Lewica wobec zagrożeń i konfliktów międzynarodowych

0

Lewica wobec zagrożeń i konfliktów międzynarodowych jest tematem trudnym. Trudność w podjęciu tego tematu wynika z kilku względów. Po pierwsze zarówno lewica światowa jak i polska nie są ruchem jednorodnym. Po drugie żyjemy w świecie pełnym różnorodnych napięć i konfliktów i różne formacje lewicowe mają swoje własne stanowisko wobec tych wyzwań.

Jeżeli chodzi o lewicę światową to najbardziej reprezentatywne stanowisko wobec zagrożeń i konfliktów międzynarodowych znajdujemy w programowych dokumentach Międzynarodówki Socjalistycznej. Reprezentowałem SLD, który od 1996 r. jest pełnoprawnym członkiem Międzynarodówki Socjalistycznej na kilku konferencjach MS i mogę stwierdzić, że struktura ta zajmowała stanowisko wobec wielu problemów zagrażających stabilizacji danego kraju, regionu czy też stabilizacji w wymiarze globalnym. W dyskusjach na te tematy prezentowano różne stanowiska.

Często przedmiotem obrad Międzynarodówki Socjalistycznej był m.in. przewlekły konflikt izraelsko-palestyński. Tak np. 16 grudnia 2014 r. Międzynarodówka Socjalistyczna wezwała kraje na całym świecie do bezwarunkowego uznania Państwa Palestyńskiego w granicach z 1967 i uznania Wschodniej Jerozolimy jako stolicy tego państwa.

Terroryzm krajowy i międzynarodowy był również częstym tematem obrad Międzynarodówki Socjalistycznej. M. in. 7 stycznia 2015 r. George A. Papandreu potępił atak terrorystyczny na redakcję Charlie Hebdo w Paryżu, jako atak na wolność prasy i atak na demokrację.

Stanowisko lewicy światowej wobec konkretnych napięć i konfliktów międzynarodowych znajdziemy w periodyku „International Socialist Review”. Natomiast rzadko wobec tych zagrożeń wypowiada się Partia Europejskich Socjalistów. Np. w przyjętym 1 marca 2014 r. w Rzymie Manifeście Partii Europejskich Socjalistów, w 10-punktowym dokumencie mowa jest o problemach gospodarczo-społecznych w wymiarze europejskim. Jedynie w ostatnim punkcie 10-tym Manifestu Partii Europejskich Socjalistów opowiada się za promowaniem wartości europejskich w świecie i stwierdza, że „Unia Europejska musi być orędownikiem uniwersalnych zasad demokracji, pokoju i szacunku praw człowieka, w tym praw kobiet i dzieci. Będziemy wspierać ludzi walczących o demokrację, sprawiedliwość społeczną, zwalczających dyskryminację i wszelkie formy zniewolenia na całym świecie”.

W niniejszym opracowaniu, jako człowiek lewicy przedstawiam własne stanowisko wobec zagrożeń i konfliktów międzynarodowych. Wyrażam przy tym nadzieję, że te poglądy są bliskie ludziom lewicy różnych odcieni. Jestem również świadom, że pełna zgoda poglądów panuje tylko na cmentarzu.

Świat, w którym żyjemy jest światem zróżnicowanym pod wieloma względami, charakteryzującym się wysoką dynamiką zmian i pełnym różnorodnych zagrożeń. Świat dwubiegunowy, który jest już za nami charakteryzował się napięciami i rywalizacją zimnowojenną. Po zakończeniu zimnej wojny mieliśmy nadzieję, że w nowym układzie sił wkraczamy w świat pozbawiony obaw wynikających z konfrontacji Wschód-Zachód, bezpieczniejszy, współpracujący i bez groźnych konfliktów. Tak się niestety nie stało. Nie ma wprawdzie groźby wybuchu wielkich wojen międzynarodowych, ale przybyło konfliktów lokalnych i wewnętrznych w poszczególnych krajach. Po rozpadzie świata bipolarnego mamy nowy świat, ale brakuje ciągle nowego ładu globalnego. Powstała jednak szansa na stworzenie takiego ładu, aby świat nie pogrążył się w otchłani chaosu, a osiągnął stan maksymalnej stabilności, która jest pożądaną cechą współczesnego świata. Niestety, mamy aż nadto źródeł niestabilności o groźnych konsekwencjach dla systemu międzynarodowego. Mówimy o niestabilności gospodarki, finansów, politycznej, o niestabilności klimatu itp.[1]

