Ksawery Tartakower – nie tylko szachista

0

Jakże ciekawa i barwna to była postać! Świetny szachista, ale też dziennikarz szachowy, autor wielu książek o szachach, prawnik, wykształcony erudyta, tłumacz, wreszcie autor aforyzmów, zwanych tartakoweryzmami. Posługiwał się w mowie i piśmie kilkoma językami: niemieckim, francuskim, rosyjskim, angielskim. Za to bardzo słabo znał język polski.

Ksawery (Savielly) Tartakower urodził się 22 lutego 1887 roku w rosyjskim Rostowie nad Donem w żydowskiej rodzinie bogatych kupców – ojciec był Austriakiem, matka Polką. Nauczył się grać w szachy w wieku dziewięciu lat. Rodzice zginęli w roku 1911 (Litmanowicz/Giżycki podają – chyba błędnie – datę 1899, której nie potwierdzają źródła internetowe, też zagraniczne) w wyniku napadu rabunkowego. Młody Tartakower w wieku 12 lat opuścił Rosję. Przebywał najpierw w Genewie, potem w Wiedniu, gdzie ukończył studia prawnicze i w roku 1909 uzyskał stopień doktora. Wiedeń był w tym czasie ważnym ośrodkiem szachowym, tam też Tartakower na dobre zainteresował się szachami, grając najpierw w wiedeńskich kawiarniach, a wkrótce potem biorąc udział w licznych turniejach. Po ojcu zachował obywatelstwo austriackie. Mówiono o nim „Er studierte Schach und spielte Jura” – czyli: „Studiował szachy i bawił się prawem”.

W czasie I wojny światowej jako obywatel Austro-Węgier został zmobilizowany i walczył na froncie. Po zawarciu pokoju osiedlił się we Francji i został profesjonalnym szachistą francuskim. Jednocześnie z racji swego pochodzenia uzyskał obywatelstwo polskie i reprezentował Polskę na niemal wszystkich olimpiadach szachowych. Na III olimpiadzie szachowej w Hamburgu w lipcu 1930 polska drużyna w składzie: Rubinstein, Tartakower, Przepiórka, Makarczyk, Frydman zdobyła złoty medal (przed Węgrami), w sierpniu 1931 roku w tym samym składzie Polacy wywalczyli medal srebrny (za USA, a przed Czechosłowacją), tylko srebro, gdyż z powodów zdrowotnych słabszy wynik uzyskał nasz dotąd najlepszy zawodnik Akiba Rubinstein (na temat Rubinsteina por. mój artykuł w Przeglądzie Dziennikarskim). Za to Tartakower uzyskał świetny wynik 13½ z 18 pkt. Również w V olimpiadzie VIII 1933 w Folkestone (Anglia) Tartakower wziął udział (Rubinstein już nie był wtedy aktywnym szachistą), drużyna polska zajęła III – V miejsce. W dowód uznania dla Polskiego Związku Szachowego (powstał w 1926 r.) i osiągnięć polskich szachistów organizację kolejnej VI olimpiady międzynarodowa federacja szachowa FIDE powierzyła Polsce. Tartakower brał czynny udział w przygotowaniach do turnieju, który odbył się w Warszawie w dniach 16 – 31.08. 1935. Zwyciężyła drużyna USA przed Szwecją i Polską. Amerykanie wygrali też rywalizację na kolejnej olimpiadzie (Sztokholm 1937). Polska – z Tartakowerem i Najdorfem w składzie – zajęła ex aequo z Argentyną III-IV miejsce.

I wreszcie bardzo nietypowa (wybuch II wojny światowej) olimpiada w Buenos Aires 21.08 – 19.09. 1939 r. Na wieść o wybuchu wojny część szachistów – jako pierwsza Anglia – wycofała się z rozgrywek, niektóre drużyny odmówiły grania z Niemcami. W tej sytuacji doszło do „gry dyplomatycznej poza szachownicą” – wyniki niektórych spotkań z Niemcami, m.in. Polski i Francji ustalono (bez gry) na 2 : 2. „Wojenna” olimpiada w Argentynie zakończyła się zwycięstwem Niemiec przed Polską. Nie wrócił do Polski jeden z trzech najlepszych szachistów polskich (obok Rubinsteina i Tartakowera) Mieczysław Najdorf, który jeszcze przez długie lata występował w barwach Argentyny. Jego żydowska rodzina w Polsce została w czasie wojny przez nazistów wymordowana. W Argentynie pozostał też inny żydowski uczestnik polskiej drużyny Paulin Frydman. Wrócił do Polski Dawid Przepiórka – w ramach eksterminacji ludności żydowskiej został przez Niemców rozstrzelany w Palmirach w roku 1940.

