Eksplozje potęgi Zachodu

0
Cywilizacja Zachodu niemal od zawsze mogła pochwalić się wielką siłą militarną i gospodarczą, niejednokrotnie większą od reszty państw. Czy obecna rywalizacja o prymat na Ziemi zdetronizuje dotychczasowych liderów?
Południk zerowy i równik dzielą nasz glob na cztery części. Jeśli otrzymany podział dodatkowo zmodyfikujemy o aspekty polityczne, otrzymamy niezwykle wierne zobrazowanie rozmieszczenia potęgi na świecie. Pierwsza, najistotniejsza część, to ta północno-zachodnia, do której zaliczyć można Amerykę Północną oraz Europę Zachodnią i Środkową. To tu od niepamiętnych już czasów istniało centrum demograficzne i kulturowe Ziemi. Ponadto, rejon ten od lat słynie z niemałych zasobów naturalnych oraz siły militarnej i gospodarczej. Obecnie ulokowana jest tu większość światowego kapitału.
Część północno-wschodnia to Azja (Bliski i Daleki Wschód) oraz w dużej części Afryka. Będący zawsze w cieniu Zachodu rejon, mimo licznych niepowodzeń, od wieków stara się konkurować ze swoim silniejszym rywalem. Część trzecia, południowo-zachodnia, to Ameryka Południowa, a więc kraje takie jak: Brazylia, Wenezuela, Peru, Chile czy Argentyna. Ostatnia (i zarazem nieco zdominowana przez resztę) część to południowa Afryka oraz Australia. Tego typu podział uwidacznia nierównomierną dystrybucję potęgi na świecie, która jest zachowana od lat i dotychczas tworzyła status quo.
Eksplozje potęgi
            Będąc centrum demograficznym, gospodarczym i militarnym, „pierwsza ćwiartka świata” nie zawsze radziła sobie z kontrolowaniem własnej siły i w wyniku jej nagromadzenia dochodziło do swoistych wyładowań. Jak dotąd byliśmy świadkami czterech „eksplozji” potęgi Zachodu, skutkujących zbiorowym konfliktem militarnym obejmującym wiele państw i narodów. Pierwszy z nich miał miejsce od XI do XIII wieku. Głównymi jego przyczynami było poważne przeludnienie Europy oraz brak nowych ziem do podziału między państwami. Aby zaradzić narastającemu napięciu, ów eksplozję skierowano na Bliski Wschód, tworząc siedem wypraw krzyżowych i liczne pomniejsze, tzw. wyprawy ludowe.
Drugi przełomowy moment w dziejach ludzkości związany był ponownie z przeludnieniem Europy oraz chęciami podbicia nowych terytoriów. Jego narodziny datuje się na wiek XV, kiedy to swój początek miały wielkie odkrycia geograficzne. Szeroko zakrojony kolonializm, skutkujący rozszerzeniem wpływów Europy na niemal cały świat, trwał aż do XX wieku. W tym okresie Stary Kontynent stworzył bliskie mu ideologicznie, sojusznicze kraje Ameryki Północnej. Co ciekawe, europejskie kolonie leżące poza uprzywilejowaną, północno-zachodnią częścią globu nigdy nie osiągnęły równie wielkiej potęgi ekonomicznej i militarnej, co Stany Zjednoczone i Kanada.
Powolny upadek Zachodu?
            Ponieważ w XX wieku możliwości eksploracji i ekspansji na nowe terytoria zostały gwałtownie ograniczone (wszystkie kontynenty były już odkryte, a kolonializm objął większość świata), wyładowania dla rosnącego napięcia w Europie nie udało się skierować poza kontynent. W ten sposób imperialne ambicje mocarstw skierowały się do wewnątrz I ćwiartki. Ta trzecia w historii eksplozja potęgi to nic innego jak I wojna światowa. Nietrudno się domyślić, że podobne przyczyny towarzyszyły też czwartej eksplozji (II wojnie światowej). Te dwie ostatnie znacząco osłabiły pozycję Europy na arenie międzynarodowej i spowodowały przesunięcie się siły Starego Kontynentu w stronę Ameryki Północnej. Mimo tej zmiany, cywilizacja Zachodu utrzymała swój prymat na świecie aż do przełomu XX i XXI wieku, kiedy to jej siła gospodarcza stanęła pod znakiem zapytania. Chwilowe zachwianie układu sił wzbudziło liczne dyskusje wśród politologów, którzy nakreślili dwie główne prognozy kolejnych stu lat.
            Pierwsza droga to, w pewnym stopniu zależne od powyższych eksplozji potęgi, przesuwanie się siły z I do II ćwiartki. Oznaczałoby to, że odkrycie Ameryki jedynie opóźniło oddanie realnej władzy państwom Wschodu, a prymat Chin w XXI wieku jest nieunikniony. Czy potrwa on długo? Wielu sądzi, że nie, bo już zaczął się powolny proces odpływu kapitału z Dalekiego Wschodu w kierunku Afryki (graniczącej z III ćwiartką). Czarny Ląd w ciągu kilku najbliższych dekad może stać się „drugimi Chinami”. Wskazuje na to przede wszystkim rywalizacja Chin i Zachodu o inwestycje, surowce i, de facto, wpływy w krajach Afryki. Następna do „przejęcia pałeczki” w ciągu kolejnych kilkuset lat jest III, południowo-zachodnia część świata – równie bogata w surowce i atrakcyjna dla kapitału. Argumentem potwierdzającym tę tezę jest m.in. stopniowy wzrost pozycji Brazylii na arenie międzynarodowej.
Powtarzalność historii
            Teoria o osłabieniu Zachodu kosztem Chin i Rosji, wysnuta przez światowej sławy politologów: Huntingtona i Kagana, może się jednak nie sprawdzić (co zauważył m.in. George Friedman). Wschód od zawsze gościł na swoich terenach niemałe potęgi. Z historii znamy przecież Imperium Mongolskie Chyngis-chana (przekształcone następnie w Chanat Krymski), Imperium Osmańskie czy istniejący do niedawna ZSRR. Współczesna ChRL nie różni się wiele od poprzednich zagrożeń i wcale nie musi oznaczać końca potęgi Zachodu. Co więcej, możliwe, że historia zatoczyła krąg i jesteśmy obecnie świadkami V eksplozji potęgi. Niezwykle podobna do średniowiecznych krucjat wojna z terroryzmem jest niczym więcej jak zbiorowym atakiem na Bliski Wschód. W wojnach w Afganistanie i Iraku wzięły udział głównie siły północno-zachodniej części globu (amerykańskie, brytyjskie, duńskie, polskie i inne). Analogicznie, kolejny etap to ekspansja na nowe, dziewicze terytoria. Eksploracja terenów na Ziemi już dawno dobiegła końca, nadchodzi więc czas na odkrywanie wszechświata.
Może się wydawać, że droga zakładająca powtarzalność historii nieco lekceważy rywali Zachodu i z góry zakłada prymat I ćwiartki nad resztą ludzkości. Nic bardziej mylnego. Co prawda, Zachód zawsze wygrywał w walce z innymi częściami świata, ale tylko dlatego, że nigdy nie bagatelizował swoich rywali. Najlepszymi tego przykładami mogą być: bitwa pod Lepanto, odsiecz wiedeńska czy zimna wojna. Obecną pozycję Chin w świecie należy więc potraktować jak najbardziej poważnie. W przeciwnym razie historia może spłatać figla i „przekazać pałeczkę władzy” na Daleki Wschód.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here