Sprzyjają niestabilności różnorodne nierówności w skali kraju, regionu czy całego globu. Na związek nierówności z niestabilnością zwrócił uwagę James K. Galbraith w książce pt. Inequality and Stability. A Study of the World Economy Just Before the Great Crisis. Niektórzy politolodzy uważają, że polityczna niestabilność powstaje wówczas, gdy podział bogactwa nie odpowiada podziałowi władzy politycznej. Innymi słowy najbardziej stabilne są te kraje, w których udział w podziale dochodu narodowego mają najszersze kręgi społeczeństwa.

Niestabilności sprzyjają rosnące oczekiwania społeczeństwa, nieprzewidziane zachowania, brak równowagi w różnych dziedzinach, skrajny nacjonalizm, nierozwiązane problemy terytorialne, waśnie religijne, plemienne, etniczne, fałszywe lub rzeczywiste poczucie zagrożenia bezpieczeństwa.

Niestabilność ma wymiar wielopoziomowy krajowy, regionalny i globalny. Za najbardziej niestabilny kontynent uchodzi Afryka. Od 1990 r. do chwili obecnej obalono tam ok. 20 rządów. Wśród kilkunastu tzw. upadłych państw na świecie największą liczbę stanowią państwa Afryki.

Współczesne stosunki międzynarodowe charakteryzują się zarówno współpracą, jak i współzawodnictwem. Współdziałanie i rywalizacja w zasadzie nieustannie przenikają się wzajemnie, Nie trudno znaleźć empiryczne potwierdzenie tezy, że w stosunkowo krótkim czasie stosunki między dwoma krajami mogą przejść od współpracy do zaostrzonej rywalizacji, wrogości i poważnych napięć. Tak m.in. ewolucję przeszły stosunki radziecko-amerykańskie w ciągu jednej dekady 1972-1982, stosunki Stanów Zjednoczonych z Rosją w ciągu jednego roku 2014 od resetu do wzajemnych sankcji z powodu polityki Putina wobec Ukrainy. Niekiedy jedno wydarzenie może zmienić na długi czas stosunki między państwami. Tak było w przypadku rewolucji na Kubie w 1959 r. czy rewolucji w Iranie w 1979, które to wydarzenia zamroziły stosunki Waszyngtonu z tymi krajami na kilkadziesiąt lat.

Faktem jest, że świat współczesny jest pełen konfliktów i wynikających z nich kryzysów. To tylko nam, Europejczykom, czasem się wydaje, że żyjemy w świecie bez wojny. Jakże często spotyka się pogląd, że świat już od 70 lat nie doświadczył pożogi wojennej, że w świecie panuje pokój oparty wprawdzie o równowagę strachu, ale dzięki temu uniknęliśmy katastrofy na skalę światową. W domowych, rodzinnych i przyjacielskich spotkaniach, jakże często używając zwrotu „w czasie ostatniej wojny” mamy na myśli wydarzenia, które miały miejsce 70 i więcej lat temu. Ale dla wielu społeczności współczesnego świata zwrot „w czasie ostatniej wojny” odnosi się do wydarzeń, tragedii, które rozegrały się nie kilkadziesiąt lat temu, ale może 4 lata temu, 4 miesiące temu czy może zaledwie 4 tygodnie i 4 dni temu.

Kryzysy międzynarodowe są częścią składową krajobrazu współczesnego świata i prawdopodobnie nie budziłyby tyle troski, gdyby nie pewne niepokojące zjawiska, które im towarzyszą.

Aktorzy w systemie międzynarodowym (państwa, siły, grupy społeczne wewnątrz państw) dysponują coraz nowocześniejszą bronią. Broń ta często pochodzi od najmożniejszych tego świata i często w najbardziej lokalnym konflikcie załamują się podstawowe sprzeczności współczesnego świata i interesy polityczno-ideologiczne supermocarstw. Innymi słowy, zwiększa się możliwość przekształcenia konfliktu lokalnego w regionalny, regionalnego w globalny. Nie ma oczywiście w tym żadnego automatyzmu, ale niebezpieczeństwo takie zawsze istnieć będzie, dopóki system międzynarodowy nie wypracuje pewnego skutecznego mechanizmu regulowania i izolowania licznych konfliktów lokalnych.

Niebezpieczeństwo jest tym większe, że wzrastającej konfliktowości współczesnego świata nie towarzyszy adekwatny postęp technik dyplomatycznych i mechanizmów zapobiegających konfliktom międzynarodowym i rozwiązujących kryzysy międzynarodowe. Negocjacje, koncyliacje, dobre usługi, arbitraż – są to techniki dyplomatyczno-prawne znane od wieków. Nasze mechanizmy, np. te stworzone przez system ONZ-owski, są nie zawsze skuteczne, zdominowane partykularyzmem interesów poszczególnych państw, pełne zbiurokratyzowanej procedury i mało operatywne.

Chciałbym zwrócić uwagę również na inne niebezpieczeństwa. Mianowicie na wyraźną dysfunkcjonalność dyplomacji w zapobieganiu konfliktom międzynarodowym. Nie przypominam sobie w ciągu ostatnich latach takiego kryzysu międzynarodowego, który by rozwiązano dzięki zastosowaniu znanych technik dyplomatycznych. Tak np. jak miało to miejsce w znanym kryzysie kubańskim 1962 r. Rodzi się pytanie czy oznacza to osłabienie owej funkcjonalnej roli dyplomacji w zapobieganiu konfliktom międzynarodowym?

Kiedy kończyła się zimna wojna mieliśmy nadzieję, że wkraczamy w świat owszem rywalizujący ale pokojowy, świat bez groźby wojny. Tymczasem współczesny świat jest pełen konfliktów zbrojnych. O ile w okresie zimnej wojny dominowały konflikty o charakterze międzynarodowym, o tyle obecnie dominującą rolę odgrywają konflikty wewnętrzne. Źródłem konfliktów są różnice religijne, etniczne, plemienne, roszczenia terytorialne i niezaspokojone oczekiwania społeczno-ekonomiczne i polityczne.

Szacuje się, że obecnie w świecie toczy się kilkadziesiąt konfliktów zbrojnych. Pochłaniają one dziesiątki tysięcy ofiar rocznie i są źródłem cierpień milionów ludzi, zwłaszcza w krajach biednych i upadłych. Ocenia się, że w samym XX stuleciu ponad 100 milionów ludzi padło ofiarą różnych wojen i konfliktów zbrojnych. W ostatniej dekadzie XX wieku – pisze Krystyna Skarżyńska „ponad 3 mln ludzi zginęło w wojnach rozgrywających się w tzw. krajach rozwijających się (ale z udziałem, a czasem z inspiracji bogatych krajów demokratycznych). Krwawe konflikty blokują rozwój ekonomiczny, generują ubóstwo, rodzą niesprawiedliwość, uprzedzenia, dyskryminację dużych grup, powodują wzrost przestępczości i ludzki strach. A ten ostatni często prowadzi do błędnej percepcji rzeczywistości, zgeneralizowanej nieufności, potrzeby odwetu i wzmożonej wrogości”[2].

Procesy, zjawiska i wydarzenia jakie obserwujemy w XXI wieku tworzą sprzyjające warunki do proliferacji różnych napięć i konfliktów międzynarodowych. Jako człowiek lewicy upatruję zagrożenia m.in. w następujących zjawiskach i procesach.

Nacjonalizm w świecie raczej umacnia się, zamiast jednej globalnej wioski mamy liczne wioski na całym globie, które demonstrują wobec siebie różne uprzedzenia, co zwiększa ryzyko konfliktu. Odżywają tu i ówdzie roszczenia terytorialne, nasilają się tendencje odśrodkowe w państwach wieloetnicznych i multireligijnych. Kwitnie międzynarodowy handel narkotykami, terroryzm, obserwujemy rozszerzanie się AIDS, SARS

Ebola i być może innych nieznanych dotąd epidemii.

