Emily O'Reilly: To my sami wybieramy złych polityków!

2

Emily O'Reilly, Pawel Rogalinski– Wyborcy mają w ręku niezwykle potężne narzędzie – kartę do głosowania – dzięki której mogą odsunąć od stanowiska „starego”, niesprawdzonego polityka i na jego miejsce wybrać kogoś nowego, niezepsutego, ze świeżymi pomysłami – mówi w rozmowie z Pawłem Rogalińskim Emily O’Reilly, Europejska Rzecznik Praw Obywatelskich.

 

Paweł Rogaliński: – W jakim celu powstał urząd Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich?

Emily O’Reilly: – Pomysł stworzenia urzędu Eurorzecznika Praw Obywatelskich powstał w wyniku traktatu z Maastricht, a cała idea miała na celu przybliżyć relacje pomiędzy obywatelami, a instytucjami unijnymi. Oczywiście, zanim zainaugurowano działalność biura w Strasburgu, wśród liderów politycznych było wiele obaw i wątpliwości. Na szczęście, udało się dojść do porozumienia i dziś mamy urząd, który stoi na straży praw obywateli i firm na kontynencie.

– Myśli pani, że Europejczycy ufają Brukseli?

– Wiele się słyszy i mówi o zaufaniu obywateli do projektu wspólnej Europy oraz do instytucji unijnych. Myślę, że moja rola, jako Rzecznika Praw Obywatelskich, poprzez podejmowanie i rozwiązywanie licznych spraw zgłoszonych przez obywateli, przedsiębiorców, organizacje pozarządowe czy też grupy osób reprezentujących społeczeństwo obywatelskie, polega na ciągłym sprawdzaniu, czy instytucje utrzymują standardy, którymi powinny się kierować i które są de facto zapisane w traktatach i Karcie Praw Podstawowych UE. Naszym priorytetem jest utrzymywanie wiary w praworządność, najwyższe standardy demokracji i Unię Europejską, jako całość.

– Czy pani zdaniem ludzie powinni więc powierzać swoje zaufanie instytucjom unijnym?

– Tak, oczywiście. Myślę, że powinni wierzyć w ich uczciwość, ale oczywiście muszą też wiedzieć, że nic nie jest idealne. W ciągu ostatnich lat moje biuro miało do czynienia z szeregiem skarg związanych z brakiem transparentności w niektórych instytucjach UE.

– Jakieś przykłady?

– Mój urząd zajmuje się m.in. problemem konfliktu interesów w odniesieniu do podejrzeń wokół czasem nieproporcjonalnego wpływu partykularnych interesów biznesowych w instytucjach Unii. Nie mówię, że wszystkie te podejrzenia są uzasadnione, ale z pewnością faktem jest, że one istnieją i że mamy ogromną liczbę skarg w odniesieniu do tych kwestii. Oznacza to zaś, że ​​jest przez to jakiś powód do niepokoju publicznego.

– Pani działania spędzają więc sen z powiek nieuczciwym urzędnikom unijnym…

– Moją misją jest tutaj pomoc instytucjom i naprawienie systemu tak, by działał dla euroobywateli. Innymi słowy to nie Europejczycy są dla instytucji UE, ale instytucje są dla Europejczyków. Organy UE są etycznie zobligowane do przejrzystego działania wedle określonych standardów i na rzecz interesu publicznego. Czasem też same rządy krajów członkowskich pozostają w tyle i nie spełniają określonych wymagań.

– Czy jest szansa, by w przyszłości się to zmieniło?

– To się zmienia cały czas, nieustannie. Społeczeństwo, organizacje pozarządowe oraz media tradycyjne i obywatelskie ze wszystkich krajów członkowskich bacznie obserwują i tym samym również kontrolują zmiany zachodzące w ich krajach, w Europie i w instytucjach unijnych. Nie uchodzi uwadze społeczeństw dostosowywanie się instytucji do bardziej otwartego dialogu z ludźmi. Myślę, że to dobrze nie tylko dla samych obywateli, ale też dla całego systemu i właściwego porządku w Unii Europejskiej.

