Błażej Łukaszewski: „Czarny koń? Polska! Głęboko w to wierzę”. Wywiad

0
Błażej Łukaszewski - Podczas komentowania jednego z ligowych meczów Lechii Gdańsk. Fot: Archiwum prywatne.

Błażej Łukaszewski – dziennikarz i komentator sportowy, w rozmowie o mistrzostwach Europy 2020. Zapraszam do przeczytania wywiadu.

Justyna Borowiecka: Zbliżają się wielkimi krokami mistrzostwa Europy 2021, choć pod oficjalną nazwą Euro 2020, ale za nim przejdziemy do Euro 2020, chciałam zapytać jakie Ty mistrzostwa Europy zapamiętałeś najbardziej, jaki mecz/mecze utkwiły Ci najbardziej w pamięci?
Błażej Łukaszewski: – Do tej pory jako świadomy kibic obejrzałem 4 turnieje EURO. Każdy z nich zostawił w mojej pamięci wiele wspomnień i wyjątkowych chwil. Pierwszy turniej to EURO 2004, kiedy to zwyciężyła Grecja, która choć strzelała niewiele goli, to wyróżniała się znakomitą grą w defensywie. Nie grali wielkiego futbolu, ale za to byli skuteczni i w finale pokonali gospodarza i zdecydowanego faworyta – Portugalię. EURO 2008 stało pod znakiem występu reprezentacji Polski. W kadrze Leo Beenhakkera zagrał naturalizowany Brazylijczyk, Roger. Pamiętam mecz o wszystko z Austrią, która w ostatnich sekundach meczu strzeliła z rzutu karnego wyrównującą bramkę na 1-1. Sędzia meczu Howard Webb nie miał najlepszy prasy w naszym kraju po tym spotkaniu, czuliśmy się skrzywdzeni przez niesłusznie podyktowaną jedenastkę.

W tegorocznych mistrzostwach zagramy w grupie E z Hiszpanią, Szwecją i Słowacją. Oczywiście Hiszpania to nasz najtrudniejszy rywal, według ekspertów Szwecja jest również mocna. Jak myślisz jak poradzimy sobie ze Słowacją?
– Uważam, że naszym obowiązkiem jest wyraźne zwycięstwo z południowymi sąsiadami. Posiadają w swoim zespole kilku zawodników klasy europejskiej jak Milan Skriniar z Interu Mediolan czy Marek Hamsik, który wiele lat spędził w Napoli. Mimo wszystko kadrowo jesteśmy znacznie mocniejsi i jeśli chcemy myśleć o wyjściu z grupy, to nie ma innej opcji niż zgarnięcie 3 punktów ze Słowacją. Nie chcę, by wyglądało to lekceważąco do Słowaków, ale Polska – która ma najlepszego piłkarza na świecie i kilku innych znakomitych zawodników – nie powinna mieć problemów.

Czy myślisz, że podopieczni Paulo Sousy, są wstanie pokonać Hiszpanie i Szwecję. Jakie dajesz im szanse na wygraną?
– Hiszpania posiada najlepszych piłkarzy na świecie i potrzebowalibyśmy chyba z siedmiu Robertów Lewandowskich na różnych pozycjach, by móc z nimi rywalizować. Liczę, że zorganizujemy się dobrze w defensywie i nie przegramy zbyt wysoko, a jeśli dopisze nam fortuna, to być może otrzemy się o remis. Szwecja to z kolei równorzędny rywal. Ba, na papierze mamy chyba nawet minimalnie lepszy zespół, ale wiem, że zawsze grało nam się ciężko ze Skandynawami. Nie lubimy ostrej i zdecydowanej gry jaką prezentują. Drużyna Sousy musi umieć odpowiedzieć Szwedom zdecydowaną i bezkompromisową grą. Należy w pierwszej kolejności nastawić się w tym meczu na bieganie i walkę fizyczną. Jeśli o tym zapomnimy i będziemy chcieli grać futbol techniczny, to Szwedzi swoim stylem gry nam to uniemożliwią.