Cały kompleks zagrożeń ekologicznych jest czynnikiem destabilizującym świat: niszczenie warstwy ozonu, wód mórz i oceanów, niszczenie lasów, erozja gleb uprawnych itp. Wyczerpywanie surowców nieodnawialnych zaostrza rywalizację między głównymi konsumentami o dostęp do nich.

Intensyfikują się zagrożenia wynikające z możliwości dalszej proliferacji broni jądrowej, handlu materiałami rozszczepialnymi i udostępniania broni masowej zagłady nie tylko nowym państwom, ale także grupom terrorystycznym. Rozszerza się liczba państw dysponujących środkami przenoszenia broni na coraz większą odległość.

Granice stają się coraz bardziej przepuszczalne, co w połączeniu z niestabilnością bądź brakiem perspektyw ekonomicznych w państwach biednych nasila procesy migracyjne będące źródłem obaw innych państw, uprzedzeń i konfliktów etnicznych. Rozwijają się różne fundamentalizmy religijne, fanatyzmy, waśnie, spory na tle religijnym. Jest to źródłem konfliktów zarówno wewnętrznych, jak i międzynarodowych.

Wspomnianym wyżej zjawiskom konfliktogennym towarzyszą rozmaite sprzeczności gospodarcze i handlowe w świecie. Pogłębia się luka między krajami bogatymi i biednymi, rozwija się protekcjonizm, wzrasta zadłużenie, pogłębiają się zależności ekonomiczne – wszystko to nie sprzyja stabilności politycznej.

Owe konfliktogenne zjawiska i procesy mają miejsce w środowisku międzynarodowym, charakteryzującym się postępującym rozproszeniem władzy wśród państw i przechodzeniem władzy politycznej od rządów narodowych do transnarodowych i wielonarodowych korporacji.

Być może powyższa diagnoza jest zbyt pesymistyczna. Zarówno ludzkość, jak i poszczególne państwa nie pozostają bezczynne i przeciwdziałają zagrożeniom. Wykorzystują do tego celu zarówno istniejące struktury międzynarodowe, jak również instrumenty władzy z siłą militarną włącznie. Faktem jednak jest, że po zakończeniu zimnej wojny i rozpadzie dwubiegunowego świata, społeczność międzynarodowa nie stworzyła jak dotąd nowego porządku światowego.

W wyniku zakończenia zimnej wojny mamy nową Europę, mamy nowy świat, ale ciągle nie mamy kompleksowego, globalnego ładu światowego. Rodzi się oczywiste pytanie: jak stworzyć i ustanowić nowy ład, który obejmie swym zasięgiem cały świat. Teoretycznie rzecz biorąc są dwa sposoby:

  1. Podejście globalne
  2. regionalne

Przy podejściu globalnym wszyscy aktorzy stosunków międzynarodowych wypracowują koncepcję i podejmują decyzje np. pod auspicjami ONZ , o wdrożeniu w życie uzgodnionego modelu ładu światowego. Niestety, jest to mało realne w obecnych warunkach. Natomiast podejście regionalne, zwane wyspowym, polega na tworzeniu systemów bezpieczeństwa i współpracy w ramach regionów (wysp). Z tych poszczególnych wysp powstaną z biegiem czasu całe kontynenty z ładem kontynentalnym a w dalszej perspektywie być może wyłoni się ład globalny.

Autor niniejszego eseju ma wrażenie, że współcześni politycy są tak zajęci bieżącymi problemami, gaszeniem politycznych pożarów, wewnętrznych i zewnętrznych, że zapomnieli o potrzebie stworzenia nowego ładu dla przyszłych pokoleń. To ambitne zadanie czeka na podjęcie przez kogoś lub przez państwo, które będzie w stanie je intelektualnie i politycznie udźwignąć i nadać mu bieg międzynarodowy. Problem bowiem jest aktualny, pilny i w interesie społeczności międzynarodowej leży stworzenie takiego modelu ładu, do którego będzie systematycznie i bez wstrząsów zmierzał. We współczesnym świecie za mało mamy mężów stanu, a za dużo politykierów. Słusznie mówi Henry Kissinger, że „współczesna polityka kieruje się tak krótkoterminowymi względami, że trudno pogodzić je z długoterminową perspektywą[3].

