KOMISJA DLA BIEDNYCH …sztuka dla sztuki?

4

 www.rogalinski.bloog.pl, Paweł Rogaliński, blog dziennikarski, BrukselaW maju Komisja Europejska zorganizowała spotkanie, którego celem miała być walka z biedą. Nie obyło się bez setek zaproszonych, dziesiątek tłumaczy, lunch’y, bankietów i drogich hoteli. Wszyscy się zjechali, ponarzekali na obecny stan i wrócili do domów. Co się zmieni? Na to pytanie odpowiedzieć jest najtrudniej…


Wszystko w imię ubogich?


Prócz reprezentantów Unii, organizacji charytatywnych oraz delegacji ludzi doświadczających ubóstwa, Komisja zaprosiła po jednym przedstawicielu mediów z każdego kraju. Ja, jako dziennikarz polonijny, reprezentowałem Wielką Brytanię. Już po pierwszym, krótkim posiedzeniu zaproszono nas
na lunch do pałacu Egmont. W salach niczym nie ustępujących Wersalowi zaoferowano szwedzki stół z wyśmienitymi potrawami. Podobny tok zdarzeń utrzymywał się przez cały czas obrad: tak więc krótka debata i „przerwa kawowa”. Następnie sesja plenarna i obiad… Z pełnymi brzuchami wyszliśmy wieczorem z pałacu. Idąc w stronę hotelu Chambord w centrum Brukseli trudno było nie spotkać żebraków. Szkoda, że to im  Paweł Rogaliński, Komisja Europejska, Bruksela, www.rogalinski.bloog.pl, rogalinski.bloog.pl, rogalinski, blog dziennikarskinie przyszło reprezentować ubogich w Komisji Europejskiej. Wówczas, zamiast głodować, zjedliby posiłek w pałacu, tuż obok polityków czeskiej prezydencji. Na pierwszy rzut oka sytuacja wydaje się skrajnie niesprawiedliwa. Dopiero po dłuższym namyśle staje się dużo bardziej skomplikowana i trudna do jednoznacznej oceny.


Pomysły najuboższych


Osoby wykluczone społecznie poproszono o podzielenie się własnymi doświadczeniami i ewentualnymi propozycjami na rozwiązanie ich ciężkich sytuacji. Kobiety z drżącymi rękoma i łzami w oczach opowiadały o swoich przejściach. Wielu mężczyzn mówiło o karze więzienia za długi. Mimo wszystkich przykrości, które przeszli, to najubożsi byli podczas całego spotkania najbardziej solidarni społecznie, a nawet, co wyda się dziw
ne, opiekuńczy wobec pozostałych zaproszonych. To oni, z niezwykłą pieczołowitością, dbali o całość warsztatów. W jeszcze większe zakłopotanie wprawiła mnie wypowiedź Wandy (należącej do delegacji z Polski), która wyłącznie na osobności przyznała: „Szczerze mówiąc nie wierzę, aby jedno spotkanie cokolwiek zmieniło. Nie wierzę, by rozwiązało problem głodu i ubóstwa”… Chwilowy, smutny uśmiech na jej twarzy chciałby powiedzieć „wszystko będzie dobrze”, ale jak widać sama w to nie wierzyła. Wówczas zrozumiałem – oni traktowali wyjazd jak wygraną na loterii wycieczkę ich marzeń.  Wiedzieli, że drugi raz podobna okazja może się nie trafić. Przez te dwa dni byli innymi ludźmi. W jednym momencie stali się kimś ważnym, kogo się słucha z uwagą. Znaleźli zrozumienie nie tylko u prezydencji Unii, ale i u osób o podobnych doświadczeniach.


W dziennikarzach siła

Delegacje ubogich z poszczególnych krajów czuły się na tyle przytłoczone presją całego wydarzenia, że nie miały śmiałości krytykować spotkania. Przecież dostali zaproszenie na niezwykły wyjazd. Jakże mogliby ugryźć rękę, która ich karmi? Nieco inni są dziennikarze. Pyskaci, niewdzięczni i zawsze krytyczni. Łamiąc w sobie wszelkie zasady wzajemności i konformizmu, zapytałem: „Skoro ani prezydencja czeska w Unii, ani też dziennikarze nie są w stanie bezpośrednio wpłynąć na polepszenie doli biednych, to po co się spotkaliśmy? Gdzie są ci, którzy mogą na tym polu cokolwiek zdziałać? Dlaczego nie ma wśród nas delegacji poszczególnych rządów lub parlamentów? To ich obowiązek by się temu  na zdjeciu: Ewa Wanda Filipowicz, www.rogalinski.bloog.pl, blog dziennikarski, Paweł Rogalińskiprzysłuchiwać”. Później było już tylko gorzej. Dziennikarze z innych krajów zadawali coraz więcej trudnych pytań. – Skąd mamy wziąć miliardy euro na biednych, skoro znaleźliśmy już miliardy dla banków? – zaatakowała przedstawicielka Grecji. W ślad za dziennikarzami poszły osoby wykluczone społecznie. Rozgorzała burzliwa dyskusja.

Nie taka Unia straszna…


Fakt, że Komisja Europejska zorganizowała spotkanie podczas którego omawiane są problemy biednych, nie powinien stać się obiektem krytyki dziennikarskiej. Za to polemika nad jego ulepszeniem jak najbardziej musi mieć swoje miejsce w opiniotwórczej prasie. Były premier Czech oraz komisarz Unii Europejskiej ds. Zatrudnienia, Spraw Społecznych i Równości Szans Vladimír Špidla stwierdził, iż „kwestia ubóstwa jest nie do rozwiązania ot tak, w ciągu roku. Oczywiście wpływ tego typu spotkań ma zawsze charakter długoterminowy, a rezultaty nie zawsze będą widoczne gołym okiem”. Z kolei Czeslaw
Walek, czeski wiceminister ds. praw człowieka i mniejszości uznał: „Celem tego spotkania nie jest rozwiązanie wszystkich problemów. Mam wrażenie, ze państwo są sfrustrowani i zdenerwowani. Oczywiście macie  rację, że cała kwestia biedy powinna być rozwiązywana również na szczeblu krajowym, a nie tylko unijnym”. Jakby nie oceniać spotkania zorganizowanego przez Komisję Europejską, należy pamiętać, że jest to zawsze kolejny krok ku wyrównaniu szans. Jego definitywnym minusem jest brak polityków krajowych i lokalnych, będących najbliżej społeczeństwa. Gdy jednak to się zmieni, coroczne warsztaty Komisji mogą obrócić się z  Paweł ROgaliński, Komisja Europejska, polska delegacja, Europejskie Spotkanie ds. Ludzi Doświadczających Ubóstwa, www.rogalinski.bloog.pl, rogalinski.bloog.pl, rogalinskiniezwykle potężne narzędzie polityczne wspomagające najuboższych. Pozostaje nam więc tylko czekać – dopiero wtedy będziemy mogli wydać jednoznaczną ocenę na temat działań Unii na tym polu.

____________________________

POLISH ZONE, Czerwiec 2009

http://www.polishzone.co.uk/uploaded/PZ19.pdf , str.4.

4 KOMENTARZE

  1. i tak niczego nie osiagneli dla biednych a faktem jest, ze zafundowano Im super
    wycieczke na konto biednych i to ma sie nazywac pomoc biednym, ile pomogli biednym pytam sie? wie ktos?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here