Tartakower zaś przed końcem roku 1939 powrócił do Francji, gdzie pod przybranym nazwiskiem Cartier został oficerem w armii generała De Gaulle`a. Po II wojnie światowej Tartakower nie wrócił do komunistycznej Polski. Przyjął francuskie obywatelstwo, na olimpiadzie szachowej w Dubrowniku w 1950 r. reprezentował już Francję. W roku 1953 zdobył mistrzostwo Francji. Kiedy w 1950 roku FIDE ustanowiło tytuł międzynarodowego arcymistrza, Tartakower był w pierwszej grupie 27 graczy, którzy go otrzymali (razem z Rubinsteinem i Najdorfem).

A wracając do okresu międzywojennego: Tartakower dwukrotnie zdobył mistrzostwo Polski w szachach w Warszawie 1935 i Juracie 1937. Był kapitanem i trenerem reprezentacji Polski w sześciu międzynarodowych turniejach. https://pl.qaz.wiki/wiki/Savielly_Tartakower

Ksawery Tartakower zmarł w Paryżu 4 lutego 1956 r., kilka dni przed swoimi 69. urodzinami. Według retrospektywnego systemu rankingowego Chessmetrics, najwyższe miejsce osiągnął w marcu 1921 r. – był wówczas trzeci na świecie, za José Raúlem Capablanką i Akibą Rubinsteinem.

Tartakower jest autorem książek o teorii szachów, pisanych najczęściej w języku niemieckim i francuskim, autorem wielu artykułów, komentarzy, analiz. W 1924 r. opublikował swoją najsławniejszą książkę „Die hypermoderne Schachpartie” (Hipermodernistyczna gra w szachy), która jest wznawiana i popularna do dzisiaj. Mówiąc pokrótce, szachowa szkoła hipermodernistyczna (nazwa pochodzi podobno od Tartakowera), lansowana przede wszystkim przez łotewsko-duńskiego szachistę Arona Nimzowitscha, głosiła opanowanie w debiucie pól centralnych za pomocą figur, a nie przez piony.

Tartakower ma swój wkład do teorii debiutów, na przykład do gambitu hetmańskiego, tego otwarcia, które ostatnio zostało spopularyzowane przez – całkiem udany, choć miejscami za bardzo politycznie poprawny – serial „Gambit królowej”!

W 1924 r. na turnieju w Nowym Jorku Tartakower zaprezentował nowy debiut, nazwany przez niego otwarciem orangutana. Podobno inspiracją był bujający się na lianie orangutan, zaobserwowany w nowojorskim zoo podczas wycieczki zorganizowanej przez gospodarzy turnieju. Tego samego dnia Tartakower zastosował ruch 1.b4 w popołudniowej partii przeciwko Maroczemu. Pojedynek zakończył się remisem. Debiut ten nazywany jest obecnie otwarciem Sokolskiego, od nazwiska rosyjskiego szachisty urodzonego w Mińsku – Aleksieja Sokolskiego, który w 1963 r. napisał na temat tego otwarcia monografię.

W roku 1929 organizatorzy turnieju w Barcelonie poprosili Tartakowera, by wymyślił manewr, który przejdzie do historii. Ksawery niewiele się namyślając zaprezentował otwarcie, które do dziś znane jest jako partia katalońska.

Ksawery Tartakower pozostawił po sobie wiele artykułów w różnych pismach szachowych. Pisał w językach: niemieckim, francuskim, rosyjskim, angielskim. Próbował swych sił w poezji (zdaje się, że bez większych sukcesów …), tłumaczył też poezję rosyjską na język francuski i niemiecki.

