Bitwa Warszawska w sierpniu 1920 roku

0

Wojna 1920 roku toczyła się w dramatycznych okolicznościach. Konflikt polsko-bolszewicki miał obok militarnych także i polityczne źródła, wynikające z imperialnych dążeń komunistycznych przywódców Lenina i Trockiego. Dla marszałka Piłsudskiego Rosja bolszewicka pozostała w swej polityce spadkobiercą caratu. Co prawda rząd rosyjski anulowała traktaty rozbiorowe

Rzeczpospolitej z końca XVIII wieku, ale Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona ciągle maszerowała na zachód i zajmowała kolejne kraje, szermując fałszywymi hasłami „wyzwalania ludu spod ucisku panów i kapitalistów”.

Marszałek Józef Piłsudski będąc realistą, trafnie przewidywał nieuchronność konfliktu zbrojnego z Rosją sowiecką. Poprzez zwycięską wojnę chciał zrealizować program Federacji dotyczący ułożenia dobrosąsiedzkich stosunków z narodami położonymi między Rosją, a ziemiami etnicznie polskimi. Stąd sojusz wojskowy i polityczny z atamanem Petlurą i Ukraińską Republiką Ludową i prewencyjne uderzenie na Kijów. Jednak Rosjanie dysponując znaczną przewagą przeszli do kontruderzenia.

Gdy w lipcu 1920 roku, liczące ponad 800 tys. czerwonoarmistów wojska Frontu Zachodniego pod dowództwem byłego oficera carskiego, Michaiła Tuchaczewskiego rozpoczęły wielką ofensywę znad Berezyny, jej celem była Warszawa. Co ciekawe, plan Tuchaczewskiego opanowania stolicy Polski był niemal identyczny z warszawskim manewrem generała Iwana Paskiewicza, podczas tłumienia Powstania Listopadowego w 1831 roku. Tak się złożyło również, że pradziad Tuchaczewskiego, Aleksander dowodził jednym z pułków rosyjskich szturmujących słynną Redutę Ordona.

Wojsko Polskie ze społeczeństwem za wszelką cenę postanowiło bronić niedawno odzyskanej Ojczyzny. Pola bitewne pod Radzyminem, Ossowem i Wołominem na przedpolach Warszawy przeszły do legendy bitwy warszawskiej, w 1920 roku. Dlatego Radzymin i Ossów zostały upamiętnione na tablicach przy Grobie Nieznanego Żołnierza.

Dzięki intuicji i talentowi wojskowemu marszałka Piłsudskiego, udało się skoncentrować na decydującym odcinku frontu grupy uderzeniowej, która atakując znad Wieprza przechyliła szale zwycięstwa w całej Bitwie Warszawskiej. Nie do przecenienia była też rola szefa sztabu, gen. Tadeusza Rozwadowskiego i francuskiego generała Weygand’a, przy planowaniu tej śmiałej operacji. Ale dowodził Marszałek i to on ponosił całą odpowiedzialność za powodzenie. Należy też pamiętać o męstwie żołnierzy, którzy także ochotniczo stanęli do obrony Ojczyzny.

Zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej, a następnie nad Niemnem i pod Komarowem, gdzie polska jazda pokonała kawalerię Budionnego, przypieczętowała zwycięskie zakończenie wojny z bolszewicką Rosją.

Dyplomata brytyjski, lord Edgar Wincent D’ Abernon, świadek tamtych wydarzeń wydał w Londynie, w 1931 roku książkę, w której nazwał Bitwę Warszawską, „Osiemnastą decydującą bitwę w dziejach świata” Książka wydana w ogromnym nakładzie szybko się rozeszła w wielu krajach. Tak jak władca Franków, Karol Młot pokonał w 732 roku Arabów pod Poitiers i zatrzymał pochód Islamu do Europy (podobnie jak król Sobieski pod Wiedniem), tak Polacy zwyciężając pod Warszawą, powstrzymali być może ekspansje komunizmu do zachodniej Europy. Zdaniem D’Abernona, było to starcie dwóch odmiennych do gruntu cywilizacji, i wyznawanych systemów wartości. Dlatego polskie zwycięstwo było tak cenne dla zachodniej kultury.

Często używanym synonimem zwycięstwa na przedpolach Warszawy jest określenie „Cudu nad Wisłą”, wymyślone przez Stanisława Strońskiego, polityka obozu narodowego i dziennikarza „Rzeczpospolitej”. Intencją tego obozu było pomniejszenie roli Marszałka w pokonaniu bolszewików i przypisanie go siłom nadprzyrodzonym. Myślę, że nie ma tu sprzeczności, bo na pewno Matka Boża stała po naszej stronie.

Na pamiątkę wielkiego zwycięstwa w sierpniu 1920 roku, od 1923 r. obchodzono w II Rzeczpospolitej 15 sierpnia jako Święto Żołnierza. O dziwo, podobnie obchodzono to Święto w polskich jednostkach wojskowych formowanych od maja 1943 roku w ZSRR, począwszy od 1 DP imienia T. Kościuszki. Święto Żołnierza obchodzono początkowo nawet w Polsce rządzonej przez komunistów, a Bolesław Bierut i marszałek Michał Rola-Żymierski uczestniczyli we Mszach św. Polowych z tej okazji i nawet udawali, że się modlą ( przynajmniej ten pierwszy) Tak było do 1947 roku. W 1992 roku przywrócono w RP to Święto w Wojsku Polskim.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here