Jakie Twoim zdaniem będę te mistrzostwa? Przez pandemię będą one na pewno inne niż zwykle, jest sporo znaków zapytania odnośnie organizacji itp. Czego się spodziewasz po tych mistrzostwach?
– Liczę, że na stadionach znajdzie się jak najwięcej kibiców i będziemy mogli zapomnieć o tym, co było przez kilkanaście ostatnich miesięcy. Sam osobiście wybieram się do Budapesztu na 1/8 finału. Jest nawet niewielkie prawdopodobieństwo, że znajdą się tam Polacy, w przypadku zajęcia 3 miejsca w grupie. Tak więc, jedynym czego oczekuję od turnieju – poza dobrą grą Polski – to dobra zabawa, fani na trybunach i mecze pełne zwrotów akcji. Tęsknię za tym.

Czy zmiana trenera z Jerzego Brzęczka na trenera Paulo Souse, można powiedzieć, że w połowie sezonu, w połowie przygotowań do Euro, to dobra decyzja?
– Uważam, że tak. Z Jerzym Brzęczkiem prawie na pewno nic byśmy nie osiągnęli. Nasza drużyna robiła regres. Nie twierdzę, że z Paulo Sousą zostaniemy od razu finalistami turnieju. Może się okazać, że nawet nie wyjdziemy z grupy, ale twierdzę, że z portugalskim trenerem mamy większe szanse na dobry wynik. Selekcjoner kadry jest wybitnym byłym piłkarzem, prowadził do tej pory kilka dobrych klubów i od samego początku sprawia wrażenie człowieka dialogu i kontaktu. Widać, że zależy mu nie tylko na budowaniu dobrych relacji z zawodnikami, ale także z mediami, a więc i pośrednio z każdym kibicem reprezentacji.

Jerzy Brzęczek prowadził kadrę Polski ponad dwa lata, wywalczył awans do mistrzostw Europy, ale gra jego zawodników, pozostawiała wiele do życzenia. Jak Ty oceniasz jego pracę w ciągu tych ostatnich dwóch lat, jest jakiś mecz który zapamiętałeś, podczas kadencji trenera Brzęczka?
– Pamiętam, kiedy na początku kadencji Jerzego Brzęczka zremisowaliśmy na wyjeździe z Włochami. To był obiecujący początek, ale potem było nieciekawie. Zdarzyło się też kilka niezłych spotkań, ale głównie zapamiętam naszą bezradność boiskową. Bywały spotkania, kiedy to przez całą połowę nie potrafiliśmy oddać chociaż jednego strzału! Na to nie dało się patrzeć. Nie należałem do osób, które od początku krytykowały Brzęczka. Wychodziłem z założenia, że jeżeli go zatrudniono, to należy mu się szansa, której jednak nie wykorzystał.

Trener Paulo Sousa, pracuje z reprezentacją Polski od stycznia tego roku. Został rzucony od razu na głęboką wodę, rozgrywając pierwsze mecze w eliminacjach Mistrzostw Świata 2022. Nie miał możliwości sprawdzenia zawodników np. meczach sparingowych, ale pokazał, że nie boi się stawiania na różne rozwiązania i piłkarzy. Jak oceniasz trenera Souse w ciągu tych czterech miesięcy, co Cię w nim najbardziej zaskoczyło?
– Tak jak już wspominałem, podziwiam to w jaki sposób komunikuje się mediami. Nie owija zbytnio w bawełnę i potrafi wytłumaczyć swoje decyzje. To dobrze, że potrafi na samym początku określić kto np. jest pierwszym bramkarzem. Jasne, jedni powiedzą, że lepszy jest Szczęsny, a drudzy, że Fabiański. Jednakże, zwłaszcza na takiej pozycji najważniejsza jest stabilizacja. Numer jeden musi wiedzieć, że jest numerem jeden. Do tego świetne było to, że w pierwszych dniach pracy Sousa poleciał prosto do Lewandowskiego. To pokazało szacunek i chęć współpracy.

Wracają do Euro 2020, jakie mamy szanse na wyjście z grupy?
– Realnie stać nas na drugie miejsce, ale nawet w przypadku trzeciego, mamy szansę na wyjścia. Uważam, że to bardzo prawdopodobne, że przejdziemy do 1/8 finału.