A oto niektóre z aforyzmów Tartakowera, tzw. tartakoweryzmy (tutaj w wersji polskiej). Można je nazwać skrzydlatymi słowami:

  • Partia szachów jest zwykle opowieścią o 1001 omyłkach.
  • Izolowany pionek rozsiewa smutek na całej szachownicy.
  • Mistrz może czasami zagrać słabo, amator nigdy.
  • Niektóre skoczki nie skaczą, lecz kuśtykają.
  • Nigdy jeszcze nie wygrałem ze zdrowym przeciwnikiem (bo wszyscy porażki tłumaczyli chorobami).
  • Nikt jeszcze nie wygrał partii przez jej poddanie.
  • Partia bez omyłek, czy spotkaliście kiedyś taką?
  • Partia szachów jest zawsze wygrana w następstwie błędu: partnera lub własnego.
  • Pat, tragikomedia szachów.
  • Ponoś ofiary, abyś sam nie stał się ofiarą.
  • Roszada, to pierwszy krok do stabilizacji.
  • Spokojne posunięcie często działa jak trzęsienie ziemi.
  • Szachy są nauką o własnych błędach.
  • W szachach istnieje tylko jeden rodzaj błędu: to przesadne mniemanie o swym przeciwniku.
  • Wygrać jest łatwo, trudno jest przegrać.
  • Zawsze istnieje właściwe posunięcie. Trzeba je tylko znaleźć.
  • Zdarzają się nieudane zwycięstwa i wielkie przegrane.
  • Moralne zwycięstwo się nie liczy.

 

To ostatnie powiedzonko można odnieść nie tylko do szachów. Jakże pasuje ono do polskiej narracji o historii, gdzie nieudane powstania narodowe próbuje się nazywać „moralnymi zwycięstwami”! Napis Moral victories don’t count jest umieszczony na drzwiach wejściowych do Pentagonu, siedziby Departamentu Obrony USA. Jednak nie ma całkowitej pewności, że zostało ono przejęte bezpośrednio od Tartakowera, jak to sugeruje tekst pod poniższym linkiem:

Ksawery Tartakower – erudyta, aforysta, arcymistrz szachowy (mlodytechnik.pl)

 

A co sądzili inni szachiści o Tartakowerze?

Angielski szachista i działacz szachowy Harry Golombek przetłumaczył książkę Tartakowera o swoich najlepszych grach i we wstępie napisał: „Dr Tartakower jest zdecydowanie najbardziej kulturalnym i najsprytniejszym ze wszystkich szachowych mistrzów, jakich kiedykolwiek spotkałem. Jego niezwykle dobrze zapamiętany umysł i wiecznie żywy, rodzimy dowcip sprawiają, że rozmowa z nim jest wieczną radością. Do tego stopnia, że ​​uważam to za jedną z najjaśniejszych atrakcji, jakie może mi zaoferować międzynarodowy turniej, że dr Tartakower powinien być jednym z uczestników. Jego przemówienie i myśli są raczej jak zmodernizowana mieszanka Barucha Spinozy i Voltaire’a; a wraz z nim odrobina paradoksalnej oryginalności (…)”

Czołowy szachista amerykański i psycholog Reuben Fine określił Tartakowera jako „mężczyznę o wszechstronnym wykształceniu, mistrzowskiego znawcę języków, poetę, jasny umysł, filozofa i wspaniałego partnera w lekkiej konwersacji” (moje luźne tłumaczenie z niemieckiego).

Kubańczyk José Raúl Capablanca (mistrz świata w latach 1921 – 27) rozegrał z Tartakowerem mecz złożony z 12 partii, w którym niemiłosiernie naszego mistrza ograł. Po remisie w Londynie w 1922 r. (gdzie Tartakower grał swoją nową obronę), Capablanca powiedział: „Brakuje ci solidności”, na co Tartakower odpowiedział, przekomarzając się: „To moja zbawcza łaska”.

Niemniej jednak w swoich raportach z Olimpiady Szachowej 1939 w Buenos Aires dla argentyńskiej gazety Capablanka napisał: „Kapitanem i kierownikiem polskiej drużyny… jest dr S. Tartakower, mistrz z głęboką wiedzą i wielką wyobraźnią, co czyni go potężnym przeciwnikiem. …”

Powyższe cytaty na podstawie: https://pl.qaz.wiki/wiki/Savielly_Tartakower

I jeszcze opinia nowsza (Litmanowicz/Giżycki): „Cechowała go wielka kultura osobista, duże poczucie humoru, cięty dowcip i ogromna wiedza”.