Biorąc pod uwagę różne zagrożenia i wyzwania istniejące we współczesnym świecie nie możemy ryzykować, aby świat dryfował w niekontrolowany sposób. Dziś wiemy, że stary ład międzynarodowy rozpadł się a nowy powoli zaczyna się wyłaniać. Oby nastąpiło ta jak najszybciej, zanim ludzkość przeżyje serię regionalnych wstrząsów i lokalnych katastrof wynikających z zagrożeń o charakterze globalnym.

Rodzi się pytanie, kto powinien i kto jest w stanie podjąć się i udźwignąć politycznie oraz intelektualnie trudne zadanie stworzenia nowego ładu światowego. Nie może to być dziełem wyłącznie jednego mocarstwa niezależnie od tego jak ono jest silne w danym momencie. W warunkach demokratycznych zasad, które formalnie regulują stosunki międzynarodowe powinni to być wszyscy aktorzy światowej sceny politycznej ale wiadomo, że ciężar gatunkowy państw jest bardzo zróżnicowany. Zarówno Europa jak i Ameryka mogą odegrać wiodącą rolę w tworzeniu nowego międzynarodowego.

Budowa architektury nowego porządku światowego nie jest procesem łatwym, ale koniecznym jeżeli świat nie chce pogrążyć się w otchłani chaosu lub jednobiegunowej hegemonii. W interesie społeczności międzynarodowej leży stworzenie takiego modelu ładu globalnego, do którego świat będzie systematycznie i bez wstrząsów zmierzał. W wyniku zakończenia zimnej wojny powstała szansa na stworzenie nowego, lepszego ładu, jeżeli nie towarzyszy temu skoordynowane działanie międzynarodowe, Dziś już nie wystarczy myśleć i marzyć o świecie lepszym, pewniejszymi bardziej bezpiecznym, trzeba działać – lokalnie, ale myśleć globalnie.

W obliczu licznych i różnorodnych zagrożeń świat w XXI w. musi opierać się na ładzie i powszechnie przyjętym porządku międzynarodowym. Bronią terrorystów jest chaos i podsycanie poczucia zagrożenia. Niestety nadal stoimy wobec dylematu czy będziemy w tym stuleciu żyli w świecie pełnym zamętu i różnorodnych konfliktów, czy też w świecie bezpiecznym o ustabilizowanym ładzie globalnym. Tworzy się nowy wielobiegunowy i bardziej zdecentralizowany świat. Miejmy nadzieję, że będzie on również bardziej demokratyczny, bardziej postępowy, a nie targany sprzecznymi interesami i konfliktami.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę zegar ewolucji, to można powiedzieć, że właściwie żyjemy w świecie, który stworzyliśmy zupełnie niedawno. Ssaki wprawdzie istnieją już ponad 70 mln lat, człowiek we współczesnym tego słowa znaczeniu istnieje ok. 50 tys. lat, a rewolucja przemysłowa dokonała się przed ok. 200 laty. Problemy, z którymi obecnie mamy do czynienia, jak przyrost ludności, zagrożenia środowiska naturalnego człowieka, negatywne skutki procesów urbanizacyjnych, wyczerpywanie się surowców, groźba zagłady nuklearnej, nowe choroby – są to zjawiska, które pojawiły się za pamięci wielu żyjących dziś dorosłych ludzi.

Mimo realnego zagrożenia, przed jakim ludzkość stoi nadal ludzie głębiej przeżywają śmierć nawet naturalną pojedynczego człowieka w rodzinie, aniżeli potencjalną zagładę dziesiątek czy nawet setek milionów istnień ludzkich. Jest to cyfra może tak ogromna i tak niewyobrażalna, że po prostu nie mieści się w pojemności współczucia i sumienia, jakim dysponuje pojedynczy człowiek.

