Gessler na tróję (recenzja restauracji „Gessler at Daquise” w Londynie)

6

Adam-Gessler-at-DaquiseOstatnio miałem okazję odwiedzić londyński lokal „Gessler at Daquise” znanego polskiego restauratora Adama Gesslera (b. szwagra Magdy Gessler). Restauracja mieszcząca się w centrum miasta (dzielnicy South Kensington) od razu zyskała ogromne uznanie tak wśród polskich mediów, jak i blogerów.

Zachęcony niezwykle pochlebnymi opiniami, z wielką chęcią wybrałem się tam z siostrą, szwagrem i ich synem Natanem, by skontrastować internetowe recenzje z rzeczywistością. Niestety, już sam wystrój wnętrza powodował mieszane odczucia: obskurne, beżowo-szare ściany, gdzieniegdzie wyłożone białymi kafelkami bardziej kojarzyły się z peerelowskim barem mlecznym niż lokalem wybitnego restauratora. Do tego dwa długie rzędy drewnianych stołów nakrytych białym papierem (!) i twarde, niewygodne krzesła potęgowały wrażenie stołówki z dawnych lat. W dalszej części lokalu wystrój nabierał bardziej rustykalnego charakteru, choć i tu element wiejski nie pasował do białych kafelków. Oczywiście mam świadomość, że tego typu wystrój wnętrza mógł być tak celowo zaprojektowany, jednak moim skromnym zdaniem był on po prostu nieestetyczny.

Do stołu, w dość niezgrabny sposób poprowadził nas kierownik sali. Jego ciągłe kłótnie z kelnerkami w obecności klientów wskazywały na brak profesjonalizmu obsługi. Z karty menu zamówiliśmy pierogi, żurek, pieczeń wołową i zupę gulaszową. Pod względem jedzenia nie można było narzekać – wszystko było świeże, pachnące i dobrze przyrządzone. Ceny dań nie były jednak „wyjątkowo niskie”, jak to wcześniej przeczytałem na jednym z blogów.

Po ukończeniu posiłku zapytałem o drogę do toalety. Niestety okazało się, że jest ona w piwnicy, do której prowadzą bardzo wąskie i strome schody – ja sobie poradziłem bez przeszkód, ale z pewnością nie jest to miejsce dla osób niepełnosprawnych lub starszych. W dodatku toaleta jest umiejscowiona tuż naprzeciwko kuchni, do której wejście było zakryte zasłonką (- dlaczego nie drzwiami?).

Na sam koniec spotkała mnie kolejna niemiła niespodzianka – kiedy już zastanawiałem się jakiej wysokości napiwek zostawić, otrzymałem rachunek z odgórnie doliczonym napiwkiem w wysokości 10% ceny zamówionych dań (service compris). Rozumiem, że część restauracji stosuje tego typu rozwiązanie, ale dla mnie osobiście jest to sprzeczne z sensem istnienia napiwku, który z definicji powinien być dodatkowym wynagrodzeniem dla kelnerów za dobrą obsługę i swoistym wyrazem zadowolenia klienta.

Podsumowując, można odnieść wrażenie, że samo nazwisko Gessler powoduje u wielu osób powód do zachwytu i wystawienia pozytywnej recenzji. Niestety na mnie londyńska restauracja „U kucharzy” nie zrobiła tak wielkiego wrażenia. Wydaje się więc, że inne polskie restauracje w Londynie (m.in. Ognisko Polskie, Robin Hood, Mleczko Polska) mogą z powodzeniem i bez kompleksów konkurować z tak wielkim i znanym restauratorem, jakim jest Adam Gessler.

6 KOMENTARZE

  1. W restauracjach nie błogosławią jedzenia dlatego jest niesmaczne. Niezwykle ważne jest błogosławienie jedzenia. Błogosławiąc sprawiamy , że posiłek nabiera energii Boskich. Te energie są wchłaniane przez nasz organizm , dają nam siłę, radość , szczęście i Miłość. Podczas błogosławieństwa zostają całkowicie zneutralizowane substancje szkodliwe dla naszego organizmu.

  2. Moim zdaniem, państwo Gesslerowie są tylko na pokaz kontrowersyjni, wiem ze klika restauracji Pani Magdy zostały zamknięte….
    Tez byłam kiedyś w takiej restauracji, która kuchnie miała naprzeciw toalety i tez były zasłonięte zasłonką gdy zapytałam czemu zasłoną a nie drzwiami, kelner odpowiedział, ze szef kazał odmontować drzwi , żeby był przewiew :D, a tak jak się drzwi otworzyło to wszystko do kuchni leciało 😀 nie wiem gdzie tu logika ale pokiwałam tylko głową i więcej się tam już nie pojawiłam 😉
    pozdrawiam

  3. Fajnie, że są ludzie, którzy lubią dzielić się na forum swoimi doświadczeniami. Wymiana myśli to w dzisiejszych czasach bardzo cenna umiejętność.

  4. Znamienne, zeby w tak obszernej recenzji nie bylo wzmianki o znaczeniu historycznym tego miejsca dla Polakow. Niewiele jest takze o samym jedzeniu. Tylko skargi na cene i stary wystoj. Prokomunisryczne sentymenty czy osobista niechec do samych Gesslerow?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here