Do jakiego miejsca jesteśmy w stanie dojść w tych mistrzostwach. Czy powtórzymy sukces z przed czterech lat we Francji i dojdziemy do ćwierćfinału?
– To jest turniej i wszystko jest możliwe. Zakładam, że wyjdziemy z grupy, ale to czy dojdziemy do ćwierćfinału, zależy od tego na kogo wpadniemy w 1/8. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że trafimy tam na drużynę pokroju Hiszpanii, tak więc nie wróżę nam dotarcia do ćwierćfinału, choć będę bardzo kibicował.

Które drużyny biorąc pod uwagę wszystkie grupy, są Twoim zdaniem najmocniejsze i najdalej awansują?
– Osobiście stawiam na Belgię, która ma znakomite pokolenie piłkarzy grających w największych klubach Europy. Już na ostatnim mundialu pokazali się ze świetnej strony zajmując 3. miejsce. Oczywiście w grze liczy się nawet 6-7 innych drużyn, ale intuicja nakazuje mi stawiać na drużynę „Czerwonych Diabłów”.

Kto może okazać się czarnym koniem?
Polska! Głęboko w to wierzę. Poza nami myślę, że mogą namieszać Duńczycy.

Kto zagra z finale?
Belgia – Francja.

I na koniec możesz pozdrowić naszych czytelników i zaprosić do oglądania Euro i wspierania Biało-Czerwonych.
– Sportowe pozdrowienia dla wszystkich czytelników Przeglądu Dziennikarskiego. Przed naszymi piłkarzami trudne wyzwanie, ale jeśli będziemy gorąco kibicować, to wierzę w to, że razem możemy więcej. Polska gola!


Z Błażejem Łukaszewskim rozmawiała: Justyna Borowiecka.

Poprzedni artykułWstyd – pojęcie wieloznaczne
Następny artykułMecze towarzyskie reprezentacji Polski z Rosją i Islandią…
Justyna Borowiecka
Justyna Borowiecka to redaktor, dziennikarz, fotograf, bloger, freelancer. Przygodę z dziennikarstwem rozpoczęła w 2007 r., gdzie przygotowywała relacje przedmeczowe ze spotkań Champions League i reprezentacji Polski. W 2008 r. trafiła do redakcji GKS Bełchatów, a w międzyczasie pracowała w innych mediach elektronicznych takich jak FutbolManiak, Łowimy talenty, Sports.net, Openmusic, Felietony i wiele innych. W 2008 r. rozpoczęła współpracę z portalem Wiadomosci24.pl, gdzie od listopada 2014 roku, pełniła funkcję redaktora. Obecnie piszę m.in. dla NaszeMiasto.pl. W 2012 r. pracowała również w Radiu Róża (polskie radio w Brukseli). W 2013 r. była korespondentem z małopolski w InfoTuba. Pisała także dla Interia360, PiłkaCV i Blasting News. Społecznie pomagała Fundacji Sportowej, gdzie promowała młode talenty piłkarskie. Ma na swoim koncie wiele cykli piłkarskich, te najbardziej popularne to: „Młodzi, zdolni i ambitni”, „Piłkarskie marzenia”, „Warto poznać”, „Chłopcy z Bundesligi” i „Futbolowo-ankietowo” i wiele innych. Od 2011 roku, przez kolejne cztery lata była nominowana w plebiscycie na Najlepszego Dziennikarza Obywatelskiego Roku, w którym zajmowała wysokie miejsce, mieszcząc się zawsze w dziesiątce najlepszych dziennikarzy (6, 4, 9 miejsce, w roku 2014 – zajęła II miejsce w kategorii „Fotoreportaż”). Z powodzeniem prowadzi blog https://usmiechsim.wordpress.com/, gdzie oprócz artykułów sportowo-muzycznych zamieszcza wykonane przez siebie fotografie. Autorka sześciu książek – „Od wywiadu do wywiadu” (luty 2011), „Fotografia – to jest to!” (sierpień 2011) „Chłopcy z Bundesligi” (luty 2012), „Niemcy – moja inspiracja!” (październik 2013), "Wywiad-owo" (luty 2015) i „21” (sierpień 2017). Umiejętnie łączy sport z muzyką i dziennikarstwo z fotografią.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here