Ludzie mają tendencję do oceny innych społeczności przez pryzmat podziału na dobrych i złych, do podziału na „my-dobrzy” i „oni- źli”. „Kolektyw” – to my, „klika” – to wy. Jakże łatwo ustawiać siebie i swoją grupę w centrum i przypisywać sobie i swoim pozytywne cechy i odmawiać tego innym. Ów „etnocentryzm” bywa określony nie tylko narodowością, ale religią, ideologią, rasą, językiem, przynależnością plemienną, regionem i przynależnością państwową i innymi kryteriami. Kluczową sprawą jest to, czy dana grupa społeczna może osiągnąć spoistość wewnętrzną i wysoki status, bez uciekania się do siły i gwałtu innych grup, i bez lansowania uczuć nienawiści i wrogości wobec innych grup. Egocentryzm i etnocentryzm, nietolerancja, partykularyzm interesów to są niektóre tylko przyczyny tworzenia sytuacji kryzysowych i napięć w stosunkach międzynarodowych.

Lewica opowiada się za wygaszaniem ich rzeczywistych źródeł i tym różni się od prawicy, która preferuje walkę zbrojną z siłami zaangażowanymi w konflikt. Najlepszą ilustracją takiego stanowiska jest wypowiedziana przez prezydenta USA George’a W. Busha wojna z międzynarodowym terroryzmem za pomocą środków militarnych i fizycznego wyeliminowania terrorystów. Skuteczna, choć długofalowa walka z terroryzmem polega na wyeliminowaniu podłoża terroryzmu, na które składają się nierozwiązane problemy społeczne, gospodarcze i polityczne. I takie stanowisko reprezentuje współczesna lewica w Polsce i w świecie.

[1] Źródła i konsekwencje niestabilności współczesnego świata, praca zbiorowa pod redakcją Longina Pastusiaka, Wyd. Akademii Finansów i Biznesu Vistula, Warszawa 2013, s. 337.

[2] Krystyna Skarżyńska, Wojna zaczyna się w głowach, ”Gazeta Wyborcza”, 7-8.03.2015.

[3] Globalny realizm. Rozmowa z Henrym Kissingerem, „Polityka” 4.07-10.07.2012.

Poprzedni artykułWizytówką klubu zawsze będzie pierwsza drużyna – a co z dziećmi i młodzieżą?
Następny artykułPolitologia w Polsce Ludowej
Longin Pastusiak
Prof. dr hab. Longin Pastusiak - politolog, amerykanista. Ukończył studia na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego oraz na Wydziale Spraw Międzynarodowych University of Virginia w Stanach Zjednoczonych. W latach 1963-1993 pracował w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Od 1978 r. profesor nadzwyczajny, a od 1986 r. profesor zwyczajny. W latach 1994-2005 Profesor Uniwersytetu Gdańskiego. W latach 1985 -1988 Prezes Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych. Poseł Ziemi Gdańskiej w Sejmie I, II, III kadencji (1991-2001). Wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP oraz przewodniczący stałych delegacji Sejmu i Senatu do Zgromadzenia Parlamentarnego NATO oraz do Zgromadzenia Parlamentarnego Unii zachodnioeuropejskiej W latach 2002-2004 wiceprezydent Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. W latach 2001-2005 marszałek Senatu V kadencji. Profesor w Akademii Finansów oraz w Wyższej Szkole Zarządzania i Prawa w Warszawie. Obecnie jest profesorem w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, gdzie jest Dyrektorem Instytutu Spraw Społecznych i Stosunków Międzynarodowych. Prof. Longin Pastusiak wykładał na uczelniach polskich i zagranicznych. Doctor honoris causa uczelni polskich i zagranicznych. Prof. dr hab. Longin Pastusiak jest autorem ponad 700 publikacji naukowych w tym ponad 90 książek. W 2015 r ukazały się następujące książki prof. L. Pastusiaka: * Polacy w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych, Bellona, Warszawa 2015. * Prezydenci USA w anegdocie. Od Trumana do Obamy, Bellona, Warszawa 2015. * Prezydent dobrych intencji. Polityka zagraniczna Baracka Obamy, Oficyna Wydawnicza “Adam”, Warszawa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here