Jak jesteśmy manipulowani? (cz. 3) ? użycie słowa ?ale?

2
Źródło: ultimatemind.wordpress.com/
Źródło: ultimatemind.wordpress.com/Po omówieniu słów nie i spróbuj, warto przejść do kolejnego słowa nadmiernie używanego przez polityków – ale. Szczególnie łatwo zauważyć wspomniane poniżej zabiegi słowne podczas kampanii wyborczych. Obecny okres czasu sprzyja więc naszej analizie 🙂
Nieco mniej perswazyjne, aczkolwiek równie warte uwagi jest słowo ale. Jego działanie jest dość subtelne, więc zauważy je tylko część odbiorców. Użycie tego wyrazu warto stosować w sytuacjach, kiedy za cel obierzemy sobie delikatne podważenie czyjegoś zdania, np. Pan premier, wprowadzając cięcia w budżecie, oczywiście postąpił zgodnie z zasadami ekonomii, ale… W tym momencie warto zwolnić tempo mówienia i pozwolić, by ktoś lub coś przerwało tę wypowiedź[1]. Jeśli to nie nastąpi, polityk stosujący ten zabieg może sam przerwać swoją wypowiedź i po słowie ale wtrącić: Czy mógłbym prosić o szklankę wody? Dziękuję. Wracając do sytuacji w kraju… Brak dokończenia zdania po spójniku ale ma trzy zastosowania. Po pierwsze, wypowiedź nie jest otwarcie ofensywna, jak w przypadku następującego przykładu: Pan premier, wprowadzając cięcia w budżecie, oczywiście postąpił zgodnie z zasadami ekonomii, ale skrzywdził w ten sposób dużą część społeczeństwa. Po drugie, przerwanie wypowiedzi po słowie ale nasuwa słuchaczom dużo więcej możliwości zakończenia tego zdania. Dzięki temu każdy indywidualny odbiorca w swoich myślach sam je uzupełni według własnego uznania oraz przekonań i tym bardziej poprze całą wypowiedź. Po trzecie zaś, polityk niedopowiadający zdania do końca zabezpiecza się przed ewentualnymi kontrargumentami lub zakwestionowaniem treści i sensu jego wypowiedzi[2].
            W zbliżony sposób działa forma niezauważalnego zniechęcenia słuchacza do konkurencji również przy wykorzystaniu słowa ale lub jego synonimów (jednak, lecz, wszakże itp.)[3]. Wówczas, zamiast stworzyć zdanie: Owszem, mój kontrkandydat ma również ciekawe pomysły na rozwój sieci przedszkoli w okolicy, ale tylko ja reprezentuję słuszny punkt widzenia, które tworzy sztuczny, dychotomiczny podział na polityków dobrych i złych, o wiele lepiej powiedzieć: Owszem, mój kontrkandydat ma również ciekawe pomysły na rozwój sieci przedszkoli w okolicy, lecz skoro już rozmawiamy, chciałbym przedstawić ułożony przeze mnie plan na lata 2011-2016. Podobnie, gdy dany rozmówca jest już z góry przekonany o słuszności innej opcji politycznej i atakuje fundamenty wszelkich konkurencyjnych programów, mistrz NLP zaznacza: Może Pan uważać, że moja propozycja niesie za sobą zbyt duże obciążenie budżetu, ale skoro mamy już sposobność rozmawiać, chciałbym zaprezentować jej mocne strony. W ten sposób rozmówca będzie czuł satysfakcję, że jego opinia nie została zanegowana oraz utwierdzi się w przekonaniu, że ma do czynienia z osobą rozsądną i o umiarkowanych poglądach[4]. W skrajnych sytuacjach o wiele lepszym wyjściem jest przyłączenie się do atakującego, niż pozostanie na z góry straconej pozycji. Dotyczy to szczególnie okoliczności, w których polityk jest bezsprzecznie winny, a ma zamiar uniknąć trudnej debaty i przyznania się do osobistej odpowiedzialności[5]: Proszę Pani, rozumiem, że wielomiesięczne czekanie na odpowiedź z ministerstwa jest frustrujące i naraża Panią na dodatkowe koszty. Rzeczywiście można być podirytowanym zaistniałą sytuacją, stąd też obiecuję, że jeszcze dziś zajmę się tą sprawą i dopilnuję, by wszelkie niezbędne informacje zostały jak najszybciej opublikowane na naszej stronie internetowej. Według ekspertów niezwykle ważne jest, aby zacząć od poinformowania rozmówców o pełnym podzielaniu ich odczuć, a następnie sugerowaniu własnych rozwiązań.
Kup moją książkę pt. "Jak politycy nami manipulują":
– "Jak politycy nami manipulują? Cz. 1: Zakazane techniki"
– "Jak politycy nami manipulują? Cz. 2: Przemowy w praktyce"


[1] J. Rzędowski, NLP dla szefa czyli jak osiągnąć cele przy pomocy innych ludzi, Warszawa 2005, s. 137.

[2] A. Batko, Sztuka perswazji…, op.cit, s. 54.

[5] W. Ferenc, R. Mrówka, S. Wilkos, Komunikacja polityczna: Jak wygrać wybory?, Warszawa 2004, s. 161.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here