Ta smutna wiadomość dotarła do mnie od em. prof. Uniwersytetu Szczecińskiego – Ryszarda Lipczuka, który obecnie jest także autorem licznych publikacji w naszym „Przeglądzie Dziennikarskim”.
Stanisław Krzywicki był z wykształcenia historykiem, ale z pasji życiowej –
„niezmordowanym” (od kiedy Go pamiętam) działaczem społecznym, oddanym sprawom kultury na Pomorzu Szczecińskim!
A przede wszystkim był wybitnym bibliotekarzem, wieloletnim dyrektorem Książnicy Szczecińskiej.
Był też moim poprzednikiem na stanowisku sekretarza Szczecińskiego Towarzystwa Kultury i dyrektorem jego biura, a potem m.in. dyrektorem Wydziału Kultury m. Szczecina.
Zmarł w szpitalu w Policach w wieku 89 lat, o czym
z wielkim żalem i smutkiem informuję PT Czytelników naszego magazynu.
Stanisław Krzywicki był również moim przyjacielem i kolegą, na wskroś lojalnym współpracownikiem, kiedy ja byłem dyrektorem wojewódzkiego wydziału kultury, a On – miasta Szczecina.
Był dla mnie Kimś bardzo ważnym. Swego czasu (choć było to dawno, dawno temu) namówił mnie do przejścia z księgarni (w której w latach pięćdziesiątych ub. wieku pracowałem) do STK (poznaliśmy się, działając wspólnie w Szczecińskim Klubie Bibliofilów). Natomiast sam poświęcił się bez reszty bibliotekarstwu, w którym to zawodzie nieustannie pogłębiał swoją wiedzę na przeróżnych studiach podyplomowych w Polsce i zagranicą, osiągając m.in. zaszczytny w bibliotekarstwie tytuł zawodowy starszego kustosza.
Wtedy nawet został wybrany na wiceprzewodniczącego ZG (jakże zasłużonego dla książki i czytelnictwa) Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich.
Do Szczecina przyjechał bezpośrednio po studiach (na Uniwersytecie Warszawskim) w 1958 roku. I już na zawsze w nim pozostanie!
Staszek Krzywicki pozostanie w pamięci jako Człowiek, który przede wszystkim stworzył
Książnicę Szczecińską, wpisując ją na trwałe w pejzaż nie tylko Pomorza Zachodniego, ale i Polski! To On nadał jej kształt i prestiż, również jako instytucji naukowej, współpracującej dziś aktywnie z podobnymi Bibliotekami w kraju i zagranicą, organizując konferencje, seminaria, wystawy i koncerty. Ale szczególnie wieczory autorskie oraz spotkania z ciekawymi ludźmi (osobowościami naszej kultury, nauki, życia społeczno-politycznego i gospodarczego).
Książnica ma obecnie niezwykle imponujący księgozbiór oraz… płytotekę, a jej zbiory dostępne są dla KAŻDEGO!
Staszku Szanowny, żegnaj!
Z Twoim nazwiskiem i kreatywnością zawsze będzie się wiązać przepiękny „Teatr Letni” w Parku Kasprowicza w Szczecinie, wielka troska o rozwój bazy materialnej dla kultury, jak też pozyskanie dla niej znanych i zdolnych artystów, m.in. do Filharmonii Szczecińskiej – Stefana Marczyka czy do Teatru Muzycznego – Tadeusza Bursztynowicza.
Wiem, że niemal do końca swych dni pracowałeś nad swoją autobiografią, którą – mam nadzieję – Twoi następcy szybko dokończą i opublikują drukiem.
Dzięki Ci też za powołanie – w ramach Książnicy – Muzeum Literatury, z bogatym zbiorem archiwalnym (m.in. rękopisami Witkacego, a przede wszystkim pisarzy Pomorza Zachodniego).
W pamięci potomnych (szczególnie Szczecinian) pozostanie też Twoje – wspólnie z prof. Tadeuszem Białeckim – zainicjowanie i zrealizowanie największego chyba dzieła Twego życia – monumentalnej „Encyklopedii Szczecina”.
Staszku Szanowny, trudno będzie zastąpić Ciebie!
Spoczywaj w spokoju, gdyż Twoje sukcesy i dokonania będą żyły dalej…
a gdy z żoną znowu będziemy w Szczecinie, na pewno przyjdziemy do Ciebie i zapalimy znicz na Twojej mogile! I jeszcze raz podziękujemy za nasze wieloletnie koleżeńskie partnerstwo i współpracę! (Karol Czejarek z żoną, u której cieszyłeś się wielkim szacunkiem, jako że pomagałeś przed laty Chórowi Politechniki Szczecińskiej, gdy była swego czasu – ale nie tylko wtedy – jego chórzystką i prezesem).