– Czy uważa pani, że rozwijanie społeczeństwa obywatelskiego, mediów społecznościowych, blogowania czy dziennikarstwa obywatelskiego może być dobrą przeciwwagą dla politycznych oszustw i manipulacji?

– Jak najbardziej! Uważam, że powstanie mediów społecznościowych wprowadziło niemałą rewolucję w Europie w ciągu ostatnich dwóch dekad. W sensie technologicznym portale społecznościowe zburzyły wszelkie bariery w komunikacji między różnymi częściami społeczeństwa. Blogi i dziennikarstwo obywatelskie odebrały też spory kawałek władzy nie tylko politykom, ale i mediom tradycyjnym.  Pozwoliły też na większą mobilizację i rozwijanie różnych działalności w społeczeństwie obywatelskim. Porównując obecne społeczeństwo z tym sprzed trzydziestu lat, widzimy ogromny postęp, gigantyczną różnicę w poziomie otwartości i zaangażowania. Jestem przekonana, że Internet pozwala też ograniczać zakusy władzy i często wymusza na politykach podejmowanie wielu ważnych dla społeczeństwa decyzji.

– Wydaje się jednak, że politycy zawsze będą starali się manipulować systemem i dostosowywać nawet najbardziej przejrzyste procedury dla własnych interesów. Tak zwane „furtki prawne” zawsze będą istniały.

– Och, tak, to niestety prawda. Wiele osób w moim kraju, w Irlandii, obwinia polityków za stagnację, za bezrobocie i za to, że są oni odpowiedzialni za podejmowanie błędnych – z perspektywy czasu – decyzji. Wiele rządów straciło też w ostatnich czasach poparcie społeczne, głównie ze względu na ich niestabilność i łamanie obietnic wyborczych. Tak więc politycy oczywiście usiłują manipulować i wykorzystywać różne sytuacje do własnych celów, ale ostatecznie to i tak wyborcy zdecydują, kto ma zostać u władzy i kto ma utworzyć rząd.

– Jednak ponownie wiele osób głosuje na polityków, którzy potrafią nimi sprawnie manipulować. Nawet nazwiska, które są obciążone trudną, nielegalną przeszłością, wciąż pojawiają się w parlamentach w całej Europie.

– Wyborcy często nie zwracają wystarczającej uwagi, na kogo głosują; nie zastanawiają się też zbytnio nad programem wyborczym polityków i ich mroczną przeszłością. Wie pan, zastanawiam się, jaka jest wiedza Europejczyków na temat mechanizmów politycznych. I bez znaczenia, czy mówimy tutaj – panie Pawle – o społeczeństwie w pana kraju, czy też o wyborcach w moim kraju. Jestem ciekawa, czy ogół obywateli wie, jak naprawdę działają ich parlamenty, sejmiki, rady miast… Czy zdają sobie sprawę z istnienia różnych frakcji politycznych i odrębności ich ideologii oraz programów wyborczych.

– Przez to też często wybierają pierwsze lepsze nazwisko z listy, a to nie zawsze gwarantuje trafny wybór…

– Niestety muszę się z panem zgodzić. Ma pan rację, że politycy zawsze będą próbowali wpływać lub manipulować, co jest po części ich pracą, ale jednocześnie sami ludzie, sami wyborcy mają w ręku niezwykle potężne narzędzie – kartę do głosowania – dzięki której, za pomocą zaledwie jednego krzyżyka, mogą odsunąć od stanowiska „starego”, niesprawdzonego polityka i na jego miejsce wybrać kogoś nowego, niezepsutego, ze świeżymi pomysłami i większą chęcią do realnej pracy na rzecz społeczeństwa.

– Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Paweł Rogaliński

2 KOMENTARZE

  1. To akurat opinia pani O’Reilly, ale ja się z nią zgadzam. Nie wychodzę z założenia, że polityk z natury musi być zły, bo w takim razie cała ludzkość musiałaby być zła – politycy to w końcu część społeczeństwa. Niestety sami wyborcy często głosują na przypadkowych ludzi, nie sprawdzając ich życiorysów, wykształcenia, doświadczenia i dokonań. I to jest główny problem wyborów. Pozdrawiam

Skomentuj leszek Anuluj odpowiedź

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj