Chór Akademicki im. prof. Jana Szyrockiego (a wcześniej) Politechniki Szczecińskiej! Autobiografia Karola Czejarka, cz. XXIV

2

Niniejszy odcinek jest kontynuacją poprzedniego, w którym nie zmieściłem się „treściowo”, pisząc o dorobku mojej żony i Jej ponad 10 letnim uczestnictwie w Chórze – „najwspanialszym ze wspaniałych”, z jakim w swoim życiu słuchacza i działacza kultury się zetknąłem! Dlatego chcę, aby został – i to „złotymi zgłoskami” – odnotowany w mojej autobiografii

                                                                                       *

Ale nim przejdę do dzisiejszego tematu, chcę najpierw odnieść się do trwającej wojny w Ukrainie, do brutalnej napaści Rosji na demokratyczny, suwerenny kraj, jakim niemal do końca lutego 2022 roku była Ukraina!

Chcę w ten sposób zaprotestować (także w imieniu mojej żony) przeciwko temu, co się stało, a co przerywa nasze marzenia o wiecznym (jak nam się już wydawało) pokoju w Europie – po straszliwej drugiej wojnie światowej!

Zgadzam się ze swoim ulubionym felietonistą red. Henrykiem Martenką, że „ta wojna – to koniec naszego świata! Bo nie jest ona tylko  „rosyjsko-ukraińska”, ale też „rosyjsko-europejska”!

Bowiem zbrodnicza decyzja Putina zmienia bieg historii”. Za to on, i wszyscy, którzy się do tego przyczynili,  powinni zostać osądzeni i surowo ukarani!

Nigdy nie zapomnimy też charytatywnego koncertu (który odbył się w Łodzi 20 marca 2022r. pod hasłem „Razem z Ukrainą”) zorganizowanego przez Telewizję TVN. Był to wzruszający akt solidarności i pomocy, a w koncercie wzięło udział wielu wspaniałych artystów z Polski i  Ukrainy, m. in.

Andrzej Seweryn, Maja Komorowska, Stanisław Sojka, Natalia Przybysz, Kajah, Natalia Kukulska, Tomasz Ziętek, Kuba Badach, Anita Lipnicka, Chór Akademii Morskiej ze Szczecina i wielu innych. Koncert rozpoczął się hymnem Ukrainy, wzruszająco i cudownie wykonanym przez 7-letnią Amelkę. Daria Psekho i Krzysztof Zalewski przepięknie zaśpiewali  piosenkę  Niemena „Dziwny jest ten świat”, której treść była wyjątkowo czytelnym przesłaniem w tym dniu. (Niestety, nie zapamiętałem większości nazwisk ukraińskich artystów).

Na doraźną pomoc bratniemu społeczeństwu zebrano spontanicznie kilka milionów złotych!

*

 A teraz wracam do dzisiejszego tematu.

Chór Akademicki Politechniki Szczecińskiej (obecnie Chór Akademicki im. prof. Jana Szyrockiego

 Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego) – to piękny przykład bezinteresownego zaangażowania w sprawy rozwoju kultury Pomorza Zachodniego i samego Szczecina!

Od ponad 70 lat sławi nie tylko region, ale całą Polskę poprzez udział w licznych festiwalach i konkursach chóralnych w Europie i na świecie, zdobywając najzaszczytniejsze laury.

Dumny jestem z faktu, że przez ponad 10 lat śpiewała w nim także moja żona, a przez 3 lata nawet prezesowała jego zarządowi! Nie było to zadanie proste, ponieważ objęła tę zaszczytną funkcję po znakomitych poprzednikach: Stanisławie Miłoszewskim i Stanisławie Zaborowskim, którym  Chór tak wiele zawdzięczał nie tylko jako śpiewakom, ale i sprawnym organizacyjnie działaczom. Oczywiście nie sposób wymienić wszystkich najaktywniejszych członków zarządu (Władek Juszkiewicz, Piotr Jasnowski, Teresa Mitkiewicz, Kuba Buczkowski), ale może z okazji kolejnego …-lecia powstanie kiedyś monografia CHAPS-u pokazująca jego działania w znacznie szerszym wymiarze (nie tylko stricte muzycznym)!  

Obecny Prezydent Miasta Piotr Krzystek, w publikacji wydanej z okazji 60-lecia Zespołu, napisał:

„Chór wpisał się na stałe w szczeciński (a ja dodam POLSKI) pejzaż kulturalny, dostarczając niezapomnianych wrażeń kolejnym pokoleniom słuchaczy”. (W pełni podpisuję się pod tymi słowami!).

Dumny też jestem z tego, że byłem świadkiem jego wielkich sukcesów w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ub. wieku, kiedy pracowałem w Szczecińskim Towarzystwie Kultury, a potem szefując szczecińskiej kulturze w Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej.

Z racji tych funkcji miałem wtedy szczególny zaszczyt pomagać Jego rozwojowi i uczestniczyć w wielu wydarzeniach z nim związanych.  A ponieważ, kiedy opuszczaliśmy z żoną Szczecin, nie zdążyłem oficjalnie podziękować Chórowi za tę współpracę i dokonania, uczynię to w tej chwili.

Za co chcę podziękować? Przede wszystkim za pasję, z jaką członkowie Chóru i JAN SZYROCKI, który był jego założycielem, realizowali swoje muzyczne pomysły…

… za wybitne osiągnięcia artystyczne i kunszt śpiewaczy, ceniony przez ogromną rzeszę miłośników i znawców muzyki chóralnej w Polsce i na świecie!

Również za umuzykalnianie mieszkańców województwa szczecińskiego, jak też za inicjatywę organizacji Międzynarodowego Festiwalu Pieśni Chóralnej w Międzyzdrojach oraz współorganizowanie Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej w Kamieniu Pomorskim

Także za niemalże coroczny wtedy udział w świnoujskim Festiwalu Artystycznym Młodzieży Akademickiej, czyli popularnej FAMI-e.

Dziękuję za dziesiątki imprez muzycznych organizowanych wspólnie z Filharmonią Szczecińską, ze Szczecińskim Towarzystwem Muzycznym, Zamkiem Książąt Pomorskich – Wojewódzkim Domem Kultury, STK i regionalnymi towarzystwami społeczno-kulturalnymi.

Dzięki Chórowi Salę Bogusława w Zamku Książąt Pomorskich wyposażono w piękne organy, gdyż  wtedy naszym wspólnym marzeniem było powtarzanie koncertów festiwalowych z Międzyzdrojów i Kamienia Pomorskiego właśnie w tej Sali, która znana jest ze znakomitej akustyki. To w niej odbył się Ogólnopolski Konkurs Chórów Akademickich  w 1967 roku, w którym CHAPS zdobył pierwsze miejsce!  

I mógłbym długo jeszcze wymieniać zapamiętane przeze mnie wydarzenia, wzbogacające ówczesne oblicze kulturalno-artystyczne Szczecina i województwa szczecińskiego.

Chór założył w roku 1952 ówczesny student Politechniki Szczecińskiej Jan Szyrocki i prowadził go do końca swego życia (2003).

Był jego dyrygentem i dyrektorem artystycznym! Ale przede wszystkim MISTRZEM i WYCHOWAWCĄ  kilku pokoleń młodzieży, a na przestrzeni ponad 50 lat – był zawsze autorytetem także dla starszego pokolenia chórzystów – seniorów, śpiewających do dziś w  Chórze pod nazwą Collegium Maiorum. Dla każdego chórzysty był serdecznym PRZYJACIELEM i…po prostu „Jasiem”, bo tak do Niego zwracali się bez wyjątku wszyscy.  Ale zawsze z najwyższym uznaniem i szacunkiem!!!

Wówczas Jan Szyrocki prowadził jednocześnie Szczeciński Chór Chłopięcy „Słowiki” i dziewczęcy zespół kameralny „Berżeretki”.

Pod Jego ręką Chór PS osiągnął bardzo wysoki poziom artystyczny, dlatego zapraszany był na wiele międzynarodowych festiwali i konkursów, zdobywając na nich główne nagrody!

Dał setki koncertów w ponad 80 krajach świata na czterech kontynentach!

Był też pierwszym chórem, z b. tzw. „krajów socjalistycznych”, który wziął udział w Światowym Festiwalu Chórów Studenckich W USA (Nowy Jork 1972), jak również pierwszym zespołem amatorskim, zaproszonym do udziału w Festiwalu Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień”.

CHAPS  był wizytówką nie tylko uczelni, w której powstał, ale Szczecina i całej Polski. (Nie sposób w tym miejscu wymienić wszystkich krajów i miast, festiwali, konkursów i koncertów w 70 – letniej historii jego działalności. Mamy z żoną nadzieję, że taka książka o Chórze jeszcze kiedyś powstanie!).

Ze Szczecina wyjechaliśmy z żoną w roku 1973, ale do dziś jesteśmy zaprzyjaźnieni z chórzystami sprzed lat. Dalej się ze sobą kontaktujemy, odwiedzamy, rozmawiamy przez telefon.

Ostatni raz z Jasiem Szyrockim spotkaliśmy się  w roku 2002 na wzruszającym koncercie   „Polesia czar”, w Sali Koncertowej Polskiego Radia w Warszawie.

Spotkanie w mniej licznym gronie kontynuowaliśmy po tym koncercie w naszym mieszkaniu przy ul. Puławskiej w Warszawie.

Zawsze, gdy Chór koncertował w stolicy, stałymi gośćmi u nas byli zazwyczaj jego „starzy” członkowie (z tzw. dawnych „szczecińskich czasów”), jak np. Lula Mitkiewicz, Ela Szydłowska, Ela i Mirek Górni, Andrzej Pilarczyk, „Czarny” czyli Rysio Stoltmann, Krzysztof Matysiak, „Żmija” Jurek Żukowski, Jurek Kowański, Jaś Bajda, Jola Szyrocka, Staszek Zaborowski i oczywiście sam Jan Szyrocki.

 JAN – to był PRAWDZIWY CZŁOWIEK „RENESANSU”!

Świetnie wykształcony, otwarty na wiedzę, utalentowany i posiadający wiele uzdolnień, w tym szczególnie  muzycznych. Był wielkim mistrzem w poszukiwaniu i doborze repertuaru, a potem w jego perfekcyjnym wykonaniu!

Urodził się na Śląsku w 1931 roku (w Łaziskach) i… na pewno z bakcylem muzyka!

Musiało tak być, skoro Jego pierwszy Chór powstał, gdy sam był jeszcze studentem Politechniki Szczecińskiej, a potem jej pracownikiem naukowym na Wydziale Budownictwa Lądowego!! 

A będąc już magistrem inżynierem, został stypendystą Królewskiego Konserwatorium Muzycznego w Hadze oraz Wyższej Szkoły Muzyki i Sztuki Odtwórczej w Wiedniu.

Ukończył także dyrygenturę u prof. Stefana Stuligrosza w Poznaniu (który również wielokrotnie przyjeżdżał do Szczecina na konsultacje do Chóru, uczestnicząc jednocześnie w pracach komitetów organizacyjnych wspomnianych już festiwali: Pieśni Chóralnej w Międzyzdrojach oraz Muzyki Kameralnej i Organowej w Kamieniu Pomorskim. Były one wtedy (i mamy nadzieje, że na zawsze pozostaną) – sztandarowymi imprezami muzycznymi woj. szczecińskiego!

Chór – co przy okazji pragnę podkreślić –  był i jest nadal doskonałą szkołą wychowania (nie tylko muzycznego) jego członków, ale też kształtowania ich charakterów; szkołą, tolerancji i patriotyzmu. Wtedy bardzo chciałem, aby po studiach jego członkowie  (jeśli byli  spoza Szczecina), pozostawali na Ziemi Szczecińskiej, oddając się jej rozwojowi gospodarczemu i kulturalnemu. (I tak też w kilku przypadkach było, np. wicedyrektorem Wojewódzkiego Zarządu Kin został inż. Jan Bajda, wieloletni członek Chóru, a moim zastępcą ds. ekonomicznych – polecony przez Chór – Ryszard Bobek).

Oprócz Chóru Politechniki oraz wspomnianych wcześniej „Słowików Szczecińskich”, „Berżeretek” i „Collegium Maiorum”, Jan Szyrocki zainspirował powołanie Polsko-Niemieckiej Akademii Chóralnej (1991) „In Terra Pax”, nad działalnością której protektorat objęli prezydenci Polski (Lech Wałęsa) i Niemiec (Richard von Weizsäcker). Wcześniej (1990) powstał jeszcze chór dziecięcy Politechniki Szczecińskiej „Don-Diri-Don”, działający i koncertujący do dziś.

Był też Jan przez kilkanaście lat prezesem Oddziału Polskiego Związku Chórów i Orkiestr w Szczecinie, jednym z członków założycieli STK, jak i stałym uczestnikiem spotkań Szczecińskiego Towarzystwa Bibliofilów. Również NIEZASTĄPIONYM KLIENTEM działu muzycznego „mojej” księgarni „Klubowej”.

Był również konsultantem wielu chórów polskich i zagranicznych,

jurorem festiwali i konkursów oraz gościnnym wykładowcą wielu uczelni europejskich i amerykańskich, a nawet przez 4 lata –

dyrektorem artystycznym i dyrygentem CHÓRU TEATRU WIELKIEGO OPERY NARODOWEJ w Warszawie!

Ponadto komponował i jak wiem, napisał książkę z teorii dyrygentury chóralnej. Pozostawił po sobie

pokaźny zbiór opracowań na chór a capella i z orkiestrą, które znajdowały się w repertuarze prowadzonych przez Niego zespołów.

Możemy też pochwalić się tym, że mieszkając już w Warszawie, nie opuściliśmy żadnego koncertu „naszego ukochanego Chóru”. Na pokoncertowych spotkaniach w naszym mieszkaniu, wspominaliśmy wspólnie przeżyte chwile i śpiewaliśmy  chóralne „przeboje” (z „Falami Amuru” i „Eviva Studio” na czele).

Ja na tych spotkaniach byłem jedynie (jako nieśpiewający) skromnym tłem, a brylowała w nich moja żona – ze swoimi do dziś bliskimi przyjaciółkami, z którymi w Szczecinie tworzyła zespół BARMITKI!           

To, co osobiście uwielbiałem z repertuaru Chóru to przepiękne pieśni nastrojowe:

„Już się zmierzcha” Wacława z Szamotuł, „Gaude Mater Polonia” i

„Eli, Eli” Gyorgy Deak-Bardosa, ale też wspaniałe „Stabat Mater” Krzysztofa Pendereckiego!

Przed wykonaniem tego ostatniego utworu Jasiu dzielił  śpiewaków na 3 chóry, które rozmieszczał w różnych miejscach na scenie.

Podobnie było podczas wykonywania pieśni „Eco” Orlanda di Lasso,

część chóru śpiewała na parterze, a druga daleko poza sceną, np. na balkonie sali koncertowej (aby uzyskać właściwy efekt echa…).

Wrażenie zawsze było niesamowite, zwykle po zakończeniu takiego utworu zapadała na widowni kilkunastosekundowa CISZA…, a po niej ENTUZJASTYCZNE BRAWA!

Popisem mistrzowskiego wykonania przez Chór były również utwory współczesnych polskich kompozytorów, np.

„fa-re-mi-d-si” Andrzeja Koszewskiego. (Utwór karkołomnie trudny, napisany zresztą na „Warszawską Jesień” i wykonany po raz pierwszy przez Wrocławski Chór Polskiego Radia w 1961 roku).

Bardzo lubiłem też charakterystyczne i urokliwe pieśni kurpiowskie Karola Szymanowskiego, a w szczególności: „A chtóz tam puka” i „Panie muzykancie prosim zagrać walca”!

Wielki podziw budziły też zawsze stroje Chóru (zwłaszcza chórzystek), które  tworzyły przepiękny kolorowy bukiet polskich kwiatów (malowanych ręcznie przez wspaniałe panie w Zakładach Jedwabiu w Milanówku. Pomysłodawczynią projektu była p. Karolina Parol z Mody Polskiej).

Podziwiali te stroje, m.in. Amerykanie, gdy Chór odbywał tourne po USA w roku 1972, uczestnicząc w Światowym Festiwalu Chórów Studenckich w Nowym Jorku (ale nie tylko Amerykanie).

Brawo, brawo, brawo, za… TE WSZYTKIE NIEZWYKŁE PRZEŻYCIA!

Do dziś wspominamy z żoną tamte cudowne chwile, na ogół przy muzyce z jego nagrań, które są największymi skarbami naszej płytoteki!

Dziękuję losowi, że mogłem w tym wszystkim – o czym w tym odcinku piszę – uczestniczyć, reprezentując polskie środowisko kultury.

Sukcesy artystyczne Chóru były zawsze powodem do dumy, ale „opowieść” o Janie Szyrockim jako dyrygencie – to materiał na oddzielną opowieść.

Był „do bólu” pracowity, ale też potrafił  z każdego chórzysty wycisnąć „siódme poty”,  choć nigdy nie słyszałem, żeby ktoś z tego powodu narzekał.

Oni wierzyli w sens tej pracy, a przede wszystkim  swojemu dyrygentowi.

Kochali JASIA (a On ich!), bowiem czynił ich życie piękniejszym, mądrzejszym, szczęśliwszym! Czułem to, gdyż i mnie ten nastrój zwykle przed, w czasie, i po koncertach się udzielał!

Podziwiałem też zawsze Jego dyrygowanie, było ono niezwykle sugestywne i eleganckie!

Skupiał uwagę chórzystów i całej widowni, a potrafił porwać jednych i drugich, czarując swoimi interpretacjami.

MIAŁ NIEPRAWDOPODOBNĄ CHARYZMĘ OPARTĄ NA SWEGO RODZAJU WYJĄTKOWOŚCI I NIEKWESTIONOWANYM AUTORYTECIE…

Pracował „do ostatnich swych dni”, nigdy specjalnie nie skarżąc się na kłopoty ze zdrowiem.

Był też człowiekiem – co warto podkreślić – niezwykle towarzyskim i wydawało się, że ZAWSZE będzie z nami.

Janku niezapomniany –

Nadal Cię kochają Twoi wychowankowie i wielbiciele, choć minęły już lata od chwili kiedy odszedłeś. Pokazałeś, jak można pięknie żyć, bo byłeś w stworzonej przez siebie SZKOLE ŻYCIA  (powtórzę jeszcze raz) WZOREM, MISTRZEM I NAUCZYCIELEM.

I to dla każdego, kto miał szczęście być Twoim uczniem i z Tobą współpracować.

Może obecne władze Szczecina pomyślą kiedyś, aby uczcić Twoją pamięć corocznym (lub choćby co kilka lat) konkursem chóralnym Twojego imienia?…

(Po śmierci Jana Szyrockiego prowadzenie Chóru przejęli kolejno: Richard Zieliński, Roman I. Drozd, a od roku 2007 Szymon Wyrzykowski).

I ostatnia już sprawa, o której muszę napisać – to dzisiejsze STUDIUM KULTURY Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie.

Jednym z głównych inicjatorów powstania tego Studium i jej pierwszym kierownikiem był prof. Jan Szyrocki!

Prowadzi się w nim zajęcia nie tylko z zakresu Muzyki, ale też Plastyki i Teatru, oraz – uwaga: Historii i Sztuki Szczecina!

Co było zawsze marzeniem pokolenia z którego i ja się wywodzę,

a Jan Szyrocki – dzięki swojej niezłomnej postawie i mądrości – te MARZENIA zrealizował!

-/-

                                                  Ciąg dalszy nastąpi i będzie miał tytuł

Dlaczego zająłem się Hansem Hellmutem Kirstem?!

Poprzedni artykuł# Zakłady sportowe online NFL
Następny artykułRecenzje powieści Zbigniewa Kosiorowskiego pt. „Metanoia”
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS.

2 KOMENTARZE

  1. Dobre małżeństwo to wygrany los na loterii. Po długich latach kochana Osoba niczego nie traci, przeciwnie zyskuje. Gratulacje. Życie nie łatwizna, ale jeżeli mknie na dobrej mieszance paliwa, ofiaruje poczucie szczęścia, a pozytywne emocje promieniują na otaczający krąg ludzi. Ta teoria się sprawdza
    Ewa Łastowiecka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here