opóźnieniem przyjdzie do nas jako kolejna zagraniczna moda, która ze względu na swój charakter stanie się nieodwracalna, kiedy ludzie przejdą Rubikon zmienionej świadomości.

  Ludzka sieć to koncepcja otwarta na nowe pomysły organizacyjne oraz inne, ale ponieważ trzeba od czegoś zacząć, na dzień dzisiejszy zrobiłem następujące założenia:

  • Jej uczestnicy, to ludzie, którzy na podstawie już istniejących tekstów gotowi byliby zaufać, że książka o skutecznym myśleniu będzie niezbędnym narzędziem przemian. W świadomości tego, a także wiedzy o sytuacji autora, w pierwszej fazie swojej działalności będą (między innymi) pomagali w jej powstawaniu.
  • Osoby te podzieliłbym na dwie kategorie, które zresztą mogą się częściowo zazębiać. Do pierwszej należeliby ci, którzy robią coś pożytecznego dla innych i dzięki wiedzy o nowej edukacji zrozumieją, że jest ona szansą na to, aby ich działalność znalazła większe poparcie. Pogłębiając także wiedzę o świecie dojdą do wniosku, że dzięki poświęceniu niewielkiej części owej działalności, wraz z innymi będą w stanie zapobiec temu, aby przy akceleracji zagrożeń utraciła ona sens. Jednocześnie dysponowaliby autorytetem, który mógłby przyciągnąć podobnych im ludzi do uczestnictwa w Sieci. (Ważne także były kontakty zagraniczne). Drugą grupę stanowiliby ci, którzy gotowi byliby poświęcić czas na opiniowanie gotowych oraz nowo powstających tekstów i przyczyniali się do poprawy ich jakości. Zakładam, że również oni pomagaliby w docieraniu do osób podobnych sobie. Przyjmuję, że wszyscy byliby konstruktywni i widać będzie w ich postawie autentyczną wiarę w wartość takich poczynań.
  • Oprócz zdeklarowanych członków Sieci, dostrzegam sens istnienia otoczki osób, które nazwałbym wspomagającymi. Nie kierowaliby się zasadą poznania wszystkiego, co jest istotne w tej koncepcji, lecz ich wiedza na ten temat pozwalałaby uznać ją za pożyteczną. Ich udział ograniczałby się do ogólnego zainteresowania tym co robią uczestnicy, a przejawiane poparcie miałoby przede wszystkim wymiar moralny. (Nie ukrywam, że piszę te słowa w poczuciu praktycznie pełnego osamotnienia w mojej działalności. Bo nawet nieliczne osoby, które deklarują poparcie, i również te, które czytają w inny sposób niż to opisałem w akapicie poświęconym polskiemu piekłu i pomagają w opiniowaniu moich tekstów, nie kontaktują się ze mną z własnej inicjatywy, przez co trudno mi uniknąć refleksji, że tak naprawdę nikomu nie zależy abym działał i aby w ogóle sprawa ta dalej się rozwijała).
  • Pragnąłbym, aby osoby rozważające uczestnictwo w Sieci lub jej wspomaganie, otwarły się na argumenty, że będą brały udział w czymś wyjątkowym, co nie tylko może wpłynąć na ich życie, lecz władne także będzie odmienić kierunek dziejów. Chciałbym też aby z góry nie wykluczali tego, że w moich słowach nie żadnej przesady, i ufam, że z czasem przekonają się, iż skuteczne myślenie oznacza twardy, a zarazem optymistyczny realizm.
  • Satysfakcja i prestiż osób, które przeforsują te reformy będą proporcjonalne do wkładu, ale szczególne uznanie powinno przypaść tym, którzy wyprzedzą innych w docenieniu ich znaczenia. [Patrz tekst Bez precedensu (2016 / 5) ukazujący wyjątkowość reform i oczekiwanych skutków].
Poprzedni artykułThe "Journalistic Review" – our team and work
Następny artykułPolacy potrzebują godnej płacy
Witold Nowak
Witold Nowak jest absolwentem studiów ścisłych. Jego zainteresowania ludźmi i społeczeństwem były podyktowane potrzebą holistycznego zrozumienia świata i z czasem zaczęły dominować. Przez wiele lat traktował to jako bezinteresowne hobby, by w pierwszych latach nowego wieku opublikować kilka prac w "Obywatelu", "Forum Psychologicznym" i "Forum Europejskim". Wkrótce jednak zaczął tworzyć wyłącznie to, co odpowiadało jego zainteresowaniom. Twierdzi, że właśnie samodzielność i bezinteresowność umożliwiły mu dokonanie ważnych odkryć. Rezerwa, jaką obserwował, wynikająca z jego wykształcenia, pogłębiała jego wiedzę z psychologii poznawczej. Podobnie reakcje związane drażliwymi kwestiami, jakie poruszał. Jak mówi, trudne przeżycia, na jakie nie mają szans naukowcy, znani myśliciele, czy publicyści, przyczyniły się do wykrystalizowania wielu spostrzeżeń. Za najważniejsze z nich uznaje docenienie roli błędów poznawczych w niepożądanych zjawiskach społecznych. Oprócz tego zgłębiał takie zagadnienia, jak psychologiczna interpretacja polskiego kryzysu, rola edukacji w przeobrażeniach społecznych, obrona przed manipulacjami, przyszłość demokracji, globalne zagrożenia. Jego ambicją jest wyszukiwanie kluczowych treści i ich upowszechnianie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here