Przytoczmy teraz dowcipny komentarz Tartakowera na temat Akiby Rubinsteina: „Wśród mistrzów szachowych znany był ze swej delikatności Rubinstein, który po zrobieniu swego ciągu (zapewne kalka z niemieckiego: Zug, czyli ruch, R.L.) odchodził od szachownicy, by nie przeszkadzać partnerowi w myśleniu. Rycerskość ta kosztowała go dużo cennego czasu, a w konsekwencji pociągała niekiedy utratę punktów. Na olimpiadzie w Hamburgu, na której Polska zajęła pierwsze miejsce, uzyskał Rubinstein dla reprezentacji Polski bajeczny wynik. Było to w lwiej części zasługą znanego polskiego kompozytora zadaniowego Mariana Wróbla, który ze szczególnym poświęceniem wyszukiwał na sali Rubinsteina i sprowadzał go do szachownicy”.

A więc na zakończenie parę impresji o obydwu polskich arcymistrzach. Tartakower co prawda wygrywał turnieje szachowe, pokonał też – w roku 1933 – samego mistrza świata Alechina, jednak większe sukcesy szachowe odnosił Rubinstein, który przez pewien czas uważany był za najsilniejszego szachistę na świecie. Były to zupełnie różne osobowości. Rubinstein borykający się z problemami psychicznymi, unikający kontaktów z ludźmi, wybitny szachista, który z powodów zdrowotnych przedwcześnie zakończył swoją karierę szachową i nie pozostawił po sobie żadnych tekstów pisanych. A z drugiej strony Tartakower, wykształcony, erudyta, o wszechstronnych zainteresowaniach, światowiec, autor książek, wielu artykułów, analiz szachowych, autor znanych na całym świecie aforyzmów. Na pewno obydwaj zasłużyli się dla rozwoju szachów w Polsce i dla szachów światowych. Obydwaj mają swoje trwałe miejsce w historii polskiej kultury.

 

Korzystałem z książek:

Gajewski, Jacek/Konikowski, Jerzy (2017): Akiba Rubinstein. Warszawa: Wydawnictwo RM.

Litmanowicz, Władysław/Giżycki, Jerzy (1987): Szachy od A do Z. Warszawa: Wydawnictwo „Sport i Turystyka”

oraz z materiałów internetowych.

Poprzedni artykułCiekawe gry kasynowe online, o których nie słyszeliście
Następny artykułO internacjonalizmach sportowych
Ryszard Lipczuk
Prof. dr hab. Ryszard Lipczuk –- germanista, profesor nauk humanistycznych, językoznawca, pracownik naukowy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (w latach 1970 - 1993) i Uniwersytetu Szczecińskiego (od r. 1993). Ukończył studia germanistyczne (1970), a następnie obronił rozprawę doktorską (1977) na Uniwersytecie Warszawskim. Habilitował się w roku 1986 na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od 1990 prof. nadzw., w roku 2002 uzyskał tytuł profesora. Na Uniwersytecie Szczecińskim pełnił (do 2015 r.) funkcję kierownika Zakładu Języka Niemieckiego w Instytucie Filologii Germańskiej, w latach 1993–1997 i 2005–2012 był dyrektorem tegoż Instytutu. Od 1.X.2018 prof. emerytowany, jednak nadal związany z Uniwersytetem Szczecińskim. Od r. 2008 redaktor naczelny serii publikacji naukowych „Stettiner Beiträge zur Sprachwissenschaft” wydawanej w Hamburgu. Jest autorem licznych monografii naukowych, artykułów, recenzji, redaktorem i współredaktorem kilku słowników polsko-niemieckich, leksykonów i podręczników do nauki języka niemieckiego. Poza tym: autor trzech tomików reportaży (m.in. „Germanista w podróży”) i czterech tomików rymowanek (m.in. „Rymowanki przeplatanki”, „Wybryki rymowane nowe”). Występował z referatami i wykładami gościnnymi w Tokio, Vancouver, Wiedniu, Angers, Gandawie, Lubljanie, Arhus oraz (wielokrotnie) w Niemczech.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here