Język Baracka Obamy (cz. 3): The American Promise

4

Jak dowodzi konserwatywny tygodnik „Voice of Nevada”, Obama intensywnie używa metody hipnozy. W dość szeroko opisanym wywodzie dziennikarze udowadniają, że tempo mówienia i używanie konkretnych słów może wprowadzać widownię w stan mentalnego oszołomienia. Co więcej, twierdzi się też, że ówczesny kandydat na prezydenta był w stanie przekazywać szczególne komendy, zamieszczone niejako między wierszami, i tym samym wpływać na nieświadomy poziom umysłu. Trzy najczęściej używane przez Baracka Obamę zwroty, wspomagające rytmikę i tempo przemówienia, to: Dlatego też stoję tu dzisiejszego wieczora (ang. That’s why I stand here tonight), Teraz jest czas (ang. Now is the time) oraz Ta chwila (ang. This moment). Warto zauważyć, że te zaledwie trzy konstrukcje są używane we wspomnianej przemowie aż dziewiętnaście razy. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że zwroty te służyły mówcy do realizacji zabiegu zwanego implikacją. Umysły słuchaczy nie mogły się przecież nie zgodzić z twierdzeniem, że Obama stoi, że „teraz jest czas” oraz, że jest „ta” chwila. Do przekazu oczywistego, polityk sprytnie dołączył informacje, na których mu zależało, by w podświadomy sposób trafiły do najbardziej pierwotnej części umysłu, określanej przez Zygmunta Freuda jako id. Przykładów wiadomości, które Obama chciał zakorzenić w zbiorowym umyśle elektoratu można by mnożyć, ale najważniejsze to: Stoję przed wami dzisiejszego wieczora, ponieważ cała Ameryka jest wyraźnie poruszona (ang. But I stand before you tonight because all across America something is stirring), Teraz jest czas, aby dotrzymać obietnicy równej płacy za tę samą pracę(ang. And now is the time to keep the promise of equal pay for an equal day’s work), Ta chwila – te wybory – są naszą szansą na dotrzymanie, w XXI wieku, amerykańskiej obietnicy (ang. This moment – this election – is our chance to keep, in the 21st century, the American promise alive)[1]. Przekaz jest jeden – Amerykanie widzą fatalną w skutkach politykę odchodzącego prezydenta, ale wiedzą, że kandydat Obama dotrzyma wyborczych obietnic, więc wykorzystają szansę dla kraju, jaką są wybory i zagłosują na niego. Z perspektywy czasu widać, że hipnotyczna technika implikacji sprawdziła się.

W zbliżony sposób działają wyrażenia: Spotykamy się (ang. We meet at), te wybory (ang. this election), jesteśmy nadzieją naszej przyszłości (ang. we are the hope of our future). Tworzą one swego rodzaju niezaprzeczalną prawdę, zwiększającą siłę przekazu danego przemówienia. Ponadto, aby wywołać hipnotyczną cykliczność, która w powszechnie utrwalonym stereotypie przedstawiana jest w formie wahadełka, Barack Obama wykorzystał do tego celu oddech. Wiadomym jest, że każdy człowiek musi oddychać, a więc i łatwiej przyswoi sobie narzuconą rytmikę. By wprowadzić widownię w somnambuliczny stan, kandydat na prezydenta używał równomiernie rozmieszczonych przerw[2]. Warto w tej chwili skupić się na zaznaczonych pauzach, które Obama „zarezerwował” na oddech, jednocześnie traktując znaczenie poniższych zdań jako drugorzędne[3]:

America, now is not the time for small plans. [PAUZA] Now is the time to finally meet our moral obligation [PAUZA] to provide every child a world-class education, [PAUZA] because it will take nothing less to compete in the global economy. [PAUZA] You know, Michelle and I… [PAUZA] are only here tonight because we were given a chance at an education. [PAUZA] And I will not settle for an America where some kids don’t have that chance. [PAUZA] I’ll invest in early childhood education. [PAUZA] I’ll recruit an army of new teachers, [PAUZA] and pay them higher salaries and give them more support. [PAUZA] And in exchange, I’ll ask for higher standards and more accountability. [PAUZA] And we will keep our promise to every young American – [PAUZA] if you commit to serving your community or your country, [PAUZA] we will make sure you can afford a college education.

Co więcej, mówca wspomógł liczne pauzy odpowiednimi zdaniami sugerującymi rytmikę: We also rise or fall as one nation. Tłum słuchający wypowiedzi charyzmatycznego lidera operującego oddechem tysięcy ludzi, bardzo dobrze przyjął zacytowane słowa, które idealnie wpisywały się w ruchy klatki piersiowej podczas oddechu[4]. Polskie tłumaczenie tegoż fragmentu jest niestety dotknięte zjawiskiem nieprzetłumaczalności, gdyż naród nie może „wzrastać” i „opadać”, jednak w oryginalnej wersji językowej umysły słuchaczy podświadomie recypują ów ruch[5]. W zaledwie jednym przemówieniu Barack Obama użył słów rise i fall pięciokrotnie.

Przeczytaj też poprzednie części tekstu:
Część 1: http://www.przegladdziennikarski.pl/jezyki-obce/jezyk-baracka-obamy-cz-1-the-american-promise/

Część 2: http://www.przegladdziennikarski.pl/jezyki-obce/jezyk-baracka-obamy-cz-2-the-american-promise/


[1]http://www.pennypresslv.com/Obama’s_Use_of_Hidden_Hypnosis_techniques_in_His_Speeches.pdf, 22.03.2011.

[2]M. Karpiński, Struktura i intonacja polskiego dialogu zadaniowego, Poznań 2006, s. 190.

[3]Na marginesie, w zacytowanym paragrafie dotyczącym szkolnictwa, słowo edukacja użyte jest aż cztery razy, co oznacza nic innego jak wykorzystanie metody aktualizacji.

[4] Należy zaznaczyć, że świadome skojarzenie tego rodzaju nie będzie miało miejsca. Dopiero na nieświadomym poziomie rytmiczny ruch, przypominający cykliczność wahadełka podczas hipnozy, odegra swoją rolę.

[5]http://www.pennypresslv.com/Obama’s_Use_of_Hidden_Hypnosis_techniques_in_His_Speeches.pdf, 23.03.2011